wtorek, 31 grudnia 2013

O Germangie rozdział 66 ^o^

* Angie *
Przez ostatni czas czyli 1 miesiąc, nie spuszczałam Luiz z oczu.. Nie wiem co mnie wcześniej złapało, że nie chciałam patrzeć na swój brzuch. Przecież to moje drugie dziecko. Zawsze, gdy o tym myślałam, zbierały mi się do oczu łzy.
- German pomożesz mi ?- Zapytałam pretensjonalnie. German przejął ode mnie torbę z zakupami i zaprowadził Belle do pokoju. Tak samo pokochałam Bellę. Czułam, że chciałaby, a bynajmniej mogłaby powiedzieć już do mnie '' mamo ''. Lecz gdyby Pablo to usłyszał, zabrał by Bellę i nie mogłabym mieć z nią kontaktu. Pewnego pięknego dnia jednak przez te 2 miesiące się to wydarzyło.. Bella powiedziała do mnie mamo. Po tym zaprowadziłam ją do swojego pokoju i szeroko się uśmiechając zaczęłam się z nią bawić. A jednak to 2 miesiące nie miesiąc!  Spacerowałam z wózkiem i przechadzałam się ulicami Buenos Aires spoglądając to na stoisko z gadżetami, to na sklepy z ubraniami. Myślałam o Luiz, Belli i moim nienarodzonym dziecku. Co jeśli sen z poronieniem się spełni? Co jeśli poronię? Nawet nie mogę tak myśleć. Patrzyłam na wielkie reklamy, reklamujące przeceny i inne pierdoły. Usłyszałam krzyk. Ruszyłam szybkim krokiem ale o dziwo, nikogo nie spotkałam. Przeszedł mnie lekki dreszczyk ale ruszyłam w dalszą drogę. Przysiadłam przy najbliższej knajpce i zamówiłam hamburgera. Nie zdrowy ale mi się należy. Uśmiechnęłam się skromnie do siebie. Spojrzałam na siebie w przenośnym lusterku. Kompletnie zniszczyła mi się fryzura. Wróciłam więc do domu. To, co zastałam było dla mnie.. dziwne? Zobaczyłam porozrzucane damskie ubrania, nie moje.. Dziwne odgłosy.. poszłam na górę i zaczęły oblatywać mnie czarne scenariusze. Weszłam do gościnnego.. zastałam tam Pabla i kobietę w czarnych lokach, nie spodziewałam się, że będzie to Esmeralda! Tak, zastałam ich w dość dziwnej sytuacji. Udostępniłam Pablowi pokój gościnny ale może.. nie aż tak! Wyszłam jednak z pokoju próbując zapomnieć o tej sytuacji jednak nie mogłam.
- German! - Przywitałam niechętnie męża, nie chciałam, żeby wchodził do domu. Stanęłam w drzwiach i próbowałam go zagadać.
- Mogę wejść ? - Zaśmiał się i przepchnął moje ramię.
- A bo wiesz. Chciałam, żebyś pojechał po pieluchy dla Luiz, mógłbyś ?
- Mamy pieluchy, tam stoją 2 paczki o cholera, zapomniałem o ważnej sprawie, zaraz wracam.
Pobiegłam na górę i powiadomiłam Pabla, żeby szybko się zbierał. Oczywiście stukając w drzwi. Nie miałam najmniejszej ochoty patrzeć na tą przebiegłą, wyrywającą facetów żmiję więc opuściłam korytarz i poczekałam, aż wyszli.. Pokój był w miarę ogarnięty. Ale no kurcze, Pablo nie mógł zrobić tego u siebie ? Byłam na niego zła! Tak normalnie zła! Źle się poczułam wchodząc tam, ale i widząc ich razem.. Pablo to mój przyjaciel i nie chce żeby cierpiał. W momencie wyjścia Pabla przyjechał German. Minęli się ale Esmeralda wyszła tyłem.
- No to jak minął ci dzień ? - Zapytałam.
- Fatalnie.. - odburknął.
- Dlaczego?
- Same problemy.
- Mogę ci je osłodzić?- Pocałowałam czule mojego męża. Ściągnęłam z niego marynarkę, pozostawiając w odpiętej koszuli. Wymieniliśmy się kilkoma pocałunkami. Wstałam z kanapy. Miałam zamiar wracać do studia a tu co? Taka niespodzianka? Sama sobie ją załatwiłam ale no cóż.. popatrzyłam na mój brzuch. Związałam włosy w koka i ubrałam się w czarne leginsy i zwykłą bluzkę. Zarzuciłam bluzę i wyszłam z domu, zostawiając Luiz i Belle pod opieką Germana. Dotarłam do budynku. Spojrzałam a dwa wielkie słupy i uczniów, korzystających z pogody. Tańczyli i śpiewali po prostu, robili to co kochali! Od razu dało poczuć się tą miłą atmosferę studia, promienne uśmiechy uczniów a także nauczycieli. Każdy serdecznie mnie przywitał. Poprosiłam Pabla, aby ogłosił spotkanie w sali muzycznej. Chciałam przekazać uczniom wiadomość.
- Jak wiecie miałam wracać bo moja córka ukończyła 8 miesięcy. Jednak pojawiła się kolejna niespodzianka.. I znowu jestem w ciąży.
Miny uczniów były mieszane. Gratulowali mi, że będę miała dziecko ale byli smutni z powodu tego, że nie wracam. Kolejny '' rok '' bez studia będzie udręką.
- Mam dla was jeszcze inną wiadomość.
- Słuchamy. -Powiedzieli chórem.
- Będę was uczyć przez te 4 miesiące póki nie będę w zaawansowanej ciąży.
Nagle wszyscy zaczeli mnie przytulać. Nauczycieli brak, a mój powrót to widocznie dla nich super wiadomość.
Musiałam opuścić salę z powodu telefonu.
- Słucham German ?
- Bo wiesz Angie.. gdzie są te pieluchy ? - W środku się gotowałam, że nie chciał po nie jechać ale też się śmiałam..
- Hm, może w sklepie? Już wracam, zaraz możesz jechać. - Rozłączyłam się i rzuciłam ostatnie słowa uczniom. Nie wiem od kiedy zaczne ale ta przerwa była dla mnie zdecydowanie za długa. Chce dalej uczyć, bo to jedna z rzeczy, które kocham. Gdy wróciłam do domu German był już gotowy do wyjścia, zajęłam się Luiz. Prosiłam go, żeby ją nakarmił.. wzięłam pustą butelkę i trzymając Luiz na rękach podgrzałam mleko. Po chwili, nakarmiłam ją i położyłam na dywanie z pudełkiem zabawek. Bella grzecznie bawiła się lalkami jednak ostatnio jej zachowanie mnie niepokoiło. Rysowała dziwne obrazki, związane ze śmiercią jej mamy, bawiła się lalkami a jedna z nich zawsze ginęła.. Nie wiem co się z nią dzieje.. zaniepokojona zadzwoniłam do Pabla, który poradził mi, żebym dużo  rozmawiała z Bellą i przyzwyczajała ją do siebie. Weszłam do jej pokoju i wzięłam kredki. Narysowałam jej obrazek i poprosiłam, żeby powtórzyła. Ona jednk narysowała coś innego.. kompletnie innego.
____________________________
Rozdział pisany o 5 rano po sylwku :D Nie ma ładu i składu ale jest rozdział XD
Minimum 5 opinii - Zaczynam pisać nowy rozdział !
Dziekuje za przeczytanie ! :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

O Germangie rozdział 65 + Setny post na blogu !

