wtorek, 10 grudnia 2013

O Germangie rozdział 59 ^-^

* Angie *
Dzwonił mój telefon ..
- Mamo ?
- Cześć Angie .. mam dla ciebie złą wiadomość..
- Słucham ?
- Maria .. nie żyje. Twój koń niestety najadł się trującej rośliny. Przykro mi ... - Nie mogłam osądzać o to mamy ani mnie ani nikogo. Łza spłynęła mi po policzku..
- Dobrze , dziękuje za wiadomość. Musze kończyć .. pa..
- Trzymaj się - Usłyszałam zanim wyłączyłam rozmowę.
Wszystko się powoli sypie. Dziwię się sobie , że wytrzymuje jeszcze nerwowo. Moim pocieszeniem w tym jest Luiz .. widocznie ktoś musi zginąć , żeby ktoś mógł się urodzić.. Miałam go może nie cały rok .. ale znałam go od dawna. Był kiedyś koniem Marii.. nie wierzyłam , że jeszcze go spotkam. Wtedy był małym kucykiem na którego wsiadałam a Maria zawsze tego unikała. Jednak się odważyła .. Tak , nazwałam go Maria po mojej siostrze. Wstałam i podgrzałam mleko w butelce. Skończyły się pieluchy .. muszę iść do sklepu. Violetta nie ogarnie dwójki dzieci..
- German .. - Zawołałam do siedzącego przy komputerze męża..
- Słucham ?
- Mógł byś zająć się Luiz ? Dosłownie 20 minutek ?
- No wiesz bo ja mam dużo spraw i ...
- Mleko stoi w kuchni , połóż ją do łóżeczka oczywiście jak się napije a i oszczędzam ci roboty bo pieluchy się skończyły. To pa - Pocałowałam męża w policzek i wybiegłam z domu. Zawsze znalazł by sposób żeby się wywinąć a więc dziś ja rządziłam. Szybkim krokiem szłam do sklepu.. nie no znowu śnieg? Jest marzec i początek wiosny mam już dość ! Przyspieszyłam więc kroku i za chwilę , wracałam z torbą zakupów.
- Podrzucić może gdzieś panią ?- Zażartował Pablo wychylając głowe z samochodu.
- Masz czas ?
- Mam ..
- No to dobra. - Wsiadłam do samochodu mojego przyjaciela .. dopiero po po pewnym czasie poczułam alkohol..
- Pablo .. piłeś ?
- Nie , ja nie ..
- To kto ?
- Twój mąż..
- Pozwoliłeś mu pić ? Zostawiłam go z Luiz zatrzymaj się ! - Wysiadłam i pobiegłam do domu. Wiedziałam , że German nie jest pijany ale boje się o dziecko.
- To tylko jedno piwo ! - Usłyszałam od Pabla. Trochę się uspokoiłam i zwolniłam.. Doszłam do domu. German siedział sobie z powrotem  tak samo jak wychodziłam.
- Gdzie jest L..
-Śpi.
- Uspałeś ją w 15 minut ?
- No widzisz.. - Dla świętego spokoju poszłam jeszcze sprawdzić. Faktycznie , Luiz spała. Butelka opróżniona , ona przykryta..
- Dałeś radę ?
- No nie widać ?
- Jasne , że widać .. dziękuje - Pocałowałam mojego męża jeszcze raz i dałam mu pieluchy.. - A teraz idziesz to rozpakować. Już już - Pogoniłam go na górę. Trzeba trochę dyscypliny. Dosłownie '' na palcach '' zeszła na dół.
- Angie gdzie mogę ułożyć Bellę ?
- Zasnęła ?
- Tak , była chyba zmęczona ..
- Nie wiem może w gościnnym .
Też byłam zmęczona. Usiadłam na fotelu i chwilę pomyślałam .. Luiz śpi , każdy ma zajęcie co oznacza , że mogę chwile odpocząć. German przyniósł mi kawę i kawałek ciasta.
- Dzięki , nie trzeba było.
- Trzeba , trzeba .. cały czas biegasz, pracujesz a ja siedzę.
- No nie przesadzaj , że siedzisz.
- Może nie dosłownie ale moja praca nie jest tak ciężka jak twoja.. - Uśmiechnęłam się i ułożyłam wygodnie.
* 4 miesiące później *
Właśnie skończyłam składać ubranka Luiz. Spojrzałam na jej sukienkę ze chrztu. Ślicznie w niej wyglądała. Chrzest odbył się 3 miesiące temu a pogrzeb Clarisy 3 miesiące i 2 tygodnie temu. Pablo powoli dochodził do siebie.. zwolnił się na razie z pracy, nie miałam po co tam iść. Antonio go zastępował. Tęskniłam za uczniami i tym klimatem ale moja Luiz spokojnie rosła. Nie raczkowała, nie chodziła bo ma dopiero 5 miesięcy ale to już coś. Poszłam do kuchni .. Olga wraz z Bellą robiły ciasteczka. Dziewczynka się do nas przyzwyczaiła , przychodzi tu w wolnych chwilach , które są prawie zawsze. Nie przeszkadza nam jej towarzystwo. Pablo też tu przychodzi ale zazwyczaj zostawia Luiz i gdzieś idzie. Nie wiem nawet gdzie..
- Chodź ciociu ! - Zawołała Bella z kuchni.
- Mm a co tu tak pięknie pachnie ?
- Nasze ciastka ! - Spróbowałam więc , bo nie wypadało by nie.
- Pyszne ! Bella chcesz dziś nakarmić Luiz ? - Bella miała już 4 lata. Ładnie się wysławiała i była dość inteligentna. Chciała mi bardzo pomagać w opiece nad Luiz.. z góry zeszła ślicznie ubrana Violetta..
- Gdzie idziesz .. ?
- Na randkę..
- Z L..
- Tak z Leonem..
- No to powodzenia. - Zabrałam się na górę i poszłam do mojej córki .. powoli wszystko się uspokaja i układa.. ciekawe na jak długo.
___________________________________
Miałam 20 minut na napisanie ale cały czas coś mi nie wychodziło : D Mam jednak nadzieję , że nie wyszedł mi źle ;) Każdy rozdziałto jednak trochę roboty. Trzeba zrobić tak , żeby miło się go czytało ;33
Minimum 5 opinii - New rozdział ! ^^

