* Angie *
- Gdzie byłaś ? - Przywitał mnie poważny German.
- Na dworzu. Chyba nie będziesz mnie sprawdzał ?
- '' Po części mogę bo jestem twoim mężem '' - Zacytował mnie. Strasznie mnie to zdenerwowało.
- Odpuść sobie. - Wbiegłam na górę i usiadłam na łóżku. Co on do mnie ma ?
- Angie przepraszam. Jakoś tak się zdenerwowałem bo ...
- Bo widziałeś mnie z Jacobem ? Tak wiem. Ale spokojnie. Nie byłam z nim bliżej niż 2 metry. - German powoli ujął mój podbródek i pocałował. Staliśmy tak przez chwilę.
- Ee.. nie będę może przeszkadzać.
- Nie nie , chodź Violu. - Speszyłam się trochę. German próbując nas uniknąć wyszedł szybko zamykając za sobą drzwi. Usiadłam na fotelu.
- Bo Angie wiesz.. ja znalazłam ..
- Co znalazłaś ?
- Taki śliczny wystrój na pokoik dla dziecka
- Violu proszę cię...
- No co ? Jak najszybciej idź na USG. A z resztą teraz chodź już na kolację.
- To zdążę ?
- Zostało dla ciebie.
Zeszłam na dół. Apetyt bardzo mi dopisywał. Zwłaszcza że po 2 miskach sytych sałatek ( Olga dba o moje zdrowie ) jeszcze zrobiłam sobie 2 kanapki z kremem czekoladowym. Mam dość tego ciągłego zdrowego odżywiania się. Po dzisiejszym dniu byłam wykończona. Ogarnęłam się trochę i poszłam spać.
<><>< Nowy dzień godzina 15:30 ><><><
Skończyłam mój makijaż. Poprawiłam jeszcze włosy. Włożyłam do torebki portfel , telefon bo zazwyczaj o nich zapominam. Spojrzałam na zegarek. Kurcze muszę się śpieszyć. Przed domem czekało już na mnie taxi. German i Ramallo gdzieś pojechali a ja nie będę na nich czekać no trudno. To już dziś mikołajki ? Pięknie przystrojone , błyszczące Buenos Aires rzucało się w oczy. Śnieg dodawał rozjaśnienia. Nie ustawał .. cały czas padał. Szarmancki kierowca taksówki się zatrzymał. Wysiadłam z samochodu ale zapomniałam zapłacić. Usłyszałam klakson.. czy ludzie nie umieją tu poczekać ? Załatwiłam tą sprawę i szybko wyszłam do szpitala. Musiałam jeszcze czekać więc niepotrzebnie się tak śpieszyłam jednak lepiej dmuchać na zimne.
- Angeles Castillo.
- To ja. - Powiedziałam po czym weszłam do gabinetu znanego mi lekarza.
- Jak się pani czuje ? Nie przeciąża pani się za bardzo? Zmiana klimatu wpływa na samopoczucie w ciąży.
- W miarę jednak bez rewelacji. - Lekarz zaczął robić USG. Leżałam i patrzyłam na małego człowieka na ekranie. Słabo było widać ale to już 4 miesiąc , płeć można spokojnie odkryć.
- Gratuluję . Będzie miała pani .. - Lekarz się zatrzymał , spojrzał jeszcze raz na ekran. - Córeczkę. - Odetchnełam ale dopiero za chwile do mnie dotarło że będę miała córkę. Strasznie się ucieszyłam. Przez resztę USG uśmiech nie znikał mi z twarzy. Dopiero w momencie kiedy na ekranie nie widziałam już mojej małej dziewczynki to nie byłam zadowolona. Wracając zadzwoniłam po Ramalla który powinien już wrócić. Przyjechał a ja pędem wsiadłam do samochodu. Obejrzałam się i zobaczyłam Germana. Widocznie dopiero wracali.
- German mam dla ciebie wiadomość. Ale to dopiero w domu.
Po dojechaniu do domu zabrałam Germana do pokoju i chciałam mu wszystko powiedzieć. Zadzwonił mu telefon.
- Muszę odebrać .
- Nie! - Zabrałam mu go z ręki - To może poczekać ! Co ejst ważniejsze .. ja czy biznesy ? - Osłupiał. - Będziesz miał córeczkę. - German się strasznie zdziwił ale za chwilę uśmiechnął , złapał mnie w pasie i mną '' zakręcił '' .
________________________________
HAPPY END tego rozdziału. xd
2 opinii - nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie ;*
Daria ♥
czwartek, 31 października 2013
poniedziałek, 28 października 2013
Z Pamiętnika Violetty rozdział 1.
Mam prawie 16 lat i tatę , którego uwielbiam.
Mam kasztanowe włosy i brązowe oczy.
W głowie dużo pytań i mało odpowiedzi.
Urodziłam się w Buenos Aires,
ale potem mieszkałam tu i tam.
Chcę poznać świat i zebrać moje marzenia
i sekrety w pamiętniku
Mam na imię
VIOLETTA
To właśnie ja.
* Rozdział 1. *
To znowu ja. Znów jestem w podróży. Tata jest inżynierem ochorny środowiska i dużo podrużuje służbowo. A ja jeżdże z nim. W tej chwili jesteśmy na lotnisku, po raz enty się przeprowadzamy. Zdecydował sięwrócić do Buenos Aires dlatego wyjeżdżamy z Madrytu, w którym mieszkaliśmy przez ostatnich kilka lat. Trochę mi smutno , ale też jestem ogromnie ciekawa Argentyny. Tym razem bardzi chcę już być na miejscu , ponieważ wracam do miasta , w którym się urodziłam. Do miasta mojej mamy , która odeszła , kiedy miałam pięć lat. Nie wiele mam wspomnień z nią związanych , ale wracam do nich myślą kiedy czuję się zagubiona... tak jak dzisiaj. No właśnie mama! Ten jej ciepły, promienny uśmiech , którym witała mnie, kiedy wracała do domu po swoich tournée. Jej całusy na dobranoc, głaskanie po włosach i żartobliwe szczypanie w policzek. Ton jej głosu, miękki i łagodny, wyćwiczony przez lata śpiewania. Pamiętam jak powtarzała ,, Violu umyłaś zęby ??? ''. ( Gdy się nad tym zastanowić, to ten głos nie zawsze był miękki i łagodny.. ). Oj, hałas silników sprowadza mnie na ziemię, Dopiero co weszliśmy na pokład a ja już piszę , żeby nie myśleś , że jesteśmy tysiące metrów nad ziemią. Piszę, piszę , piszę a teraz przestaje bo .. BOJĘ SIĘ LATAĆ I TE TURBULENCJE WCALE MNIE NIE UDPOKAJAJĄ!