* German *
Musiałem jechać do szpitala ale akurat w tej chwili zadzwonił porywacz.. Nie wiedziałem co zrobić, biec do żony czy ratować dziecko! Wiedziałem, że Angie jest we właściwych rękach i nie musze na razie tam być więc podbiegłem i odebrałem telefon.
- Halo German? Chciałam zapytać tylko czy wszystko u was w porządku ?- Dzwoniła matka Angie. Nie jade do żony bo odbieram telefony!? Rozłączyłem się i pojechałem do Angie. Leżała właśnie na łóżku i przewożono ją na blok operacyjny.
- Operacja? - Zapytałem przerażony.
- Musimy ją zoperować jeśli nie, nie wiemy czy dziecko przeżyje!
Nie zdążyłem nic powiedzieć. Angie została wprowadzona na blok. Usiadłem i zmartwiony myślałem.. Tu porwane dziecko, ciąża Angie i jeszcze operacja. Nie, to nie może być prawda.. Jak dziecko szczypałem się w ramię, żeby się obudzić. Tak, to nic nie pomogło. Jednakże martwiłem się o wszystko ale nie wszystko dało się ogarnąć.
- Tato.. - Poczułem dłoń Violetty na moim ramieniu.
- Angie pojechała na operację..
- Na operację ?! - Usiadła obok mnie, potrzebuje jej wsparcia..- Zostałam ciocią.. i wiem już co znaczy zaginiona siostrzenica. Jaki ból sprawia to, że nie mogę jej teraz zobaczyć! Wyobraź sobie, co kiedyś czuła Angie..
- Byłem cholernym dupkiem, że jej nie wybaczałem, i że nie zostaliśmy wtedy parą.
- Choć uświadamiałam cię, że się kochacie.
- Przepraszam..- Obróciłem się i spojrzałem mojej córce w oczy. - Przepraszam, że stchórzyłem..
Przytuliła mnie i pojechała do domu. Musi pilnować całej sytuacji.
* 2 godziny później *
Lekarz wyszedł z sali operacyjnej..
- Wszystko dobrze?
- Wystąpiły komplikacje ale udało nam się opanować jej ciśnienie.. Wybudzi się za godzine, może dwie.
Odetchnąłem z ulgą i wróciłem do domu, na pewno do niej przyjadę. Sprawdziłem czy pieniądze dla porywacza leżą w tym samym miejscu. Spokojnie schowane w szafce. Skierowałem się ku łazienki. Czuć było zapach dziecięcego płynu.. od razu przypomniałem sobie o Luiz. Ubrałem się w coś świeżego i zszedłem na dół. Policjanci chyba pojechali. Nagle ktoś walnął w drzwi. Zobaczyłem Jacoba. Tym razem był groźny, trzymał w ręku pistolet.
- Gdzie jest Angie.
- Nie ma jej - Krzyknąłem i wypchnąłem go z domu. Przyłożył mi pistolet do głowy..
- Pytam się, gdzie ona jest?
- Ja ci grzecznie odpowiem, a ty grzecznie odejdziesz? - Zapytałem, jednak mój plan był inny.
- No to proszę, zacznij! - Odczekałem chwilę po czym wyrwałem pistolet z rąk Jacoba i skierowałam ku niemu. Dopchnąłem go do drzwi, w których stanął policjant i momentalnie założył Jacobowi Kajdanki. Nie podejrzewali mnie, bo znali Jacoba. Dopiero wyszedł z więzienia.. Gdy policjant go wyprowadził pomyślałem, że to on musiał chować gdzieś Luiz. Zresztą po godzinie przesłuchania, sam się do tego przyznał. Nie mogłem jechać do Angie, musiałem szukać Luiz. Wsiadłem w mój samochód i pojechałem za grupką policjantów. Podejrzewali stary gmach w lesie, jednak jej tam nie było. W środku lasu zauważyłem garaż. Podjechałem tam.. w środku było bardzo brudno. Na podłodze walały się dziecięce zabawki i pieluchy. Z zamkniętego pomieszczenia usłyszałem płacz dziecka i byłem pewny, że to Luiz. Próbowałem otworzyć. Niestety drzwi były za mocno zamknięte. Szarpnąłem klamką i dosłownie '' wyrwałem '' drzwi. To co zobaczyłem przeszło moje myśli..
* Angie *
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po sali. Co znów mi się stało? Pamiętałam tylko, że porwano moją córkę a ja przed straceniem przytomności rozmawiałam z Pablo.. Pamiętałam też o dziecku, ale nie chciałam sobie na razie o tym przypominać.. Nie było przy mnie nikogo. Ani German, ani Violetta nie pofatygowali się przyjść. Usłyszeć można było tylko ciche krople, przepływające w mojej kroplówce. Poprosiłam pielęgniarkę, żeby podała mi mój telefon. Nie był on potrzebny bo do sali właśnie wszedł German. Na rękach trzymał.. moją córkę Luiz! Przez chwilę nie mogłam uwierzyć. Natomiast później, odpięłam z siebie wszystkie sprzęty choć nie wiedziałam czy było mi wolno, i podbiegłam do mojej córki. Otuliłam ją ciepłym uściskiem i uroniłam łze szczęścia.
- Zamknęli go ?
- Szukał ciebie..
- Mnie ?
- Z pistoletem. - Moje serce zaczęło bić szybciej, przestraszyłam się.  - Chciał zabić mnie..  Zdążyłem.
Pocałowałam dumnego Germana. Od razu do szpitala zaczęły zjeżdżać się media i prosić o fakty, ja jednak pozostawałam w ciszy i cieszyłam się spowrotem moją córką. Była czysta i nakarmiona. Dobrze, że chociaż nie żyła w brudzie. Oddałam ją Germanowi i odwróciłam się na bok.. wyglądało, jakbym się obraziła.
- Angie co się dzieje? - Usiadł przy mnie German.
- Nie zasługuję na miano matki..
- Nie masz prawa tak mówić. Jesteś najwspanialszą matką jak i żoną. Trzymaj, bo chce do mamy. - German dał mi do rąk Luiz. Zasnęła.. Lekarka chciała zrobić mi USG a German korzystając z okazji, chciał zobaczyć. Przewieziono mnie do gabinetu ginekologicznego gdzie wsmarowano mi żel. Lekarka jeździła po moim brzuchu sprzętem. Zobaczyłam go/ją. German się uśmiechnął i pokazał małej Luiz monitor. Nie rozumiała nic, ale buzia i tak jej się śmiała.
- Jutro może pani już wyjść.
- Tak szybko po operacji ?
- To był bardziej zabieg, a nic pani nie grozi. - Uśmiechnęła się promiennie i wróciłam spowrotem do swojej sali.. Violetta, gdy tylko zobaczyła Luiz od razu się uśmiechnęła. Przytulała ją i nie chciała puścić. Miło było patrzeć, gdy moja.. moja pasierbica przytula swoją siostrzenicę.
_____________________________________________________--
Na 100 post zrobiłam zmiany na blogu i wprowadziłam akcje + Happy End. Oczywiście to nie end opowiadań, żeby nie było. Co do Olgi z Patelnią to zamierzam wprowadzić ją w następnym rozdziale xD Jak wam się podoba mój nowy wygląd blooga? :)
Minimum 6 OPINI - Nowy rozdzialik ♥
Jest długi, więc należy mi się :c XD
Dziękuje za uwagę!