niedziela, 8 grudnia 2013

O Germangie rozdział 58.

* Angie *
- Tatusiu ! - Krzyknęła wesoła Bella .. Pablo osłupiał. Zapomniał na chwilę o tym co się stało i ucieszył się tym , że jego córka pierwszy raz nazwała go tatą .. prawdziwym tatą.
- No idź idź - Uśmiechnęłam się i popchnęłam Pabla w kierunku córki..
- Co się stało Bella ? - Uśmiechnięty Pablo zapytał.
- Mogę pobawić się z Violetą ? - Zauważyłam , że Viola już bawiła Bellę i świetnie jej to szło.
- Jasne ! -  Pablo opuścił dziewczyny i spowrotem przyszedł do mnie. Jego emocje były różne. Z jednej strony był szczęśliwy , że odzyskał a z drugiej smutny , że stracił matkę swojego dziecka..
- Zrobie ci herbaty .. - Wstałam i powędrowałam do kuchni.
* 2 GODZINY PÓŹNIEJ *
Pożegnałam przyjaciela jak i jego córkę. Byłam przytłoczona całą tą sytuacją. Nie mogłam sobie wyobrazić jak czuje się Pablo. Zmęczona położyłam się spać.
* Sen *
Spacerowałam prowadząc za ręke Luiz i Bellę. Bella miała już 6 Lat a Luiz 3. Przed oczami miałam obraz gdy lekarze powiedzieli mi , że moje dziecko które się nie urodziło .. nie żyje. Nie chciałam o tym myśleć ale to samo przychodziło. Spotkałam na drodze Pabla. Przywitałam się z nim i zauważyłam Germana. Obaj byli dobrymi przyjaciółmi i nie sprzeczali się o mnie.. mam nadzieję. Pocałowałam na przywitanie mojego męża. Przekazałam Bellę Pablowi. Na dobrą rzecz , spotkałam jeszcze Violette z Leonem trzymających na rękach Simona - Synka Violetty.
* Koniec snu *
Ocknęłam się o 4 nad ranem. Nie możliwe .. jak to poroniłam ? Przez ten sen , głęboko myślałam . Chciałam kiedyś urodzić drugie dziecko .. Jeśli prawdą jest to , że bym poroniła to wolę nie ryzykować. Myśl o synku Violi mnie pocieszała. Mam nadzieję , że stworzy zdrowy związek z Leonem i będą mieli gromadkę dzieci. Może powinnam wziąć Bellę ? Nie nie ! Pablo będzie ją wychowywał na zasadach  '' Mama wyjechała już nie wróci '' Nie za dobre zasady ale to jego decyzja. Nie mogłam zasnąć. Leżałam i leżałam .. o godzinie 6:30 zadzwonił dzwonek Violetty. Weszłam do niej do pokoju i opowiedziałam część mojego snu .. tylko tyle , że miała dziecko z Leonem. Nic po za tym.. Od razu pobiegłam do Luiz. Moja córeczka dzisiaj wyjątkowo nie płakała. Uśmiechnęła się. Mój szczerbaty aniołek.. Przebrałam ją w różową sukienkę. Nie wiem , kiedy organizujemy chrzest. Pewne gdy będzie miała z 3/4 miesiące. Jak najprędzej.. Wzięłam Luiz na ręce i zaniosłam na dół. Położyłam ją na macie wyłożonej na kanapie. Usiadłam do stołu .. chwila.. gdzie przez całą noc do cholery był German ?! Spotkałam mojego męża wchodzącego do domu .. nie był na bani , nie miał śladu szminki .. wszysto w porządku .. to gdzie on był ?
- Gdzie byłeś ?  - Zapytałam stanowczym głosem.
- Załatwiałem sprawy ..
- Jakie sprawy ?
- O pogrzeb Clarisy ..
- Słucham ? - Nagle coś mi zalśniło .. German pomaga Pablowi .. może wyniknąć z tego przyjaźń. NIe chcę , żeby ten sen się spełnił.. - Miło z twojej strony ..
- Całą noc woziłem Pabla bo instytucjach. Żadna nie chciała pomóc .. Pablo pojechał załatwiać inne sprawy , ja zajmowałem się jego córką. Wspaniała dziewczynka ..
- Dziękuje za Pabla i Bellę - Pocałowałam czule mojego męża. Przygotowałam mu kanapki i zaniosłam na górę. Całą noc go nie było dobrze , że ma wolne. Chyba mu uwierzę .. Sama zjadłam 2 tosty z serem. Wypchana nakarmiłam Luiz. Poczekałam aż każdy zjadł i posprzątałam.. Olgi nie było więc ja zajmowałam się domem. Kilka minut po śniadaniu do domu wbiegła rozśpiewana Olga.
- Olga ! Wracasz już?
- Wracam. Jakoś tęskniłam za Luiz i wami wszystkimi.
- Czemu wróciłaś akurat po śniadaniu ? Nie mów , że nie chciało ci się przygotować ? - Zaśmiałam się.
- Nie .. pff.. skąd. Po prostu byłam z Ramallo na mieście.
- Tak rano ?
- Owszem ..
Zostawiłam w spokoju zdyszną Olgę i pozostawiłam jej resztę roboty. Musiałam ponieważ trzeba było wykąpać Luiz. O 12 przyszedł Pablo. Przyprowadził Bellę a ona została z VIolettą. Tak chciała a Pablo miał dużo spraw do załatwiania. Z ciężkim sercem uznałam , że nie mogę mu pomóc , ponieważ mam dziecko i obowiązki ...
_____________________________
Pisałam go w nocy z bólem głowy ! Nie dziwcie się , że jest nudny i bez sensu  ; 3
Nie zamierzam jeszcze kończyć opowiadania .. zamierzam napisać 100 rozdziałów i dobić do 50 tysięcy wyświetleń haha XDD Nie wiem czy to mi się uda !: D
Z góry dziękuje za przeczytanie i możesz zostawić opinie.
Minimum 5 opinii - New rozdział.

