poniedziałek, 27 stycznia 2014

O Germangie rozdział 70 ^.^

* Angie *
- No to chyba koniec tych czułości bo wiesz.. - Słyszałam coraz głośniejsze wołane Luiz.
German pocałował mnie jeszcze raz po czym opuścił pokój. Uśmiechnęłam się na myśl, że będę miała kolejne dziecko.. w końcu się uśmiechnęłam! German to jednak umie działać cuda.. Nie zastanawiając się dłużej, podeszłam do łóżeczka mojej córki.
- Co się stało ? - Zapytałam z uśmiechem.
- Ma.. mam.. - Ponownie się rozpłakała. Nie wiedziałam dokładnie o co jej chodzi. Próbowałam coś wymyślić ale to przecież roczne dziecko.
Przytulałam ją, dawałam smoczka, karmiłam a ona nadal płakała. Po długiej, ciągnącej się godzinie w końcu coś z siebie wydusiła.
- Boje śje. - Zabrzmiało to tak nie wyraźnie, że prawie nie zrozumiałam. To od razu przyswoiło mi na myśl tysiąc pomysłów jednak.. Luiz dalej płakała. Coraz bardziej wątpiłam w siebie. Czy dam rade z kolejnym dzieckiem? Nie mam pojęcia.. okaże się. Nie mogłam przeprowadzić żadnej rozmowy z Luiz, jak to by wyglądało? Wzięłam telefon i napisałam SMS-a.
'' Przyjedź szybko, potrzebuję pomocy '' - Wyślij do : Violetta
Wiedziałam, że ona zawsze mi pomoże. Miałam tyle spraw na głowie a jeszcze odebrać Bellę.. no właśnie! Jeszcze Bella! 15 minut, które spędziłam na czekaniu na Violettę, dłużyło mi się jak nigdy. Gdy tylko przyszła, momentalnie opuściłam dom i za chwilę stałam pod przedszkolem w Buenos Aires. Czas znowu mi się dłużył. Po chwili w progu drzwi stanęła Bella. Podeszłam po nią i szybkim krokiem ruszyłyśmy do domu. Gdy weszłam usłyszałam.. nic nie usłyszałam, kompletna cisza. Luiz nie płacze, Violetta nie śpiewa. Wpadłam do pokoju. Luiz leżała w łóżeczku. Violetta natomiast przeglądała nuty, spoglądając co nieraz na śpiącą dziewczynkę.
- Wszystko w porządku ? - Zapytałam udając głupią i spokojną. Jestem matką, a to ciocia zajmuje się obowiązkami ?
- Nakarmiłam Luiz i uspałam ją, chciałabym żebyś pomogła mi z piosenką czy możesz ?
- Jasne.. dziękuje ci, że tak mi pomagasz Violetto. To naprawdę dużo znaczy.
- Nie ma sprawy.. To dla mnie czysta przyjemność. - powiedziała szczerze, nadal przeglądając nuty. Zerknęłam na Luiz, która sobie smacznie sobie spała. Czemu te wątpliwości powracają? Jestem dorosła mam dwój.. Znaczy jedno dziecko. Wyszłam po za drzwi żeby spokojnie porozmawiać z Violettą. W sumie to ona mnie tu zaciągnęła.
- Angie, czy ty na prawdęnie chcesz tego dziecka ?
- Chce! Nie mogę mówić, że nie chcę. Chociaż go nie widziałam.. to już je kocham..
- Cieszę się. Myślałam, że..
- Źle myślałaś.- Posłałam niewinny uśmiech i wróciłam bawić moją córeczkę.
____________________________________
Długo nie dodawałam, problemy.. techniczne c:
Nie mam czasu no i nie kończe ich długo, ale zajme się bardziej blogiem ^.^
Rozdział taki sobie, ale mi się nie udało go napisać xd
Kierki kawałek lepszy, no ale cóż xd
Minimum 5 kom- Motywacja na nowy rozdział ;-;
Dziękuje za uwagę!
Daria & Kierka.

piątek, 17 stycznia 2014

O Germangie rozdział 69.