piątek, 27 grudnia 2013

* O Germagie rozdział 64 : 33 *

* Angie *
Byłam tak zdenerwowana i osłabiona, że ledwo oddychałam. Poczułam leciutki ból w podbrzuszu pomyślałam, że to z nerwów. Przyszedł German, przytulił mnie i siedział przy mnie. Łzy lały mi się po policzkach. Jak mogłam niedopilnować dziecka? No tak, muszę powiadomić policję o telefonie od porywacza. Szybko pobiegłam do jednego z policjantów.
- Dzwonił..
- Kto dzwonił - Zapytał znajomy policjant. Jesteśmy sobie na ''ty''
Opowiedziałam mu szczegółowo. Uznali, że potrzebny jest podsłuch, skoro porywacz dzwonił. Po 2 godzinach wszystko było zamontowane. Dopiero teraz wróciła Olga, rozśpiewana, nie zdawała sobie powagi sytuacji bo nawet nie wiedziała o co chodzi. Zaczęła się dopytywać ale ja nie byłam w stanie nic mówić. German powiedział jej wszystko. Pobiegłam na górę i w płaczu usiadłam na łóżku. Usłyszałam jakieś krzyki z dołu, wołali mnie. Dlaczego ? Dlatego otóż, dzwonił porywacz i to ja musiałam odebrać. Odebrałam.. usłyszałam ciszę.. więc w sumie nic nie usłyszałam. Po chwili szybki płacz dziecka i urwanie połączenia. Drżałam, myślałam, że spotka mnie coś gorszego.. to był płacz Luiz! Najważniejsze, że żyje. Ciekawe w jakich warunkach. Musiałam działać, zbierać pieniądze, jakieś akcje, cokolwiek! Spojrzałam przez okno, media! No jeszcze czego! Podeszłam i powiedziałam tylko, że moja córka została porwana po czym wróciłam do domu. Za chwilę w telewizji były wiadomości i nie sądziłam, że tak szybko pojawi się artykuł o Luiz.
'' Kilku miesięczna dziewczynka, córka Germana i Angeles Castillo została porwana '' Wyłączyłam telewizor i rzuciłam pilotem o ziemię. Ten huk usłyszał Pablo, który przyszedł do domu. Zostawił gdzieś Bellę, ponieważ nie przyjechał z nią.
- Angie..
- Wiem Pablo, wiem. Powinnam się ogarnąć.
- Nie Angie! Słuchaj mnie jasne ?
- Słucham- Powiedziałam drżącym głosem z rozmazanym makijażem.
- Musisz się otrząsnąć. Luiz na pewno wróci! Pamiętaj ! Mogę ci pożyczyć 50 tysięcy złoty, dobrze?
- Nie Pablo nie musisz mi nic pożyczać. Mamy te pieniądze tylko że.. boje się o nią! Strasznie się o nią boje!
- Ile to ma być ?
- 234 Tys.. Ał! - Upadłam na podłogę..
- Angie ! Angie co ci jest !
* German *
Przybiegłem na górę zobaczyć jak sytuacja. Przy uchylonych drzwiach zobaczyłem Pabla stojącego nad Angie.. Wbiegłem do pokoju i uklęknąłem nad Angie. Zadzwoniłem na karetkę, która za 5 minut przyjechała. Zabrali Angie, znowu. Pojechałem za nimi. Co jej się dzieje? To już kilkakrotnie się powtarza. Martwię się o nią. Wypytywałem o stan zdrowia Angie ale nikt się nie interesował moimi pytaniami. Musiałem jechać, co by było, gdyby dzwonili porywacze? Za jakieś 30 minut otrzymałem telefon, Angie się wybudziła. Pojechałem do niej spowrotem. Wszystkim zajęła się Olga. Leżała na łóżku szpitalnym. Patrzyła się w sufit, lecz spuściła na mnie wzrok gdy podszedłem.
- Jak się czujesz- Odgarnąłem jej włosy z policzków i gładziłem jej twarz.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć..
- Coś nie tak ?
- German bo.. bo ty..
- Spokojnie, nie denerwuj się. Przynieść ci jakieś rzeczy? Musisz zostać?
- Zostaniesz tatą po raz 2 !
Chwile postałem, żeby informacja do mnie dotarła.. Normalnie to się cieszę, ale teraz? Gdy prześladuje nas Jacob ? Gdy Porwali nam dziecko! ?
- To.. to wspaniale- Uśmiechnąłem się, żeby nie sprawić Angie przykrości. Zostane ojcem, będę miał kolejne dziecko.. cieszę się!
Choć na chwile zapomniałem o sytuacjach z życia codziennego. Nie umiałem jednak nie myśleć o Luiz. Zadzwonił telefon.. nie mój, Angie. Odebrała, dzwonił porywacz. W domu są zainstalowane podsłuchy więc wszystko słyszą.
- Na jutro 234,000. Ulica Fermani 23. Czekam na pieniądze. Odzyskasz córeczkę. W swoim czasie.. - Po tych słowach Angie nie mogła nic odpowiedzieć. Przejąłem telefon ale osoba mówiąca już się rozłączyła. Pojechałem do domu i zacząłem załatwiać pieniądze. Taka kwota to nie problem, wystarczyło otworzyć '' sejf ''. Wybrałem 100 tysięcy po czym pojechałem do banku wybrać brakujące 134,000. Włożyłem do w worek i zawinąłem. Poinformowałem policję, że mam pieniądze i jesteśmy gotowi na oddanie. Oczywiście dział jakiś plan, namierzenie tego człowieka itd. Nadal nie mogłem przyswoić sobie informacji, że Angie jest w ciąży. Nasza Luiz nie ma jeszcze roku. Nie dopuszczałem do siebie informacji, że może zginąć. Wszystko będzie dobrze jeśli postaramy się i oddamy złodziejowi daną kwotę. Złodziej ? Bardziej bandyta? Też nie. Nie wiem. Nie wiem i nie chce wiedzieć. Otrzymałem telefon ze szpitala, stan Angie gwałtownie się pogorszył..
___________________________________-
TU DU DU DU, STRASZNA MUZYCZKA.
Przepraszam Wiktorię Saramego, że nie wprowadziłam jeszcze Olgi z patelnią ale obiecuje, że wprowadze ! :DD
Pierwszy rozdział po świętach, jest wena :)
Min. 5 opinii- New rozdział :D
Dziękuje za uwagę ! :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Życzenia + Przerwa !

W tym skromnym obrazku składam wam życzenia! Co do przerwy to ma '' przerwę świąteczną '' i rozdział napisze pewnie w pierwszy dzień świąt czyli 25 grudnia! Zaglądajcie ! Dziekuje za uwagę !:)

piątek, 20 grudnia 2013

O Gemangie rozdział 63- Zaginięcie.

* Angie *
Obróciłam się na pięcie i odeszłam. Zobaczyłam zawiedzioną minę Germana.. co on sobie myśli, oj co. Zaśmiałam się w myślach. Spojrzałam na Luiz, siedziała grzecznie na rękach Violetty. Aniołek nie dziecko. Znów się uśmiechnęłam. Mój uśmiech przerwał jeden telefon.
- Angeles? - Usłyszałam głos Jacoba.
- Znowu ty? Nie mam czasu bo wiesz, coś przerywa.
- Jeśli teraz mnie zignorujesz, pożałujesz później- Przestraszyłam się i szybko rozłączyłam.. Staram się o tym nie myśleć. Dołują mnie takie sytuacje. Wzięłam Luiz w swoje ręce i ułożyłam ją do drzemki. Usiadłam na kanapie ale momentalnie zasnęłam.
<><><<><><
- Ciociu !- Usłyszałam głos. Myślałam, że jeszcze śnie. Ocknęłam się i zobaczyłam Bellę stojącą mi przed oczami.
- Tak kochanie ? - Uśmiechnęłam się promiennie.
- Gdzie Luiz ? - Zerwałam się szybko z łóżka. Spojrzałam do łóżeczka, nie ma jej. Obejrzałam cały pokój, dom, zapytałam każdego a jak się okazało tylko ja zostałam. Violetta wyszła na spotkanie z przyjaiciółkami, Olga na zakupy, German i Ramallo wybrać pieniądze dla Olgi na zakupy.. gdzie jest Luiz ?! Wpadłam w panikę, nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Bella usiadła i bawiła się lalkami, nie rozumiała co robię. Szybko wybrałam numer do Germana. Łącząc się, spojrzałam przez okno. Czarne BMW odjechało z pod naszego domu.
- Luiz zniknęła ! - Krzyknęłam panicznie do słuchawki.
- Jak to zniknęła? Może gdzieś..
- Nie umie chodzić ! Myśl trochę ! Nie brałeś jej? Może Olga, Violetta ?
- Nie wydaje mi się, Olga jest w sklepie, to pewne. A Violetta.. nie wiem!- Rozłączyłam się i zadzwoniłam do Violi. Powiedziała, że nie ma dziecka i szybko przyjechała do domu. A co jeśli Luiz została porwana! A co jeśli .. chwila .. przypomniałam sobie ostatni słowa Jacoba '' Jeśli teraz mnie zignorujesz, pożałujesz później ''! Może on się mści! ? Obszukałam jeszcze raz cały dom, po Luiz ani śladu. Zabrałam Bellę i pojechałam na policję. Zostawiłam ją u Pabla i udałam się na komisariat. Z lękiem opowiedziałam wszystko, co wiedziałam. Jestem nie odpowiedzalną, głupią matką! Nie nadaje się do roli mamy ! Niewinna łza zsunęła mi się po policzku. Nie przecierałam jej a jak głupia zaczęłam płakać. To nic nie da.Policja od razu zareagowała, dobrze. Część pojechała do nas a część zaczęła od poszukiwań okolicy niestety bez żadnych dowodów, śladów nic nie mogli znaleźć. German przyjechał i objął mnie ramienem.
- To nie twoja wina - Tłumaczył .Jasne, że to moja wina. Zasnęłam ..
- Moja! NIc tego nie zmieni! A co jeśli to Jacob ! - Opowiedziałam Germanowi co mi powiedział.
- Zajmujesz się masą rzeczy, po prostu ze zmęczenia zasnęłaś ! Zobaczyłam, że dzwoni mój telefon. Myślałam, że to ktoś od nas. Usłyszałam mi znajomy, ale zmieniony na bardziej niski głos.
- Żądam pieniędzy, a oddam ci twoją córeczkę. - Włączyłam na głośny i dałam znak Germanowi.
- Wiem kim jesteś, nie ujdzie ci to na sucho.
- Na pewno? Masz załatwić 234,000 jeśli nie, to pożegnasz się z Luiz. - Nie mogłam w to uwierzyć. Rozmówca się rozłączył.. to na pewno Jacob ? Powiedziałam wszystko policji. Założyli nam podsłuch na wszelkie telefony i dom. Teraz przejmowałam się jednym, moją córeczką!
______________________________________________
TAKIE EMOCJE, ŻE WOW ;-; Żartuję. Chcecie kolejny rozdział? Skomentujcie ♥ Wyjątkowo dziś nadała tytuł. 
Minimum 5 opinii- Nowy rodział.
Dzięki za poświęconą uwagę- Daria♥

