* German * :o
- Wyłączyłem światła. - Powiedziałem do Angie po czym zabrałem się za fascynację małymi ubrankami. Czy to nie dziwne ? Nie raczej nie.
- German chodź zanieść to na górę. - Wziąłem łóżeczko i zaniosłem na górę postawiłem je w pokoju Angie . Na razie jest tam pusto bo Angie śpi u mnie więc będzie tam dużo miejsca. Po za tym pozostaje nasza wspólna sypialnia więc pokój dziecka może znajdować się w byłym pokoju Angie. O ile ona rozstanie się ze swoim pokojem. Będzie spędzała w nim większą część czasu niż jak sama w nim mieszkała. Niestety pokój Angie ma kilka ścianek to znaczy przegródek od łóżka do części szafy. Są niskie i w niczym nie przeszkadzają lecz przeczuwam że trzeba będzie je zburzyć.
- Angie a może pokój dziecka zrobimy u ciebie ?
- German .. nie wiesz nawet czy będzi to chłopczyk czy dziewczynka. - Zmarszczyłem czoło. No w sumie nie wiem a kiedy się dowiem. Angie jest w połowie 3 miesiąca. Poczekamy do 4 miesiąca i wtedy może pójdziemy to sprawdzić. Wyszedłem na dwór i zabrałem dwa rowery stojące tu od .. lata? Nikt ich nie używał.
- German jest strasznie zimno chodź do domu. - Na to '' polecenie '' wróciłem do domu. Czuję ten zimowy wiatr. Za kilka dni mikołajki. Pamiętam że gdy Viola była mała zawsze wkładałem jej w skarpetę słodyczę. To była nasza tradycja jednak w wieku 12 lat przestała się tym interesować.
- O Olga! Jeśli możesz to idź na poddasze i przynieś pozostałe pudła z zimowymi ubraniami proszę.
- Spokojnie już idę. - Siedziałem przez chwilę na pustej kanapie i rozmyślałem. O niczym . Usłyszałem za chwilę pisk. Szybko wstałem bo myślałem że to Angie. Ale pisk dochodził z poddasza. Usłyszałem szlochanie więc otworzyłem drzwi i zobaczyłem .. Olgę stojącą na krześle z młotkiem w ręku.
- My .. my mysz! - Odparła Olga jąkając się.
- Spokojnie Olga przecież to tylko .. - Sam nagle wszedłem na krzesło bo zobaczyłem jak ona tak szybko się porusza i w ogóle. Przyszła Angie.
- Głuptasy ... to tylko mała myszka. - Angie wzięła białą mysz na kawałek starej poduszki i włożyła do klatki. - Od teraz będzie z nami mieszkać.
- Nie dość ci że będziesz miała za 5 miesięcy jedną myszke? - Odpowiedziałem i się zaśmiałem. Zszedłem z krzesła i wziąłem 1 pudło i 2 pudełka. Nie mam pojęcia co było w tych pudełkach więc postanowiłem to sprawdzić
* Angie *
Usiadłam na kanapie i otworzyłam jedno z pudełek. Znalazłam tam stare rysunki Violetty. Na jednym z nich była ona Maria , German i .. Ja. Spojrzałam jak narysowała przytulających się Germana i Marię. Podpisane było dziecięcymi literami
'' Tata '' '' Mama '' '' Ciocia ''
Pamiętam jak brała swoje kredki których nigdy nie zgubiła i jak sądziła .. te kredki były magiczne bo umiały zmienić szary rysunek w kolorowy. Oj jej bujna wyobraźnia. Niechcący spojrzałam głową w dół. Dostrzegłam że na moim palcu nie ma obrączki. Zaczęłam jej panicznie szukać pod fotelem pod kanapą i na dywanie.
- Tego szukasz ? - Zbiegła Viola trzymając w ręku pierścionek z brylantem. Tak to mój.
- Dziękuje myślałam że zgubiłam.
- A no właśnie Angie .. możemy porozmawiać ?
- Tak ? - Usiadłyśmy przy stoliku i Viola nieśmiało zaczęła rozmowe.
- Mam problemy w studiu ..
- Jakie ?
- Myślałam że Ludmila się zmieniła. A ona .. nie ważne.
- Ważne .. opowiadaj.
- Udaje .. ona kłamała mi w żywe oczy. Nie mogę się po tym ogarnąć. Ale to nie o to tu chodzi. Po prostu powiedziałam jej że jest Egoistką i kłamie.. Naty zapewne za jej prośbą , zmontowała filmik w którym wygląda jakbym mówiła źle o Leonie.
- Sytuacja się powtarza?
- Tak. Żebyś wiedziała. Leon mnie nienawidzi .. nie chce się do mnie odzywać a ja z paniki .. pocałowałam Diega. Znaczy to on mnie pocałował.
- Słucham ?! pocałował cię chłopak ? - Zdziwiony German wszedł do salonu i wypuścił z rąk plastikową miskę wysypując przy tym orzechy.
- Dobrze usłyszałeś nie udawaj. - Próbowałam dać do zrozumienia Germanowi że Violetta przechodzi teraz trudne chwile z zakochaniem ale on .. no mój mąż tego nie rozumie. Złapałam Viole za ręce .
- Leon cię nie nienawidzi. On cię kocha .. a to że pocałowałaś .. przepraszam Diego cię pocałował. To tylko twój błąd. Musisz to naprawić. Nie wiem jak .. udowdonij Leonowi że go kochasz a to umiesz robić. Słuchaj rad swojego serca. - Skończyłam przemowę i niestety musiałam zostawić Violę w kuchni bo potrzeba wymiotów wzywała. Musi mi to przejść przez myśl bo jestem w ciąży. Założyłam czapkę kurtkę i kozaki za chwilę byłam już w połowie drogi. Gdzie szłam ? Do Pabla. Musze go przeprosić za te nie zamierzone zachowania. Zapukałam do drzwi którymi kilka dni temu .. można powiedzieć że trzaskałam. Zadzwoniłam jego zimnym dzwonkiem.
- Angie ? Cześć wchodź.
Weszłam do domu Pabla i poczułam cieplejszą atmosferę.
- Zaparzę ci herbatę. - Podziękowałam i usiadłam na fotelu. Rozejrzałam się po domu i zobaczyłam że przybyło jedno zdjęcie. Wstałam i wzięłam ramkę do rąk. Stało na kominku. Zobaczyłam Jackie i Pabla.
- Co robisz Angie ? - Tak się przestraszyłam że potłukłam ramkę a zdjęcie wpadło prosto to kominka.
-Przepraszam ! Nie zrobiłam tego celowo - Powiedziałam i zaczęłam zbierać resztę szkieł z podłogi.
- Nic się nie stało Angie .. - Pablo dotknął mojego ramienia. - Zostaw ja posprzątam.
- Na pewno ? Nawet .. nawet nie zdążyłam zobaczyć kto jest na tym zdjęciu - Skłamałam. Pablo poszedł na chwilkę na górę i zniósł 2 drewniane ramki. Wyjął z komody 2 zdjęcia. Na jednym ja i Pablo w przeszłości. A na drugim .. on i Jackie. Nie podchodziłam tym razem do zdjęć jednak odwzajemniłam uśmiech którym podarował mnie Pablo...
- Chciałam cię przeprosić .
- Nic się nie stało mam dużo zdję..
- Nie , nie o to chodzi. Chciałam cię przeprosić za to że tak zareagowałam na to jak dowiedziałam się że masz dziewczynę. Jackie to może nie taka zła kobieta.
- Angie. Dałaś mi do zrozumienia .. dokładnie wiesz co. Będziesz nadal moją przyjaciółką...
___________________________________________________
- BRAK WENY ;C
Pisałam to i pisałam i nie wiedziałam o czym
min 2 kom - Nowy rozdział
Podoa się - Zostaw koma
Nie podoba się - zostaw koma.