* Angie *
Moja twarz zaczerwieniła się od zimna. Na szczęście, gdy weszłam do studia, od razu poczułam ciepło. Poczułam, że będę robić to co kocham, uczyć muzyki. Po wejściu do sali uczniowie zaczęli rozmawiać między sobą, szeptać, po czym usłyszałam wesołe '' Dzieńdobry Angie ! ''. Nie wiedziałam od czego zacząć. Po tak długiej przerwie byłam rozproszona. Wyjęłam piosenkę, którą napisałam jeszcze przed urodzeniem dziecka. Przekazałam ją uczniom w ręce. Każdy obejrzał, przenucił i oddał do osoby obok.
- Waszym zadaniem będzie zaaranżować piosenkę. Będziecie to robić w duet..
- Ja z Violettą! - Skomentował Diego.
- Spokojnie Diego, daj mi skończyć.
Widziałam po minie Violetty, że nie jest zadowolona z propozycji Diega. Uspokoiłam ją mówiąc, że będę wybierać.
- Leon z Naty, Ludmila z Camilą, Maxi z Francescą, Violetta z.. Brodue.. - Zorientowałam się, że Broduey nie uczęscza na te zajęcia. - Violetta z Diego.
Mimo, iż Violetta była moją ' pasierbicą ' to nie mogłam dawać jej taryfy ulgowej.
- Macie tydzień, możecie poćwiczyć piosenkę teraz. - Czas wolny, który pozostał na lekcji, wykorzystałam na ćwiczenia. Piosenka napisana przezemnie nosiła tytuł '' No hay secretos ''. Opowiadała głównie o życiu codziennym, miała wydobyć emocje, które towarzyszą podczas wykonywania czynności codziennych. Lekcje w planie miałam tylko jedną. Z powodów długiej nie obecności dano mi taki grafik. Mimo, iż moja lekcja trwała godzinę, ja zostałam na dłużej. Chciałam uwolnić się przez chwilę od wszystkiego i posłuchać prób. Na przerwach każdy śpiewał, tańczył, robił to, co kocha. Natknęłam się na Violę.
- Angie błagam powiedz, że następna lekcja śpiewu nie jest odwołana i zostajesz w studiu.
- Wracam do domu.. miłego dnia, pa. - Uśmiechnęłam się i zabrałam moje rzeczy. Coraz większy ciężar obciążał moje ciało. Tak, mowa tu o moim brzuchu. Powoli dociągnęłam się do domu. Świeżego powietrza nigdy dość..
- Chcę aby było to coś wyjątkowego ! - Usłyszałam podniesiony głos mojego męża.
- Ależ panie Germanie,na pewno coś wymyślimy. - Byłam już pewna, że German rozmawia z Olgą.
Nie miałam zamiaru ich podsłuchiwać, więc dość wolno skierowałam się ku górze. Udało mi się przemknąć, póki German nie wyszedł z pokoju. Udałam, że nic nie słyszałam ani nie widziałam. 
- Angie, szybko wróciłaś. - German coś podejrzewał. 
- Tak bo wiesz.. miałam tylko jedną lekcję i..
-  Słyszałaś moją rozmowę z Olgą ? Tak ?
Chciałam mieć jakąś wymówkę ale nie musiałam jej wymyślać, bo akurat w tym momencie złapał mnie skurcz. 
- Wszystko dobrze ?
- Nie, nic nie jest dobrze. 
German zareagował dopiero gdy zawyłam z bólu. Nie miałam zamiaru wracać do szpitala, więc udałam, że wszystko w porządku i wyprostowałam się. Opuściłam pokój i skierowałam się do łazienki. Przemyłam twarz wodą i ogólnie się odświeżyłam. Zmieniłam ubranie na wygodne dresy i luźną bluzkę. Obejrzałam się i skupiłam uwagę na moim zaokrąglonym brzuchu. Nie wiem czemu ale jednak niechęć dawała się we znaki. Jak to możliwe? Nie chce swojego dziecka!? Ja je chce! Będę je kochać, dziecko to najlepsza rzecz na świecie.. uspokój się Angie, spokojnie. Każda przyszła i aktualna matka chciała mieć pociechę.
- Jak się czujesz? - Usłyszałam głos, wiedziałam, że to German.
- W miarę.. czuje, że jakoś nie chce tego..
- Cii - Pocałował mnie czule i wręczył do rąk herbatę.
- Dziękuje..
- Za ? - Powiedział ugryźliwie German.
- Za wsparcie..
______________________________
Rozdział 69, bez skojarzeń. Nie dodawałam nic przez 10 dni, sory.. : 3
Tym razem rozdział napisałam sama :)
Minimum 6 opinii- Motywacja na nowy rozdział.
Dziękuje za uwagę.
~Daria ♥

wtorek, 7 stycznia 2014

O Germangie rozdział 68.