♥♥♥
Kochany pamiętniku, niedawno rozmawiałam z pewnym chłopakiem. Powiedzmy , że rozmawiałąm.. bełkotałam , bo nie wiedziałam , co powiedzieć. Robił wrażenie sympatycznego. Wydawało mi się, że chce się zaprzyjaźnić. Po chwili jednak uciekł i wyglądało to tak , jakby się przestraszył.
Ale czego ??? Popełniłam jakąś gafę ? nie zdając sobie z tego sprawy ?
Dziś nie uda mi się pewnie rozwikłać , o co mogło chodzić. W każdym razie wiem jedno : Chłopaków trudno zrozumieć. Zastanawiam się , czy kiedykolwiek się tego nauczę.. i czy kiedykolwiek będę miała chłopaka. Ratun... co to za dźwięk.
RATUNKUU !
Mimo mojego fatalnego samopoczucia jakoś się nam udało , wylądowaliśmy w Buenos Aires , najpiękniejszym mieście na świecie. Gdyby tata chociaż raz zdecydował sięzostać w jednym miejscu trochę dłużej .. poczułabym się naprawdę jak w domu. Dlaczego nie móże zrozumież , że dla mnie te ciągłe przeprowadzki są bardzo trudne ? W ostatnich latach poznałam bardzo wiele osób. Nawet miłych. Szkoda tylko, że to byli sami dorośli, koledzy taty , nawet nie zdążyłam się nauczyć ich imion. Ile to razy Giulia nazwałam Alessiem , Alessia - Giovannim, Giovanniego - Lucą. Ile gaf. Jednak nikt z nich nie zagościł na dłużej w moim życiu. I przez to wszystko ile właściwie mam przyjaciół ? Niewielu , może ani jednego. Kiedy zmienia się miasta częściej niż ubrania , związki nie trwają zbyt długo. Gdy miałam osiem lat , odwiedzałam przez jakiś czas dziewczynkę w moim wieku. Była córką kolegi taty i w długie jesienne popołudnia , kiedy dorośli rozmawiali o budżecie,projektach i terminach, my wyciągałyśmy lalki i zmuszałyśmy je , by piły razem herbatę. We czwórkę przy stoliku w moim pokoju; ja , Ines ( Moja przyjaciółka ) , Bussi ( moja lalka ) i Bea ( przyjaciółka mojej lalki ) udawałyśmy że jesteśmy w kawiarni. Potem Ines sięprzeniosła i zostało mi tylko kilka zdjęć , na których wyglądam okropnie i nie podobam się sobie , więc nigdy ich nie oglądam :(
♥♥♥
Dziś wreszcie jestem w domu , w moim starym domu. Choć tyle lat mieszkałam za granicą, to mam wrażenie , że nigdy stąd nie wyjeżdżałam. Salon z białymi kanapami , do którego wchodzi sięprzez patio, prostokątny stół , na którym układałam pierwsze puzzle... pamiętam wszystko jakby to było wczoraj.
No i jest Olga , moja Olga! Kiedy ją zobaczyłam , aż mi serce podskoczyło! Dom był pełen zapachów z jej kuchni. Olga , Olga , Olga : ależ za tobą tęskniłam przez te wszystkie lara ( ależ tęskniłam za twoim tortem czekoladowym!!! ) Jesteś najlepszą gosposią na świecie.
Tata mnie nie słycha. Wiem , wiem że nie robi tego specjalnie. Ale to niczego nie zmienia. Nie słucha też tego , co mówię na temat moich urodzin. Mam tylko nadzieję, że z Jade , sowją nową narzeczoną, nie zorganizują mi moich 16 urodzin. Mam nadzieję , że źle zrozumiałam, ale może wcale nie. Jade powtarza mi ciągle , że ona robi to sdla mnie.
Dla mnie ??? Ale ja nie chcę żadnego przyjęcia tu w Buenos Aires nie znam nikogo!
A przedewszystkim Jade nie zna mnie. Gdyby mnie znała, zauważyłaby , że nie lubię , kiedy mnie oebjmuje. Że nie znoszę , gdy za dużo i za szybko mówi. Że od jej gestykulacji zaczyna mnie boleć głowa, że jej perfumy są za mocne.
I ŻE NIE CHCE PRZYJĘCIA !
Po za tym nie wiedziałąbym , co na siebie włożyć. Mam w szafie dużo ubrań , ale nie sądzę , żeby były odpowiednie. Jeśli przyjęcie zorganizuje Jade , nawet gdyby odbywało się w naszym domu , w naszym wielkim salonie , będę musiała włożyć wieczorowąsuknie. Ja w eleganckim ubraniu? Cały czas stoi mi przed oczami taki obraz. Violetta w stroju wieczorowym - Violetta w torcie bezowym. Albo , jeszcze gorzej , Violetta - Jade. O kurcze Jade.. mam nadzieję że kiedy skończę 30 lat nie będę taka jak ona. Ma największe oczy i usta ,jakie kiedykolwiek widziałam , i bez przerwy mówi o niczym. Chyba jeszcze tego nie napisałam, ale ona już mieszk tu z nami , ma nawet swój pokój. Jak tata móże być z kimś takim ?
♥♥♥
DZIŚ MOJA GUWERNANTKA ODESZŁA !
całe szczęście bo była okropna !
Violetto , nie jedz tak szybko , nie leż rano tak długo w łóżku , nie oglądaj telewizji , nie obgryzaj paznokci , nie zostawiaj butów pod kanapą , nie zostawiaj szklanek na podłodze , nie rozrzucaj książek po domu. Przestań śmiać się tak głośno , rzucać się tacie na szyję , gdy wraca z pracy , bazgrać. W zasadzie
VIOLETTO PRZESTAŃ ŻYĆ!
Teraz tata chce szybko znaleźć następną. Mam nadzieję , że tym razem będzie to milsza osoba , nie robię sobie jednak większych nadziei , pamiętając te panie , które zatrudniał przez ostanie lata.