Słucham wszelkich uwag :) Dzięki za przeczytanie ;3
Daria
wtorek, 15 października 2013
poniedziałek, 14 października 2013
o Germangie rozdział 35 ^.^
Od razu mówię . Ja mam zasadę żem inimum 2 komenty i pisze kolejny rozdział. Ostatnim czasem mi się nudzi i mam wrażenie że piszę do nikogo =.= Skomentujcie jak już jesteście proszę ;;3
))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
/ Grudzień /
* Angie *
Obudziłam się obok mojego męża. Nie chcę mi się wstać mniej więcej dlatego że mi ciężko. Założyłam szlafrok i poszłam do łazienki. Jaki to dziś dzień .. Co ? Początek Grudnia ? Tak szybko ? Dopiero co była Jesień. Eh .. dni tak szybko mijają że nie nadążam. Po ogarnięciu się wyszłam z łazienki i weszłam na '' Poddasze ''. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam moje zimowe kurtki. Przy okazji zabrałam kilka ubranek dla dziecka. Po Violettcie oczywiście. Wyszłam i zetknęłam się z Germanem.
- Co robisz tak wcześnie ? - Zapytał i przetarł oczy.
- Przygotowuję się na zimę.
- ZIme ? Jaką zime Angie przecież dopiero Listopad.
- Nie German listopad się skończył . - Traciłam go w ramię i odeszłam. Maria teraz jest już tam gdzie być powinna. Wróci za rok.. No nic. Mowa o moim koniu. Nie o siostrze. Nie dziwię się jeśli za chwilę spadnie na mnie płatek śniegu bo to już grudzień. W Hiszpani szczególnie śnieg pada w Grudniu ale w innych krajach zdarza się i w listopadzie. Powiało gwałtownie wiatrem więc poszłam do domu. 23 grudnia - Moje urodziny. Urodziłam się jeden dzień przed świętami i zawsze gdy byłam młodsza dostawałam prezent jednocześnie na święta i na urodziny. Był dwa razy większy. Ale nie zawsze byłam zwolenniczką dostawania drogich prezentów. Wolałam skromne upominki jednak co do kupywania.. Zawsze starałam się żeby był to drogi i wartościowy prezent. Nie mam pojęcia czemu. Po prostu chciałam zadowolić ludzi. Usiadłam przy oknie i obserwowałam ludzi którzy biegają trzymając czapki przed wiatrem. Oparłam się o poduszkę. Szum wiatru spowodował że zasnęłam.
><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Obudziła mnie Olga.
- Angeles ty tu jesteś? Przegapiłaś śniadanie bo myśleliśmy że gdzieś wyszłaś. Idź odgrzej sobie naleśniki.
- Za chwilę Olgo
- Widziałaś ? Momentalna zmiana pogody. - Spojrzałam za okno a tam .. biało. Nie mogę uwierzyć śnieg? Mam zgodne przeczucia. Viola weszła do mojego pokoju i niosła gorącą czekoladę
- Angie siedzenie bez ciebie przy blacie nie było fajne. Mahomet nie przyszedł do góry to góra przyszła do Mahometa. Znam to powiedzenie od Franceski nie dziw się jeśli jest nie prawidłowo sformułowane.
- Dobrze wiedziałaś że potrzeba mi czegoś rozgrzewającego. Przez dziurkę pod oknem powiewał wiatr.
- A właśnie co do pogody to..
- Widzę. - Siedziałam i popijałam łyka czekolady. Rozmawiałyśmy , plotkowałyśmy i Violetta opowiedziała mi o najnowszych wyczynach Gregoria w studiu. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Violetta wyszła i dała mi porozmawiać.
- Slucham ?
- Cześć Angie tu Pablo. Jak się czujesz?
- W miare. Nie lubie zmian pogody póki się nie przezwyczaje to znając życie będę w marnymnastroju. A co u ciebie ?
- Jestem w doskonałym humorze dlatego że ..
- Zaczął się twój program w telewizji albo twój kot dotrzymuje ci towarzystwa. ?
- Mam dziewczynę. - Osłupiałami nie wiem czy dobrze usłyszałam. - Od niedawna ja i Jackie czuliśmy coś do siebie. Nie chciałem rozpowiadać plotek bo dowiedziały by się nieodpowiednie osoby. - Jackie .. no tak.
- Pablo muszę kończyć mam słaby zasięg pa. - Rozłączyłam się i położyłam telefon na parapet. Chwila .. skoro kocham Germana a on kocha .. kocha Jackie to czemu mam jaki kolwiek problem. Niech każdy sobie żyje jak tam chce. Zwłaszcza dlatego że jestem w 3 miesiącu ciąży zaczynam mieć brzuch i ojcem jestGerman. Koniec tematu. Zebrałam kubek i zniosłam na dół. Zjadłam jeszcze ciepłego naleśnika. Chciałam wyjąć rower do czasu aż nie załapałam że pada śnieg a ja jestem w ciąży.
- German podwieziesz mnie ? - Powiedziałam patrząc na schodzącego po schodach Germana.
- A gdzie chcesz jechać ?
- A wiesz .. tak tam ..
- Do Pabla ?
- Nie! - Musiałam skłamać. - Dobra przepraszam. Gdzie jedziesz?
- Na pocztę. Przyszła jakaś paczka. - Bez odpowiedzi wsiadłam w samochód i razem z Germanem pojechaliśmy na pocztę. German został a ja wysiadłam i zgłosiłam się po paczkę.
- Castillo - Podałam swoje nazwisko miłej pani . Ona otworzyła drzwi i wyniosła chyba z 10 kilogramową paczkę. Nie no potrzebny mi będzie do tego German. Zawołałam go a on pomósł wnieść mi do samochodu wielką przesyłkę. Co to jest? Od kogo ? W domu z pomocą Ramalla wnieśliśmy paczke do domu.
Na niej było napisane
Dla przyszłego aniołka Castillo. - Angelica Carrara.
Moja mama wysłała nam karuzelę dziecięcą , łóżeczko i malutką czapeczkę wraz z kapciuszkami.
Spojrzałam na swój brzuch a German nadal '' zachwycał '' się tymi ubrankami.
- A gdzie zrobimy pokój ? - German rzucił propozycję która chyba nie była odpowiednia.
- Za 4 miesiące ?
- Czemu dopiero za 4. Można ułatwić sobie zadanie i zrobić szybciej.
- German zobacz czy przypadkiem nie zostawiłeś włączonych świateł w samochodzie. - Zerwał się i pobiegł do samochodu. Gapa .. .
___________________________________________--
;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3
Podoba się - Zostaw komentarz
Nie podoba się - Zostaw komentarz.
Liczę na szczere opinie ;) Słucham wszelkich uwag.
Z góy dzięki za przeczytanie i opinie ♥
Daria ♥
))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
/ Grudzień /
* Angie *
Obudziłam się obok mojego męża. Nie chcę mi się wstać mniej więcej dlatego że mi ciężko. Założyłam szlafrok i poszłam do łazienki. Jaki to dziś dzień .. Co ? Początek Grudnia ? Tak szybko ? Dopiero co była Jesień. Eh .. dni tak szybko mijają że nie nadążam. Po ogarnięciu się wyszłam z łazienki i weszłam na '' Poddasze ''. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam moje zimowe kurtki. Przy okazji zabrałam kilka ubranek dla dziecka. Po Violettcie oczywiście. Wyszłam i zetknęłam się z Germanem.
- Co robisz tak wcześnie ? - Zapytał i przetarł oczy.
- Przygotowuję się na zimę.
- ZIme ? Jaką zime Angie przecież dopiero Listopad.
- Nie German listopad się skończył . - Traciłam go w ramię i odeszłam. Maria teraz jest już tam gdzie być powinna. Wróci za rok.. No nic. Mowa o moim koniu. Nie o siostrze. Nie dziwię się jeśli za chwilę spadnie na mnie płatek śniegu bo to już grudzień. W Hiszpani szczególnie śnieg pada w Grudniu ale w innych krajach zdarza się i w listopadzie. Powiało gwałtownie wiatrem więc poszłam do domu. 23 grudnia - Moje urodziny. Urodziłam się jeden dzień przed świętami i zawsze gdy byłam młodsza dostawałam prezent jednocześnie na święta i na urodziny. Był dwa razy większy. Ale nie zawsze byłam zwolenniczką dostawania drogich prezentów. Wolałam skromne upominki jednak co do kupywania.. Zawsze starałam się żeby był to drogi i wartościowy prezent. Nie mam pojęcia czemu. Po prostu chciałam zadowolić ludzi. Usiadłam przy oknie i obserwowałam ludzi którzy biegają trzymając czapki przed wiatrem. Oparłam się o poduszkę. Szum wiatru spowodował że zasnęłam.
><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Obudziła mnie Olga.