* Angie *
Przymrużyłam oczy na słońce wychodzące spod ciemniejszych żaluzji. Niechętnie ściągnęłam się z łóżka i poprawiłam je bylejak. Germana rano nie zastałam, jak zwykle. Znów gdzieś poszedł, pojechał.. nie mam zamiaru do niego dzwonić. Podeszłam do pokoju Luiz. Poprawiłam jej poduszkę i pojawiłam się na korytarzu z powrotem. W domu cisza jak nigdy. Powoli dreptałam na dół wsłuchując się w szumiący wiatr. Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi. Nie miałam czasu na ubranie się więc spojrzałam przez okno kto dobija się do nas tak rano. Był to Pablo więc bez zawahania go wpuściłam.
- Czeeść - Powiedziałam lekko ziewając.
- Cześć, zabieram dziś Bellę.
Nie mogłam powiedzieć '' nie '' więc bez żadnych pytań zaprowadziłam Pabla na górę. Chciał, żebym ją obudziła ale nie chciałam przerywać jej snu.
- Przyjadę później.
- Tak tak. - Nie skupiałam się na Pablu tylko patrzyłam na Bellę. Jej małe, delikatne rączki poruszyły się. Zanim Pablo zszedł na dół zawołałam go. Stanął nad jej łóżkiem i szeroko się uśmiechnął. Nie byłam pewna, czy Bella zadowolona jest z jego wizyty. Czułam, że chce mnie zawołać. Powiedzieć do Pabla '' Gdzie jest mama ? '' Ale spuszczałam z niej wzrok, żeby nie przykuwać jej uwagi.  Dyskretnie powąchałam, czy od Pabla nie czuć alkoholu. Nie jest to kwestia przyzwyczajenia, po prostu wolę się upewnić.
- Chodź Bella, ciocia zrobi ci śniadanie i wyjdziesz z tatą. - Uśmiechnęłam się i sprowadziłam dziewczynkę na dół. Podczas gdy ona jadła, ja przygotowałam jej ubranie i ją uczesałam.
- No to jesteś gotowa. Miłego dnia. - Pocałowałam ją w policzek i pożegnałam się z Pablem.  Powędrowałam na górę. Poczułam, że jest mi gorąco i jestem rozpromieniona. Brakowało mi tylko przeziębienia! Zrobiłam sobie herbatę i wzięłam jakiś lek. Nie tracąc czasu poszłam do pokoju mojej córki. Jej oczy się otworzyły i choć zawsze rano płacze, dziś nie płakała, natmiast na jej twarzy pojawił się uśmiech. Odwzajemniłam go, i wzięłam ją na ręce. Pokołysałam chwilę ale Luiz dawała znaki, że  jest głodna. Zawsze była rozgadana, mówiła po swojemu więc trudno było co kolwiek zrozumieć. No, chyba że '' Gugug '' ma jakieś znaczenie.
- Cześć! - Krzyknął German z korytarza.
- Skończyłeś pracę ?- Zapytałam stanowczo.
- Mam dziś wolne, byłem tylko się upewnić czy..
- Wspaniale! Więc chodź, i nakarm Luiz. Też jesteś rodzicem, tak ? - Powiedziałam dość poważnie. Zaśmiałam się, gdy ujrzałam minę bruneta. Nie miał większych problemów z opieką nad córką, ale karmienie to nie była jego mocna strona. Podałam mu córkę i wyszłam z pokoju, by się w coś w końcu ubrać. Dopiero po chwili mi się przypomniało, że zgodziłam się być nauczycielką w Studiu do jakiegoś czasu. Szybko więc się ubrałam i weszłam do Luiz i Germana, by oznajmić, że wychodzę. Wpadłam szybko do pokoju i zaczęłam się śmiać. Mój mąż był cały upaćkany jedzeniem dla Luiz.
- Oh kochana - pogłaskałam ją po głowie, po czym spojrzałam na bruneta. - Dobrze ci zrobi taka ilość glukozy.. Ja wychodzę papa - zanim German cokolwiek odpowiedział byłam już na dole i zgarnąwszy torebkę, udałam się do Studia.
________________________________________________
28 K ♥ Gracias, gracias y gracias de nuevo *-*
Kierkapisze.blogspot.com
Tak, drugi rozdział z Kierką ; ) Nie jest długi ale następny będzie dłuższy C::
Minimum 7 opinii- Motywacja na nowy rozdział  ^O^
Dziękujemy za przeczytanie.
Kierka i Daria.