wtorek, 17 grudnia 2013

* O Germangie rozdział 62 * ^^

* Angie *
WIECZÓR
Zmęczona poszłam do łazienki się odświeżyć. Czym zmęczona? Całym tym dniem.. Dosłownie '' rzuciłam się na łóżko '' a kto mi w tym pomógł? Mój kochany mąż German!
- Nie licz na nic.
- Bo .. ? - Odrzekł.
- Jestem zmęczona, dobranoc- Przykryłam się i odwróciłam bokiem do Germana.
- A może ..
- Nie .. - Po woli zaczynało chcieć mi się śmiać. W końcu sobie odpuściłam, cmoknęłam Germana w usta, on oddał pocałunek..
- Co ci chodzi po głowie German .. oj co?
- Nie wiesz? To źle..
- Nie to, że nie wiem ale .. - German przyciągnął mnie do siebie i pocałował..
RANO
- German wstawaj! 12:00 - Dopiero po chwili zorientowałam się, że zaspaliśmy i mam zdarty głos. Trzeba było nie śpiewać wszędzie gdzie się da. Chyba bierze mnie przeziębienie. Obolała wstałam i wzięłam jakieś leki. Niepotrzebnie się fatyguje, samo się wyleczy.
- Samo to się nic nie zrobi- Weszła Olga, niosąca Luiz na rękach. Wiedziałam, że wstała wcześniej i ją nakarmiła. Zorientowałam się, że myślałam głośno.. no tak! Odebrałam Luiz od Olgi i podziękowałam za opieke. Do domu przyszedł Pablo, przyprowadził Bellę i poszedł. Jak oni wcześnie wstali, że Bella zdążyła gdzieś pojechać, jest już po śniadaniu .. w sumie jest 12:10 .. nie dziwne. W drzwiach stanęła Violetta.
- Co to się robiło, że się o 12 wstało ? Skończyliśmy dziś zajęcia bardzo wcześnie. Jakieś spotkanie nauczycieli.
- A ja nie..
- Nie, nie musisz iść. - Violetta rzuciła mi uśmiech i pobiegła po dzwoniący telefon. - O idzie moja siostrzenica ? - Roześmiała się i zakręciła Bellą w okół siebie. Ja jestem dla niej ciocią. Violetta, Olga.. dużo ma tych cioć. Szybkim krokiem poszłam się ogarnąć. Założyłam błękitną, matową tunike i granatowe legginsy. I tak nie zamierzam nigdzie wyjść. Próbowałam wyrzucić z głowy sobie sen. Ten sen, gdzie myślałam o tym, jak poroniłam. Nie może tak się stać.. to nie realne. Angie! Wybij to sobie z głowy!  Wzięłam książkę i otworzyłam na pierwszym rozdziale. Nawet nie zaczęta. Nie mam czasu na nic a co mówiąc dla siebie. I tak obowiązki wzywały więc zdążyłam przeczytać jedną stronę. Poszłam do Luiz. Ubrałam ją w sukienkę i narzuciłam jej sweterek. Wyciągnęłam z szafy normalne legginsy i bluzkę sięgającą po uda. Związałam włosy w kok i nałożyłam lekki, zrobiony na szybko makijaż. Wyciągnęłam wózek, myślę , że mogę już wyprowadzić Bellę w wózku z jednym ewentualnie dwoma kocami .. nie tysiącami jak to robiłam przez ostatni czas. Włożyłam małą do wózka i wyszłam z domu. Bella została  Violettą więc nie chciała iść. Gdzie ja właściwie miałam .. a no tak. Amnezja? Tak, na pewno.. Zaśmiałam się po cichu i szłam dalej. W końcu dotarłam. Wprowadziłam wózek i wyjęłam z niego Luiz. Przechodziłam pomiędzy wieszakami, półkami z dziecięcymi ubraniami. Oglądałam się za nie jedną sukienką. Spojrzałam na konkretną.. śliczna. Błękino różowa, z tiulem, lekko błyszcząca. Kupiłam Luiz kilka ubrań, bez mierzenia bo ona by się nie dała. Uparciuch. Wybrałam 2 pary butów też Belli bo wiem, że wyrasta. Nie możliwe, że wychodząc minęłam się z Pablem. WIdocznie szedł kupić coś dla Belli. Czemu mnie zignorował? Nie zauważył? Może zrobił to celowo ? Nie zadręczając sobie tym głowy ruszyłam do sklepu z zabawkami. Wybrała dziewczynkom kilka lalek i misiów. Dawno nie robiłam takich zakupów. W domu, wzruszona Violetta oglądała te wszystkie '' maleńkie '' ubrania. Choć nie były takie maleńkie.
- Zakupy ? - Zapytał German i rzucił mi podejrzane spojrzenie.
- Tak, dla twoich córek.. znaczy się córki i siostrzenicy.
Czyżbym naprawdę się tak pomyliła ? To nie jest nasza siostrzenica, krewna no skądże. Jednak traktujemy ją tak. Nie będzie mówić do nas ' Mamo , tato ' bo ma biologicznego ojca..
- Angie więc jak już wspominałem- German zaciągnął mnie na bok. - Chciałbym mieć synka, lub drugą córkę.
- German ja .. - Odgarnął moje włosy i patrzył mi w oczy.. - Ja .. em .. ja..
'' Ja '' to zatapiałam się w jego wzroku. Powoli się odsunęłam i odeszłam bez odpowiedzi. German mnie zatrzymał, pocałował i puścił spowrotem.. Wariat ..
______________________________________________
Więc na życzenie dodałam więcej Germangie ;) Rozdział znówy pisany w nocy. Z małą weną. C :
Min. 5 opinii = Nowy rozdział ! :) :)
Gracias za przeczytanie ; 3