- Angeles ty tu jesteś? Przegapiłaś śniadanie bo myśleliśmy że gdzieś wyszłaś. Idź odgrzej sobie naleśniki.
- Za chwilę Olgo
- Widziałaś ? Momentalna zmiana pogody. - Spojrzałam za okno a tam .. biało. Nie mogę uwierzyć śnieg? Mam zgodne przeczucia. Viola weszła do mojego pokoju i niosła gorącą czekoladę
- Angie siedzenie bez ciebie przy blacie nie było fajne. Mahomet nie przyszedł do góry to góra przyszła do Mahometa. Znam to powiedzenie od Franceski nie dziw się jeśli jest nie prawidłowo sformułowane.
- Dobrze wiedziałaś że potrzeba mi czegoś rozgrzewającego. Przez dziurkę pod oknem powiewał wiatr.
- A właśnie co do pogody to..
- Widzę. - Siedziałam i popijałam łyka czekolady. Rozmawiałyśmy , plotkowałyśmy i Violetta opowiedziała mi o najnowszych wyczynach Gregoria w studiu. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Violetta wyszła i dała mi porozmawiać.
- Slucham ?
- Cześć Angie tu Pablo. Jak się czujesz?
- W miare. Nie lubie zmian pogody póki się nie przezwyczaje to znając życie będę w marnymnastroju. A co u ciebie ?
- Jestem w doskonałym humorze dlatego że ..
- Zaczął się twój program w telewizji albo twój kot dotrzymuje ci towarzystwa. ?
- Mam dziewczynę. - Osłupiałami nie wiem czy dobrze usłyszałam. - Od niedawna ja i Jackie czuliśmy coś do siebie. Nie chciałem rozpowiadać plotek bo dowiedziały by się nieodpowiednie osoby. - Jackie .. no tak.
- Pablo muszę kończyć mam słaby zasięg pa. - Rozłączyłam się i położyłam telefon na parapet. Chwila .. skoro kocham Germana a on kocha .. kocha Jackie to czemu mam jaki kolwiek problem. Niech każdy sobie żyje jak tam chce. Zwłaszcza dlatego że jestem w 3 miesiącu ciąży zaczynam mieć brzuch i ojcem jestGerman. Koniec tematu. Zebrałam kubek i zniosłam na dół. Zjadłam jeszcze ciepłego naleśnika. Chciałam wyjąć rower do czasu aż nie załapałam że pada śnieg a ja jestem w ciąży.
- German podwieziesz mnie ? - Powiedziałam patrząc na schodzącego po schodach Germana.
- A gdzie chcesz jechać ?
- A wiesz .. tak tam ..
- Do Pabla ?
- Nie! - Musiałam skłamać. - Dobra przepraszam. Gdzie jedziesz?
- Na pocztę. Przyszła jakaś paczka. - Bez odpowiedzi wsiadłam w samochód i razem z Germanem pojechaliśmy na pocztę. German został a ja wysiadłam i zgłosiłam się po paczkę.
- Castillo - Podałam swoje nazwisko miłej pani . Ona otworzyła drzwi i wyniosła chyba z 10 kilogramową paczkę. Nie no potrzebny mi będzie do tego German. Zawołałam go a on pomósł wnieść mi do samochodu wielką przesyłkę. Co to jest? Od kogo ? W domu z pomocą Ramalla wnieśliśmy paczke do domu.
Na niej było napisane
Dla przyszłego aniołka Castillo. - Angelica Carrara.
Moja mama wysłała nam karuzelę dziecięcą , łóżeczko i malutką czapeczkę wraz z kapciuszkami.
Spojrzałam na swój brzuch a German nadal '' zachwycał '' się tymi ubrankami.
- A gdzie zrobimy pokój ? - German rzucił propozycję która chyba nie była odpowiednia.
- Za 4 miesiące ?
- Czemu dopiero za 4. Można ułatwić sobie zadanie i zrobić szybciej.
- German zobacz czy przypadkiem nie zostawiłeś włączonych świateł w samochodzie. - Zerwał się i pobiegł do samochodu. Gapa .. .
___________________________________________--
;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3 ;3
Podoba się - Zostaw komentarz
Nie podoba się - Zostaw komentarz.
Liczę na szczere opinie ;) Słucham wszelkich uwag.
Z góy dzięki za przeczytanie i opinie ♥
Daria ♥
czwartek, 10 października 2013
o Germangie rozdział 34 . ;)
* Angie *
- Nie Pablo nie możemy tego zrobić. - Powiedziałam i odsunęłam się od Pabla. Mimo tego że zaprzeczyłam to poczułam dreszcz. Zrobiłabym to tylko dlatego że pokłóciłam się z Germanem ale nie chcę tego.
- Muszę już iść . Pa - Zamknęłam drzwi i wyszłam z domu Pabla. Szłam jakieś 5 minut i otrzymałam SMS z treścią .
'' Coś zrobiłem źle? Kocham cię Angie ''
Mam nadzieję że kocha mnie ale jak przyjaciółkę. Nie chcę wdawać się w cokolwiek z Pablem.
///
Doszłam do domu i otworzyłam drzwi. Próbowałam uniknąć spotkania z Germanem więc na palcach poszłąm na górę ale no tak. Moja '' ciążowa '' choroba nie umie zachować spokoju i musiał złapać mnie skurcz. No nic .. spięłam się i jakimś cudem poszłam na górę. Zaszłam do pokoju Germana i wzięłam klucz. Otworzyłam mój pokój i zostawiłam torebkę. Jakoś tu tak pusto. Jedyna rzecz która została to stare pudełko z dokumentami i zdjęciami. Usiadłam na skórzanej kanapie i się rozejrzałam .. naprawde tu ładnie. Kremowe ściany z nutką brązowego..
- Dobra wychodzę - Powiedziałam sobie po cichu i wyszłam z pokoju. Usłyszałam Germana. Nie jesteśmy dziećmi i musimy porozmawiać.
- Angie.. te zdjęcia są fałszywe komu ufasz!
- Powiedziałam ci już coś .
- Udowodnię ci to jeśli chcesz.
- German nie udowodnisz mi niczego bo to prawda. Proszę cię skończ. - Weszłam do pokoju i zamknęłam Germanowi drzwi przed nosem. Na łóżku leżała karteczka ..
'' Chyba zapomniałaś o wspólnym wieczorze - German ''
Nieświadomie się uśmiechnęłam ale za chwilę wróciłam do złej miny. Przypomniał mi się Jacob. Pamiętam że kiedyś pomagał mi przy koniu .. postanowiłam że teraz też mi pomoże. WYbrałam numer do Jacoba i kliknęłam '' zadzwoń '' Przed połączeniem się jednak rozłączyłam bo przypomniałam sobie krzywdy które mi wyrządził. Do domu weszła zakłopotana Viola.
- Violu co się stało ?
- Nie wiem Angie , nie wiem. Czy ty wiesz jak to jest kochać dwóch chłopaków naraz ? - Na chwilę zamarłam .. czy ja wiem ? To pytanie zapewne bedzie dręczyło mnie przez cały dzień.
- Nie miałam takiej sytuacji - Wybełkotałam .. niestety nie wiem czy to jest prawda. Kobiecy dylemat. Nie no kocham Germana .. mimo sprzeczek i tak go kocham.
- Angie ! Chodź na chwilę.
- Nie będe przeszkadzać - Powiedziała Violetta po czym popędziła na górę.
- Czego znowu chcesz.
- Tego czego ty chciałaś .. dowodu. - German zabrał mnie do jego pokoju i wyjął pudełko. Dokładnie takie same w jakim trzymam moje prywatne rzeczy. Pokazał mi 3 zdjęcia. Były to zdjęcia ze ślubu jego i Marii. Za chwilę wyjął takie same zdjęcia z Esmeraldą.
- Widzisz róznicę? To fotomontaż ..- Przez chwilę nie mogłam uwierzyć .. ale za chwilę wymiękłam.
- Przepraszam .. tyle jestem w stanie powiedzieć. - Obraziłam zdjęcia na których był German z Marią. Moją ukochaną siostrą (*). Usiadłam do pianina .. moje ręce automatycznie zaczęły grać.
'' Para todo para nada ''
Tienes Todo to piosenka którą poznałam w studiu. Przyprawia mnie o inny nastrój.
- To znaczy że .. - German nie dokończył
- Że cię przepraszam - Ujęłam podbródek Germana i go pocałowałam. Robiło się ciemno. Poszłam na górę i wyjęłam z szafy szlafrok.