czwartek, 2 stycznia 2014

O Germangie rozdział 67 ;33

* Angie *
Spojrzałam na kartkę z rysunkiem. Na obrazku dominował czarny kolor. Ze sztucznym uśmiechem przejęłam kartkę i zaniosłam do Germana.
- Chcesz obejrzeć obrazek swojej cór.. Belli ?
- Czemu nie.- Odłożył swoje papiery, i wziął do ręki rysunek Belli. Przeraził się ale jego wzrok cały czas skupiony był na kartce.
- I co stwierdzasz? - Zapytałam ironicznie.
- Czy to ma być krew?
- Tak, to ma być krew.
- Zobaczyła to z jakiejś bajki? Może trzeba jej ograniczyć telewizor?
- German, nie rozumiesz? Bella rysuje śmierć swojej mamy!
Po chwili zastanowienia German zorientował się o co chodzi.
- Ona cierpi..
- Wiem, że cierpi. Potrzebuje normalnej rodziny, mamy i taty. Pablo ostatnio dużo pije i wcale się nią nie zajmuje..
- Co masz na myśli?
- Będę ubiegać się o adopcję Belli.
Słysząc te słowa German podniósł się i spojrzał mi w oczy..
- Jesteś w ciąży, na pewno chcesz podjąć kolejne wyzwanie? Będziesz prawnym opiekunem i kto wie, czy Pablo nie zaprotestuje!
- Ty też będziesz jej prawnym opiekunem, choć czasem zachowujesz się, jakbyś nie był moim mężem. Dziękuje za wsparcie, German!
Wyszłam z pokoju i ruszyłam na górę aby zadzwonić do Pabla.
- Cześć tu Pablo, nie mogę odebrać telefonu. Zostaw wiadomość  po sygnale lub zadzwoń później. - Rozłączyłam się. Za chwile telefon wylądował na podłodze, nie mam wsparcia u nikogo? Jest jedna osoba, która zawsze spowoduje uśmiech na mojej twarzy. Otworzyłam cicho drzwi, myśląc, że śpi. Spojrzałam w jej błękitne, lśniące oczy.
- Widzisz Luiz, jakie ciężkie jest życie ? - Kołysałam ją na rękach wyglądając przez okno. - Tyle przeżyłaś przez ostanie dni.. będę robiła wszystko, żebyś nigdy od nikogo się o tym nie dowiedziała. To naprawdę potrafi zrujnować wszystko. - Mruczałam pod nosem.
Wszystko było dobrze do czasu, gdy w drzwiach stanęła Esmeralda.
- Nie przyszłam się z tobą kłócić, nie nie. - Tłumaczyła zakłopotana.- Po prostu zapomniałam wziąć jednej rzeczy, mogę wejść?
- Tak, proszę - rzekłam z lekkim wahaniem, no ale chciała tylko wejść. Nadal kołysając Luiz obserwowałam  każdy ruch brunetki.
- Jesteś z Pablem? - nie zdążyłam się ugryźć w język i zapytałam. Po wczorajszym wszystkiego mogę się spodziewać.. Esmeralda nadal zakłopotana, odgarnęła kosmyk włosów w twarzy. Czyli nie zna odpowiedzi.. Jakby znała nie byłaby taka spięta i zdenerwowana zarazem.
- Tak, jestem - odpowiedziała, tym razem patrząc na moją reakcje. Uśmiechnęłam się tylko i włożyłam Luiz do kojca. - A co cię tak to ciekawi.. Przecież ty się w ogóle Pablem nie interesujesz - padło z ust brunetki w pewnym momencie. Zacisnęłam wargi i odwróciłam się w strone brunetki, która patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem
- Wyjdź już - rzekłam spokojnie i poważnie. Po co mam ją wkurzać? Po co mam SAMA SIEBIE wkurzać? Esmeralda wyszła z pokoju, a ja usiadłam na fotelu. Luiz patrzyła na mnie zaciekawiona.
- Idź spać, kochanie - odparłam i pocałowałam ją w czoło. Teraz wszystko na mnie spadło, wszystko mnie dręczy. Ciąża, Studio, Pablo i ta baba, Bella i podjęcie adopcji. Wzięłam wdech i weszłam do łazienki, opłukać twarz i włosy. Nie mam na nic siły, a to wszystko przez te myślenie. Zawinęłam włosy w turban z ręcznika i wyszłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i pogładziłam pościel. Do tego wszystkiego pokłóciłam się z Germanem.. Nie no paranoja!
- Angie - o wilku mowa. Brunet podszedł bliżej i usiadł obok mnie. Nie patrzył mi w oczy, ale czułam, że zaraz zacznie monolog.
- Dobrze, miałeś rację - skłamałam, bo nie miałam siły na dyskutowanie z nim. - Nie podejmę adopcji Belli jak się za pierwszym razem nie zgodzi Pablo - dokończyłam i wpełzłam pod kołdre. German położył się obok mnie i głaskał mój zaczerwieniony policzek.
- Jesteś najlepszą mamą na świecie - szepnął mi do ucha, a ja się uśmiechnęłam. - No i oczywiście ukochaną - dokończył i objął mnie w talii, odwracając w swoją stronę.
- Wiesz.. Chciałam pójść spać - rzekłam, próbując wyrwać się z uścisku. Brunet delikatnie go rozluźnił i lecz, nadal nie mogłam się wydostać. Poddałam się. Opadłam na tors Germana i wsłuchając się w jego bicie serca, zasnęłam.
_____________________________________________
kierkapisze.blogspot.com 
Rozdział pisany z Kierką i dlatego pewnie lepszy ;D Będziemy pisać przez miesiąc razem a to dlatego, że Kierka wygrała u mnie konkurs :D
Minimum 6 komentarzy- Nowy rozdział.
Dziękujemy za przeczytanie
- Kierka i Daria.