sobota, 14 grudnia 2013

* O Germangie rozdział 61 * ^.^

* Angie *
Czy nie mogę zaadoptować Belli ? Nie .. musze to sobie wybić z głowy ! To córka Pabla , na pewno jej nie zostawi. Muszę to przemyśleć .. porozmawiać z Pablem , przecież nadal byłaby to jego córka. Chciałabym po prostu , żeby mała nie musiała przechodzić tego , że musi jeździć w tą i wewtą. Nie nazwie mnie nigdy mama .. Germana Tata .. ale chociaż będzie miała pełną .. em.. dwoje opiekunów ? To chyba nie dobry pomysł. Muszę porozmawiać o tym z Pablem ..
* 20 MINUT PÓŹNIEJ *
- Co ?! - Uniósł się Pablo..
- Przecież mogłbyś się z nią codziennie widywać. Szkoda mi jej tylko , że musi jeździć w tą i we wtą ! Pablo proszę cie ! Przemyśl to ! Przecież mogłaby się normalnie wychowywać !
- To moja córka ! To ja ją wychowam ! Nie będzie jej wychowywał German czy ktokolwiek inny..
- Dziękuje ci bardzo.. - Powiedziałam sarkastycznie i wyszłam zatrzaskając drzwi.
Szłam i cały czas myślałam. Po kilku , kilkunastu minutach usłyszałam mój telefon. Pablo .. no super ! Odebrałam i z drżącym głosem zapytałam o co chodzi..
- Przepraszam Angie za moje zachowanie. Przyjdę i pogadamy .. przepraszam. - Po czym usłyszałam jak połączenie się przerwało. Powędrowałam do domu. Luiz została z Olga. Na pewno '' babcia '' dobrze się nią zajmie. Jednak przyśpieszyłam , aby szybciej spotkać się z Luiz i .. Bellą. Jasne , że kocham je obie. Bella stała się jak moja córeczka.. chciałabym jej dlatego stworzyć nowy dom. Na wejściu zetknęłam się z Pablem. Zaprosiłam go do środka i usiadłam w salonie. Bella bawiła się tam z Olga i karmiły Luiz. Nie chciałam przeszkadzać.
- No więc .. co masz mi jeszcze do powiedzenia ?
- Myślałem długo ..
- 20 minut ? Długo ?
- No może nie długo ale myślałem.. sądze , że nie jest to taki zły pomysł. To jednak będzie musiała być adopcja. Nie mogę ci tak po prostu oddać dziecka !
- Pablo , nie oddajesz nam dziecka. Ona tylko u nas zamieszka .. będziemy dla niej ciocią i wujkiem. Ty zawsze będziesz dla niej jedynym tatą.
- Wiem Angie wiem .. ale jest jedyną moją rodziną. Kogo jeszcze mam ?
- Mnie .. może nie jesteśmy spokrewnieni , ale masz się komy wygadać , wyżalić .. no więc co o tym sądzisz .. decyzja podjęta?
- Muszę jeszcze pomyśleć .. ale zgadzam się..
Pocałowałam Pabla w policzek i pobiegłam porozmawiać o tym z Germanem. Jak zwykle , nie miał czasu. Jednak teraz moje sprawy były na pierwszym miejscu.
- No więc .. wpadłam na pomysł żeby Bella się do nas przeprowadziła ..
- Słucham ?
- Znasz ją dobrze , ja też..
- Ale nie będziemy jej adoptować ! Ma tatę !
- Nie będziemy jej adoptować ! Pablo będzie się z nią widywał a my będziemy się nią opiekować , prowadzać do przedszkola , kolorować , bawić się .. - Chyba się za bardzo zamyśliłam..
- Masz rację .. ale mamy córeczkę !
- Którą bardzo bardzo kochamy ! Bella będzie jak siostrzenica ! Proszę ..
- No więc ....
* 2 tygodnie później *
Skończyłam wprowadzać ostatnią walizkę Belli. Kilka pudeł , 2 walizki .. nie tak mało. Wprowadziłam jedną ale na półpiętrze wziął ją Pablo. Zajrzałam do świeżo wymalowanego pokoju , piękne zabawki , meble .. wszystko idealne. Wniosłam do pokoju Luiz , uśmiechnęła się i powiedziała po swojemu. Zrozumiałam tylko '' mama'' jak zawsze. Pogilgotałam ją w brzuszek i odłożyłam na różową kanapę Belli. Przytuliłam Bellę i pokazałam jej szczegółowo cały pokój. Strasznie jej się podobał a ja od razu zabrałam się za wypakowywanie rzeczy. Podeszłam do przyjaciela ..
- I jak .. może tak być ?
- Może - Uśmiechnął się. Nie był to szczery uśmiech , ale był.
Rozpakowywałam kolejne pudła. Wspólnymi siłami z Olgą , Violettą , Germanem , Pablem a nawet mała Bella pomagała , rozpakowaliśmy wszystkie torby , walizki i tak dalej. Mój przyjaciel musiał już iść .. znowu nie wiem gdzie. Bella myślała , że już nie przyjdzie ale wytłumaczyłam jej , co znaczy całe te nowe miejsce zamieszkania. Ucieszyła się z tego powodu , że nie musi się rozstawać z tatą , że może widywać się z nami i Violettą. Ja również się ucieszyłam , że wszystko jest tak dobrze ułożone. Zabrałam Luiz do pokoju. Pobawiłam się z nią chwilę. Dałam jej lekarstwa , przeziębiła się. Daje jej syrop , który pije bez płaczu. Ma 7 miesięcy .. niedługo rok. Jak to szybko wszystko leci ...
__________________________________________________
Rozdział skupiony głównie na Belli. Mam napływ weny ale nie chce mi się pisać :c :c
Się napisałam , jak dla mnie dużo. W trakcie oglądałam Twitcam Nel z Vp XD Pewnie kojarzycie. No więc skąd ten napływ weny ? XD
Możesz zostawić po sobie opinie , nawet z anonima !
Minimum 5 opinii - New rozdział  ! : 3

piątek, 13 grudnia 2013

* O Germangie rozdział 60 *

* Angie *
Po 20 minutach do domu wbiegła zapłakana Violetta ..
- Violu co się stało ? - Zapytałam zaniepokojona ..
- Leon on .. on pocałował Larę ! Widziałam to na własne oczy !
Miała rozmazany tusz i cały popsuty makijaż. Ale nie na tym chciałam się teraz skupić ..
- Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć!
Zabrałam Violettę na górę. Poczekałam , aż się trochę uspokoiła i na spokojnie usiadłyśmy w pokoju gościnnym. Dopiero później zauważyłam , że leży tu Bella. Olga widocznie ją tu ułożyła. Po cichu przeniosłyśmy się do innego pokoju.
- Opowiadaj ..
- Szłam w kierunku restauracji, w której miałam spotkać się z Leonem. Zauważyłam , że żegna się z Larą.. pomyślałam , że po prostu się spotkali. Odwróciłam się i gdy spojrzałam spowrotem , Leon i Lara się całowali ..- Głos jej drżał , jak i ręce. Załamana opowiadała..
- Może to Lara go pocałowała ?
- Nie wierzę.. w nic już nie uwierzę. Widocznie nie jest wskazane mi być z Leonem. To nie możliwe , żebyśmy stworzyli normalny zdrowy związek..
Zadzwonił telefon VIoletty ..'' Leon ''. Odrzuciła słuchawkę i zignorowała. Usłyszałam , że obudziła się Luiz. Wzięłam małą na ręce i zaniosłam na przewijak. Trzeba będzie ją przebrać. Po czym wzięłam czystą pieluchę , krem i puder i zmieniłam pieluchę Luiz. Zabrałam ją na dół. Trzymając jej ręce powoli ją prowadziłam. Wiedziałam , że nie będzie jeszcze chodzić. Ale coś tam próbuję.. dobre i tyle. Olga znosiła dwa pudełka. Z ciekawością zajrzałam co w nich jest. Stare rysunki Olgi .. serio ? Jak ona pięknie rysowała. Wśród nich zauważyłam jeden podpisany
- MARIA
Narysowała krajobraz. Był mi znany ale nie wiedziałam dokładnie gdzie to jest. Przypomniało mi się , że na takiej polanie jeździłam na moim koniu. Szybko wrzuciłam obrazek do pudełka , otarłam łzy i poszłam do mojej Luiz która jak zwykle coś broiła. Niespodziewanie usłyszałam hałas. Spojrzałam .. no tak ! Luiz stłukła wazon ! Wzięłam szpachelkę i zaczęłam sprzątać. Wyręczyła mnie Olga.. Spojrzałam za okno .. ni to słońce , ni to śnieg.. taka nijaka pogoda. Strasznie chciałam się zdrzemnąć jednak miałam dużo do roboty. Wzięłam Luiz i wraz z nią poszłam na górę. Trzymałam ją na rękach , kołysząc. Weszłam do Belli .. o dziwo , nie leżała tu . Gdzie indziej mogła pójść jak do pokoju Violetty ? Zajrzałam .. cicho , pusto.. Gdzie w takim razie ona jest ? Z paniką zaglądałam do każdego pokoju po kolei.. ani śladu! Zajrzałam do łazienek - pusto , obszukałam cały dół - pusto.. Usłyszałam ciche szlochanie z poddasza. Zajrzałam .. skulona Bella siedziała , trzymając w ręku starą lalkę i płakała..
- Czemu płaczesz ?
- Brakuje mi jej .. - wybełkotała..
- Kogo ci brakuje ?
- Mamy .. poszła do nieba.
- Na pewno poszła do nieba .. Nie płacz, ona cały czas na ciebie patrzy i teraz nawet się uśmiecha , wiesz ? - Przytuliłam zapłakaną Bellę. To naprawdę wspaniała dziewczynka .. jest szczera , rozgadana , sympatyczna. Zabrałam ją z poddasza i owinęłam kocem. Przyniosłam jej szklankę soku i ciastka. Niech poczuję się jak u siebie w domu .. chciałabym , żeby był to jej dom .. chwila !
____________________________________________________
Jaki zacny plan miała Angie ? Jak potoczy się dalsza część z Bellą ? Leonetta ? Wszystko to w następnych częściach : 3
Już 60 rozdział ! Ale szybko ^^
Dziękuje wam za przeczytanie. Możesz zostawić po sobie opinie nawet z anonima !
Minimum 5 opinii - Nowy rozdział. !

wtorek, 10 grudnia 2013

O Germangie rozdział 59 ^-^

* Angie *
Dzwonił mój telefon ..
- Mamo ?
- Cześć Angie .. mam dla ciebie złą wiadomość..
- Słucham ?
- Maria .. nie żyje. Twój koń niestety najadł się trującej rośliny. Przykro mi ... - Nie mogłam osądzać o to mamy ani mnie ani nikogo. Łza spłynęła mi po policzku..
- Dobrze , dziękuje za wiadomość. Musze kończyć .. pa..
- Trzymaj się - Usłyszałam zanim wyłączyłam rozmowę.
Wszystko się powoli sypie. Dziwię się sobie , że wytrzymuje jeszcze nerwowo. Moim pocieszeniem w tym jest Luiz .. widocznie ktoś musi zginąć , żeby ktoś mógł się urodzić.. Miałam go może nie cały rok .. ale znałam go od dawna. Był kiedyś koniem Marii.. nie wierzyłam , że jeszcze go spotkam. Wtedy był małym kucykiem na którego wsiadałam a Maria zawsze tego unikała. Jednak się odważyła .. Tak , nazwałam go Maria po mojej siostrze. Wstałam i podgrzałam mleko w butelce. Skończyły się pieluchy .. muszę iść do sklepu. Violetta nie ogarnie dwójki dzieci..
- German .. - Zawołałam do siedzącego przy komputerze męża..
- Słucham ?
- Mógł byś zająć się Luiz ? Dosłownie 20 minutek ?
- No wiesz bo ja mam dużo spraw i ...
- Mleko stoi w kuchni , połóż ją do łóżeczka oczywiście jak się napije a i oszczędzam ci roboty bo pieluchy się skończyły. To pa - Pocałowałam męża w policzek i wybiegłam z domu. Zawsze znalazł by sposób żeby się wywinąć a więc dziś ja rządziłam. Szybkim krokiem szłam do sklepu.. nie no znowu śnieg? Jest marzec i początek wiosny mam już dość ! Przyspieszyłam więc kroku i za chwilę , wracałam z torbą zakupów.
- Podrzucić może gdzieś panią ?- Zażartował Pablo wychylając głowe z samochodu.
- Masz czas ?
- Mam ..
- No to dobra. - Wsiadłam do samochodu mojego przyjaciela .. dopiero po po pewnym czasie poczułam alkohol..
- Pablo .. piłeś ?
- Nie , ja nie ..
- To kto ?
- Twój mąż..
- Pozwoliłeś mu pić ? Zostawiłam go z Luiz zatrzymaj się ! - Wysiadłam i pobiegłam do domu. Wiedziałam , że German nie jest pijany ale boje się o dziecko.
- To tylko jedno piwo ! - Usłyszałam od Pabla. Trochę się uspokoiłam i zwolniłam.. Doszłam do domu. German siedział sobie z powrotem  tak samo jak wychodziłam.
- Gdzie jest L..
-Śpi.
- Uspałeś ją w 15 minut ?
- No widzisz.. - Dla świętego spokoju poszłam jeszcze sprawdzić. Faktycznie , Luiz spała. Butelka opróżniona , ona przykryta..
- Dałeś radę ?
- No nie widać ?
- Jasne , że widać .. dziękuje - Pocałowałam mojego męża jeszcze raz i dałam mu pieluchy.. - A teraz idziesz to rozpakować. Już już - Pogoniłam go na górę. Trzeba trochę dyscypliny. Dosłownie '' na palcach '' zeszła na dół.
- Angie gdzie mogę ułożyć Bellę ?
- Zasnęła ?
- Tak , była chyba zmęczona ..
- Nie wiem może w gościnnym .
Też byłam zmęczona. Usiadłam na fotelu i chwilę pomyślałam .. Luiz śpi , każdy ma zajęcie co oznacza , że mogę chwile odpocząć. German przyniósł mi kawę i kawałek ciasta.
- Dzięki , nie trzeba było.
- Trzeba , trzeba .. cały czas biegasz, pracujesz a ja siedzę.
- No nie przesadzaj , że siedzisz.
- Może nie dosłownie ale moja praca nie jest tak ciężka jak twoja.. - Uśmiechnęłam się i ułożyłam wygodnie.
* 4 miesiące później *
Właśnie skończyłam składać ubranka Luiz. Spojrzałam na jej sukienkę ze chrztu. Ślicznie w niej wyglądała. Chrzest odbył się 3 miesiące temu a pogrzeb Clarisy 3 miesiące i 2 tygodnie temu. Pablo powoli dochodził do siebie.. zwolnił się na razie z pracy, nie miałam po co tam iść. Antonio go zastępował. Tęskniłam za uczniami i tym klimatem ale moja Luiz spokojnie rosła. Nie raczkowała, nie chodziła bo ma dopiero 5 miesięcy ale to już coś. Poszłam do kuchni .. Olga wraz z Bellą robiły ciasteczka. Dziewczynka się do nas przyzwyczaiła , przychodzi tu w wolnych chwilach , które są prawie zawsze. Nie przeszkadza nam jej towarzystwo. Pablo też tu przychodzi ale zazwyczaj zostawia Luiz i gdzieś idzie. Nie wiem nawet gdzie..
- Chodź ciociu ! - Zawołała Bella z kuchni.
- Mm a co tu tak pięknie pachnie ?
- Nasze ciastka ! - Spróbowałam więc , bo nie wypadało by nie.
- Pyszne ! Bella chcesz dziś nakarmić Luiz ? - Bella miała już 4 lata. Ładnie się wysławiała i była dość inteligentna. Chciała mi bardzo pomagać w opiece nad Luiz.. z góry zeszła ślicznie ubrana Violetta..
- Gdzie idziesz .. ?
- Na randkę..
- Z L..
- Tak z Leonem..
- No to powodzenia. - Zabrałam się na górę i poszłam do mojej córki .. powoli wszystko się uspokaja i układa.. ciekawe na jak długo.
___________________________________
Miałam 20 minut na napisanie ale cały czas coś mi nie wychodziło : D Mam jednak nadzieję , że nie wyszedł mi źle ;) Każdy rozdziałto jednak trochę roboty. Trzeba zrobić tak , żeby miło się go czytało ;33
Minimum 5 opinii - New rozdział ! ^^

niedziela, 8 grudnia 2013

O Germangie rozdział 58.

* Angie *
- Tatusiu ! - Krzyknęła wesoła Bella .. Pablo osłupiał. Zapomniał na chwilę o tym co się stało i ucieszył się tym , że jego córka pierwszy raz nazwała go tatą .. prawdziwym tatą.
- No idź idź - Uśmiechnęłam się i popchnęłam Pabla w kierunku córki..
- Co się stało Bella ? - Uśmiechnięty Pablo zapytał.
- Mogę pobawić się z Violetą ? - Zauważyłam , że Viola już bawiła Bellę i świetnie jej to szło.
- Jasne ! -  Pablo opuścił dziewczyny i spowrotem przyszedł do mnie. Jego emocje były różne. Z jednej strony był szczęśliwy , że odzyskał a z drugiej smutny , że stracił matkę swojego dziecka..
- Zrobie ci herbaty .. - Wstałam i powędrowałam do kuchni.
* 2 GODZINY PÓŹNIEJ *
Pożegnałam przyjaciela jak i jego córkę. Byłam przytłoczona całą tą sytuacją. Nie mogłam sobie wyobrazić jak czuje się Pablo. Zmęczona położyłam się spać.
* Sen *
Spacerowałam prowadząc za ręke Luiz i Bellę. Bella miała już 6 Lat a Luiz 3. Przed oczami miałam obraz gdy lekarze powiedzieli mi , że moje dziecko które się nie urodziło .. nie żyje. Nie chciałam o tym myśleć ale to samo przychodziło. Spotkałam na drodze Pabla. Przywitałam się z nim i zauważyłam Germana. Obaj byli dobrymi przyjaciółmi i nie sprzeczali się o mnie.. mam nadzieję. Pocałowałam na przywitanie mojego męża. Przekazałam Bellę Pablowi. Na dobrą rzecz , spotkałam jeszcze Violette z Leonem trzymających na rękach Simona - Synka Violetty.
* Koniec snu *
Ocknęłam się o 4 nad ranem. Nie możliwe .. jak to poroniłam ? Przez ten sen , głęboko myślałam . Chciałam kiedyś urodzić drugie dziecko .. Jeśli prawdą jest to , że bym poroniła to wolę nie ryzykować. Myśl o synku Violi mnie pocieszała. Mam nadzieję , że stworzy zdrowy związek z Leonem i będą mieli gromadkę dzieci. Może powinnam wziąć Bellę ? Nie nie ! Pablo będzie ją wychowywał na zasadach  '' Mama wyjechała już nie wróci '' Nie za dobre zasady ale to jego decyzja. Nie mogłam zasnąć. Leżałam i leżałam .. o godzinie 6:30 zadzwonił dzwonek Violetty. Weszłam do niej do pokoju i opowiedziałam część mojego snu .. tylko tyle , że miała dziecko z Leonem. Nic po za tym.. Od razu pobiegłam do Luiz. Moja córeczka dzisiaj wyjątkowo nie płakała. Uśmiechnęła się. Mój szczerbaty aniołek.. Przebrałam ją w różową sukienkę. Nie wiem , kiedy organizujemy chrzest. Pewne gdy będzie miała z 3/4 miesiące. Jak najprędzej.. Wzięłam Luiz na ręce i zaniosłam na dół. Położyłam ją na macie wyłożonej na kanapie. Usiadłam do stołu .. chwila.. gdzie przez całą noc do cholery był German ?! Spotkałam mojego męża wchodzącego do domu .. nie był na bani , nie miał śladu szminki .. wszysto w porządku .. to gdzie on był ?
- Gdzie byłeś ?  - Zapytałam stanowczym głosem.
- Załatwiałem sprawy ..
- Jakie sprawy ?
- O pogrzeb Clarisy ..
- Słucham ? - Nagle coś mi zalśniło .. German pomaga Pablowi .. może wyniknąć z tego przyjaźń. NIe chcę , żeby ten sen się spełnił.. - Miło z twojej strony ..
- Całą noc woziłem Pabla bo instytucjach. Żadna nie chciała pomóc .. Pablo pojechał załatwiać inne sprawy , ja zajmowałem się jego córką. Wspaniała dziewczynka ..
- Dziękuje za Pabla i Bellę - Pocałowałam czule mojego męża. Przygotowałam mu kanapki i zaniosłam na górę. Całą noc go nie było dobrze , że ma wolne. Chyba mu uwierzę .. Sama zjadłam 2 tosty z serem. Wypchana nakarmiłam Luiz. Poczekałam aż każdy zjadł i posprzątałam.. Olgi nie było więc ja zajmowałam się domem. Kilka minut po śniadaniu do domu wbiegła rozśpiewana Olga.
- Olga ! Wracasz już?
- Wracam. Jakoś tęskniłam za Luiz i wami wszystkimi.
- Czemu wróciłaś akurat po śniadaniu ? Nie mów , że nie chciało ci się przygotować ? - Zaśmiałam się.
- Nie .. pff.. skąd. Po prostu byłam z Ramallo na mieście.
- Tak rano ?
- Owszem ..
Zostawiłam w spokoju zdyszną Olgę i pozostawiłam jej resztę roboty. Musiałam ponieważ trzeba było wykąpać Luiz. O 12 przyszedł Pablo. Przyprowadził Bellę a ona została z VIolettą. Tak chciała a Pablo miał dużo spraw do załatwiania. Z ciężkim sercem uznałam , że nie mogę mu pomóc , ponieważ mam dziecko i obowiązki ...
_____________________________
Pisałam go w nocy z bólem głowy ! Nie dziwcie się , że jest nudny i bez sensu  ; 3
Nie zamierzam jeszcze kończyć opowiadania .. zamierzam napisać 100 rozdziałów i dobić do 50 tysięcy wyświetleń haha XDD Nie wiem czy to mi się uda !: D
Z góry dziękuje za przeczytanie i możesz zostawić opinie.
Minimum 5 opinii - New rozdział.