- Czekaj , czekaj Angie. Wznawiamy nasze postanowienie więc chodź na dół.- Wiedziałam że German coś przygotuje jednak postanowiłam wziąść prysznic. Zamiast szlafroka wyjęłam z szafy sukienkę. W końcu ma być to nasz wieczór. Chcę przyzwoicie wyglądać. Po prysznicu ogarnęłam fryzurę i zeszłam na dół. Na dole czekał na mnie German przy stole .. z lampką wina. Uśmiechnęłam się i cicho zaśmiałam.
- To jak . Pani usiądzie ? - Powiedział żartobliwie German i odusnął krzesło. Usiadłam i zaczęliśmy rozmawiać
// 2 godz później //
Nie mogę pić alkocholu więc nie piłam wina ale German wypił już 2 lampki. Rozmawialiśmy o wszystkim .. o wystroju dla dziecka o imieniu dla dziecka , o problemach do których znajdowaliśmy rozwiązanie , o naszym ślubie który już się odbył , o przeszłości.. W zasadzie o wszystkim. Wstałam od stołu i zaczęłam do kuchni znosić puste talerze po potrawach.
- Nie męcz się chodź na górę. - Zniosłam jednak do końca pozostałe naczynia. Na górze German mnie pocałował. No i tam coś tam się zaczęło ..
_______________________________________
Jak ktoś nie wie co się zaczęło to niech sobie nie wyobraża xF
Z góry dziękuje za przeczytanie i opinie
- Nie Pablo nie możemy tego zrobić. - Powiedziałam i odsunęłam się od Pabla. Mimo tego że zaprzeczyłam to poczułam dreszcz. Zrobiłabym to tylko dlatego że pokłóciłam się z Germanem ale nie chcę tego.
- Muszę już iść . Pa - Zamknęłam drzwi i wyszłam z domu Pabla. Szłam jakieś 5 minut i otrzymałam SMS z treścią .
'' Coś zrobiłem źle? Kocham cię Angie ''
Mam nadzieję że kocha mnie ale jak przyjaciółkę. Nie chcę wdawać się w cokolwiek z Pablem.
///
Doszłam do domu i otworzyłam drzwi. Próbowałam uniknąć spotkania z Germanem więc na palcach poszłąm na górę ale no tak. Moja '' ciążowa '' choroba nie umie zachować spokoju i musiał złapać mnie skurcz. No nic .. spięłam się i jakimś cudem poszłam na górę. Zaszłam do pokoju Germana i wzięłam klucz. Otworzyłam mój pokój i zostawiłam torebkę. Jakoś tu tak pusto. Jedyna rzecz która została to stare pudełko z dokumentami i zdjęciami. Usiadłam na skórzanej kanapie i się rozejrzałam .. naprawde tu ładnie. Kremowe ściany z nutką brązowego..
- Dobra wychodzę - Powiedziałam sobie po cichu i wyszłam z pokoju. Usłyszałam Germana. Nie jesteśmy dziećmi i musimy porozmawiać.
- Angie.. te zdjęcia są fałszywe komu ufasz!
- Powiedziałam ci już coś .
- Udowodnię ci to jeśli chcesz.
- German nie udowodnisz mi niczego bo to prawda. Proszę cię skończ. - Weszłam do pokoju i zamknęłam Germanowi drzwi przed nosem. Na łóżku leżała karteczka ..
'' Chyba zapomniałaś o wspólnym wieczorze - German ''
Nieświadomie się uśmiechnęłam ale za chwilę wróciłam do złej miny. Przypomniał mi się Jacob. Pamiętam że kiedyś pomagał mi przy koniu .. postanowiłam że teraz też mi pomoże. WYbrałam numer do Jacoba i kliknęłam '' zadzwoń '' Przed połączeniem się jednak rozłączyłam bo przypomniałam sobie krzywdy które mi wyrządził. Do domu weszła zakłopotana Viola.
- Violu co się stało ?
- Nie wiem Angie , nie wiem. Czy ty wiesz jak to jest kochać dwóch chłopaków naraz ? - Na chwilę zamarłam .. czy ja wiem ? To pytanie zapewne bedzie dręczyło mnie przez cały dzień.
- Nie miałam takiej sytuacji - Wybełkotałam .. niestety nie wiem czy to jest prawda. Kobiecy dylemat. Nie no kocham Germana .. mimo sprzeczek i tak go kocham.
- Angie ! Chodź na chwilę.
- Nie będe przeszkadzać - Powiedziała Violetta po czym popędziła na górę.
- Czego znowu chcesz.
- Tego czego ty chciałaś .. dowodu. - German zabrał mnie do jego pokoju i wyjął pudełko. Dokładnie takie same w jakim trzymam moje prywatne rzeczy. Pokazał mi 3 zdjęcia. Były to zdjęcia ze ślubu jego i Marii. Za chwilę wyjął takie same zdjęcia z Esmeraldą.
- Widzisz róznicę? To fotomontaż ..- Przez chwilę nie mogłam uwierzyć .. ale za chwilę wymiękłam.
- Przepraszam .. tyle jestem w stanie powiedzieć. - Obraziłam zdjęcia na których był German z Marią. Moją ukochaną siostrą (*). Usiadłam do pianina .. moje ręce automatycznie zaczęły grać.
'' Para todo para nada ''
Tienes Todo to piosenka którą poznałam w studiu. Przyprawia mnie o inny nastrój.
- To znaczy że .. - German nie dokończył
- Że cię przepraszam - Ujęłam podbródek Germana i go pocałowałam. Robiło się ciemno. Poszłam na górę i wyjęłam z szafy szlafrok.
- Czekaj , czekaj Angie. Wznawiamy nasze postanowienie więc chodź na dół.- Wiedziałam że German coś przygotuje jednak postanowiłam wziąść prysznic. Zamiast szlafroka wyjęłam z szafy sukienkę. W końcu ma być to nasz wieczór. Chcę przyzwoicie wyglądać. Po prysznicu ogarnęłam fryzurę i zeszłam na dół. Na dole czekał na mnie German przy stole .. z lampką wina. Uśmiechnęłam się i cicho zaśmiałam.
- To jak . Pani usiądzie ? - Powiedział żartobliwie German i odusnął krzesło. Usiadłam i zaczęliśmy rozmawiać
// 2 godz później //
Nie mogę pić alkocholu więc nie piłam wina ale German wypił już 2 lampki. Rozmawialiśmy o wszystkim .. o wystroju dla dziecka o imieniu dla dziecka , o problemach do których znajdowaliśmy rozwiązanie , o naszym ślubie który już się odbył , o przeszłości.. W zasadzie o wszystkim. Wstałam od stołu i zaczęłam do kuchni znosić puste talerze po potrawach.
- Nie męcz się chodź na górę. - Zniosłam jednak do końca pozostałe naczynia. Na górze German mnie pocałował. No i tam coś tam się zaczęło ..
_______________________________________
Jak ktoś nie wie co się zaczęło to niech sobie nie wyobraża xF
Z góry dziękuje za przeczytanie i opinie
środa, 9 października 2013
O Germangie rozdział 33 ^.^
* Angie *
Dojechaliśmy do domu.
- Chodź pomogę ci ..
- Poradzę sobie ał... - Skurcze to normalna rzecz w ciąży. Poszłam do domu i rzuciłam się na kanapę. Za chwilę jednak wstałam i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam patelnię i inne potrzebne składniki na naleśniki. A co mi tam. Po kilku minutach na talerzu leżało około .. 11 naleśników ? Może mniej. Z powodu powiększonego apetytu w chwilę zjadłam 3. Skurcz już minął a w domu mi się nudziło Tęskno mi za uczniami za studiem .. i za Pablem. Zjadłam kolejne 3 naleśniki i wzięłam kurtke. Jem 2 razy tyle niż normalnie. Spacerując oddychałam świeżym powietrzem. Bolą mnie plecy no ale .. mam duży ale nie największy brzuch. Stanęłam na środku chodnika. W którą stronę studio.. a no tak. Takich rzeczy nie mogę zapomnieć. Bynajmniej tak mi się wydaję.
- Angie ? - Rozejrzałam się za Violą. Wiedziałam że to Viola bo przecież poznałam po głosie. - Za tobą!