sobota, 7 grudnia 2013

O Germangie rozdział 57 ;)

* Angie *
Czego chcesz ? - Podeszłam do niej z zażenowaniem
- Angie halo ! Angiee - Usłyszałam głos Violetty.
- Tak ?
- Czemu rozmawiasz z drzwiami ?
- Co ale przecież Esm.. - Obróciłam się i zobaczyłam , że nie ma tu Esmeraldy. Omamy - tylko tego mi brakowało.  - Przepraszam , zdawało mi się.
I jakby nigdy nic odeszłam do Luiz. Szybko zabrałam ją na górę. Nuciłam piosenkę ale w końcu jej słowa same zaczęły lecieć z moich ust. Luiz , jak zaczarowana otworzyła oczy i leżała spokojnie. W końcu jej oczy się zamknęły i zasnęła. Wzruszyłam się gdy zobaczyłam niespodziankę wiszącą na ścianie.
- Twoja sprawa ?- Zapytałam do Violetty.
- Nie.. ale śliczne ! - Spojrzała na kilka zdjęć wiszących na ścianie.
Do pokoju wszedł German .. wiedziałam , że to on. Nie chciałam go zawstydzać i pytać. Udał , że nic nie widzi i wyszedł z pokoju. Uśmiechnęłam się i również wyszłam. Siedząc na fotelu myślałam , co będzie za rok , za dwa .. Nie wiem czemu te myśli dręczą mi głowe. Cieszmy się teraźniejszością.

* Sen *
Prowadziłam w wózku roczną Luiz. Śnieg zasypywał mi widoczność ale musiałam przez niego przebrnąć.
- O German ! Możesz ją poprowadzić ? Ciężko mi - Spojrzałam na swój brzuch .. Moja ciąża staje się zaawansowana. Czekam , aż urodzę 2 dziecko.
- Mamusiu  - Powiedziała Luiz
- Co się stało kochanie ? - Uklęknęłam przy wózku.
- Pójdśemy dio wujka Pabla ? - German spojrzał na mnie wrogo.
- Nie teraz - Pogłaskałam Luiz po włosach i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Otrząsnęłam się z tego nijakiego snu. Przecież nie chcę zajść w drugą ciąże. Może nie to , że nie chcę ale nie planuje. W najbliższym czasie.. Wstałam i ruszyłam do kuchni coś zjeść. Przerwał mi dzwonek do drzwi. W drzwiach zobaczyłam Pabla z małą dziewczynką. Miała może z 3 lata , zapłakaną twarz i kilka ran..
- Co się stało ?! - Krzyknęłam i szybko wzięłam dziewczynke wraz z Pablem do domu..
Pablo podszedł do mnie i po cichu powiedział ..
- Clarisa nie żyje.
Usiadł i załamany patrzył w sufit.. Ja również się załamałam i usiadłam obok przyjaciela
- Jak ona się nazywa ?
- Bella ..
- Bella choć zaniosę cię do pani Olgi. Ona przygotuje ci coś do jedzonka dobrze ?
- Nie .. - Odpowiedziała ze smutkiem mała dziewczynka. - Chce z tatą !
- Dobrze no więc zostaniesz. 
Krótki punkt widzenia Pabla jednocześnie opowiada Angie historie o śmierci Clarisy..
Wędrowałem po Buenos Aires szukając dobrego sklepu z sprzętem elektronicznym. Zauważyłem ogień , poczułem dym i natychmiast pobiegłem zobaczyć co się stało. Obok palącego się ognia zobaczyłem krzyczącą o pomoc dziewczynkę. Poznałem ją .. to moja córka. Powiedziała , że była tu z mamusią i coś się zapaliło. Ona wybiegła a jej mama tam została. Natychmiast wezwałem karetkę i przedewszystkim straż pożarną. Przyjechała po 5 minutach. Ile sił , każdy pobliski mieszkaniec próbował ugasić pożar jednak on stawał się coraz większy. Szybko zabrałem Belle jak najdalej. Straż zaczęła gasić pożar , udało się po 20 minutach. Pogotowie stwierdziło , że dwie osoby nie żyją. Jest tam jedna kobieta i jeden mężczyzna. Prosiłem aby nie była to Clarisa. Niestety .. okazało się , że to ona. Zabrałem Bellę i odjechałem załamany.

- Pablo ale .. ona ma 3 lata z kim zostanie ?!
- Z tatą. Nie chce przy niej o tym rozmawiać. Mówię jej , że mama pojechała w podróż wysoko i kiedyś wróci..
- Nie powinieneś jej okłamywać.
- Angie ona ma 3 lata !
- Przepraszam ..Dobrze chociaż , że zareagowałeś. - Wstałam i zabrałam Bellę do łazienki. Przemyłam jej rany i zakleiłam plastrami. Poprosiłam Germana , żeby zawiózł nas do szpitala. Trzeba sprawdzić czy nic nie jest małej. Pablo pojechał z nami.. Na szczęście dziewczynka okazała się zdrowa. Ja wraz z nią się popłakałam ale nie chciałam pokazać tego po sobie. Osierocona dziewczynka .. tragiczne. Wyjęłam kilka zabawek Luiz i dałam jej do zabawy. Próbowałam jakoś pocieszyć ojego przyjaciela ale nic na niego nie działało...
______________________________________________
Smutaśny rozdział. Mam ambitne plany co do rozdziałów ale nie będę ich zdradzać ;33
Podobał się ? Skomentuj !
Minimum 5 opinii - Nowy rozdział ( liczę 2 z anonima ;3)
Dzięki za przeczytanie ! :)

czwartek, 5 grudnia 2013

o Germangie rozdział 56.

* Angie *
Zaprosiłam moją mamę na kawę. Ona jednak odmówiła .. powiedziała , że musi jechać i przyjechała tylko w odwiedziny. Strasznie się tym przejęłam bo wolałam , żeby została. Pożegnałam się z nią , jak każdy inny mieszkaniec domu. Nawet nie zdążyłyśmy się przywitać a już musimy się żegnać .. trudno. Zapomniałam zapytać o mojego konia! Przecież moja mama go trzyma. Pobiegłam żeby ją złapać ale taksówka odjechała i nie zdążyłam. Luiz słodko spała. Śnieg już nie sypał. Nawet powoli się roztapiał .. mój mąż German usiadł przy mnie przynosząc mi gorącą czekoladę.
- A to z jakiej okazji ?
- Na udowodnienie ci , że nie jestem tylko wspaniałym tatą.. - Zaśmiał się .
- Hmm .. strasznie sobie pochlebiasz. - Uśmiechnęłam się niezręcznie..
- Chodź Angie bo tu zimno.
- A co ty taki troskliwy się nagle zrobiłeś ?
- Pff.. przestań ! - Uśmiechnął się - Chodź już chodź ..
German zabrał mnie na górę. Usiedliśmy rozmawialiśmy .. no i wymieniliśmy się kilkoma pocałunkami..
- Angie co myślisz żeby Luiz kiedyś miała rodzeństwo ?
- Na pewno nie teraz. - Powiedziałam stanowczo. - Dopiero co urodziłam Luiz..
- Oj  , nie mówie , że teraz.
Wstałam i się ogarnęłam. Koniec tych czułości .. Luiz wzywa. Poszłam do mojej córeczki. Odchyliłam lekko jej głowę. Otworzyła oczka i machała rączkami. Wzięłam ją delikatnie na ręce. Zaniosłam do łazienki .. nalałam wody i do małej wanienki włożyłam Luiz. Powoli ją myłam po czym wyjęłam , wytarłam i włożyłam jej smoczka spowrotem do buzi. Brak sygnału od Pablo .. muszę do niego zadzwonić. Położyłam na dziecięcej macie Luiz i wzięłam mój leżący na szafce telefon. Wybrałam numer do Pabla ..
- Pablo czemu się nie odzywasz.
- Próbuję budować rodzine .. - Usiadłam , wzięłam oddech i kontynuowałam..
- Powiesz mi dokładniej ?
- Nie chce o tym rozmawiać. Clarisa się do mnie nie odzywa , moja '' córka '' się mnie boji .. nie mam teraz czasu. Muszę kończyć pa.
Odłożyłam telefon i z załamaniem rzuciłam się na fotel. Mój przyjaciel mnie ignoruje .. ma ważniejsze sprawy niż ja. Po co dręcze sobie tym głowę ?
* German *
Podszedłem do mojej córki. Włożyłem ją do łóżeczka a Angie siedziała i się czymś martwiła.
- Co jest ? - Zapytałem i objąłem ramieniem swoją żonę.
- Nic , nic. Gdzie Olga ?
- Ma wolne ..
- Czemu nic mi o tym nie powiedziałeś ?
- Zapomniałem ..
- A no tak. Jak zwykle ! Musimy w takim razie jechać na zakupy .. zbieraj się.
German nie chętnie wstał i poszedł wystawiać samochód. Ubrałam się i miałam zamiar jechać ale nie wiem z kim zostawię Luiz.
- Halo Violu mogła byś przyjść ?
- Po co Angie ?
- Muszę z kimś zostawić Luiz ..
- Skoro tak to zaraz będę ! - Rozłączyła się raptownie i po chwili była już w domu. Naprawdę kocha swoją siostrę. Usiadła przy małej a ja ze spokojem wyszłam z domu. Oczywiście , na mieście musiałam spotkać Jacoba ! Zignorowałam go i przeszłam na drugie stoisko w sklepie. Po zakupach wróciłam do domu. Zastałam Violettę , bawiącą małą Luiz. Ślicznie wyglądały razem .. Zza drzwi wyszła Esmeralda ....
____________________
Nie miałam weny na ten rozdział więc pisałam z nudów ;) Nie wiem jak mi wyszedł więc oceńcie ;3
Minimum 5 opinie - New rozdział ! ^-^
Jutro mikołajki *..*
I jak się podoba ten rozdział ?
Daria ♥

wtorek, 3 grudnia 2013

O Germangie rozdział 55 ; ) )

*  Angie *
Gdy weszłam od razu wybuchłam śmiechem. Nie umiałam się powstrzymać. German stał pocieszając płaczącą Luiz , po jego minie można było się domyślić , że nie daje rady, wokół niego porozrzucane były ubranka , pieluchy.
- German czy nie mogłeś przewinąć jej w pokoju - Nadal chichotałam .
- Chciałem żeby Olga mi pomogła ale no cóż.
- Przezwyczajaj się. Jak zrobi się cieplej , będziemy wychodzić z nią na spacery. Mówiąc '' będziemy '' mam na myśli ciebie i zarówno mnie.
- Naprawdę ?
- Taak . Codziennie będziesz musiał ją przebrać , nakarmić .. no może nie codziennie bo będą zmiany- Żartowałam z przestraszonego Germana.
- Nie dam rady.
- Dasz radę dasz- Podeszłam do niego i delikatnie ujęłam jego podbródek po czym obdarowałam go całusem. - A teraz daj mi ją.
Przejęłam w ręce małą Luiz i popatrzyłam w jej otwarte oczka. Śliczna jest. Zadzwonił dzwonek więc położyłam Luiz na kanapie i podeszłam do drzwi. Przyszedł kurier , przyniósł jakąś paczkę. Otworzyłam i zauważyłam świąteczną torbę. Odczytałam kartkę.
'' Prezent dla początkującej mamy a także jej córki i rodziny - Angelica
PS: Przepraszam za opóźnienie. Argentyńskie poczty :( ''
Jako pierwszą otworzyłam torbę Luiz. Dostała '' Kronikę '' w której będziemy wklejać jej zdjęcia , notować ważne daty itd. Natomiast później zauważyłam małą torbę Angie. Wyciągnęłam ją .. zauważyłam piękny wisiorek oraz moje zdjęcie oprawione w ramkę. Nie tylko ja na nim byłam .. była tam też Maria , German i mała Violetta. Niewinna łza zsunęła się po policzku. Szybko ją otarłam.  Muszę zadzwonić do mamy i podziękować za prezenty. Violetta dostała kilka zeszytów do nut , płytę ulubionego wykonawcy i jak to każda nastolatka: Ubrania , kosmetyki. Wszyscy otrzymali swoje prezenty. Szybko załatwiłam zdjęcie Luiz i wkleiłam je w rubrykę '' Narodzenie '' Kiedyś gdy będzie to oglądać opowiem jej o tym jak mała była , kiedy zaczęła się śmiać , otworzyła oczy..
Ocknęłam się i nakarmiłam Luiz. Mimo tego , że ją wykąpałam , przebrałam , nakarmiłam to i tak płakała. Drzwi od domu się otworzyły i zauważyłam tam moją mamę! Rzuciłam się na nią z uściskiem. Podeszła do małej Luiz i szeroko się uśmiechnęła. Złapała jej malutką dłoń i pomachała nią.
- Jak ty tu ..
- Załatwiłam sobie samolot. Przepraszam , że nie było mnie wcześniej. Nie mogła przyjechać ale ..
- Ważne , że jesteś teraz.
- Babcia ?! - Krzyknęła Viola.
- Cześć słonko ! Jak podobają ci się prezenty ?
- Śliczne , dziękuje.
Nie mogło zabraknąć też Germana.. Nie swojo przywitali się. German udał , że dzwoni mu telefon ale ja go zatrzymałam.
- Ma kolkę - Wykazał się mądrością mój mąż wskazując na Luiz.
- Skąd wiesz?
- Wiem , wiem .. Trzeba pomasować jej brzuszek. - German wziął małą Luiz na ręce a ona przestała płakać. Aż się wzruszyłam. Postanowiłam , że zostawię Germana i moją mamę samych żeby mogli porozmawiać. Zabrałam małą Luiz do pokoju i położyłam w łóżeczku. Zasłoniłam zasłony i przykryłam ją w całości. Włączyłam kołysankę i usiadłam obok. Na razie żadnych krzyków z dołu .. no postęp! Zeszłam po cichu na dół. German wraz z moją mamą rozmawiali. Po chwili się przytulili i zauważyli mnie .. uśmiechnęłam się nieswojo i zeszłam na dół. Violetta również cieszyła się , że jej tata i jej babcia się pogodzili. Przytuliła każdego z osobna i pobiegła do Leona który czekał na nią przed drzwiami ...
__________________________
Przepraszam , że rozdział dopiero teraz ale nie miałam natchnienia żeby pisać. Skomentujcie , oceńcie  :)
Minimum 5 opinii - Nowy rozdział . Liczą się 2 z anonima
Mam nadzieje , że rozdział się spodobał XD ;3
Dariaa  :)

piątek, 29 listopada 2013

O Germangie rozdział 54.

* Angie *
Nie mogłam dokończyć słuchania Violetty.  Mała Luiz zaczęła płakać co oznaczało , że muszę ją przewinąć. Pobiegłam lecz w połowie schodów zatrzymał mnie German.
- Gdzie tak pędzisz? Jestem tatą . Pozwól mi.
Pozwoliłam Germanowi zopiekować się Luiz ale musiałam przy tym być. German nabrał odwagi i zmienił pieluchę małej Luiz. Zrobił to nawet , nawet.
- No brawo , tatuś zaczyna się oswajać ?
- Ma się w genach.
Przypomniałam sobie o mojej mamie . Nie wie , że mamy Luiz. Muszę koniecznie do niej zadzwonić. Tak dawno się nie widziałyśmy. Wzięłam więc telefon i odebrałam.
- Halo mamo !
- Słucham ? Tutaj były opiekun pani Angelici .. kim pani jest?
- Córką . Chcę porozmawiać z moją mamą.
- Proszę pani , pani mama jest .. - Nie skończone zdanie przerwało rozłączenie połączenia. Nie możliwe . Próbowałam dodzwonić się ale nikt nie odbierał. Przestraszyłam się , że dzieje się coś złego. Mama jest teraz w Mediolanie. Nie mogę tam przecież polecieć. Przyszedł do mnie German , trzymając Luiz na rękach. Karmił ją buteleczką. Wole przezwyczajać dziecko do butelki..
- Daj mi ją.
- Nie.
- Jak to nie ? - Popatrzyłam groźnie.
- Tak to nie że teraz ja mam czas .. - Zaśmiałam się niby ' sarkastycznie ' i wyszłam z kuchni. Zapomniałam tylko coś zjeść. Dobra później to zrobię. Teraz muszę dowiedzieć się co z Pablem. Tyle spraw na głowie. Zadzwoniłam do niego ..
- Pablo proszę odbie .. halo !
- Cześć Angie. - Nie wiem w jakim nastroju był Pablo.
- Cześć wpadniesz ?
- Wolę żebyś to ty do mnie przyszła .
- Ja ale ja mam Luiz.
- Ma tatę.Niech zostanie. Chodź muszę z tobą porozmawiać.
- Dobra zaraz będę. Pa .
Powiadomiłam Germana , że musi zostać z Luiz. Strasznie się zmartwił bo myślał że nie da rady. Violetta i Olga mu pomogą a ja wrócę niebawem. Za chwilę stałam przed drzwiami Pabla.
- Wchodź - Otworzył mi przyjaciel. Zaparzył mi herbatę i wspólnie usiadł.
- No więc ... o co chodzi . ?
- Angie to dość trudna sytuacja .. mam 27 lat. 3 lata temu spotykałem się przez jakiś czas z kobietą. Była blondynką i wyglądała kompletnie inaczej. Po pewnym czasie odkryłem , że jest to Clarisa. Nie chciałem z nią rozmawiać , spotykać się. Ale ona wyznała mi prawdę .. jest matką 2 letniej córki. Ja za to jestem jej ojcem.
- A .. al. ale !?
- Nie denerwuj się Angie nie ma powodów. Nie jest to związane nic z tobą. Wiem , że ci nie powiedziałem ale sam nie wiedziałem !
Złapałam głęboki oddech. Nie możliwe przecież , że Pablo ma dwuletnią  córkę.
- Twoja inteligencja Pablo po prostu powala ! Jak można być tak płytkim i nie odkryć , że to ta sama kobieta ?!
- Angie nie mieszajmy w to mojego IQ. Ważne w tym jest to .. że ona się zmieniła! Nie wygląda tak , ma inny charakter , głos .
- Może po prostu dojrzała ?!
- Czy ta rozmowa ma sens Angie ? Nie wykrzykuj mi moich błędów ! Bo wtedy moglibyśmy tu siedzieć cały dzień! Każdy popełnia błędy. Nie wiem co teraz zrobię ..
- Odzyskasz zaufanie córki? Clarisy ? Pogodzisz się z nią ? Zaproponujesz wspólne stworzenie całej rodziny ?
- To nie takie proste.
- To samo powiedziałam ci gdy miałam problem z Germanem , Violettą.A ty wyrzuciłeś mnie wtedy z pracy. Wiesz co .. rzeczywiście ! Ta rozmowa nie ma sensu.
Wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Zaszłam na kawę do pobliskiej kawiarni. Spotkałam tam kobiety z wózkami. Matki starszych jak i młodszych dzieci. Czemu ja właściwie tak się uniosłam ? Boli mnie to , że Pablo mnie okłamał czy to ... że jestem zazdrosna ? Nie możliwe!
Zapłaciłam za kawę i wyszłam prosto do domu. Już na wejściu usłyszałam chichot Germana i pieszczenie do Luiz.. Jest wspaniałym tatą !
_____________________________
Specjalnie dla Natalii B. XDD
Oraz dla wszystkich moich czytelników !
Wiem że krótki ale dłuższego nie dałam rady. Dziś piąteczek elo ! : 3
Skomentujesz ? Mało komów jest no nie ojojo :C
Jeżeli będzie ich 5 - Dodaje nowy rozdział. Muszą być minimum 3 z konta. Musze mieć pewność  , że pisze je dla kogoś ! :)

czwartek, 28 listopada 2013

O Germangie rozdział 53 .

* Angie *
Do sali wszedł zażenowany .. Jacob. Nie mogę uwierzyć , że to on. Źle się poczułam jak go zobaczyłam. Odwróciłam się z małą Luiz którą trzymałam na rękach.
- Oh German .. jesteś pewien , że to twoje dziecko ? - Odwróciłam się szarmancko .. c .. co ?!
- Jaocb ! Wyjdź z tąd ! - German rzucił mi wrogie spojrzenie. Gdy Jacob opuścił salę zaczęłam się tłumaczyć Germanowi.
- Przysięgam cię German nigdy bym cie nie zdradziła przecież wiesz że ..
- Wiem Angie wiem. - Odetchnęłam z ulgą gdy usłyszałam , że German mi uwierzył..
 * Tydzień później *.
Otworzyłam jedną ręką drzwi trzymając Luiz na rękach. German wniósł torby. W końcu wróciłam ze szpitala. Poczułam zapach ciasta Olgi. Od razu wiedziałam , że przygotowała dla nas jakąś niespodziankę.
- Ojeju ! Moja malutka słodziutka piękniutka Luiz. - Powiedziała Olga po czym pieszcząc się , wyciągnęła Luiz z moich ramion. Luiz jest naprawdę śliczna. Biorąc pod uwagę to , że ma dopiero tydzień. Ze schodów zbiegła Viola. Przybiegła do siostry i delikatnie złapała jej rączke. Przytuliła ją do siebie i spowrotem pobiegła na górę. Zdziwiło mnie jej zachowanie ale za chwilę zawołała nas do pokoju małej. Weszłam do pokoju. Jak możliwe , że przez tydzień zrobili tu tyle zmian ? Dokupili jeszcze więcej zabawek , dodali odzobne naklejki i inne duperele. Jednak teraz było tu jeszcze piękniej. Położyłam Luiz do pościelonego łóżeczka i usiadłam obok. Spojrzałam jak macha rączkami. Violetta nachyliła się nad nią i spojrzała jej prosto w oczy. Luiz chyba pierwszy raz się uśmiechnęła. Nie mogę zrozumieć ... że Maria nie zobaczy jak się uśmiecha , jak stawia pierwsze kroki. Ale pewnie .. nie było jej by tu gdyby Maria żyła. Ona była by z Germanem ja najprawdopodobniej z Pablo. Nie wiem , nie chcę o tym myśleć. Zmieniłam Luiz pieluszkę i ją nakarmiłam. Poczułam jak to jest być matką. Zdaję sobie jednak sprawę , że wiąże się to z masą odpowiedzialności. Będę musiała ją uspokajać gdy będzie płakać , chodzić po nia do przedszkola... Cieszmy się przyszłością i teraźniejszością. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Mała Luiz zasnęła a ja zdałam sobie sprawę , że siedze z nią tu 2 godziny i wszyscy już wyszli. Dzwonek ponowniezadzwonił. Chyba nikt nie otworzył więc ja to zrobię. Zeszłam po cichu na dół. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Pabla. Był ubrany w garnitur a ręku niósł małą ozdobną torebkę. Zaprosiłam go na górę. Uprzedziłam go przed tym , żeby wszedł po cichu. Postawił małą torebeczkę na stoliku pełnym zabawek. Podziękowałam mu. Stanął nad Luiz. Dało się wyczuć wzruszenie w jego oczach ale próbował tego po sobie nie pokazywać. Gdy wyszliśmy z pokoju zaprosiłam Pabla na kawę , ale on odmówił.
- Na randkę się wybierasz? - Zażartowałam.
- Idę .. do mojej ...
- Do twojej co ?
- Do mojej córki ? - Zakrztusiłam się łykiem wody który wzięłam.
- Jak to do twojej córki ? Pablo nie żartuj ja ..
- Naprawdę Angie. Okazało się , że mam córkę. Nie mogę rozmawiać . Później wpadnę. Pa .- Dał mi buziaka w policzek po czym wyszedł z domu. Stałam osłupiała z 3 minuty. Po chwili się ogarnęłam bo Olga wniosła ciasto czekoladowe. I ja i Violetta nie miałyśmy co sobie żałować. Obie zjadłyśmy po 3 kawałki ciasta.
- I jak ci idzie z nauką ?
 - Całkiem dobrze jednak nie najlepiej.
- A ze śpiewem ?
- Też ..
- Czemu nie najlepiej ?
- Wszystko w porządku po prostu .. em , Leon i ja się pokłóciliśmy .Czuje , że nie jest wobec mnie uczciwy.
- Violu .. na pewno jest. Nie martw się na zapas. Nie masz żadnych dowodów a Leon się starał.
- Tak starał się ale
- Nie ma żadnych ale. Chodź zaśpiewasz mi coś. Tak dawno nie słyszałam ..
______________________________________________
Sory , że nie było rozdziału. Nie byłam w stanie go napisać .;C . Ale już jest c:
Minimum 5 komów ( liczą się 2 anonimowe ) - nowy rozdział.
Mam nadzieje , że z chęcią go czytałaś/eś. Dzięki za przeczytanie ;)
Daria ♥