sobota, 7 grudnia 2013

O Germangie rozdział 57 ;)

* Angie *
Czego chcesz ? - Podeszłam do niej z zażenowaniem
- Angie halo ! Angiee - Usłyszałam głos Violetty.
- Tak ?
- Czemu rozmawiasz z drzwiami ?
- Co ale przecież Esm.. - Obróciłam się i zobaczyłam , że nie ma tu Esmeraldy. Omamy - tylko tego mi brakowało.  - Przepraszam , zdawało mi się.
I jakby nigdy nic odeszłam do Luiz. Szybko zabrałam ją na górę. Nuciłam piosenkę ale w końcu jej słowa same zaczęły lecieć z moich ust. Luiz , jak zaczarowana otworzyła oczy i leżała spokojnie. W końcu jej oczy się zamknęły i zasnęła. Wzruszyłam się gdy zobaczyłam niespodziankę wiszącą na ścianie.
- Twoja sprawa ?- Zapytałam do Violetty.
- Nie.. ale śliczne ! - Spojrzała na kilka zdjęć wiszących na ścianie.
Do pokoju wszedł German .. wiedziałam , że to on. Nie chciałam go zawstydzać i pytać. Udał , że nic nie widzi i wyszedł z pokoju. Uśmiechnęłam się i również wyszłam. Siedząc na fotelu myślałam , co będzie za rok , za dwa .. Nie wiem czemu te myśli dręczą mi głowe. Cieszmy się teraźniejszością.

* Sen *
Prowadziłam w wózku roczną Luiz. Śnieg zasypywał mi widoczność ale musiałam przez niego przebrnąć.
- O German ! Możesz ją poprowadzić ? Ciężko mi - Spojrzałam na swój brzuch .. Moja ciąża staje się zaawansowana. Czekam , aż urodzę 2 dziecko.
- Mamusiu  - Powiedziała Luiz
- Co się stało kochanie ? - Uklęknęłam przy wózku.
- Pójdśemy dio wujka Pabla ? - German spojrzał na mnie wrogo.
- Nie teraz - Pogłaskałam Luiz po włosach i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Otrząsnęłam się z tego nijakiego snu. Przecież nie chcę zajść w drugą ciąże. Może nie to , że nie chcę ale nie planuje. W najbliższym czasie.. Wstałam i ruszyłam do kuchni coś zjeść. Przerwał mi dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Pabla z małą dziewczynką. Miała może z 3 lata , zapłakaną twarz i kilka ran..
- Co się stało ?! - Krzyknęłam i szybko wzięłam dziewczynke wraz z Pablem do domu..
Pablo podszedł do mnie i po cichu powiedział ..
- Clarisa nie żyje.
Usiadł i załamany patrzył w sufit.. Ja również się załamałam i usiadłam obok przyjaciela
- Jak ona się nazywa ?
- Bella ..
- Bella choć zaniosę cię do pani Olgi. Ona przygotuje ci coś do jedzonka dobrze ?
- Nie .. - Odpowiedziała ze smutkiem mała dziewczynka. - Chce z tatą !
- Dobrze no więc zostaniesz. 
Krótki punkt widzenia Pabla jednocześnie opowiada Angie historie o śmierci Clarisy..
Wędrowałem po Buenos Aires szukając dobrego sklepu z sprzętem elektronicznym. Zauważyłem ogień , poczułem dym i natychmiast pobiegłem zobaczyć co się stało. Obok palącego się ognia zobaczyłem krzyczącą o pomoc dziewczynkę. Poznałem ją .. to moja córka. Powiedziała , że była tu z mamusią i coś się zapaliło. Ona wybiegła a jej mama tam została. Natychmiast wezwałem karetkę i przedewszystkim straż pożarną. Przyjechała po 5 minutach. Ile sił , każdy pobliski mieszkaniec próbował ugasić pożar jednak on stawał się coraz większy. Szybko zabrałem Belle jak najdalej. Straż zaczęła gasić pożar , udało się po 20 minutach. Pogotowie stwierdziło , że dwie osoby nie żyją. Jest tam jedna kobieta i jeden mężczyzna. Prosiłem aby nie była to Clarisa. Niestety .. okazało się , że to ona. Zabrałem Bellę i odjechałem załamany.

- Pablo ale .. ona ma 3 lata z kim zostanie ?!
- Z tatą. Nie chce przy niej o tym rozmawiać. Mówię jej , że mama pojechała w podróż wysoko i kiedyś wróci..
- Nie powinieneś jej okłamywać.
- Angie ona ma 3 lata !
- Przepraszam ..Dobrze chociaż , że zareagowałeś. - Wstałam i zabrałam Bellę do łazienki. Przemyłam jej rany i zakleiłam plastrami. Poprosiłam Germana , żeby zawiózł nas do szpitala. Trzeba sprawdzić czy nic nie jest małej. Pablo pojechał z nami.. Na szczęście dziewczynka okazała się zdrowa. Ja wraz z nią się popłakałam ale nie chciałam pokazać tego po sobie. Osierocona dziewczynka .. tragiczne. Wyjęłam kilka zabawek Luiz i dałam jej do zabawy. Próbowałam jakoś pocieszyć ojego przyjaciela ale nic na niego nie działało...
______________________________________________
Smutaśny rozdział. Mam ambitne plany co do rozdziałów ale nie będę ich zdradzać ;33
Podobał się ? Skomentuj !
Minimum 5 opinii - Nowy rozdział ( liczę 2 z anonima ;3)
Dzięki za przeczytanie ! :)

czwartek, 5 grudnia 2013

o Germangie rozdział 56.