- Przepraszam , jestem jakaś nie ogarnięta.
- Nic się nie stało. Gdzie ty idziesz? Nie powinnaś odpoczywać w domu ?
- Nie mam co robić a siedzenie i patrzenie w sufit raczej .. nie jest ciekawym zajęciem. Po za tym wyszłam się przewietrzyć.
- Opiekuję się Marią.
- M ari..
- Tak , twoim koniem. Robi się zimniej i Maria będzie musiała wrócić do swojej miejscowości.
- Gdzie? Przecież .. przecież my możemy ją zatrzymać!
- Wróci .. za rok .. może mniej. - Przysiadłam na ławce i wzięłam głęboki wdech. Otarłam łze i szłam dalej.
- Na pewno nie jesteś smutna?
- Nie nie skąd. - Musiałam udawać bo nie jestem pewna czy Violetta wie .. czyj to koń. W końcu otworzyłam szerokie drzwi studia i znów poczułam te energrtyzujące powietrze tej szkoły. Skierowałam się do gabinetu dyrektora ale ku mojemu zdziwieniu spotkałam tam .. Gregoria !
- Dzieńdobry - Wybełkotałam.
- Pani Angeles! Jak świetnie! Pewnie szukasz Pablita .. ma urlop chorobowy . - Pablo przepchnął mnie na bok i wyszedł z gabinetu. Nie będę tracić czasu ale chwila. Czemu on siedział na stanowisku dyrektora? Postanowiłam zajrzeć jeszcze do uczniów. Przywitali mnie promiennymi uśmiechami.
- Angie! Jak się trzymasz - Francesca zawsze była miła i chciała każdego przyprawić o szeroki uśmiech.
- A dobrze.
- A jak twoje małe stworzonko? Który miesiąc ?
- Jakoś się trzyma i 3.. - Francesca rzuciła jeszcze jeden uśmiech i pobiegła na wezwanie Camili. Nawet Ludmila dziś nie przyprawiła mnie o złość. Jestem nauczycielką i każdego ucznia muszę traktować tak samo. Nawet moją siostrzenicę .. * Pasierbicę nigdy nie mogę zapamiętać. Wychodząc obejrzałam się za siebie i pożegnałam studio uśmiechem. No nic muszę wybrać się do domu Pabla. Wędrując ulicami Buenos Aires zaszłam do sklepu spożywczego i kupiłam nowy zeszyt do nut kompletnie zapominając o tym że muszę iść do Pabla. Zadzwoniłam do drzwi jego domu. Mieszkał w piętrowym ładnym domu. Zawsze podobał mi się jego wystrój. Z zewnątrz jak i w wewnątrz. Poczekałam chwilę bo znając Pabla wlecze się z góry. W końcu otworzył drzwi..
- Cze cze cześć! - No i w końcu kichnął. Weszłam do jego domu i rozejrzałam się do okoła. Nic się w sumie nie zmieniło dawno tu nie byłam.
- Jak się czujesz?
- Jakoś się trzymam. Chcesz kawę ?
- Nie dzięki. - Pablo słysząc te słowa wskazał wzrokiem na mój brzuch. - Nie po prostu nie mam ochoty. Byłam w studiu ..
- Pewnie spotkałaś Gregoria. Zastępuje mnie.
- Już się martwiłam że zajął posadę dyrektora.
- To chyba gorsze od mojej choroby. Czemu jesteś smutna?
- Nie jestem smutna. - Pablo doskonale mnie znał i wiedział że o coś chodzi. - Maria musi niedługo wyjechać. - Pablo nie zrozumiał bo nie pamętał Marji. - Koń.. mój koń.
Oparłam głowę na ramienu Pabla. Dobrze że mam do kogo przyjść.
- Pokłóciłaś się z Germanem ?
- Tak , skąd wiesz?
- Widze to po tobie. Znam cie. O co poszło .. chcesz o tym gadać?
- Głupoty .. co tak śmierdz..- Pablo wstał i szybko pobiegł do kuchni.
- PróboWałem upiec ciasto! - Krzyknął z kuchni. Postanowiłam więc mu pomóc. W kuchni śmierdziało spalenizną a ciasto i tak było w piekarniku.
- Podpiekło się.
- To nie tak się robi. Musisz wyjąć tą poprzedną blachę bo ci się spali.
- Dobrze gosposiu więc ty to zrób. - Wyjęłam '' sernik '' o ile był zrobiony z sera. No nic .. za chwilę Pablo ukroił mi kawałek. Z moim apetytem nie było problemu. Słyszałam jakieś stukanie . Pablo widocznie też bo od razu zareagował i poszedł na górę.
- Malf . Strasznie szczeka. - Malf to jego pies. Jest już stary ale nadal się trzyma. Źle się poczułam. Wstałam i potrąciłam szklankę jednak nie zwracając na to uwagi pobiegłam do łazienki.
......
- Już ? - Zamknęłam drzwi i potwierdziłam gestem.
- Wszystko lśniące i pachnące ani śladu po mnie. - Odparłam. Wstałam z zamiarem wyjścia od Pabla ale poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Pablo mnie złapał i nagle się zetknęliśmy twarzą w twarz ..
_____________________________________-
Sory za błędy ale nie miałam weny ;D Z góry dziękuje za przeczytanie i opiniee ;33
Dojechaliśmy do domu.
- Chodź pomogę ci ..
- Poradzę sobie ał... - Skurcze to normalna rzecz w ciąży. Poszłam do domu i rzuciłam się na kanapę. Za chwilę jednak wstałam i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam patelnię i inne potrzebne składniki na naleśniki. A co mi tam. Po kilku minutach na talerzu leżało około .. 11 naleśników ? Może mniej. Z powodu powiększonego apetytu w chwilę zjadłam 3. Skurcz już minął a w domu mi się nudziło Tęskno mi za uczniami za studiem .. i za Pablem. Zjadłam kolejne 3 naleśniki i wzięłam kurtke. Jem 2 razy tyle niż normalnie. Spacerując oddychałam świeżym powietrzem. Bolą mnie plecy no ale .. mam duży ale nie największy brzuch. Stanęłam na środku chodnika. W którą stronę studio.. a no tak. Takich rzeczy nie mogę zapomnieć. Bynajmniej tak mi się wydaję.
- Angie ? - Rozejrzałam się za Violą. Wiedziałam że to Viola bo przecież poznałam po głosie. - Za tobą!
- Przepraszam , jestem jakaś nie ogarnięta.
- Nic się nie stało. Gdzie ty idziesz? Nie powinnaś odpoczywać w domu ?
- Nie mam co robić a siedzenie i patrzenie w sufit raczej .. nie jest ciekawym zajęciem. Po za tym wyszłam się przewietrzyć.
- Opiekuję się Marią.
- M ari..
- Tak , twoim koniem. Robi się zimniej i Maria będzie musiała wrócić do swojej miejscowości.
- Gdzie? Przecież .. przecież my możemy ją zatrzymać!
- Wróci .. za rok .. może mniej. - Przysiadłam na ławce i wzięłam głęboki wdech. Otarłam łze i szłam dalej.
- Na pewno nie jesteś smutna?
- Nie nie skąd. - Musiałam udawać bo nie jestem pewna czy Violetta wie .. czyj to koń. W końcu otworzyłam szerokie drzwi studia i znów poczułam te energrtyzujące powietrze tej szkoły. Skierowałam się do gabinetu dyrektora ale ku mojemu zdziwieniu spotkałam tam .. Gregoria !
- Dzieńdobry - Wybełkotałam.
- Pani Angeles! Jak świetnie! Pewnie szukasz Pablita .. ma urlop chorobowy . - Pablo przepchnął mnie na bok i wyszedł z gabinetu. Nie będę tracić czasu ale chwila. Czemu on siedział na stanowisku dyrektora? Postanowiłam zajrzeć jeszcze do uczniów. Przywitali mnie promiennymi uśmiechami.
- Angie! Jak się trzymasz - Francesca zawsze była miła i chciała każdego przyprawić o szeroki uśmiech.
- A dobrze.
- A jak twoje małe stworzonko? Który miesiąc ?