Bądźmy jednak dobrej myśli , może w tym sympatycznym mieście mieszkają sympatyczni ludzie. Ci, których spotkałam dotychczas wyglądali OK. Obsługa na lotnisk przywitała nas takimi uśmiechami że aż mi się lżej zrobiło na sercu. Kelner był wesoły i serdeczny , taksówkarz uprzejmy i szarmancki. Jak na początek , całkiem nieźle. Od dziecka uczę się w domu z własną guwernantką. Żeby było jadne pod pewnymi względami nie jest to złe. Mam więcej swobody , jeśli chodzi o plan , i w niektóre dni uczę się więcej jednego przedmiotu , w pozostałe innego. Jasne , zawsze mniej więcej tego , co jest przewidziane w programie danej klasy , bo nauczycielki , które wybiera tata, zazwyczaj są dość surowe i nie dają się za bardzo zagadać (niestety ). Kiedyś jednak chciałabym pójść od szkoły , mieć kolegów , z którymi żartuje się na przerwie i do których siędzwoni, żeby zapytać co jest zadane. Bo to chyba robią dzieciaki w moim wieku. Zadają sobie też pytania , proste pytania. Udzielają rad. Dzielą się myślami.
- Cześć nie zaznaczyłam z której strony mamy zrobić zadania, możesz mi to podać ?
- Cześć jutro jest WF? Trzeba wziąć dres ?
- Cześć , zrobiłaś już tłumaczenie z Francuskiego? Nie rozumiem ostatniego zadania.
- Cześć , dasz odpisać zadanie ?
CZEŚĆ POUCZYMY SIĘ U MNIE W DOMU ?
Cudownie brzmi to pytanie, chciałabym kiedyś zadać je jakiejś przyjaciółce.
Nauka i zadania nie sprawiały mi nigdy większych trudności. Lubię się uczyć, lubie czytać, a zwłaszcza pisać. Mam zwyczaj bazgrać na wszystkim co wpadnie mi w ręce : opakowaniach po herbatnikach , papierowych serwtkach ( W dzieciństwie też na tych z tkaniny ) , okładkach książek , tablicy , na której Olga przypina kartki z listą zakuoów , w notesie taty i oczywiście , w pamiętniku. Lubię też pisać w szkolnych zeszytwacj. Nie ma znaczenia , że zamiast o swoich myślach piszę o geografii , historii czy literaturze: w ten sposób oswajam te przedmioty i zawsze jestem całkiem zadowolona z wyniku. Po za tym przyznaję się : Uwielbiam swoje pismo !.To efekt wielu lat ćwiczeń . Przez jakiś czas miałam guwernantkę , która miała kręćka na punkcie ładnego pisania. Rosa , bo tak miała na imię , zmuszała mnie do zapisywania całych stron AAAAA BBBBB , PPPPPP ,RRRRRR , SSSSSS. Jednym słowem całe strony śmiertelnej nudy. Rosa też była nudna.. Chociażnie najnudniejsza. Lubiłam jej zapach : Mówiła , że używa francuskiej wody toaletowej , której już nikt nie kupuje , ale podejrzewam że spała z pęczkami suszonej lawendy pod poduszką. A propos nauczycielek , jedna z nich uwielbiałam archew. Miała na imię Maria i była najbardziej niesympatyczna ze wszystkich. Gdyby to zależało od niej, dawałaby mi marchewkę , nawet na śniadanie. - Mają mnóstwo witamin , są zdrowe , a kiedy ciało jest zdrowe , mózg lepiej pracuje - mówiła zawsze. Możliwe. Mój jednak działa lepiej, kiedy na śniadanie jem herbatniki i pijęmleko . ________________________________________________________________________________ KONIEC PIERWSZEGO ROZDZIAŁU ! :) Napisałam się przez 2 dni ! PS: Na dole jest nowy rozdział o Germangie zapraszaaaaam ♥ // :** Nowy rozdział w listopadzie !
Mam kasztanowe włosy i brązowe oczy.
W głowie dużo pytań i mało odpowiedzi.
Urodziłam się w Buenos Aires,
ale potem mieszkałam tu i tam.
Chcę poznać świat i zebrać moje marzenia
i sekrety w pamiętniku
Mam na imię
VIOLETTA
To właśnie ja.
* Rozdział 1. *
To znowu ja. Znów jestem w podróży. Tata jest inżynierem ochorny środowiska i dużo podrużuje służbowo. A ja jeżdże z nim. W tej chwili jesteśmy na lotnisku, po raz enty się przeprowadzamy. Zdecydował sięwrócić do Buenos Aires dlatego wyjeżdżamy z Madrytu, w którym mieszkaliśmy przez ostatnich kilka lat. Trochę mi smutno , ale też jestem ogromnie ciekawa Argentyny. Tym razem bardzi chcę już być na miejscu , ponieważ wracam do miasta , w którym się urodziłam. Do miasta mojej mamy , która odeszła , kiedy miałam pięć lat. Nie wiele mam wspomnień z nią związanych , ale wracam do nich myślą kiedy czuję się zagubiona... tak jak dzisiaj. No właśnie mama! Ten jej ciepły, promienny uśmiech , którym witała mnie, kiedy wracała do domu po swoich tournée. Jej całusy na dobranoc, głaskanie po włosach i żartobliwe szczypanie w policzek. Ton jej głosu, miękki i łagodny, wyćwiczony przez lata śpiewania. Pamiętam jak powtarzała ,, Violu umyłaś zęby ??? ''. ( Gdy się nad tym zastanowić, to ten głos nie zawsze był miękki i łagodny.. ). Oj, hałas silników sprowadza mnie na ziemię, Dopiero co weszliśmy na pokład a ja już piszę , żeby nie myśleś , że jesteśmy tysiące metrów nad ziemią. Piszę, piszę , piszę a teraz przestaje bo .. BOJĘ SIĘ LATAĆ I TE TURBULENCJE WCALE MNIE NIE UDPOKAJAJĄ!
♥♥♥
Kochany pamiętniku, niedawno rozmawiałam z pewnym chłopakiem. Powiedzmy , że rozmawiałąm.. bełkotałam , bo nie wiedziałam , co powiedzieć. Robił wrażenie sympatycznego. Wydawało mi się, że chce się zaprzyjaźnić. Po chwili jednak uciekł i wyglądało to tak , jakby się przestraszył.
Ale czego ??? Popełniłam jakąś gafę ? nie zdając sobie z tego sprawy ?