* Angie *
Zaprosiłam moją mamę na kawę. Ona jednak odmówiła .. powiedziała , że musi jechać i przyjechała tylko w odwiedziny. Strasznie się tym przejęłam bo wolałam , żeby została. Pożegnałam się z nią , jak każdy inny mieszkaniec domu. Nawet nie zdążyłyśmy się przywitać a już musimy się żegnać .. trudno. Zapomniałam zapytać o mojego konia! Przecież moja mama go trzyma. Pobiegłam żeby ją złapać ale taksówka odjechała i nie zdążyłam. Luiz słodko spała. Śnieg już nie sypał. Nawet powoli się roztapiał .. mój mąż German usiadł przy mnie przynosząc mi gorącą czekoladę.
- A to z jakiej okazji ?
- Na udowodnienie ci , że nie jestem tylko wspaniałym tatą.. - Zaśmiał się .
- Hmm .. strasznie sobie pochlebiasz. - Uśmiechnęłam się niezręcznie..
- Chodź Angie bo tu zimno.
- A co ty taki troskliwy się nagle zrobiłeś ?
- Pff.. przestań ! - Uśmiechnął się - Chodź już chodź ..
German zabrał mnie na górę. Usiedliśmy rozmawialiśmy .. no i wymieniliśmy się kilkoma pocałunkami..
- Angie co myślisz żeby Luiz kiedyś miała rodzeństwo ?
- Na pewno nie teraz. - Powiedziałam stanowczo. - Dopiero co urodziłam Luiz..
- Oj  , nie mówie , że teraz.
Wstałam i się ogarnęłam. Koniec tych czułości .. Luiz wzywa. Poszłam do mojej córeczki. Odchyliłam lekko jej głowę. Otworzyła oczka i machała rączkami. Wzięłam ją delikatnie na ręce. Zaniosłam do łazienki .. nalałam wody i do małej wanienki włożyłam Luiz. Powoli ją myłam po czym wyjęłam , wytarłam i włożyłam jej smoczka spowrotem do buzi. Brak sygnału od Pablo .. muszę do niego zadzwonić. Położyłam na dziecięcej macie Luiz i wzięłam mój leżący na szafce telefon. Wybrałam numer do Pabla ..
- Pablo czemu się nie odzywasz.
- Próbuję budować rodzine .. - Usiadłam , wzięłam oddech i kontynuowałam..
- Powiesz mi dokładniej ?
- Nie chce o tym rozmawiać. Clarisa się do mnie nie odzywa , moja '' córka '' się mnie boji .. nie mam teraz czasu. Muszę kończyć pa.
Odłożyłam telefon i z załamaniem rzuciłam się na fotel. Mój przyjaciel mnie ignoruje .. ma ważniejsze sprawy niż ja. Po co dręcze sobie tym głowę ?
* German *
Podszedłem do mojej córki. Włożyłem ją do łóżeczka a Angie siedziała i się czymś martwiła.
- Co jest ? - Zapytałem i objąłem ramieniem swoją żonę.
- Nic , nic. Gdzie Olga ?
- Ma wolne ..
- Czemu nic mi o tym nie powiedziałeś ?
- Zapomniałem ..
- A no tak. Jak zwykle ! Musimy w takim razie jechać na zakupy .. zbieraj się.
German nie chętnie wstał i poszedł wystawiać samochód. Ubrałam się i miałam zamiar jechać ale nie wiem z kim zostawię Luiz.
- Halo Violu mogła byś przyjść ?
- Po co Angie ?
- Muszę z kimś zostawić Luiz ..
- Skoro tak to zaraz będę ! - Rozłączyła się raptownie i po chwili była już w domu. Naprawdę kocha swoją siostrę. Usiadła przy małej a ja ze spokojem wyszłam z domu. Oczywiście , na mieście musiałam spotkać Jacoba ! Zignorowałam go i przeszłam na drugie stoisko w sklepie. Po zakupach wróciłam do domu. Zastałam Violettę , bawiącą małą Luiz. Ślicznie wyglądały razem .. Zza drzwi wyszła Esmeralda ....
____________________
Nie miałam weny na ten rozdział więc pisałam z nudów ;) Nie wiem jak mi wyszedł więc oceńcie ;3
Minimum 5 opinie - New rozdział ! ^-^
Jutro mikołajki *..*
I jak się podoba ten rozdział ?
Daria ♥

wtorek, 3 grudnia 2013

O Germangie rozdział 55 ; ) )

*  Angie *
Gdy weszłam od razu wybuchłam śmiechem. Nie umiałam się powstrzymać. German stał pocieszając płaczącą Luiz , po jego minie można było się domyślić , że nie daje rady, wokół niego porozrzucane były ubranka , pieluchy.
- German czy nie mogłeś przewinąć jej w pokoju - Nadal chichotałam .
- Chciałem żeby Olga mi pomogła ale no cóż.
- Przezwyczajaj się. Jak zrobi się cieplej , będziemy wychodzić z nią na spacery. Mówiąc '' będziemy '' mam na myśli ciebie i zarówno mnie.
- Naprawdę ?
- Taak . Codziennie będziesz musiał ją przebrać , nakarmić .. no może nie codziennie bo będą zmiany- Żartowałam z przestraszonego Germana.
- Nie dam rady.
- Dasz radę dasz- Podeszłam do niego i delikatnie ujęłam jego podbródek po czym obdarowałam go całusem. - A teraz daj mi ją.
Przejęłam w ręce małą Luiz i popatrzyłam w jej otwarte oczka. Śliczna jest. Zadzwonił dzwonek więc położyłam Luiz na kanapie i podeszłam do drzwi. Przyszedł kurier , przyniósł jakąś paczkę. Otworzyłam i zauważyłam świąteczną torbę. Odczytałam kartkę.
'' Prezent dla początkującej mamy a także jej córki i rodziny - Angelica
PS: Przepraszam za opóźnienie. Argentyńskie poczty :( ''
Jako pierwszą otworzyłam torbę Luiz. Dostała '' Kronikę '' w której będziemy wklejać jej zdjęcia , notować ważne daty itd. Natomiast później zauważyłam małą torbę Angie. Wyciągnęłam ją .. zauważyłam piękny wisiorek oraz moje zdjęcie oprawione w ramkę. Nie tylko ja na nim byłam .. była tam też Maria , German i mała Violetta. Niewinna łza zsunęła się po policzku. Szybko ją otarłam.  Muszę zadzwonić do mamy i podziękować za prezenty. Violetta dostała kilka zeszytów do nut , płytę ulubionego wykonawcy i jak to każda nastolatka: Ubrania , kosmetyki. Wszyscy otrzymali swoje prezenty. Szybko załatwiłam zdjęcie Luiz i wkleiłam je w rubrykę '' Narodzenie '' Kiedyś gdy będzie to oglądać opowiem jej o tym jak mała była , kiedy zaczęła się śmiać , otworzyła oczy..
Ocknęłam się i nakarmiłam Luiz. Mimo tego , że ją wykąpałam , przebrałam , nakarmiłam to i tak płakała. Drzwi od domu się otworzyły i zauważyłam tam moją mamę! Rzuciłam się na nią z uściskiem. Podeszła do małej Luiz i szeroko się uśmiechnęła. Złapała jej malutką dłoń i pomachała nią.
- Jak ty tu ..
- Załatwiłam sobie samolot. Przepraszam , że nie było mnie wcześniej. Nie mogła przyjechać ale ..
- Ważne , że jesteś teraz.
- Babcia ?! - Krzyknęła Viola.
- Cześć słonko ! Jak podobają ci się prezenty ?
- Śliczne , dziękuje.
Nie mogło zabraknąć też Germana.. Nie swojo przywitali się. German udał , że dzwoni mu telefon ale ja go zatrzymałam.
- Ma kolkę - Wykazał się mądrością mój mąż wskazując na Luiz.
- Skąd wiesz?
- Wiem , wiem .. Trzeba pomasować jej brzuszek. - German wziął małą Luiz na ręce a ona przestała płakać. Aż się wzruszyłam. Postanowiłam , że zostawię Germana i moją mamę samych żeby mogli porozmawiać. Zabrałam małą Luiz do pokoju i położyłam w łóżeczku. Zasłoniłam zasłony i przykryłam ją w całości. Włączyłam kołysankę i usiadłam obok. Na razie żadnych krzyków z dołu .. no postęp! Zeszłam po cichu na dół. German wraz z moją mamą rozmawiali. Po chwili się przytulili i zauważyli mnie .. uśmiechnęłam się nieswojo i zeszłam na dół. Violetta również cieszyła się , że jej tata i jej babcia się pogodzili. Przytuliła każdego z osobna i pobiegła do Leona który czekał na nią przed drzwiami ...
__________________________
Przepraszam , że rozdział dopiero teraz ale nie miałam natchnienia żeby pisać. Skomentujcie , oceńcie  :)
Minimum 5 opinii - Nowy rozdział . Liczą się 2 z anonima
Mam nadzieje , że rozdział się spodobał XD ;3
Dariaa  :)