- Jakoś się trzyma i 3.. - Francesca rzuciła jeszcze jeden uśmiech i pobiegła na wezwanie Camili. Nawet Ludmila dziś nie przyprawiła mnie o złość. Jestem nauczycielką i każdego ucznia muszę traktować tak samo. Nawet moją siostrzenicę .. * Pasierbicę nigdy nie mogę zapamiętać. Wychodząc obejrzałam się za siebie i pożegnałam studio uśmiechem. No nic muszę wybrać się do domu Pabla. Wędrując ulicami Buenos Aires zaszłam do sklepu spożywczego i kupiłam nowy zeszyt do nut kompletnie zapominając o tym że muszę iść do Pabla. Zadzwoniłam do drzwi jego domu. Mieszkał w piętrowym ładnym domu. Zawsze podobał mi się jego wystrój. Z zewnątrz jak i w wewnątrz. Poczekałam chwilę bo znając Pabla wlecze się z góry. W końcu otworzył drzwi..
- Cze cze cześć! - No i w końcu kichnął. Weszłam do jego domu i rozejrzałam się do okoła. Nic się w sumie nie zmieniło dawno tu nie byłam.
- Jak się czujesz?
- Jakoś się trzymam. Chcesz kawę ?
- Nie dzięki. - Pablo słysząc te słowa wskazał wzrokiem na mój brzuch. - Nie po prostu nie mam ochoty. Byłam w studiu ..
- Pewnie spotkałaś Gregoria. Zastępuje mnie.
- Już się martwiłam że zajął posadę dyrektora.
- To chyba gorsze od mojej choroby. Czemu jesteś smutna?
- Nie jestem smutna. - Pablo doskonale mnie znał i wiedział że o coś chodzi. - Maria musi niedługo wyjechać. - Pablo nie zrozumiał bo nie pamętał Marji. - Koń.. mój koń.
Oparłam głowę na ramienu Pabla. Dobrze że mam do kogo przyjść.
- Pokłóciłaś się z Germanem ?
- Tak , skąd wiesz?
- Widze to po tobie. Znam cie. O co poszło .. chcesz o tym gadać?
- Głupoty .. co tak śmierdz..- Pablo wstał i szybko pobiegł do kuchni.
- PróboWałem upiec ciasto! - Krzyknął z kuchni. Postanowiłam więc mu pomóc. W kuchni śmierdziało spalenizną a ciasto i tak było w piekarniku.
- Podpiekło się.
- To nie tak się robi. Musisz wyjąć tą poprzedną blachę bo ci się spali.
- Dobrze gosposiu więc ty to zrób. - Wyjęłam '' sernik '' o ile był zrobiony z sera. No nic .. za chwilę Pablo ukroił mi kawałek. Z moim apetytem nie było problemu. Słyszałam jakieś stukanie . Pablo widocznie też bo od razu zareagował i poszedł na górę.
- Malf . Strasznie szczeka. - Malf to jego pies. Jest już stary ale nadal się trzyma. Źle się poczułam. Wstałam i potrąciłam szklankę jednak nie zwracając na to uwagi pobiegłam do łazienki.
......
- Już ? - Zamknęłam drzwi i potwierdziłam gestem.
- Wszystko lśniące i pachnące ani śladu po mnie. - Odparłam. Wstałam z zamiarem wyjścia od Pabla ale poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Pablo mnie złapał i nagle się zetknęliśmy twarzą w twarz ..
_____________________________________-
Sory za błędy ale nie miałam weny ;D Z góry dziękuje za przeczytanie i opiniee ;33
sobota, 5 października 2013
O Germangie rozdział 32.
* Angie *
- Czy coś nie tak ? - German nie dał mi nic powiedzieć. Lekarz jeszcze raz spojrzał dokładnie na ekran i wystawił diagnozę.
- Dziecko jest małych rozmiarów. Martwimy się czy nie będzie wcześniakiem ale to nic poważnego. Mogą państwo iść do domu - Lekarz wypisał mi jeszcze jakieś recepty i razem z Germanem w spokoju ruszyliśmy do domu. German co chwila na mnie spoglądał .. trochę mnie to dekoncentrowało.
- Co jest?
- Jesteś taka ładna że napatrzeć się na ciebie nie mogę. - I te jego komplementy na poziomie zakochanego nastolatka. Uwielbiam ich słuchać i nie tylko dlatego żę są na mój temat. Dlatego że on je tak uroczo mówi. Poczułam kopnięcie ale to początek 3 miesiąca i nie czuję ich tak mocno więc tylko zwolniłam.
- Mogę cię zanie..
- Nic nie mów. - Zaśmiałam się i dalej szliśmy rozmawiając o dziecku.
- Jeśli to będzie dziewczynka to ..
- Estela? - Wtrącił się German.
- Pamiętasz? - Nie wiedziałam że German jeszcze pamiętał te imię. Tak miała nazywać się nasza Violetta. Jednak Pablo zaproponował Violetta co przypasowało każdemu.
- A jeśli chłopczyk to Ricardo. - Nie mogło się obyć bez jego fantastycznych propozycji.
- To może ja zaproponuje coś innego ..
- A ja zaproponuję wspólny wieczór może być ? - Machnęłam głową i w jeszcze lepszym nastroju stawiałam krok za krokiem. Nie wiem czemu ale cały czas myślałam o Marii. Czemu to musiało być aż tak bolesne. Moja siostra była z facetem z którym ja teraz jestem. Nie no Angie weź się w garść. Kropla wody spadła a potem spłynęła na mojej ręce. Deszcz .. no nie.
- Zadzwonie po Ramalla ..
- Nie , dojdziemy . - Generalnie bardzo lubiłam deszcz.Lubiłam słuchać i patrzeć jak krople uderzają o ulicę. Czułam że czas wtedy zwalnia. Ogółem wszystko robię w biegu .. wstań , zerwij się z łóżka , zjedz. A więc tylko przyśpieszonym krokiem doszłam do domu. Już przy drzwiach chciałam wyjąć klucze z kieszeni. Jednak nie poczułam ich tam. Szarmancko zaczęłam wyrzucać z kieszeni jakieś papiery i szukać kluczy.
- Czekaj ..- German miał zapas więc otworzył drzwi. Staję się coraz bardziej roztargniona. Tak to objawy ciąży. Ostatnio : Zabrałam kurtkę Violetty a nie moją , założyłam dwie różne skarpetki ,wzięłam torebkę .. tylko że pustą i jeszcze zgubiłam klucze. No trudno .. zdarza się.
- Muszę iść do wieczora - Powiedział German po czym zabrał parasolkę i wsiadł w samochód. Zostawiłam u niego w gabinecie kilka ubrań. Były z prania rzecz jasna nie to żeby coś. Poszłam więc i nieśmiało otworzyłam drzwi. Nie chciałam mu wchodzić a on tego nie lubił. Za chwilkę po cichu je zamknęłam .. jeszcze raz otworzyłam i poszłam. Zebrałam moje rzeczy i niechcący przewróciłam jakąś teczkę. Zaczęłam zbierać szybko rzeczy i zauważyłam jakieś zdjęcie .. nagle było ich więcej. Na zdjęciu był German .. tak German to normalne. Ale nie tylko German .. również Esmeralda. Zaczęłam przeglądać te zdjęcia . Spojrzałam na datę z tyłu. 4.11. Dziś jest 7 .. 3 dni temu ?! Jak on mógł mi to zrobić ? Do domu wszedł German ..
* German *
Jak mogłeś !? - Krzyknęła Angie wrzucając mi do rąk jakieś zdjęcia. Zacząłem je przeglądać i zauważyłem że to nie są prawdziwe zdjęcia !Ja ?! Nie spotykam się z Esmeraldą a tym bardziej .. nie całowałem jej. Z niedowierzaniem rzuciłem zdjęciami o podłogę.
- Co tu się dzieje ?! - Viola zbiegła ze schodów.
- Zapytaj swojego taty !
Violetta podeszła do mnie i zobaczyła zdjęcia leżące przedemną. Zebrała je i zaczęła przeglądać.
- Chodź Angie. - Zrobiła to samo co ja przed chwilą to znaczy rzuciła zdjęcia na podłogę i wyszły z Angie zatrzaskając drzwi. Esmeralda posunęła by się do takiego świństwa ?! Czemu .. czuła coś do mnie ? To przecież nie możliwe. Usiadłem na kanapę i po chwili zastanowienia zrozumiałem że przecież powinienem iść za Angie i Violettą. Nie stracę ich! Wsiadłem w samochód i olewając spotkanie z pracy pojechałem szukać Angie i Violi. Kilka minut zajęło mi objechanie kilku ulic. Przemierzałem ulicami Buenos Aires i w końcu zobaczyłem moją żonę i córkę. Angie z rozmazanym makijażem siedziała na ławce i płakała a Viola trzymała ją za ręke i pocieszała. Wysiadłem z samochodu i zatrzasnąłem sobie palec. Chciałem podejść cicho ale spowodowałem na tyle hałasu żeby każdy zdążył mnie zauważyć.
- Angie to nie jest prawda!
- Nie tłumacz mi si.. ał.
- Skurcz? - Zapytała Viola. Angie odmachnęła głową bo nie byław stanie powiedzieć słowa. Często łapią ją skurcze raz mocniejsze a raz słabsze. Pomogłem jej wstać i zabrałem do samochodu. Violetta spotkała jakiegoś chłopaka .. a no tak to ten Leon. Nie pytałem jej czy z nami jedzie bo odeszła mówiąc tylko '' Trzymajcie się pa '' Angie się do mnie nie odzywała jednak potrzebowała pomocy więc nacisnąłem nogą na gaz i odjechaliśmy do domu.
_____________________________________________________
Nie mam weny o prawie 00.00 W nocy ;3 A do tego oglądałam horror i się go boje haha xD
Ale nie no żart.
Z góry dziękuje zap rzeczytanie i opinie. ;)
Daria
- Czy coś nie tak ? - German nie dał mi nic powiedzieć. Lekarz jeszcze raz spojrzał dokładnie na ekran i wystawił diagnozę.
- Dziecko jest małych rozmiarów. Martwimy się czy nie będzie wcześniakiem ale to nic poważnego. Mogą państwo iść do domu - Lekarz wypisał mi jeszcze jakieś recepty i razem z Germanem w spokoju ruszyliśmy do domu. German co chwila na mnie spoglądał .. trochę mnie to dekoncentrowało.
- Co jest?
- Jesteś taka ładna że napatrzeć się na ciebie nie mogę. - I te jego komplementy na poziomie zakochanego nastolatka. Uwielbiam ich słuchać i nie tylko dlatego żę są na mój temat. Dlatego że on je tak uroczo mówi. Poczułam kopnięcie ale to początek 3 miesiąca i nie czuję ich tak mocno więc tylko zwolniłam.
- Mogę cię zanie..
- Nic nie mów. - Zaśmiałam się i dalej szliśmy rozmawiając o dziecku.
- Jeśli to będzie dziewczynka to ..
- Estela? - Wtrącił się German.
- Pamiętasz? - Nie wiedziałam że German jeszcze pamiętał te imię. Tak miała nazywać się nasza Violetta. Jednak Pablo zaproponował Violetta co przypasowało każdemu.
- A jeśli chłopczyk to Ricardo. - Nie mogło się obyć bez jego fantastycznych propozycji.
- To może ja zaproponuje coś innego ..
- A ja zaproponuję wspólny wieczór może być ? - Machnęłam głową i w jeszcze lepszym nastroju stawiałam krok za krokiem. Nie wiem czemu ale cały czas myślałam o Marii. Czemu to musiało być aż tak bolesne. Moja siostra była z facetem z którym ja teraz jestem. Nie no Angie weź się w garść. Kropla wody spadła a potem spłynęła na mojej ręce. Deszcz .. no nie.
- Zadzwonie po Ramalla ..
- Nie , dojdziemy . - Generalnie bardzo lubiłam deszcz.Lubiłam słuchać i patrzeć jak krople uderzają o ulicę. Czułam że czas wtedy zwalnia. Ogółem wszystko robię w biegu .. wstań , zerwij się z łóżka , zjedz. A więc tylko przyśpieszonym krokiem doszłam do domu. Już przy drzwiach chciałam wyjąć klucze z kieszeni. Jednak nie poczułam ich tam. Szarmancko zaczęłam wyrzucać z kieszeni jakieś papiery i szukać kluczy.
- Czekaj ..- German miał zapas więc otworzył drzwi. Staję się coraz bardziej roztargniona. Tak to objawy ciąży. Ostatnio : Zabrałam kurtkę Violetty a nie moją , założyłam dwie różne skarpetki ,wzięłam torebkę .. tylko że pustą i jeszcze zgubiłam klucze. No trudno .. zdarza się.
- Muszę iść do wieczora - Powiedział German po czym zabrał parasolkę i wsiadł w samochód. Zostawiłam u niego w gabinecie kilka ubrań. Były z prania rzecz jasna nie to żeby coś. Poszłam więc i nieśmiało otworzyłam drzwi. Nie chciałam mu wchodzić a on tego nie lubił. Za chwilkę po cichu je zamknęłam .. jeszcze raz otworzyłam i poszłam. Zebrałam moje rzeczy i niechcący przewróciłam jakąś teczkę. Zaczęłam zbierać szybko rzeczy i zauważyłam jakieś zdjęcie .. nagle było ich więcej. Na zdjęciu był German .. tak German to normalne. Ale nie tylko German .. również Esmeralda. Zaczęłam przeglądać te zdjęcia . Spojrzałam na datę z tyłu. 4.11. Dziś jest 7 .. 3 dni temu ?! Jak on mógł mi to zrobić ? Do domu wszedł German ..
* German *
Jak mogłeś !? - Krzyknęła Angie wrzucając mi do rąk jakieś zdjęcia. Zacząłem je przeglądać i zauważyłem że to nie są prawdziwe zdjęcia !Ja ?! Nie spotykam się z Esmeraldą a tym bardziej .. nie całowałem jej. Z niedowierzaniem rzuciłem zdjęciami o podłogę.
- Co tu się dzieje ?! - Viola zbiegła ze schodów.
- Zapytaj swojego taty !
Violetta podeszła do mnie i zobaczyła zdjęcia leżące przedemną. Zebrała je i zaczęła przeglądać.
- Chodź Angie. - Zrobiła to samo co ja przed chwilą to znaczy rzuciła zdjęcia na podłogę i wyszły z Angie zatrzaskając drzwi. Esmeralda posunęła by się do takiego świństwa ?! Czemu .. czuła coś do mnie ? To przecież nie możliwe. Usiadłem na kanapę i po chwili zastanowienia zrozumiałem że przecież powinienem iść za Angie i Violettą. Nie stracę ich! Wsiadłem w samochód i olewając spotkanie z pracy pojechałem szukać Angie i Violi. Kilka minut zajęło mi objechanie kilku ulic. Przemierzałem ulicami Buenos Aires i w końcu zobaczyłem moją żonę i córkę. Angie z rozmazanym makijażem siedziała na ławce i płakała a Viola trzymała ją za ręke i pocieszała. Wysiadłem z samochodu i zatrzasnąłem sobie palec. Chciałem podejść cicho ale spowodowałem na tyle hałasu żeby każdy zdążył mnie zauważyć.
- Angie to nie jest prawda!
- Nie tłumacz mi si.. ał.
- Skurcz? - Zapytała Viola. Angie odmachnęła głową bo nie byław stanie powiedzieć słowa. Często łapią ją skurcze raz mocniejsze a raz słabsze. Pomogłem jej wstać i zabrałem do samochodu. Violetta spotkała jakiegoś chłopaka .. a no tak to ten Leon. Nie pytałem jej czy z nami jedzie bo odeszła mówiąc tylko '' Trzymajcie się pa '' Angie się do mnie nie odzywała jednak potrzebowała pomocy więc nacisnąłem nogą na gaz i odjechaliśmy do domu.
_____________________________________________________
Nie mam weny o prawie 00.00 W nocy ;3 A do tego oglądałam horror i się go boje haha xD
Ale nie no żart.
Z góry dziękuje zap rzeczytanie i opinie. ;)
Daria
piątek, 4 października 2013
O Germangie rozdział 31 w końcu ! ;3
* Angie *
Odpuściłam sobie może po prostu to elektryk bo ostatnio było zwarcie. Odeszłam od okna i poszłam popijając szklankę ciepłej herbaty. Słyszałam skrzyp drzwi więc poszłam zobaczyć kto to wchodził. Jednak ten ktoś nie wchodził tylko wychodził.
- Gdzie idziesz Violu ? - Zapytałam z ciekawości.
- Do Leona.. czuje się lepiej a ja niosę mu Mp3 z piosenkami.
- Dobra , idź - Uśmiechnęłam się puszczając oko i odeszłam. Pogłaskałam się bo brzuchu i pomyślałam o moim przyszłym dziecku. Płeć nie wykryta , nawet nie chodzę do lekarza. Muszę iść na wizytę no tak!
- Angie gdzie idziesz? - Zapytał German.
- Do lekarza ..
- Poczekaj pójdę z tobą. - German nie może się napatrzeć na małe dziecko które ogląda na ekraniku. Oczywiście już wymyśla imiona jakie by nadał chłopczykowi .. Chciał mieć syna jednak jakby urodziła mu się córeczka tak samo by ją kochał. Niestety na razie w domu była przewaga kobiet. Ramallo i German .. tacy bezbronni. Uśmiałam się na tą myśl i wyszłam wraz z Germanem za drzwi.
* Wspomnienie *
- Angie siostrzyczko , chcesz iść ze mną ? - Pilot od telewizora spadł a ja wręcz podsoczyłam że zobaczę w końcu na Usg małą Estelę. Bo tak dziewczynka miała się nazywać. Szybko wstałam wzięłam torebkę i wyszłam razem z Mariją z domu. Dopiero po drodze zorientowałam się że to torebka Olgi. Ale ze mnie gapa. Jednak nie miałam czasu na zastanowienia bo tak chciałam zobaczyć to dziecko.
- To tutaj. Chodźmy - Maria pociągnęła mnie za ręke i ruszyłyśmy w stronę szpitala. '' Podobno '' się w nim urodziłam. Jednak ja zawsze próbowałam doszukać się jakiś informacji na temat tego .. że urodziłam się we Włoszech. Tak mi słyszano od mojej przyjaciółki Sim .. To skrót od imienia Xsimena. Jej imię wywodzi się z Hiszpańskiego jednak urodziła się we Włoszech. Przemierzając długie korytarze myślałam i myślałam. W końcu otworzyłam drzwi i weszłam z Marią do nowoczesnego gabinetu.
Gdy lekarz przygotował już te swoje wszystkie '' sprzęty '' na ekranie pojawiło się malutkie dzieciątko. Poruszyło się .. bynajmniej tak mi się wydawało ale ja jak to ja często mam zwidy. Wpatrzona w ekran oglądałam małą Estelę..
* Koniec wspomnienia *
Estela .. to imie utkwiło mi w głowię jednak szybko zanikło bo pewien człowiek zaproponował inne imię .. Violetta. Tak już zostało tuż po urodzeniu Vilu. Zanim się zorientowałam czekałam już przed salą na lekarza. German trzymał mnie za ręke jednak my nie pojechaliśmy do tego samego szpitala co ostatnio. Tym razem mam nadzieję .. obejdzię się bez omdlenia.
- Pani Angeles Carrara proszona do gabinetu. - Powiedziała miła pielęgniarka rzucając szczery , promienny uśmiech. Mój brzuch z każdym dniem stawał się większy i większy. Jednak według Germana on rósł jeszcze bardziej. Jak to na każdej wizycie lekarz ginekolog musiał nasmarować mnie tym żelem który później ciężko było zmyć. No taki on miał . Zobaczyłam coraz większe dziecko .. większe niż ostatnio. German tak jak ja kiedyś oglądał uśmiechając się. Nie wiem nawet czy łza nie zakręciła mu się w oku na myśl że za niedługo zostanie tatą. Ten szpital był bardzo stary ale mam z nim miłe wspomnienia. Nagle lekarz zauważył coś dziwnego i zrobił niebezpieczną minę .. patrząc na dziecko.
________________________________________________
Jest rozdział! :) Wyczekiwany przez całkiem dużo osóbek.
Zgóry dziękuje za przeczytanie i opinie i PS: Sory że taki krótki ;)
Odpuściłam sobie może po prostu to elektryk bo ostatnio było zwarcie. Odeszłam od okna i poszłam popijając szklankę ciepłej herbaty. Słyszałam skrzyp drzwi więc poszłam zobaczyć kto to wchodził. Jednak ten ktoś nie wchodził tylko wychodził.
- Gdzie idziesz Violu ? - Zapytałam z ciekawości.
- Do Leona.. czuje się lepiej a ja niosę mu Mp3 z piosenkami.
- Dobra , idź - Uśmiechnęłam się puszczając oko i odeszłam. Pogłaskałam się bo brzuchu i pomyślałam o moim przyszłym dziecku. Płeć nie wykryta , nawet nie chodzę do lekarza. Muszę iść na wizytę no tak!
- Angie gdzie idziesz? - Zapytał German.
- Do lekarza ..
- Poczekaj pójdę z tobą. - German nie może się napatrzeć na małe dziecko które ogląda na ekraniku. Oczywiście już wymyśla imiona jakie by nadał chłopczykowi .. Chciał mieć syna jednak jakby urodziła mu się córeczka tak samo by ją kochał. Niestety na razie w domu była przewaga kobiet. Ramallo i German .. tacy bezbronni. Uśmiałam się na tą myśl i wyszłam wraz z Germanem za drzwi.
* Wspomnienie *
- Angie siostrzyczko , chcesz iść ze mną ? - Pilot od telewizora spadł a ja wręcz podsoczyłam że zobaczę w końcu na Usg małą Estelę. Bo tak dziewczynka miała się nazywać. Szybko wstałam wzięłam torebkę i wyszłam razem z Mariją z domu. Dopiero po drodze zorientowałam się że to torebka Olgi. Ale ze mnie gapa. Jednak nie miałam czasu na zastanowienia bo tak chciałam zobaczyć to dziecko.
- To tutaj. Chodźmy - Maria pociągnęła mnie za ręke i ruszyłyśmy w stronę szpitala. '' Podobno '' się w nim urodziłam. Jednak ja zawsze próbowałam doszukać się jakiś informacji na temat tego .. że urodziłam się we Włoszech. Tak mi słyszano od mojej przyjaciółki Sim .. To skrót od imienia Xsimena. Jej imię wywodzi się z Hiszpańskiego jednak urodziła się we Włoszech. Przemierzając długie korytarze myślałam i myślałam. W końcu otworzyłam drzwi i weszłam z Marią do nowoczesnego gabinetu.
Gdy lekarz przygotował już te swoje wszystkie '' sprzęty '' na ekranie pojawiło się malutkie dzieciątko. Poruszyło się .. bynajmniej tak mi się wydawało ale ja jak to ja często mam zwidy. Wpatrzona w ekran oglądałam małą Estelę..
* Koniec wspomnienia *
Estela .. to imie utkwiło mi w głowię jednak szybko zanikło bo pewien człowiek zaproponował inne imię .. Violetta. Tak już zostało tuż po urodzeniu Vilu. Zanim się zorientowałam czekałam już przed salą na lekarza. German trzymał mnie za ręke jednak my nie pojechaliśmy do tego samego szpitala co ostatnio. Tym razem mam nadzieję .. obejdzię się bez omdlenia.
- Pani Angeles Carrara proszona do gabinetu. - Powiedziała miła pielęgniarka rzucając szczery , promienny uśmiech. Mój brzuch z każdym dniem stawał się większy i większy. Jednak według Germana on rósł jeszcze bardziej. Jak to na każdej wizycie lekarz ginekolog musiał nasmarować mnie tym żelem który później ciężko było zmyć. No taki on miał . Zobaczyłam coraz większe dziecko .. większe niż ostatnio. German tak jak ja kiedyś oglądał uśmiechając się. Nie wiem nawet czy łza nie zakręciła mu się w oku na myśl że za niedługo zostanie tatą. Ten szpital był bardzo stary ale mam z nim miłe wspomnienia. Nagle lekarz zauważył coś dziwnego i zrobił niebezpieczną minę .. patrząc na dziecko.
________________________________________________
Jest rozdział! :) Wyczekiwany przez całkiem dużo osóbek.
Zgóry dziękuje za przeczytanie i opinie i PS: Sory że taki krótki ;)
czwartek, 3 października 2013
Moja nieobecność i pytanie do was .
Hej .. chciałam was przeprosić za to że ostatnio nic nie dodaje dlatego w wekeend postaram dodać aż 3 rozdziały ;) nie miałam kompa więc nie pisałam ale PS chodzi o to że chciałam zacząć pisać opowiadania z pamiętnika violetty. Mam książke i z tej książki pisałabym rozdziały co wy na to ?? Jutro kolejna częśc opowiadania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)