Dziś nie uda mi się pewnie rozwikłać , o co mogło chodzić. W każdym razie wiem jedno : Chłopaków trudno zrozumieć. Zastanawiam się , czy kiedykolwiek się tego nauczę.. i czy kiedykolwiek będę miała chłopaka. Ratun... co to za dźwięk.
RATUNKUU !
Mimo mojego fatalnego samopoczucia jakoś się nam udało , wylądowaliśmy w Buenos Aires , najpiękniejszym mieście na świecie. Gdyby tata chociaż raz zdecydował sięzostać w jednym miejscu trochę dłużej .. poczułabym się naprawdę jak w domu. Dlaczego nie móże zrozumież , że dla mnie te ciągłe przeprowadzki są bardzo trudne ? W ostatnich latach poznałam bardzo wiele osób. Nawet miłych. Szkoda tylko, że to byli sami dorośli, koledzy taty , nawet nie zdążyłam się nauczyć ich imion. Ile to razy Giulia nazwałam Alessiem , Alessia - Giovannim, Giovanniego - Lucą. Ile gaf. Jednak nikt z nich nie zagościł na dłużej w moim życiu. I przez to wszystko ile właściwie mam przyjaciół ? Niewielu , może ani jednego. Kiedy zmienia się miasta częściej niż ubrania , związki nie trwają zbyt długo. Gdy miałam osiem lat , odwiedzałam przez jakiś czas dziewczynkę w moim wieku. Była córką kolegi taty i w długie jesienne popołudnia , kiedy dorośli rozmawiali o budżecie,projektach i terminach, my wyciągałyśmy lalki i zmuszałyśmy je , by piły razem herbatę. We czwórkę przy stoliku w moim pokoju; ja , Ines ( Moja przyjaciółka ) , Bussi ( moja lalka ) i Bea ( przyjaciółka mojej lalki ) udawałyśmy że jesteśmy w kawiarni. Potem Ines sięprzeniosła i zostało mi tylko kilka zdjęć , na których wyglądam okropnie i nie podobam się sobie , więc nigdy ich nie oglądam :(
♥♥♥
Dziś wreszcie jestem w domu , w moim starym domu. Choć tyle lat mieszkałam za granicą, to mam wrażenie , że nigdy stąd nie wyjeżdżałam. Salon z białymi kanapami , do którego wchodzi sięprzez patio, prostokątny stół , na którym układałam pierwsze puzzle... pamiętam wszystko jakby to było wczoraj.
No i jest Olga , moja Olga! Kiedy ją zobaczyłam , aż mi serce podskoczyło! Dom był pełen zapachów z jej kuchni. Olga , Olga , Olga : ależ za tobą tęskniłam przez te wszystkie lara ( ależ tęskniłam za twoim tortem czekoladowym!!! ) Jesteś najlepszą gosposią na świecie.
Tata mnie nie słycha. Wiem , wiem że nie robi tego specjalnie. Ale to niczego nie zmienia. Nie słucha też tego , co mówię na temat moich urodzin. Mam tylko nadzieję, że z Jade , sowją nową narzeczoną, nie zorganizują mi moich 16 urodzin. Mam nadzieję , że źle zrozumiałam, ale może wcale nie. Jade powtarza mi ciągle , że ona robi to sdla mnie.
Dla mnie ??? Ale ja nie chcę żadnego przyjęcia tu w Buenos Aires nie znam nikogo!
A przedewszystkim Jade nie zna mnie. Gdyby mnie znała, zauważyłaby , że nie lubię , kiedy mnie oebjmuje. Że nie znoszę , gdy za dużo i za szybko mówi. Że od jej gestykulacji zaczyna mnie boleć głowa, że jej perfumy są za mocne.
I ŻE NIE CHCE PRZYJĘCIA !
Po za tym nie wiedziałąbym , co na siebie włożyć. Mam w szafie dużo ubrań , ale nie sądzę , żeby były odpowiednie. Jeśli przyjęcie zorganizuje Jade , nawet gdyby odbywało się w naszym domu , w naszym wielkim salonie , będę musiała włożyć wieczorowąsuknie. Ja w eleganckim ubraniu? Cały czas stoi mi przed oczami taki obraz. Violetta w stroju wieczorowym - Violetta w torcie bezowym. Albo , jeszcze gorzej , Violetta - Jade. O kurcze Jade.. mam nadzieję że kiedy skończę 30 lat nie będę taka jak ona. Ma największe oczy i usta ,jakie kiedykolwiek widziałam , i bez przerwy mówi o niczym. Chyba jeszcze tego nie napisałam, ale ona już mieszk tu z nami , ma nawet swój pokój. Jak tata móże być z kimś takim ?
♥♥♥
DZIŚ MOJA GUWERNANTKA ODESZŁA !
całe szczęście bo była okropna !
Violetto , nie jedz tak szybko , nie leż rano tak długo w łóżku , nie oglądaj telewizji , nie obgryzaj paznokci , nie zostawiaj butów pod kanapą , nie zostawiaj szklanek na podłodze , nie rozrzucaj książek po domu. Przestań śmiać się tak głośno , rzucać się tacie na szyję , gdy wraca z pracy , bazgrać. W zasadzie
VIOLETTO PRZESTAŃ ŻYĆ!
Teraz tata chce szybko znaleźć następną. Mam nadzieję , że tym razem będzie to milsza osoba , nie robię sobie jednak większych nadziei , pamiętając te panie , które zatrudniał przez ostanie lata.
Bądźmy jednak dobrej myśli , może w tym sympatycznym mieście mieszkają sympatyczni ludzie. Ci, których spotkałam dotychczas wyglądali OK. Obsługa na lotnisk przywitała nas takimi uśmiechami że aż mi się lżej zrobiło na sercu. Kelner był wesoły i serdeczny , taksówkarz uprzejmy i szarmancki. Jak na początek , całkiem nieźle. Od dziecka uczę się w domu z własną guwernantką. Żeby było jadne pod pewnymi względami nie jest to złe. Mam więcej swobody , jeśli chodzi o plan , i w niektóre dni uczę się więcej jednego przedmiotu , w pozostałe innego. Jasne , zawsze mniej więcej tego , co jest przewidziane w programie danej klasy , bo nauczycielki , które wybiera tata, zazwyczaj są dość surowe i nie dają się za bardzo zagadać (niestety ). Kiedyś jednak chciałabym pójść od szkoły , mieć kolegów , z którymi żartuje się na przerwie i do których siędzwoni, żeby zapytać co jest zadane. Bo to chyba robią dzieciaki w moim wieku. Zadają sobie też pytania , proste pytania. Udzielają rad. Dzielą się myślami.
- Cześć nie zaznaczyłam z której strony mamy zrobić zadania, możesz mi to podać ?
- Cześć jutro jest WF? Trzeba wziąć dres ?
- Cześć , zrobiłaś już tłumaczenie z Francuskiego? Nie rozumiem ostatniego zadania.
- Cześć , dasz odpisać zadanie ?
CZEŚĆ POUCZYMY SIĘ U MNIE W DOMU ?
Cudownie brzmi to pytanie, chciałabym kiedyś zadać je jakiejś przyjaciółce.
Nauka i zadania nie sprawiały mi nigdy większych trudności. Lubię się uczyć, lubie czytać, a zwłaszcza pisać. Mam zwyczaj bazgrać na wszystkim co wpadnie mi w ręce : opakowaniach po herbatnikach , papierowych serwtkach ( W dzieciństwie też na tych z tkaniny ) , okładkach książek , tablicy , na której Olga przypina kartki z listą zakuoów , w notesie taty i oczywiście , w pamiętniku. Lubię też pisać w szkolnych zeszytwacj. Nie ma znaczenia , że zamiast o swoich myślach piszę o geografii , historii czy literaturze: w ten sposób oswajam te przedmioty i zawsze jestem całkiem zadowolona z wyniku. Po za tym przyznaję się : Uwielbiam swoje pismo !.To efekt wielu lat ćwiczeń . Przez jakiś czas miałam guwernantkę , która miała kręćka na punkcie ładnego pisania. Rosa , bo tak miała na imię , zmuszała mnie do zapisywania całych stron AAAAA BBBBB , PPPPPP ,RRRRRR , SSSSSS. Jednym słowem całe strony śmiertelnej nudy. Rosa też była nudna.. Chociażnie najnudniejsza. Lubiłam jej zapach : Mówiła , że używa francuskiej wody toaletowej , której już nikt nie kupuje , ale podejrzewam że spała z pęczkami suszonej lawendy pod poduszką. A propos nauczycielek , jedna z nich uwielbiałam archew. Miała na imię Maria i była najbardziej niesympatyczna ze wszystkich. Gdyby to zależało od niej, dawałaby mi marchewkę , nawet na śniadanie. - Mają mnóstwo witamin , są zdrowe , a kiedy ciało jest zdrowe , mózg lepiej pracuje - mówiła zawsze. Możliwe. Mój jednak działa lepiej, kiedy na śniadanie jem herbatniki i pijęmleko . ________________________________________________________________________________ KONIEC PIERWSZEGO ROZDZIAŁU ! :) Napisałam się przez 2 dni ! PS: Na dole jest nowy rozdział o Germangie zapraszaaaaam ♥ // :** Nowy rozdział w listopadzie !
O Germangie rozdział 43 :)
* Angie *\
- Nie , znaczy się.. no nie wiem.
- Jak to nie wiesz ? Doskonale wiesz !
- Gdzie cię uderzył . - Złapałam Germana za twarz i poczułam lodowate policzki. - Nie kłóć się teraz. Idź do pokoju i przemyj to sobie wodą.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić!
- Po części to będe bo jestem twoją żoną! - Mój głos lekko drżał ale próbowałam się nie rozpłakać. Jacob to zakończona sprawa. Wybiegłam z pokoju i poleciałam prosto na balkon. Kilka minut postałam i ulżyło mi gdy poczułam ciepło. Ale zorientowałam się dopiero że ktoś mnie okrył kocem. Myślałam że to Viola która martwi się o mnie ale przecież ona wyszła. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Germana. Stał obejmując mnie w pasie i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Co tu jeszcze robisz? - Zapytałam.
- Obejmuje cię i dotykam twoich włosów ?
- Zauważyłam. - Wyrwałam się z objęć Germana.
- Przepraszam.
- German ty wiesz . WIesz że spędzamy ze sobą za mało czasu. Jesteśmy za daleko a nie tak wygląda małżeństwo.
- Często mnie nie ma. Ale zawsze móżesz liczyć na Olgę , Ramalla , Violettę.
- Violetta tak szybko dorasta . Bojęsię że nie będe jej już potrzebna.
- Będziesz potrzebna i mi i Violi. Chodź już bo zimno. - Wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie i ogrzałam się w kocu.
- Olgitka zrobisz mi zieloną herbatkę? - Usłyszałam głos .. Jade. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Co ona tu robi?
- Oo Jade ! Przyszłaś zabrać twoje szaliki bo kilka zostawiłaś jednak nie potrzebujemy pamiątek po tobie !
- Angie Angie jesteś taka śmieszna. Moje szalik to drugorzędna sprawa. Przyszłam do Germana. - Popchnęła mnie i ruszyła w stronę salonu. Nie wiem o co jej chodzi ale wolę to sprawdzić. Usiadłam na kanapie niby czytając gazetę. Udałam że wcale ich nie podsłuchuję. Przybliżyłam się blisko drzwi. Nie skończyło się to dla mnie dobrze bo .. bo Jade uderzyła mnie w czoło wychodząc. Jednak udało mi się odbiec zanim wyszła. Co tam usłyszałam ? To bardzo ciekawa historia która mniej więcej brzmi tak.
- Zostaw Angie i wróć do mnie! Przecież wiesz że mnie kochasz. - Jade .
- Nie raczej nie wiem bo cię nie kocham. Jade odczepisz się odemnie ? - German.
- Mam nadal twój pierścionek zaręczynowy. Pójde do sądu i powiem że jestem z tobą zaręczona i potrzebuje potwierdzenia na nie zerwanie małżeństwa. Żegnam. - Jade.
Historia inspirująca. Nie wierze że Jade jest w stanie zrobić coś takiego. Ale jeśli to prawda? German musi być pierwszy i złożyć papiery na '' zerwanie '' małżeństwa które nie istnieje. On jest zaręczony ze mną. Nie wiem jak to załatwimy w każdym razie teraz muszę sięprzejść. Zarzuciłam kurtkę i wyszłam na świeże powietrze. Szłam przemierzając długie ulice Buenos Aires. Było już ciemno ale godzina dopiero 18:00. Wrócę do domu bo będą się martwić. Jednak przed tym muszę jeszcze szybko coś załatwić.
<><><><><><>
Czekałam aż kobieta z rejestracji skończy rozmawiać przez telefon. Trwało to jakby wieczność.
- Przepraszam czy mogę się zajerestrować do gabinetu ginekologicznego na wizytę ? - Czekałam aż kobieta mi odpowie .- Halo ?
- Dobrze ! Na którą godzinę ?! - Powiedziała ze złością.
- Jeśli można to jutro na 16. Dziękuje ? - Nie zważając na mnie dalej wzięła się za rozmowę a ja wyszłam z szpitala. Są różni ludzie w tym Buenos Aires. Zazwyczaj nie natykam się na niemiłych. Pośpieszyłam się do domu choć wiedziałam że już nie zdąże na kolację. Zjem coś w barze. Kurcze .. Serio chciałam zjeść tłuste jedzenie w barze? Chyba mi odbiło od tej zimy. Przechodząc oglądałam wystawy ubrań. Niektóre były już zamykane. Natknęłam się na jedną z wystaw dla dzieci. Niespodziewanie weszłam do sklepu. Obejrzałam małe , śmieszne ubranka. Przyjrzałam się im. Niedługo będę sama takie musiała kupywać.
- W czymś pomóc ?
- Nie dziękuje. - Dalej ruszyłam w stronę domu. Spotkałam osobę żebrającą , ,, grajka ,, oraz przeróżne wystawy gadżetów i ubrań. Zanim się obejrzałam już byłam przy domu. Potrzebowałam krótkiego spaceru. Przed naszym domem kręciła się znajoma sylwetka. Odwrócona tyłem w czarnej kurtce. Jacob ! No nie . Weszłam szybko do domu jednak nie zdążyłam się '' schować ''.
- Angie ! Chciałem ci coś oddać. - Wręczył mi w ręke mały notes. Przypominał mi coś.
- Czy to jest .. mój pamiętnik ?
-Jak widzisz.
- Skąd ty go masz? Nie mów że go przeczytałeś ! Nienawidzę cię i zawsze cię nienawidziłam! Uderzyłeś Germana , czytasz moje prywatne sprawy i do cholery wwalasz mi sięw życie. Odwal się - Uciekłam zdenerwowana do domu. Czemu to musi być taki palant ?
________________________________________
Sory że długo nie było ale po prostu nie miałam siły pisać a do tego pisze rozdział z pamiętnika Violi on jest mega długi ( Z książki ) i pisałam tamten ;3 NIedługo się pojawi !
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział
Podoba się ? - Skomentuj
Nie podoba się ? :C - Skomentuj.
Z góry dziękuje za przeczytanie !
Daria ♥
- Nie , znaczy się.. no nie wiem.
- Jak to nie wiesz ? Doskonale wiesz !
- Gdzie cię uderzył . - Złapałam Germana za twarz i poczułam lodowate policzki. - Nie kłóć się teraz. Idź do pokoju i przemyj to sobie wodą.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić!
- Po części to będe bo jestem twoją żoną! - Mój głos lekko drżał ale próbowałam się nie rozpłakać. Jacob to zakończona sprawa. Wybiegłam z pokoju i poleciałam prosto na balkon. Kilka minut postałam i ulżyło mi gdy poczułam ciepło. Ale zorientowałam się dopiero że ktoś mnie okrył kocem. Myślałam że to Viola która martwi się o mnie ale przecież ona wyszła. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Germana. Stał obejmując mnie w pasie i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Co tu jeszcze robisz? - Zapytałam.
- Obejmuje cię i dotykam twoich włosów ?
- Zauważyłam. - Wyrwałam się z objęć Germana.
- Przepraszam.
- German ty wiesz . WIesz że spędzamy ze sobą za mało czasu. Jesteśmy za daleko a nie tak wygląda małżeństwo.
- Często mnie nie ma. Ale zawsze móżesz liczyć na Olgę , Ramalla , Violettę.
- Violetta tak szybko dorasta . Bojęsię że nie będe jej już potrzebna.
- Będziesz potrzebna i mi i Violi. Chodź już bo zimno. - Wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie i ogrzałam się w kocu.
- Olgitka zrobisz mi zieloną herbatkę? - Usłyszałam głos .. Jade. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Co ona tu robi?
- Oo Jade ! Przyszłaś zabrać twoje szaliki bo kilka zostawiłaś jednak nie potrzebujemy pamiątek po tobie !
- Angie Angie jesteś taka śmieszna. Moje szalik to drugorzędna sprawa. Przyszłam do Germana. - Popchnęła mnie i ruszyła w stronę salonu. Nie wiem o co jej chodzi ale wolę to sprawdzić. Usiadłam na kanapie niby czytając gazetę. Udałam że wcale ich nie podsłuchuję. Przybliżyłam się blisko drzwi. Nie skończyło się to dla mnie dobrze bo .. bo Jade uderzyła mnie w czoło wychodząc. Jednak udało mi się odbiec zanim wyszła. Co tam usłyszałam ? To bardzo ciekawa historia która mniej więcej brzmi tak.
- Zostaw Angie i wróć do mnie! Przecież wiesz że mnie kochasz. - Jade .
- Nie raczej nie wiem bo cię nie kocham. Jade odczepisz się odemnie ? - German.
- Mam nadal twój pierścionek zaręczynowy. Pójde do sądu i powiem że jestem z tobą zaręczona i potrzebuje potwierdzenia na nie zerwanie małżeństwa. Żegnam. - Jade.
Historia inspirująca. Nie wierze że Jade jest w stanie zrobić coś takiego. Ale jeśli to prawda? German musi być pierwszy i złożyć papiery na '' zerwanie '' małżeństwa które nie istnieje. On jest zaręczony ze mną. Nie wiem jak to załatwimy w każdym razie teraz muszę sięprzejść. Zarzuciłam kurtkę i wyszłam na świeże powietrze. Szłam przemierzając długie ulice Buenos Aires. Było już ciemno ale godzina dopiero 18:00. Wrócę do domu bo będą się martwić. Jednak przed tym muszę jeszcze szybko coś załatwić.
<><><><><><>
Czekałam aż kobieta z rejestracji skończy rozmawiać przez telefon. Trwało to jakby wieczność.
- Przepraszam czy mogę się zajerestrować do gabinetu ginekologicznego na wizytę ? - Czekałam aż kobieta mi odpowie .- Halo ?
- Dobrze ! Na którą godzinę ?! - Powiedziała ze złością.
- Jeśli można to jutro na 16. Dziękuje ? - Nie zważając na mnie dalej wzięła się za rozmowę a ja wyszłam z szpitala. Są różni ludzie w tym Buenos Aires. Zazwyczaj nie natykam się na niemiłych. Pośpieszyłam się do domu choć wiedziałam że już nie zdąże na kolację. Zjem coś w barze. Kurcze .. Serio chciałam zjeść tłuste jedzenie w barze? Chyba mi odbiło od tej zimy. Przechodząc oglądałam wystawy ubrań. Niektóre były już zamykane. Natknęłam się na jedną z wystaw dla dzieci. Niespodziewanie weszłam do sklepu. Obejrzałam małe , śmieszne ubranka. Przyjrzałam się im. Niedługo będę sama takie musiała kupywać.
- W czymś pomóc ?
- Nie dziękuje. - Dalej ruszyłam w stronę domu. Spotkałam osobę żebrającą , ,, grajka ,, oraz przeróżne wystawy gadżetów i ubrań. Zanim się obejrzałam już byłam przy domu. Potrzebowałam krótkiego spaceru. Przed naszym domem kręciła się znajoma sylwetka. Odwrócona tyłem w czarnej kurtce. Jacob ! No nie . Weszłam szybko do domu jednak nie zdążyłam się '' schować ''.
- Angie ! Chciałem ci coś oddać. - Wręczył mi w ręke mały notes. Przypominał mi coś.
- Czy to jest .. mój pamiętnik ?
-Jak widzisz.
- Skąd ty go masz? Nie mów że go przeczytałeś ! Nienawidzę cię i zawsze cię nienawidziłam! Uderzyłeś Germana , czytasz moje prywatne sprawy i do cholery wwalasz mi sięw życie. Odwal się - Uciekłam zdenerwowana do domu. Czemu to musi być taki palant ?
________________________________________
Sory że długo nie było ale po prostu nie miałam siły pisać a do tego pisze rozdział z pamiętnika Violi on jest mega długi ( Z książki ) i pisałam tamten ;3 NIedługo się pojawi !
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział
Podoba się ? - Skomentuj
Nie podoba się ? :C - Skomentuj.
Z góry dziękuje za przeczytanie !
Daria ♥
czwartek, 24 października 2013
* o Germangie rozdział 42 *
* Angie *
Wychodząc usłyszałam jeszcze nie jedne gratulacje od uczniów oraz znajomych Germana z okazji ciąży. Spacerem doszłam do domu. Przewietrzyłam się trochę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Sprawdziłam ale to nie mój chciałam powiedzieć Germanowi że dzwoni jego telefon ale .. on już dawno rozmawiał.
- Muszę lecieć jeśli chcesz zadzwonię po Ramalla i po ciebie przyjedzie .Pa .- Dał mi buziaka w policzek i odszedł.
- Przejdę się ! - Krzyknęłam do Germana który przechodził już na 2 stronę ulicy. Postanowiłam że skoro już jestem na dworzu to co zaszkodzi mi się przejść. Dojście do konkretnego miejsca nie zajęło mi długo. Stanęłam przed wielkim budynkiem i przyjrzałam się. Dwa duże mury otoczone śniegiem a w okół puste drzewa. Od jesieni się tu trochę zmieniło. Przeczytałam napis '' Studio On Beat ''. Weszłam do Studia . Moją uwagę od razu przykuła sala od śpiewu. Może to też dlatego że dochodził z tamtąd znajomy głos.
- Ślicznie zaśpiewałaś Violu. Nowa piosenka ?
- Skomponowałam ją kilka tygodni temu. Naprawdę ci się podoba ?
- Jakby mogła mi się nie podobać? - Uśmiechnęłam się i zobaczyłam kobietę wchodzącą do sali od muzyki. Była jasną brunetką miała szczupłą sylwetkę i była bardzo elegancka.
- Szuka czegoś pani ?
- Właściwie to nie. Jestem tu nauczycielką tylko że mam urlop.
- Angeles?
- Tak miło mi - Niechętnie wyciągnęłam dłoń w kierunku kobietynzywa się Clarisa i jest z Anglii jednak doskonale umie nasz język. Do sali wszedł Pablo.
- O Angie miło cię widzieć. Uczniowie zaraz będą się schodzić więc tak szybciutko to załatwię. To jest Clarisa nowa nauczycielka. Zastępuje ciebie.
Trochę się skrzywiłam bo wiem że w tej szkole nie ja jedyna jestem nauczycielką śpiewu a akurat musieli zatrudnić kogoś nowego.
- Clarisa świetnie śpiewa po za tym przyjechała z Anglii i jest naprawdę dobra.
- Podoba ci się ? - Szepnęłam do Pabla.
- Angie czy możemy porozmawiać ? - Pablo zaciągnął mnie na bok a ja zobaczyłam jak za chwilę uczniowie zaczęli wchodzić do klasy.
- O Angie wracasz!? - Dopytywała mnie Camila.
- Nie nie. Przyszłam was po prostu odwiedzić. Jak wam się pracuje z nową .. nauczycielką?
- Super! Clarisa jest naprawdę sympatyczna ale .. i tak ty jesteś naszą najlepszą nauczycielką śpiewu.
Pocieszała mnie Camila.
- Innym razem. - Szepnął do mnie Pablo i zaczynał ogłaszać uczniom informacje na temat nowych uzyskań dzięki występom. Catering i stroje ufundowane przez '' De la Musica '' Nieźle. Wyszłam ze studia i wolnym krokiem wróciłam do domu. Jak zwykle około 17 zgłodniałam. Otworzyłam lodówkę .. pusta. Nie ma prawie nic. Olga pewnie poszła na zakupy więc poczekam. Wyciągnęłam z szafki gorącą czekoladę i miałam ją zrobić mi oraz Violi. Zapomniałam przecież że jej nie ma. Zaczyna coraz częściej wychodzić i jest coraz rzadziej w domu. Jest prawie dorosła ma 17 lat. Nie chciałabym żeby niedługo wyniosła się z tego domu. Myślałam i myślałam. Ale te myśli przerwała Olga która wygoniła mnie z kuchni bo chciała przygotować kolację.
- Angie German kazał przekazać że przeprasza.
- Czemu przeprasza?
- Nie wiem zapytaj go. - Do głowy napłynęło mi tysiące myśli. Wyciągnęłam tą jedną i przypomniałam sobie że zniknął z jedynym '' Pa '' kiedy ja chciałam z nim pospacerować. Chciałam cały czas z nim porozmawiać o tym że jeszcze w jakieś lato mieliśmy jechać na miesiąc miodowy. Oczywiście ciągły wir pracy Germana w tym przeszkodził i nadal to się ciągnie. W końcu postanowiłam że z nim o tym porozmawiam. Paryż zimą to nie taki zły pomysł. Podobno w Paryżu nie często pada śnieg ale czasem. Mam nadzieję że teraz też. Do domu '' Wtargnął '' zły German z no .. trochę podbitym okiem?
- German? Co zrobiłeś ?!
- Uderzył mnie.
- Jak .. jak kto ?
- Jacob! Ten jeden przecież go znasz! Masz z nim coś wspólnego? No bądź szczera! - Osłupiałam i stałam wbita w ziemię. Najchętniej bym się pod niązapadła ..
_____________________________________________________
aa spóźnie się na VIole xd Lece.
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie.
Wychodząc usłyszałam jeszcze nie jedne gratulacje od uczniów oraz znajomych Germana z okazji ciąży. Spacerem doszłam do domu. Przewietrzyłam się trochę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Sprawdziłam ale to nie mój chciałam powiedzieć Germanowi że dzwoni jego telefon ale .. on już dawno rozmawiał.
- Muszę lecieć jeśli chcesz zadzwonię po Ramalla i po ciebie przyjedzie .Pa .- Dał mi buziaka w policzek i odszedł.
- Przejdę się ! - Krzyknęłam do Germana który przechodził już na 2 stronę ulicy. Postanowiłam że skoro już jestem na dworzu to co zaszkodzi mi się przejść. Dojście do konkretnego miejsca nie zajęło mi długo. Stanęłam przed wielkim budynkiem i przyjrzałam się. Dwa duże mury otoczone śniegiem a w okół puste drzewa. Od jesieni się tu trochę zmieniło. Przeczytałam napis '' Studio On Beat ''. Weszłam do Studia . Moją uwagę od razu przykuła sala od śpiewu. Może to też dlatego że dochodził z tamtąd znajomy głos.
- Ślicznie zaśpiewałaś Violu. Nowa piosenka ?
- Skomponowałam ją kilka tygodni temu. Naprawdę ci się podoba ?
- Jakby mogła mi się nie podobać? - Uśmiechnęłam się i zobaczyłam kobietę wchodzącą do sali od muzyki. Była jasną brunetką miała szczupłą sylwetkę i była bardzo elegancka.
- Szuka czegoś pani ?
- Właściwie to nie. Jestem tu nauczycielką tylko że mam urlop.
- Angeles?
- Tak miło mi - Niechętnie wyciągnęłam dłoń w kierunku kobietynzywa się Clarisa i jest z Anglii jednak doskonale umie nasz język. Do sali wszedł Pablo.
- O Angie miło cię widzieć. Uczniowie zaraz będą się schodzić więc tak szybciutko to załatwię. To jest Clarisa nowa nauczycielka. Zastępuje ciebie.
Trochę się skrzywiłam bo wiem że w tej szkole nie ja jedyna jestem nauczycielką śpiewu a akurat musieli zatrudnić kogoś nowego.
- Clarisa świetnie śpiewa po za tym przyjechała z Anglii i jest naprawdę dobra.
- Podoba ci się ? - Szepnęłam do Pabla.
- Angie czy możemy porozmawiać ? - Pablo zaciągnął mnie na bok a ja zobaczyłam jak za chwilę uczniowie zaczęli wchodzić do klasy.
- O Angie wracasz!? - Dopytywała mnie Camila.
- Nie nie. Przyszłam was po prostu odwiedzić. Jak wam się pracuje z nową .. nauczycielką?
- Super! Clarisa jest naprawdę sympatyczna ale .. i tak ty jesteś naszą najlepszą nauczycielką śpiewu.
Pocieszała mnie Camila.
- Innym razem. - Szepnął do mnie Pablo i zaczynał ogłaszać uczniom informacje na temat nowych uzyskań dzięki występom. Catering i stroje ufundowane przez '' De la Musica '' Nieźle. Wyszłam ze studia i wolnym krokiem wróciłam do domu. Jak zwykle około 17 zgłodniałam. Otworzyłam lodówkę .. pusta. Nie ma prawie nic. Olga pewnie poszła na zakupy więc poczekam. Wyciągnęłam z szafki gorącą czekoladę i miałam ją zrobić mi oraz Violi. Zapomniałam przecież że jej nie ma. Zaczyna coraz częściej wychodzić i jest coraz rzadziej w domu. Jest prawie dorosła ma 17 lat. Nie chciałabym żeby niedługo wyniosła się z tego domu. Myślałam i myślałam. Ale te myśli przerwała Olga która wygoniła mnie z kuchni bo chciała przygotować kolację.
- Angie German kazał przekazać że przeprasza.
- Czemu przeprasza?
- Nie wiem zapytaj go. - Do głowy napłynęło mi tysiące myśli. Wyciągnęłam tą jedną i przypomniałam sobie że zniknął z jedynym '' Pa '' kiedy ja chciałam z nim pospacerować. Chciałam cały czas z nim porozmawiać o tym że jeszcze w jakieś lato mieliśmy jechać na miesiąc miodowy. Oczywiście ciągły wir pracy Germana w tym przeszkodził i nadal to się ciągnie. W końcu postanowiłam że z nim o tym porozmawiam. Paryż zimą to nie taki zły pomysł. Podobno w Paryżu nie często pada śnieg ale czasem. Mam nadzieję że teraz też. Do domu '' Wtargnął '' zły German z no .. trochę podbitym okiem?
- German? Co zrobiłeś ?!
- Uderzył mnie.
- Jak .. jak kto ?
- Jacob! Ten jeden przecież go znasz! Masz z nim coś wspólnego? No bądź szczera! - Osłupiałam i stałam wbita w ziemię. Najchętniej bym się pod niązapadła ..
_____________________________________________________
aa spóźnie się na VIole xd Lece.
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie.
wtorek, 22 października 2013
O Germangie rozdział 41 :) :) :)
* