* German *
Nie wiedziałem co mam zrobić. Luiz płacze, Bella jest głodna, Angie nie ma, Violetta wyszła, Olga gotuje.. jest problem.
- Angie ?
- Halo, co się stało?
- Ona cały czas płacze..
- Luiz ?
- Nie, Olga.. Angie to oczywiste. Co mam jej dać ?
- Nagrzej mleka i daj jej, może sie uspokoi.
- Dobra, jak tam ?
- Słab.. - Połączenie się urwało.
Później nie mogłem się już dodzwonić, mimo iż się starałem. Uspałem Luiz, Bella się bawiła ale martwiłem się o Angie. Znowu płacz.. Pobiegłem do pokoju i wziąłem ją na ręce. Może spacer? Odpowiedzi i tak nie uzyskam.
- Bella!- Zawołałem. Zorientowałem się, że Bella już dawno bawi się z Olgą. Włożyłem Luiz do wózka i wyszedłem. Kiedy to ja ostatni wychodziłem z nią na spacer? Plac zabaw, no super. Puściłem Luiz cały czas bacznie na nią patrząc. Nie sądziłem, że jest tak sprytna. Siedziała na samej górze zjeżdżalni, popychając i gryząc dzieci. Pobiegłem do niej i ją zabrałem, przepraszając matki..
* Angie *
Siedziałam w hotelu rozmawiając z Francescą, tak, przyszła do mnie. Nie swojo było mi z nią rozmawiać, ale musiałam się przełamać. Była może o kilka lat starsza ode mnie, brunetka, z wyglądu przypominała Esmeraldę.
- Więc.. byłaś chora i moja matka cie oddała? Nie mogę w to uwierzyć..
- Wiem, też nie mogłam..
- Ale dlaczego Ci to zrobiła? Ja.. ja też byłam chora.. Miałam łamliwość kości.. dawano mi 10 % na przeżycie, ponieważ myśleli, że złamią mi się wszystkie kości i nie wytrzymam..
- Widzę, że to rodzinne..
- Jak to?
- Muszę już iść, mam dzieci i obowiązki.. postaram się z tobą skontaktować. - Zostawiła mi swój numer telefonu i wyszła.
Wiele pozostawiło mi to do myślenia, zasnąć nie mogłam. Około godziny 24, zasnęłam..
* Nowy dzień *
Piękne słońce zmusiło mnie do otworzenia oczu. Aż się chciało wstać. Wypełniłam moje codzienne poranne obowiązki i z radością opuściłam dom. Otaczające mnie środowisko było piękne, pachnące kwiaty, w okół pełno zabytków i spacerujących przechodniów. Mogłabym tu zostać i nie wyjeżdżać. Nie wiem gdzie się udam.. Wszystko ciągnęło mnie do ponownej rozmowy z Francescą, mimo iż z nią rozmawiałam. Nie chciałam być nachalna ale chciałam znać całą prawdę. Działałam sama, mama nie chciała mi pomóc, German nie mógł nic wiedzieć.. a reszta rodziny.. Ja właściwie jej nie mam. Po drodze zaczepił mnie przystojny francuz.. znałam tą twarz.
- Przepraszam, czy my się znamy ?
- Nie pamiętasz mnie Angeles? Pete ? Peterson ?
- Pete ? Nie mogę w to uwierzyć.. co robisz w Paryżu ?
- Mam żonę i dzieci, mieszkam nie daleko, może wpadniesz..
- Nie mam czasu, szukam.. Jestem zajęta. - Uśmiechnęłam się promiennie jak to ja w takich sytuacjach.
- No to.. - Odetchnął. - Może się spotkamy? Zostawię ci mój numer telefonu.
Pete zapisał mi swój numer po czym odszedł w stronę głównego miasta. Też miałam zamiar coś zwiedzić.. w sumie to dopiero drugi dzień. Nic nie mi się nie stanie, jeśli wybiorę się na małe zakupy.
* * *
Ze sklepu wyszłam zadowolona, paryskie ubrania.. Nasz wyjazd do paryża na podróż poślubną nie wypalił, więc chociaż tu mogłam coś zwiedzić. Dość dużo czasu spędziłam na zakupach, więc muszę wracać.. Zebrałam się na odwagę i będąc w hotelu, zadzwoniłam do Francesci.
- Kiedy będziesz miała więcej czasu ? - Zapytałam w trakcie rozmowy.
- Dziś o 18:00, może być?
- Ja mam zawsze czas. Spotkajmy się w..
- Cafe obok twojego hotelu.
Rozmowa nie trwała długo, ale gotowa na kolejne informacje, postanowiłam się ogarnąć. Coś nagle zabłysnęło w mojej głowie.. W wieku 5 lat, gdy choroba na łamliwość kości nadal mnie męczyła, byłam w podróży. Zwiedzałam wiele krajów w poszukiwaniu lekarza, choć byłam osłabiona. Mama zawsze była cicha, ale starała się ze mną rozmawiać. Jeden ze szpitali zaoferował mi pomoc, myślałam, że to koniec mojej męki, ale słysząc kłótnię mamy z lekarzami, nie byłam tego pewna.. Nie pamiętam co się działo potem. Teraz jednocześnie uświadomiłam sobie, co się działo w mojej przeszłości, której nikomu, ależ to nikomu nie opowiadałam..
_________________________
'' Pete '' czyta się '' Piti '' A '' Peterson '' czyta się'' Pitirson. ''
Tak, moja wyobraźnia nadal działa prawidłowo. Początek z Germanem, gryząca Luiz, wszystko ze mną dobrze? Mam nadzieję. Już się szykuję na kolejny rozdział, bo mam pomysł :D
Zapraszam do komentowania i czytaniaa ♥
Daria ♥
sobota, 8 marca 2014
poniedziałek, 3 marca 2014
O Germangie rozdział 77.
* Angie *
- W.. paryżu? Dasz mi kontakt do niej ?
- To nie jest moja córka! - Po czym usłyszałam rozłączenie.
Monotonnie i długo próbowałam dodzwonić się do mojej mamy. Musiałam działać.. Pobiegłam do pokoju Marii i zajrzałam w pudełka. Nie znalazłam nic prócz zwykłych starych papierów. Wspomnienia wracały, wszelkie zdjęcia i kasety przywracały mi na myśl Marię. Nie miałam już gdzie szukać, raczej w szafie nic nie znajdę.. a jednak. Otworzyłam wielką białą szafę. Pełna sukienek i kreacji na występy. Na górnej półce znalazłam kopertę. Było w niej coś twardszego niż zwykła kartka. Otworzyłam ją i ujrzałam legitymację, zakurzona, nie nadawała się do niczego. Dało się rozczytać troche danych. Widniało tam imię i nazwisko, napisane dużymi literami.
'' Francesca Carrara
24.04. 1986
Miejsce zamieszkania : Ul. Avelomove 54 - Paris Beauvairs. ''
Obok widniało zdjęcie, może 13 letniej dziewczynki. Nie mogłam uwierzyć, że znalazłam jej dane. Nie chciałam czekać i musiałam jechać do Paryża.. tak, trochę drogi przedemną. Najpierw muszę porozmawiać z Germanem. Podeszłam pod drzwi jego gabinetu i.. nie, nie będe pukać.
- Musimy porozmawiać.
- Słucham.
- Dowiedziałam się niedawno, dwa dni temu dowiedziałam się, iż istnieje jeszcze jedna siostra Carrara. Szukałam trochę danych o niej, dzwoniłam do mamy i przebierałam rzeczy Marii. Ujrzawszy małą kopertę, byłam zbyt ciekawa, żeby jej nie otworzyć. Znalazłam legitymację i dane o niej. - Wręczyłam mu to do ręki. - Chcę teraz tam jechać..
- Angie, chcesz jechać do paryża mając dwójkę dzieci, a kto z nimi..
- Ty. - Rzuciłam niewinny uśmiech.
- Na prawdę tak ważne dla Ciebie jest odkrycie jej? Co Ci to da?
- Myślisz, że to takie łatwe? Że ja to po prostu zostawię, i będe żyła szczęśliwie ? Nie, to nie jest takie proste.
- Angie.. wiem, że nie powinienem ale załatwie ci bilety.
- Dziękuje - Rzuciłam się na mojego męża.. nie spodziewałam się takiej pomocy z jego strony.
***
Po 2 męczących dniach byłam gotowa na wyjazd. Zabrałam podręczną walizke, pożegnałam się i wyszłam, czekając na taksówke. Jade tam tylko na 3 dni, w poszukiwaniach. Zabrałam ze sobą dokumenty zebrane w pokoju Marii, szkoda, że jej tu teraz nie ma. Na pewno by mi pomogła.. ale nie miałabym córki.. Podjeżdżająca taksówka przerwała moje myśli. Wsiadłam do niej i jeszcze raz spoglądając na dom, nabrałam nowych nadziei i szans na odnalezienie mojej zagubionej siostry.
* W Paryżu *
Wysiadłam z samolotu w nijakim nastroju, po czym od razu zadzwoniłam do Germana. Rozmowa była krótka, ale pomogła mi nabrać sił. Ruszyłam od razu do hotelu, który zdążyłam sobie zarezerwować. Piękne żyrandole i pokoje, wszystko nowe i eleganckie. No cóż.. nie miałam czasu na to patrzeć. Zabrałam ze sobą starą legitymację i ruszyłam pod dany adres. Sporo mnie to kosztowało, bo Paryż jest na prawdę wielki, a to była spora podróż. Jeszcze jedna ulica ? Ulice są tu długie ale.. podjadę może taksówką. Próbowałam coś zamówić, ale kompletnie nie znałam Francuskiego. Wybóre innego języka w liceum się nie opłacił. Blisko danego mi adresu zobaczyłam stary dom. Ominęłam go ale zorientowałam sie, że poszłam jeden dom dalej. To właśnie ten adres?! Nieśmiało podeszłam do bramy, wszystko pozamykane. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi kobieta, średniego wieku.
- Francesca ? - Zapytałam ?
Kobieta chyba nie wiedziała co odpowiedzieć. W końcu wydusiła z siebie słowa.
- Owszem.. em.. Francesca Doguez..
- Na pewno? Nie mieszka tu żadna Francesca Car..
- Nie! To na pewno nie tu. Może i jest taka w okolicy ale nie tutaj. Żegnam.
Próbowała zamknąć drzwi ale ja nie pozwoliłam. Spoglądając na zdjęcie byłam już pewna, że to ona. Nie wpuściła mnie, siedziałam i czekałam, może by sie oswoiła.. nic.. Co jakiś czas słyszałam dzieci, widocznie jest mężatką.. Chciałam się coś dowiedzieć ale na marne.. Poznam moją siostrę? Czy nie ?
___________________________________
Odnalaaaazłaaa. Dłużyło mi sie pisanie tego rozdziału ale go skończyłam. ;-; Dobrze chociaż, że wątek nie potoczył się tak, iż Angie pojechała z powrotem do Buenos Aires, a kontynuacja tego wątku będzie przerażeniem.. oj przerażeniem. Dużo będzie się działo.. No narazie macie tyle :) Zostawiam wam do czytania.
7 komentarzy - Nowy rozdział! Zapraszam ! : 3
Daria ♥
- Angie, chcesz jechać do paryża mając dwójkę dzieci, a kto z nimi..
- Ty. - Rzuciłam niewinny uśmiech.
- Na prawdę tak ważne dla Ciebie jest odkrycie jej? Co Ci to da?
- Myślisz, że to takie łatwe? Że ja to po prostu zostawię, i będe żyła szczęśliwie ? Nie, to nie jest takie proste.
- Angie.. wiem, że nie powinienem ale załatwie ci bilety.
- Dziękuje - Rzuciłam się na mojego męża.. nie spodziewałam się takiej pomocy z jego strony.
***
Po 2 męczących dniach byłam gotowa na wyjazd. Zabrałam podręczną walizke, pożegnałam się i wyszłam, czekając na taksówke. Jade tam tylko na 3 dni, w poszukiwaniach. Zabrałam ze sobą dokumenty zebrane w pokoju Marii, szkoda, że jej tu teraz nie ma. Na pewno by mi pomogła.. ale nie miałabym córki.. Podjeżdżająca taksówka przerwała moje myśli. Wsiadłam do niej i jeszcze raz spoglądając na dom, nabrałam nowych nadziei i szans na odnalezienie mojej zagubionej siostry.
* W Paryżu *
Wysiadłam z samolotu w nijakim nastroju, po czym od razu zadzwoniłam do Germana. Rozmowa była krótka, ale pomogła mi nabrać sił. Ruszyłam od razu do hotelu, który zdążyłam sobie zarezerwować. Piękne żyrandole i pokoje, wszystko nowe i eleganckie. No cóż.. nie miałam czasu na to patrzeć. Zabrałam ze sobą starą legitymację i ruszyłam pod dany adres. Sporo mnie to kosztowało, bo Paryż jest na prawdę wielki, a to była spora podróż. Jeszcze jedna ulica ? Ulice są tu długie ale.. podjadę może taksówką. Próbowałam coś zamówić, ale kompletnie nie znałam Francuskiego. Wybóre innego języka w liceum się nie opłacił. Blisko danego mi adresu zobaczyłam stary dom. Ominęłam go ale zorientowałam sie, że poszłam jeden dom dalej. To właśnie ten adres?! Nieśmiało podeszłam do bramy, wszystko pozamykane. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi kobieta, średniego wieku.
- Francesca ? - Zapytałam ?
Kobieta chyba nie wiedziała co odpowiedzieć. W końcu wydusiła z siebie słowa.
- Owszem.. em.. Francesca Doguez..
- Na pewno? Nie mieszka tu żadna Francesca Car..
- Nie! To na pewno nie tu. Może i jest taka w okolicy ale nie tutaj. Żegnam.
Próbowała zamknąć drzwi ale ja nie pozwoliłam. Spoglądając na zdjęcie byłam już pewna, że to ona. Nie wpuściła mnie, siedziałam i czekałam, może by sie oswoiła.. nic.. Co jakiś czas słyszałam dzieci, widocznie jest mężatką.. Chciałam się coś dowiedzieć ale na marne.. Poznam moją siostrę? Czy nie ?
___________________________________
Odnalaaaazłaaa. Dłużyło mi sie pisanie tego rozdziału ale go skończyłam. ;-; Dobrze chociaż, że wątek nie potoczył się tak, iż Angie pojechała z powrotem do Buenos Aires, a kontynuacja tego wątku będzie przerażeniem.. oj przerażeniem. Dużo będzie się działo.. No narazie macie tyle :) Zostawiam wam do czytania.
7 komentarzy - Nowy rozdział! Zapraszam ! : 3
Daria ♥
piątek, 28 lutego 2014
O Germangie rozdział 76
* Angie *
Ocknęłam się i pomyślałam..Kto to jest? Czy ja ją widziałam, znam ? Czy ją kiedyś spotkam ?.. Masa pytań zasypywała moją głowę ale jedna rzecz była pewna, muszę ją odnaleźć. W pierwszej kolejności powinnam zadzwonić do matki.. ale może ona nie chce o tym rozmawiać? Dlaczego jej nie wychowała ? Co to w ogóle ma znaczyć? Od tych myśli nie zauważyłam nawet, że Violetta opuściła miejsce obok mnie. Siedziałam sama w pokoju Marii.. Nie słyszałam nic, kompletna cisza. Coraz więcej rzeczy mam na głowie.. Do tego ktoś dzwoni dzwonkiem, tylko tego brakowało. Spojrzałam przez okno kto to, aby nie być zaskoczona. Zobaczyłam mężczyznę. wysoki, brunet, włosy na żelu, skórzana kurtka i najnowsze buty.. Czy ja wiem, taki styl pasuje do mężczyzny po 30 ?
- Mogę w czymś pomóc ?
- Tak.. - Nie był przerażający, zwykły facet. - Szukam Angeles Castillo, to tutaj ?
- Em.. t.. tak. - Jednak po tym wyznaniu czułam się lekko przerażona. - To ja. - Burknęłam.
- Musimy porozmawiać.. o Belli. - W jednym momencie wszystko do mnie dotarło. Przez chwilę wachałam się czy wpuścić tego mężczyznę, ale nie wydawał się straszny, głos miał dość przyjemny. Wpuściłam go i usiedliśmy w salonie.
- Bella to pańska córka ?
- Słucham?.. ahh, tak to moja córka. No właśnie.. w tym tkwi problem.
- Bella to córka mojego przyjaciela, Pabla Galinda.
- Nie proszę pani, to jest moja córka, mogę pokazać pa..
- Nie dziękuje. - Odrzekłam stanowczo. - Możemy przejść do konkretów? Czego pan chce?
Nie wiem czy mnie słuchał, czy nie. Był jakiś dziwny, nie wachał się mówić.
- Chce coś udowodnić ale wie pani co.. nie jest to rozmowa na teraz. Skontaktuję się z panią..
- Jednak ja chyba nie potrzebuję kontaktu z panem. Do widzenia. - Wskazałam ręką na drzwi.
Udało mi się wykurzyć tego gościa zanim przyszedł German. Nie mam pojęcia gdzie jest Olga więc to ja dziś przygotuję obiad. Zaczęłam obierać ziemniaki, ale gosposia zdążyła przyjść już z zakupami, tylko się przebierała. Odłożyłam to i zostawiłam jej, po czym udałam się do moich dzieci. Bella, jak zawsze spokojna bawiła się klockami w swoim pokoiku. Zniosłam ją na dół aby dać jej jeść. Luiz zaczynała być niegrzeczna, łapała wszelkie rzeczy leżące wysoko, zaczynała ciągać za włosy i gryźć, niekiedy wyglądało to śmiesznie. Postawiłam talerz z kanapkami przed Bellą, nie chciała jeść. Może coś odczuwa, że temat jest o niej? Może się czegośboi? Przeszłości? Nie chce jej o to pytać, nie wiadomo jak zareaguje. Już 20, wzięłam obie dziewczynki i zaprowadziłam na górę.. czas się wykąpać.
* * *
Po godzinie, gdy uspałam moje dzieci, położyłam się na łóżku w sypialni. Byłam tak zmęczona, że jedyne o czym marzyłam to zimny prysznic i sen. No, mój mąż mi by nie pozwolił..
- Co taka spięta?
- Pff, spięta?
- Może masaż?
- German, proszę cie ja.. - Złapał mnie w talii i objął.
- Ty masz za dużo na głowie. Może byś troche odpoczęła ?
- Dzieci śpią. - Odsunęłam się od męża. On jednak nie dawał za wygraną..
* Poranek *
Znowu zaspałam? I tak mam wolne od pracy. Wstałam jak najszybciej nie sądząć, że German się wszystkim zajmie. Śniadanie stało już na stole, więc musiałam się szybko ogarnąć. Wzięłam prysznic i spięłam włosy w roztrzepanego koka. Było lato dlatego wyjęłam z szafy sukienke, nie kolorowa, zwykła sukienka. Dziś musiałam działać i robić kolejne kroki w odkryciu mojej siostry. Nie mam do niej żadnego kontaktu więc to dziś wykonam telefon do mojej mamy. Mam z nią bardzo słaby kontakt ale wie o wszystkim, o straceniu dziecka, o Belli ale nie wiedziała o kilku istotnych rzeczach. Zeszłam na dół i przekąsiłam dwa tosty, popijająć nie ciepłą już kawą.
- Mama! - Krzyknęła moja półtoraroczna córka i mnie przytuliła. Wzięłam ją na ręce i zawołałam Germana.
- Zostaniesz dziś w domu z dziećmi, ja mam ważną sprawę do załatwienia.
Przytuliłam moją córkę i przekazałam Germanowi. Nie był chyba zdziwiony bo znał cały tok sprawy. Nie czekając dłużej wykonałam telefon do mojej mamy.
- Angie? Jak miło znowu cię słyszeć!
- Cześć, mamo. Mam ważną sprawę.
- Co jest aż tak ważnego?
- Kto to jest Francesca, gdzie mieszka.. - Czekałam chyba 3 minuty na odpowiedź.
- Myślałam, że się nie dowiesz.. mieszka w.. Paryżu..
+_______________________-
O jaki długi! Widze, że akcja was interesuje, ten rozdział jest trochę monotonny, ale starałam się żeby taki nei był. Napisałam się, oj dużo. No nic, pozostawiam wam go do komentowania i czytania.
Minimum 6 kom. - Motywacja na nowy rozdział.
Dziękuje za przeczytanie.
Daria ♥
Ocknęłam się i pomyślałam..Kto to jest? Czy ja ją widziałam, znam ? Czy ją kiedyś spotkam ?.. Masa pytań zasypywała moją głowę ale jedna rzecz była pewna, muszę ją odnaleźć. W pierwszej kolejności powinnam zadzwonić do matki.. ale może ona nie chce o tym rozmawiać? Dlaczego jej nie wychowała ? Co to w ogóle ma znaczyć? Od tych myśli nie zauważyłam nawet, że Violetta opuściła miejsce obok mnie. Siedziałam sama w pokoju Marii.. Nie słyszałam nic, kompletna cisza. Coraz więcej rzeczy mam na głowie.. Do tego ktoś dzwoni dzwonkiem, tylko tego brakowało. Spojrzałam przez okno kto to, aby nie być zaskoczona. Zobaczyłam mężczyznę. wysoki, brunet, włosy na żelu, skórzana kurtka i najnowsze buty.. Czy ja wiem, taki styl pasuje do mężczyzny po 30 ?
- Mogę w czymś pomóc ?
- Tak.. - Nie był przerażający, zwykły facet. - Szukam Angeles Castillo, to tutaj ?
- Em.. t.. tak. - Jednak po tym wyznaniu czułam się lekko przerażona. - To ja. - Burknęłam.
- Musimy porozmawiać.. o Belli. - W jednym momencie wszystko do mnie dotarło. Przez chwilę wachałam się czy wpuścić tego mężczyznę, ale nie wydawał się straszny, głos miał dość przyjemny. Wpuściłam go i usiedliśmy w salonie.
- Bella to pańska córka ?
- Słucham?.. ahh, tak to moja córka. No właśnie.. w tym tkwi problem.
- Bella to córka mojego przyjaciela, Pabla Galinda.
- Nie proszę pani, to jest moja córka, mogę pokazać pa..
- Nie dziękuje. - Odrzekłam stanowczo. - Możemy przejść do konkretów? Czego pan chce?
Nie wiem czy mnie słuchał, czy nie. Był jakiś dziwny, nie wachał się mówić.
- Chce coś udowodnić ale wie pani co.. nie jest to rozmowa na teraz. Skontaktuję się z panią..
- Jednak ja chyba nie potrzebuję kontaktu z panem. Do widzenia. - Wskazałam ręką na drzwi.
Udało mi się wykurzyć tego gościa zanim przyszedł German. Nie mam pojęcia gdzie jest Olga więc to ja dziś przygotuję obiad. Zaczęłam obierać ziemniaki, ale gosposia zdążyła przyjść już z zakupami, tylko się przebierała. Odłożyłam to i zostawiłam jej, po czym udałam się do moich dzieci. Bella, jak zawsze spokojna bawiła się klockami w swoim pokoiku. Zniosłam ją na dół aby dać jej jeść. Luiz zaczynała być niegrzeczna, łapała wszelkie rzeczy leżące wysoko, zaczynała ciągać za włosy i gryźć, niekiedy wyglądało to śmiesznie. Postawiłam talerz z kanapkami przed Bellą, nie chciała jeść. Może coś odczuwa, że temat jest o niej? Może się czegośboi? Przeszłości? Nie chce jej o to pytać, nie wiadomo jak zareaguje. Już 20, wzięłam obie dziewczynki i zaprowadziłam na górę.. czas się wykąpać.
* * *
Po godzinie, gdy uspałam moje dzieci, położyłam się na łóżku w sypialni. Byłam tak zmęczona, że jedyne o czym marzyłam to zimny prysznic i sen. No, mój mąż mi by nie pozwolił..
- Co taka spięta?
- Pff, spięta?
- Może masaż?
- German, proszę cie ja.. - Złapał mnie w talii i objął.
- Ty masz za dużo na głowie. Może byś troche odpoczęła ?
- Dzieci śpią. - Odsunęłam się od męża. On jednak nie dawał za wygraną..
* Poranek *
Znowu zaspałam? I tak mam wolne od pracy. Wstałam jak najszybciej nie sądząć, że German się wszystkim zajmie. Śniadanie stało już na stole, więc musiałam się szybko ogarnąć. Wzięłam prysznic i spięłam włosy w roztrzepanego koka. Było lato dlatego wyjęłam z szafy sukienke, nie kolorowa, zwykła sukienka. Dziś musiałam działać i robić kolejne kroki w odkryciu mojej siostry. Nie mam do niej żadnego kontaktu więc to dziś wykonam telefon do mojej mamy. Mam z nią bardzo słaby kontakt ale wie o wszystkim, o straceniu dziecka, o Belli ale nie wiedziała o kilku istotnych rzeczach. Zeszłam na dół i przekąsiłam dwa tosty, popijająć nie ciepłą już kawą.
- Mama! - Krzyknęła moja półtoraroczna córka i mnie przytuliła. Wzięłam ją na ręce i zawołałam Germana.
- Zostaniesz dziś w domu z dziećmi, ja mam ważną sprawę do załatwienia.
Przytuliłam moją córkę i przekazałam Germanowi. Nie był chyba zdziwiony bo znał cały tok sprawy. Nie czekając dłużej wykonałam telefon do mojej mamy.
- Angie? Jak miło znowu cię słyszeć!
- Cześć, mamo. Mam ważną sprawę.
- Co jest aż tak ważnego?
- Kto to jest Francesca, gdzie mieszka.. - Czekałam chyba 3 minuty na odpowiedź.
- Myślałam, że się nie dowiesz.. mieszka w.. Paryżu..
+_______________________-
O jaki długi! Widze, że akcja was interesuje, ten rozdział jest trochę monotonny, ale starałam się żeby taki nei był. Napisałam się, oj dużo. No nic, pozostawiam wam go do komentowania i czytania.
Minimum 6 kom. - Motywacja na nowy rozdział.
Dziękuje za przeczytanie.
Daria ♥
środa, 26 lutego 2014
O Germangie rozdział 75.
* Angie *
Przestraszyłam się i na samą myśl, przeszły mi ciarki. Nie wiedziałam czy mam iść, czy zostać u Pabla.. Boję się o Bellę. Mam nadzieję, że to nie jakiś niebezpieczny psychol, który będzie mnie nachodził dzień w dzień. Poprosiłam Pabla o ten numer, niechętnie mi go dał. Opuściłam jego dom w niepokoju i strachu, musiałam o tym poinformować Germana. Dochodząc do domu obracałam się za siebie i sprawdzałam telefon, zupełnie bez potrzeby. Gdy weszłam do domu, zaniepokojona odwiedziłam Germana.
- Tata! - Krzyknęła Bella. German chyba bardzo się cieszy, gdy Bella tak do niego mówi. German zabrał ją na ręce i ujrzał moją minę.
- Coś nie tak ?
- Dużo nie tak.. - Zaczęłam mówić..
* * *
Po długiej, lecz rzeczowej rozmowie wyszłam. Nie jestem pewna co będzie dalej, aby było dobrze. No cóż, trzeba się przełamać. Łzy w oczach czasem mi się pojawiały, przez ten los, okropny los. Czemu mnie spotkał?
- Maria! - Zawołałam do siostry.
- Co jest Angeles ?
- Bo.. czy opieka nad dzieckiem jest ciężka.
- Jeśli kiedyś urodzisz to się przekonasz.
- Ja chyba nigdy nie będe miała rodziny..
- Dlaczego tak uważasz ? Angeles! Jesteś piękna, masz warunki..
- Nie wiesz tego..
Nagle obudziłam się z tego snu. Co to w ogóle był za sen? Wspomnienie? Nie.. raczej tego nie pamiętam. Musze wstać. Przespałąm 2 godziny? Nie możliwe.. Ide do dzieci, pewnie są głodne. Idąc do pokoju Luiz oglądałam cały dom dokładniej, chyba wzięło mnie na wspomnienia z Marią. Podeszłam do łóżeczka Luiz, nadal spała. Bella bawiła się w gabinecie Germana. Coś ciągnęło mnie na strych.. nie sądziłam, że spotkam tam Violettę. Siedziała w pokoju swojej mamy i przeglądała jakieś zdjęcie, płacząc.
- Violu, tęsknisz za nią ?
- Nie bo chodzi o t..
- Wiem, ja też tęsk..
- Angie! Dowiedziałam się czegoś, co zmieni twoje.. życie.
- Co, jak to ?!
- No bo.. spójrz na te zdjęcie. Kim jest ta kobieta? Poszukałam więcej informacji o niej, i okazało się, że mam jeszcze jedną ciocię!
Zamarłam, poczułam coś, czego nie czułam od tak dawna.. nie umiem tego wyrazić. Nie pamietałam innej osoby w moim życiu.. to nie możliwe. Usiadłam koło Violetty i spojrzałam na kartkę, którą trzymała w ręku. List o treści:
Droga Mario, i Angeles. Wiem, że kiedyś odczytacie ten list, nie jestem pewna kiedy. Nigdy mnie nie widziałyście, nie znacie ale jestem waszą siostrą. To takie zdziwienie, rozumiem was. Wyjechałam do Paryża po urodzeniu, tak opowiadała moja rodzina zastępcza. Nigdy się nie dowiedziałam, dlaczego wasza matka mnie nie chciała, jestem waszą biologiczną siostrą. Prosiłabym o kontakt z wami, jednak nie wiem jak go zrealizować. Przecież ten list możecie odczytać w wieku 60 lat? 80? 30 ? Pamiętajcie o mnie, kocham was - Francesca Carrara.
W tym momencie wszedł German. Jąkałam się i nie wiedziałam co powiedzieć.. mam jeszcze jedną siostrę, przeszłość? jednak nie jest za mna, dopiero ją odkrywam..
__________________________
Akcja? Huehue :D Wiem, że długo nie było rozdziału ale mało czasu i brak weny : (
Staram się dodawać wtedy gdy mam czas. Dziękuje za przeczytanie.
Minimum 6 opini. - Motywacja na nowy rozdział!
Daria ♥
Przestraszyłam się i na samą myśl, przeszły mi ciarki. Nie wiedziałam czy mam iść, czy zostać u Pabla.. Boję się o Bellę. Mam nadzieję, że to nie jakiś niebezpieczny psychol, który będzie mnie nachodził dzień w dzień. Poprosiłam Pabla o ten numer, niechętnie mi go dał. Opuściłam jego dom w niepokoju i strachu, musiałam o tym poinformować Germana. Dochodząc do domu obracałam się za siebie i sprawdzałam telefon, zupełnie bez potrzeby. Gdy weszłam do domu, zaniepokojona odwiedziłam Germana.
- Tata! - Krzyknęła Bella. German chyba bardzo się cieszy, gdy Bella tak do niego mówi. German zabrał ją na ręce i ujrzał moją minę.
- Coś nie tak ?
- Dużo nie tak.. - Zaczęłam mówić..
* * *
Po długiej, lecz rzeczowej rozmowie wyszłam. Nie jestem pewna co będzie dalej, aby było dobrze. No cóż, trzeba się przełamać. Łzy w oczach czasem mi się pojawiały, przez ten los, okropny los. Czemu mnie spotkał?
- Maria! - Zawołałam do siostry.
- Co jest Angeles ?
- Bo.. czy opieka nad dzieckiem jest ciężka.
- Jeśli kiedyś urodzisz to się przekonasz.
- Ja chyba nigdy nie będe miała rodziny..
- Dlaczego tak uważasz ? Angeles! Jesteś piękna, masz warunki..
- Nie wiesz tego..
Nagle obudziłam się z tego snu. Co to w ogóle był za sen? Wspomnienie? Nie.. raczej tego nie pamiętam. Musze wstać. Przespałąm 2 godziny? Nie możliwe.. Ide do dzieci, pewnie są głodne. Idąc do pokoju Luiz oglądałam cały dom dokładniej, chyba wzięło mnie na wspomnienia z Marią. Podeszłam do łóżeczka Luiz, nadal spała. Bella bawiła się w gabinecie Germana. Coś ciągnęło mnie na strych.. nie sądziłam, że spotkam tam Violettę. Siedziała w pokoju swojej mamy i przeglądała jakieś zdjęcie, płacząc.
- Violu, tęsknisz za nią ?
- Nie bo chodzi o t..
- Wiem, ja też tęsk..
- Angie! Dowiedziałam się czegoś, co zmieni twoje.. życie.
- Co, jak to ?!
- No bo.. spójrz na te zdjęcie. Kim jest ta kobieta? Poszukałam więcej informacji o niej, i okazało się, że mam jeszcze jedną ciocię!
Zamarłam, poczułam coś, czego nie czułam od tak dawna.. nie umiem tego wyrazić. Nie pamietałam innej osoby w moim życiu.. to nie możliwe. Usiadłam koło Violetty i spojrzałam na kartkę, którą trzymała w ręku. List o treści:
Droga Mario, i Angeles. Wiem, że kiedyś odczytacie ten list, nie jestem pewna kiedy. Nigdy mnie nie widziałyście, nie znacie ale jestem waszą siostrą. To takie zdziwienie, rozumiem was. Wyjechałam do Paryża po urodzeniu, tak opowiadała moja rodzina zastępcza. Nigdy się nie dowiedziałam, dlaczego wasza matka mnie nie chciała, jestem waszą biologiczną siostrą. Prosiłabym o kontakt z wami, jednak nie wiem jak go zrealizować. Przecież ten list możecie odczytać w wieku 60 lat? 80? 30 ? Pamiętajcie o mnie, kocham was - Francesca Carrara.
W tym momencie wszedł German. Jąkałam się i nie wiedziałam co powiedzieć.. mam jeszcze jedną siostrę, przeszłość? jednak nie jest za mna, dopiero ją odkrywam..
__________________________
Akcja? Huehue :D Wiem, że długo nie było rozdziału ale mało czasu i brak weny : (
Staram się dodawać wtedy gdy mam czas. Dziękuje za przeczytanie.
Minimum 6 opini. - Motywacja na nowy rozdział!
Daria ♥
wtorek, 25 lutego 2014
Przeprosiny ( przeczytaj)
Hej, sory, że nie wstawiam ostatnio rozdziałów ale mam mało czasu na pisanie. Dzisiaj ( 25.02 ) wstawię nowy ( :
środa, 19 lutego 2014
O Germangie rozdział 74.
* Angie *
Po długim czasie się ogarnęłam, wstałam i ujrzałam światło dzienne. Nie mogłam przestać myśleć o stracie dziecka lecz musze też żyć w życiu codziennym. To dzięki mojej córce. To ona daje mi siłę na dalszą drogę. To dzięki niej zostane na świecie, i będe kochać rodzinę. Pierwszy posiłek jaki zjadłam po.. poronieniu. No cóż, ogarnęłam się trochę. Wszystkie myśli, które siedzialy mi w głowie zniknęly, ponieważ starałam się nie myśleć o całej tej sytuacji..
* 2 miesiące później *
Tak, nie myśle już o stracie dziecka. Mimo, iż nie daje mi to spokoju, odsuwam od siebie tą myśl. Sytuacja z Pablem sprzed kilku miesięcy ucichła. Był u mnie może raz, dwa.. Nie odwiedza mnie tak często, jak robił to kiedyś. Dzisiaj zebrałam się na odwagę i do niego zadzwoniłam.
- Cześć.. - Wyjąkałam. - Jak się czujesz?
- Lepiej zapytać jak ty się czujesz? - Nie byłam pewna czy się zaśmiał, czy mówił z powagą.
- Jest dobrze.. Pablo dla.. dlaczego już nie jesteśmy..
- Nadal jesteśmy przyjaciółmi.
- Tak wiem, ale już nie łączy nas ta więź.. znaczy się no.. Ostatnio wspominałeś coś o Belli, jej też już nie odwiedzasz.
- To nie jest rozmowa na telefon. Porozmawiajmy u mnie, przyjedź w wolnym czasie. Muszę kończyć, pa.
- Dobrze, ale..- Nie zdązyłam nic powiedzieć, Pablo się rozłączył.
To nie jest powód mnie, ale czy chodzi o Belle? Mam dużo czasu dzisiaj, może do niego pojadę. Podeszłam do łóżeczek dwóch grzecznie śpiących dziewczynek.
- Jak się czujecie?
- Dobrze- Odpowiedziała Bella. Luiz.. no jak to Luiz, za wiele nie powie.
Wyciągnęłam z szafy zwiewną sukienkę, pierwsze lepsze baleriny. Uczesałam się w warkocza i ogarnęłam twarz. Ubrałam obie dziewczynki w takie same sukienki, rozmiarów oczywiście innych. Wzięłam je za ręce i wyprowadziłam z domu. Powędrowałam prosto do Pabla. Bałam się wziąć Bellę ze sobą ale.. nie wiem o co chodzi. Zapukałam i czekając przed drzwiami, przyjrzałam się dzieciom.
- Cześć, wchodź.
Przekraczając próg jego domu poczułam chłód, przeciwieństwo pogody na zewnątrz.
- Co tu tak zimno ?
- Wiatrak.. - Po czym wyłączył ziejące chłodem urządzenie. - Muszę ci wyznać prawdę, która cie zaskoczy i.. nie wiem co będzie dalej z..
- Bellą?
- Trudno mi to mówić ale.. Zaadoptowałaś Bellę. Ale musiałem, musiałem! Zrobić test na ojcostwo.
- I co z tego wynika ?
- Nie wiem jeszcze, dziś po południu się dowiem ale to dlatego, że.. od miesiąca nęka mnie taki facet. Twierdzi, że jest biologicznym ojcem Belli..
- I tak mi jej nie zabierze..
- Nie zabierze, ale może cię nachodzić. Tak mi powiedział.. właściwie to napisał..
- Jak to napisał ?
- Wysłał mi SMS-a.. Pokażę Ci.
Pablo wyciągnął swój telefon i pokazał mi SMS-y. Przeraziłam się widząc jego treść.
'' Odpowiedź od : 873-543-457
Nie zabiorę jej dziecka, ale jest to moje dziecko i mogę ją nachodzić. ''
_______________________________________
Po długim myśleniu wreszcie dodałam rodział. Myślałam nad tym, czy dalej pisać, bo przecież pisze to dla was, i chcę mieć opinie, czytelników i dobre statystyki.
Dużo tu tego dialogu, no ale cóż. :) Podobał wam się ? Rozdział mniej dołujący niż poprzedni.
Minimum 5 opinii- Nowy rozdział.
Dziękuje za uwagę!
Po długim czasie się ogarnęłam, wstałam i ujrzałam światło dzienne. Nie mogłam przestać myśleć o stracie dziecka lecz musze też żyć w życiu codziennym. To dzięki mojej córce. To ona daje mi siłę na dalszą drogę. To dzięki niej zostane na świecie, i będe kochać rodzinę. Pierwszy posiłek jaki zjadłam po.. poronieniu. No cóż, ogarnęłam się trochę. Wszystkie myśli, które siedzialy mi w głowie zniknęly, ponieważ starałam się nie myśleć o całej tej sytuacji..
* 2 miesiące później *
Tak, nie myśle już o stracie dziecka. Mimo, iż nie daje mi to spokoju, odsuwam od siebie tą myśl. Sytuacja z Pablem sprzed kilku miesięcy ucichła. Był u mnie może raz, dwa.. Nie odwiedza mnie tak często, jak robił to kiedyś. Dzisiaj zebrałam się na odwagę i do niego zadzwoniłam.
- Cześć.. - Wyjąkałam. - Jak się czujesz?
- Lepiej zapytać jak ty się czujesz? - Nie byłam pewna czy się zaśmiał, czy mówił z powagą.
- Jest dobrze.. Pablo dla.. dlaczego już nie jesteśmy..
- Nadal jesteśmy przyjaciółmi.
- Tak wiem, ale już nie łączy nas ta więź.. znaczy się no.. Ostatnio wspominałeś coś o Belli, jej też już nie odwiedzasz.
- To nie jest rozmowa na telefon. Porozmawiajmy u mnie, przyjedź w wolnym czasie. Muszę kończyć, pa.
- Dobrze, ale..- Nie zdązyłam nic powiedzieć, Pablo się rozłączył.
To nie jest powód mnie, ale czy chodzi o Belle? Mam dużo czasu dzisiaj, może do niego pojadę. Podeszłam do łóżeczek dwóch grzecznie śpiących dziewczynek.
- Jak się czujecie?
- Dobrze- Odpowiedziała Bella. Luiz.. no jak to Luiz, za wiele nie powie.
Wyciągnęłam z szafy zwiewną sukienkę, pierwsze lepsze baleriny. Uczesałam się w warkocza i ogarnęłam twarz. Ubrałam obie dziewczynki w takie same sukienki, rozmiarów oczywiście innych. Wzięłam je za ręce i wyprowadziłam z domu. Powędrowałam prosto do Pabla. Bałam się wziąć Bellę ze sobą ale.. nie wiem o co chodzi. Zapukałam i czekając przed drzwiami, przyjrzałam się dzieciom.
- Cześć, wchodź.
Przekraczając próg jego domu poczułam chłód, przeciwieństwo pogody na zewnątrz.
- Co tu tak zimno ?
- Wiatrak.. - Po czym wyłączył ziejące chłodem urządzenie. - Muszę ci wyznać prawdę, która cie zaskoczy i.. nie wiem co będzie dalej z..
- Bellą?
- Trudno mi to mówić ale.. Zaadoptowałaś Bellę. Ale musiałem, musiałem! Zrobić test na ojcostwo.
- I co z tego wynika ?
- Nie wiem jeszcze, dziś po południu się dowiem ale to dlatego, że.. od miesiąca nęka mnie taki facet. Twierdzi, że jest biologicznym ojcem Belli..
- I tak mi jej nie zabierze..
- Nie zabierze, ale może cię nachodzić. Tak mi powiedział.. właściwie to napisał..
- Jak to napisał ?
- Wysłał mi SMS-a.. Pokażę Ci.
Pablo wyciągnął swój telefon i pokazał mi SMS-y. Przeraziłam się widząc jego treść.
'' Odpowiedź od : 873-543-457
Nie zabiorę jej dziecka, ale jest to moje dziecko i mogę ją nachodzić. ''
_______________________________________
Po długim myśleniu wreszcie dodałam rodział. Myślałam nad tym, czy dalej pisać, bo przecież pisze to dla was, i chcę mieć opinie, czytelników i dobre statystyki.
Dużo tu tego dialogu, no ale cóż. :) Podobał wam się ? Rozdział mniej dołujący niż poprzedni.
Minimum 5 opinii- Nowy rozdział.
Dziękuje za uwagę!
sobota, 15 lutego 2014
Usunąć ? ( Przeczytaj )
3 komentarze przy poprzednim rozdziale, a rodział ma już kilka dni. Widać, że nikt tego nie czyta. Może bloga samego w sobie to nie usunę, ale waham się czy nie przestać pisać. Komentarze są dla mnie bardzo ważne, bo oznacza to, że ktoś czyta te moje opowiadania. Skoro przeczytałeś, zostaw po sobie komentarz, nawet z anonima, to wiele dla mnie znaczy. Wyświetlenia.. no przybywają, co znaczy, że kilka osób wchodzi ale nikt nie zostawia nic po sobie, opini, pozytywnej czy nawet negatywnej. Napiszcie w komentarzu co o tym sądzicie..
Daria ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)