wtorek, 31 grudnia 2013

O Germangie rozdział 66 ^o^

* Angie *
Przez ostatni czas czyli 1 miesiąc, nie spuszczałam Luiz z oczu.. Nie wiem co mnie wcześniej złapało, że nie chciałam patrzeć na swój brzuch. Przecież to moje drugie dziecko. Zawsze, gdy o tym myślałam, zbierały mi się do oczu łzy.
- German pomożesz mi ?- Zapytałam pretensjonalnie. German przejął ode mnie torbę z zakupami i zaprowadził Belle do pokoju. Tak samo pokochałam Bellę. Czułam, że chciałaby, a bynajmniej mogłaby powiedzieć już do mnie '' mamo ''. Lecz gdyby Pablo to usłyszał, zabrał by Bellę i nie mogłabym mieć z nią kontaktu. Pewnego pięknego dnia jednak przez te 2 miesiące się to wydarzyło.. Bella powiedziała do mnie mamo. Po tym zaprowadziłam ją do swojego pokoju i szeroko się uśmiechając zaczęłam się z nią bawić. A jednak to 2 miesiące nie miesiąc!  Spacerowałam z wózkiem i przechadzałam się ulicami Buenos Aires spoglądając to na stoisko z gadżetami, to na sklepy z ubraniami. Myślałam o Luiz, Belli i moim nienarodzonym dziecku. Co jeśli sen z poronieniem się spełni? Co jeśli poronię? Nawet nie mogę tak myśleć. Patrzyłam na wielkie reklamy, reklamujące przeceny i inne pierdoły. Usłyszałam krzyk. Ruszyłam szybkim krokiem ale o dziwo, nikogo nie spotkałam. Przeszedł mnie lekki dreszczyk ale ruszyłam w dalszą drogę. Przysiadłam przy najbliższej knajpce i zamówiłam hamburgera. Nie zdrowy ale mi się należy. Uśmiechnęłam się skromnie do siebie. Spojrzałam na siebie w przenośnym lusterku. Kompletnie zniszczyła mi się fryzura. Wróciłam więc do domu. To, co zastałam było dla mnie.. dziwne? Zobaczyłam porozrzucane damskie ubrania, nie moje.. Dziwne odgłosy.. poszłam na górę i zaczęły oblatywać mnie czarne scenariusze. Weszłam do gościnnego.. zastałam tam Pabla i kobietę w czarnych lokach, nie spodziewałam się, że będzie to Esmeralda! Tak, zastałam ich w dość dziwnej sytuacji. Udostępniłam Pablowi pokój gościnny ale może.. nie aż tak! Wyszłam jednak z pokoju próbując zapomnieć o tej sytuacji jednak nie mogłam.
- German! - Przywitałam niechętnie męża, nie chciałam, żeby wchodził do domu. Stanęłam w drzwiach i próbowałam go zagadać.
- Mogę wejść ? - Zaśmiał się i przepchnął moje ramię.
- A bo wiesz. Chciałam, żebyś pojechał po pieluchy dla Luiz, mógłbyś ?
- Mamy pieluchy, tam stoją 2 paczki o cholera, zapomniałem o ważnej sprawie, zaraz wracam.
Pobiegłam na górę i powiadomiłam Pabla, żeby szybko się zbierał. Oczywiście stukając w drzwi. Nie miałam najmniejszej ochoty patrzeć na tą przebiegłą, wyrywającą facetów żmiję więc opuściłam korytarz i poczekałam, aż wyszli.. Pokój był w miarę ogarnięty. Ale no kurcze, Pablo nie mógł zrobić tego u siebie ? Byłam na niego zła! Tak normalnie zła! Źle się poczułam wchodząc tam, ale i widząc ich razem.. Pablo to mój przyjaciel i nie chce żeby cierpiał. W momencie wyjścia Pabla przyjechał German. Minęli się ale Esmeralda wyszła tyłem.
- No to jak minął ci dzień ? - Zapytałam.
- Fatalnie.. - odburknął.
- Dlaczego?
- Same problemy.
- Mogę ci je osłodzić?- Pocałowałam czule mojego męża. Ściągnęłam z niego marynarkę, pozostawiając w odpiętej koszuli. Wymieniliśmy się kilkoma pocałunkami. Wstałam z kanapy. Miałam zamiar wracać do studia a tu co? Taka niespodzianka? Sama sobie ją załatwiłam ale no cóż.. popatrzyłam na mój brzuch. Związałam włosy w koka i ubrałam się w czarne leginsy i zwykłą bluzkę. Zarzuciłam bluzę i wyszłam z domu, zostawiając Luiz i Belle pod opieką Germana. Dotarłam do budynku. Spojrzałam a dwa wielkie słupy i uczniów, korzystających z pogody. Tańczyli i śpiewali po prostu, robili to co kochali! Od razu dało poczuć się tą miłą atmosferę studia, promienne uśmiechy uczniów a także nauczycieli. Każdy serdecznie mnie przywitał. Poprosiłam Pabla, aby ogłosił spotkanie w sali muzycznej. Chciałam przekazać uczniom wiadomość.
- Jak wiecie miałam wracać bo moja córka ukończyła 8 miesięcy. Jednak pojawiła się kolejna niespodzianka.. I znowu jestem w ciąży.
Miny uczniów były mieszane. Gratulowali mi, że będę miała dziecko ale byli smutni z powodu tego, że nie wracam. Kolejny '' rok '' bez studia będzie udręką.
- Mam dla was jeszcze inną wiadomość.
- Słuchamy. -Powiedzieli chórem.
- Będę was uczyć przez te 4 miesiące póki nie będę w zaawansowanej ciąży.
Nagle wszyscy zaczeli mnie przytulać. Nauczycieli brak, a mój powrót to widocznie dla nich super wiadomość.
Musiałam opuścić salę z powodu telefonu.
- Słucham German ?
- Bo wiesz Angie.. gdzie są te pieluchy ? - W środku się gotowałam, że nie chciał po nie jechać ale też się śmiałam..
- Hm, może w sklepie? Już wracam, zaraz możesz jechać. - Rozłączyłam się i rzuciłam ostatnie słowa uczniom. Nie wiem od kiedy zaczne ale ta przerwa była dla mnie zdecydowanie za długa. Chce dalej uczyć, bo to jedna z rzeczy, które kocham. Gdy wróciłam do domu German był już gotowy do wyjścia, zajęłam się Luiz. Prosiłam go, żeby ją nakarmił.. wzięłam pustą butelkę i trzymając Luiz na rękach podgrzałam mleko. Po chwili, nakarmiłam ją i położyłam na dywanie z pudełkiem zabawek. Bella grzecznie bawiła się lalkami jednak ostatnio jej zachowanie mnie niepokoiło. Rysowała dziwne obrazki, związane ze śmiercią jej mamy, bawiła się lalkami a jedna z nich zawsze ginęła.. Nie wiem co się z nią dzieje.. zaniepokojona zadzwoniłam do Pabla, który poradził mi, żebym dużo  rozmawiała z Bellą i przyzwyczajała ją do siebie. Weszłam do jej pokoju i wzięłam kredki. Narysowałam jej obrazek i poprosiłam, żeby powtórzyła. Ona jednk narysowała coś innego.. kompletnie innego.
____________________________
Rozdział pisany o 5 rano po sylwku :D Nie ma ładu i składu ale jest rozdział XD
Minimum 5 opinii - Zaczynam pisać nowy rozdział !
Dziekuje za przeczytanie ! :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

O Germangie rozdział 65 + Setny post na blogu !

* German *
Musiałem jechać do szpitala ale akurat w tej chwili zadzwonił porywacz.. Nie wiedziałem co zrobić, biec do żony czy ratować dziecko! Wiedziałem, że Angie jest we właściwych rękach i nie musze na razie tam być więc podbiegłem i odebrałem telefon.
- Halo German? Chciałam zapytać tylko czy wszystko u was w porządku ?- Dzwoniła matka Angie. Nie jade do żony bo odbieram telefony!? Rozłączyłem się i pojechałem do Angie. Leżała właśnie na łóżku i przewożono ją na blok operacyjny.
- Operacja? - Zapytałem przerażony.
- Musimy ją zoperować jeśli nie, nie wiemy czy dziecko przeżyje!
Nie zdążyłem nic powiedzieć. Angie została wprowadzona na blok. Usiadłem i zmartwiony myślałem.. Tu porwane dziecko, ciąża Angie i jeszcze operacja. Nie, to nie może być prawda.. Jak dziecko szczypałem się w ramię, żeby się obudzić. Tak, to nic nie pomogło. Jednakże martwiłem się o wszystko ale nie wszystko dało się ogarnąć.
- Tato.. - Poczułem dłoń Violetty na moim ramieniu.
- Angie pojechała na operację..
- Na operację ?! - Usiadła obok mnie, potrzebuje jej wsparcia..- Zostałam ciocią.. i wiem już co znaczy zaginiona siostrzenica. Jaki ból sprawia to, że nie mogę jej teraz zobaczyć! Wyobraź sobie, co kiedyś czuła Angie..
- Byłem cholernym dupkiem, że jej nie wybaczałem, i że nie zostaliśmy wtedy parą.
- Choć uświadamiałam cię, że się kochacie.
- Przepraszam..- Obróciłem się i spojrzałem mojej córce w oczy. - Przepraszam, że stchórzyłem..
Przytuliła mnie i pojechała do domu. Musi pilnować całej sytuacji.
* 2 godziny później *
Lekarz wyszedł z sali operacyjnej..
- Wszystko dobrze?
- Wystąpiły komplikacje ale udało nam się opanować jej ciśnienie.. Wybudzi się za godzine, może dwie.
Odetchnąłem z ulgą i wróciłem do domu, na pewno do niej przyjadę. Sprawdziłem czy pieniądze dla porywacza leżą w tym samym miejscu. Spokojnie schowane w szafce. Skierowałem się ku łazienki. Czuć było zapach dziecięcego płynu.. od razu przypomniałem sobie o Luiz. Ubrałem się w coś świeżego i zszedłem na dół. Policjanci chyba pojechali. Nagle ktoś walnął w drzwi. Zobaczyłem Jacoba. Tym razem był groźny, trzymał w ręku pistolet.
- Gdzie jest Angie.
- Nie ma jej - Krzyknąłem i wypchnąłem go z domu. Przyłożył mi pistolet do głowy..
- Pytam się, gdzie ona jest?
- Ja ci grzecznie odpowiem, a ty grzecznie odejdziesz? - Zapytałem, jednak mój plan był inny.
- No to proszę, zacznij! - Odczekałem chwilę po czym wyrwałem pistolet z rąk Jacoba i skierowałam ku niemu. Dopchnąłem go do drzwi, w których stanął policjant i momentalnie założył Jacobowi Kajdanki. Nie podejrzewali mnie, bo znali Jacoba. Dopiero wyszedł z więzienia.. Gdy policjant go wyprowadził pomyślałem, że to on musiał chować gdzieś Luiz. Zresztą po godzinie przesłuchania, sam się do tego przyznał. Nie mogłem jechać do Angie, musiałem szukać Luiz. Wsiadłem w mój samochód i pojechałem za grupką policjantów. Podejrzewali stary gmach w lesie, jednak jej tam nie było. W środku lasu zauważyłem garaż. Podjechałem tam.. w środku było bardzo brudno. Na podłodze walały się dziecięce zabawki i pieluchy. Z zamkniętego pomieszczenia usłyszałem płacz dziecka i byłem pewny, że to Luiz. Próbowałem otworzyć. Niestety drzwi były za mocno zamknięte. Szarpnąłem klamką i dosłownie '' wyrwałem '' drzwi. To co zobaczyłem przeszło moje myśli..
* Angie *
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po sali. Co znów mi się stało? Pamiętałam tylko, że porwano moją córkę a ja przed straceniem przytomności rozmawiałam z Pablo.. Pamiętałam też o dziecku, ale nie chciałam sobie na razie o tym przypominać.. Nie było przy mnie nikogo. Ani German, ani Violetta nie pofatygowali się przyjść. Usłyszeć można było tylko ciche krople, przepływające w mojej kroplówce. Poprosiłam pielęgniarkę, żeby podała mi mój telefon. Nie był on potrzebny bo do sali właśnie wszedł German. Na rękach trzymał.. moją córkę Luiz! Przez chwilę nie mogłam uwierzyć. Natomiast później, odpięłam z siebie wszystkie sprzęty choć nie wiedziałam czy było mi wolno, i podbiegłam do mojej córki. Otuliłam ją ciepłym uściskiem i uroniłam łze szczęścia.
- Zamknęli go ?
- Szukał ciebie..
- Mnie ?
- Z pistoletem. - Moje serce zaczęło bić szybciej, przestraszyłam się.  - Chciał zabić mnie..  Zdążyłem.
Pocałowałam dumnego Germana. Od razu do szpitala zaczęły zjeżdżać się media i prosić o fakty, ja jednak pozostawałam w ciszy i cieszyłam się spowrotem moją córką. Była czysta i nakarmiona. Dobrze, że chociaż nie żyła w brudzie. Oddałam ją Germanowi i odwróciłam się na bok.. wyglądało, jakbym się obraziła.
- Angie co się dzieje? - Usiadł przy mnie German.
- Nie zasługuję na miano matki..
- Nie masz prawa tak mówić. Jesteś najwspanialszą matką jak i żoną. Trzymaj, bo chce do mamy. - German dał mi do rąk Luiz. Zasnęła.. Lekarka chciała zrobić mi USG a German korzystając z okazji, chciał zobaczyć. Przewieziono mnie do gabinetu ginekologicznego gdzie wsmarowano mi żel. Lekarka jeździła po moim brzuchu sprzętem. Zobaczyłam go/ją. German się uśmiechnął i pokazał małej Luiz monitor. Nie rozumiała nic, ale buzia i tak jej się śmiała.
- Jutro może pani już wyjść.
- Tak szybko po operacji ?
- To był bardziej zabieg, a nic pani nie grozi. - Uśmiechnęła się promiennie i wróciłam spowrotem do swojej sali.. Violetta, gdy tylko zobaczyła Luiz od razu się uśmiechnęła. Przytulała ją i nie chciała puścić. Miło było patrzeć, gdy moja.. moja pasierbica przytula swoją siostrzenicę.
_____________________________________________________--
Na 100 post zrobiłam zmiany na blogu i wprowadziłam akcje + Happy End. Oczywiście to nie end opowiadań, żeby nie było. Co do Olgi z Patelnią to zamierzam wprowadzić ją w następnym rozdziale xD Jak wam się podoba mój nowy wygląd blooga? :)
Minimum 6 OPINI - Nowy rozdzialik ♥
Jest długi, więc należy mi się :c XD
Dziękuje za uwagę!

piątek, 27 grudnia 2013

* O Germagie rozdział 64 : 33 *

* Angie *
Byłam tak zdenerwowana i osłabiona, że ledwo oddychałam. Poczułam leciutki ból w podbrzuszu pomyślałam, że to z nerwów. Przyszedł German, przytulił mnie i siedział przy mnie. Łzy lały mi się po policzkach. Jak mogłam niedopilnować dziecka? No tak, muszę powiadomić policję o telefonie od porywacza. Szybko pobiegłam do jednego z policjantów.
- Dzwonił..
- Kto dzwonił - Zapytał znajomy policjant. Jesteśmy sobie na ''ty''
Opowiedziałam mu szczegółowo. Uznali, że potrzebny jest podsłuch, skoro porywacz dzwonił. Po 2 godzinach wszystko było zamontowane. Dopiero teraz wróciła Olga, rozśpiewana, nie zdawała sobie powagi sytuacji bo nawet nie wiedziała o co chodzi. Zaczęła się dopytywać ale ja nie byłam w stanie nic mówić. German powiedział jej wszystko. Pobiegłam na górę i w płaczu usiadłam na łóżku. Usłyszałam jakieś krzyki z dołu, wołali mnie. Dlaczego ? Dlatego otóż, dzwonił porywacz i to ja musiałam odebrać. Odebrałam.. usłyszałam ciszę.. więc w sumie nic nie usłyszałam. Po chwili szybki płacz dziecka i urwanie połączenia. Drżałam, myślałam, że spotka mnie coś gorszego.. to był płacz Luiz! Najważniejsze, że żyje. Ciekawe w jakich warunkach. Musiałam działać, zbierać pieniądze, jakieś akcje, cokolwiek! Spojrzałam przez okno, media! No jeszcze czego! Podeszłam i powiedziałam tylko, że moja córka została porwana po czym wróciłam do domu. Za chwilę w telewizji były wiadomości i nie sądziłam, że tak szybko pojawi się artykuł o Luiz.
'' Kilku miesięczna dziewczynka, córka Germana i Angeles Castillo została porwana '' Wyłączyłam telewizor i rzuciłam pilotem o ziemię. Ten huk usłyszał Pablo, który przyszedł do domu. Zostawił gdzieś Bellę, ponieważ nie przyjechał z nią.
- Angie..
- Wiem Pablo, wiem. Powinnam się ogarnąć.
- Nie Angie! Słuchaj mnie jasne ?
- Słucham- Powiedziałam drżącym głosem z rozmazanym makijażem.
- Musisz się otrząsnąć. Luiz na pewno wróci! Pamiętaj ! Mogę ci pożyczyć 50 tysięcy złoty, dobrze?
- Nie Pablo nie musisz mi nic pożyczać. Mamy te pieniądze tylko że.. boje się o nią! Strasznie się o nią boje!
- Ile to ma być ?
- 234 Tys.. Ał! - Upadłam na podłogę..
- Angie ! Angie co ci jest !
* German *
Przybiegłem na górę zobaczyć jak sytuacja. Przy uchylonych drzwiach zobaczyłem Pabla stojącego nad Angie.. Wbiegłem do pokoju i uklęknąłem nad Angie. Zadzwoniłem na karetkę, która za 5 minut przyjechała. Zabrali Angie, znowu. Pojechałem za nimi. Co jej się dzieje? To już kilkakrotnie się powtarza. Martwię się o nią. Wypytywałem o stan zdrowia Angie ale nikt się nie interesował moimi pytaniami. Musiałem jechać, co by było, gdyby dzwonili porywacze? Za jakieś 30 minut otrzymałem telefon, Angie się wybudziła. Pojechałem do niej spowrotem. Wszystkim zajęła się Olga. Leżała na łóżku szpitalnym. Patrzyła się w sufit, lecz spuściła na mnie wzrok gdy podszedłem.
- Jak się czujesz- Odgarnąłem jej włosy z policzków i gładziłem jej twarz.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć..
- Coś nie tak ?
- German bo.. bo ty..
- Spokojnie, nie denerwuj się. Przynieść ci jakieś rzeczy? Musisz zostać?
- Zostaniesz tatą po raz 2 !
Chwile postałem, żeby informacja do mnie dotarła.. Normalnie to się cieszę, ale teraz? Gdy prześladuje nas Jacob ? Gdy Porwali nam dziecko! ?
- To.. to wspaniale- Uśmiechnąłem się, żeby nie sprawić Angie przykrości. Zostane ojcem, będę miał kolejne dziecko.. cieszę się!
Choć na chwile zapomniałem o sytuacjach z życia codziennego. Nie umiałem jednak nie myśleć o Luiz. Zadzwonił telefon.. nie mój, Angie. Odebrała, dzwonił porywacz. W domu są zainstalowane podsłuchy więc wszystko słyszą.
- Na jutro 234,000. Ulica Fermani 23. Czekam na pieniądze. Odzyskasz córeczkę. W swoim czasie.. - Po tych słowach Angie nie mogła nic odpowiedzieć. Przejąłem telefon ale osoba mówiąca już się rozłączyła. Pojechałem do domu i zacząłem załatwiać pieniądze. Taka kwota to nie problem, wystarczyło otworzyć '' sejf ''. Wybrałem 100 tysięcy po czym pojechałem do banku wybrać brakujące 134,000. Włożyłem do w worek i zawinąłem. Poinformowałem policję, że mam pieniądze i jesteśmy gotowi na oddanie. Oczywiście dział jakiś plan, namierzenie tego człowieka itd. Nadal nie mogłem przyswoić sobie informacji, że Angie jest w ciąży. Nasza Luiz nie ma jeszcze roku. Nie dopuszczałem do siebie informacji, że może zginąć. Wszystko będzie dobrze jeśli postaramy się i oddamy złodziejowi daną kwotę. Złodziej ? Bardziej bandyta? Też nie. Nie wiem. Nie wiem i nie chce wiedzieć. Otrzymałem telefon ze szpitala, stan Angie gwałtownie się pogorszył..
___________________________________-
TU DU DU DU, STRASZNA MUZYCZKA.
Przepraszam Wiktorię Saramego, że nie wprowadziłam jeszcze Olgi z patelnią ale obiecuje, że wprowadze ! :DD
Pierwszy rozdział po świętach, jest wena :)
Min. 5 opinii- New rozdział :D
Dziękuje za uwagę ! :)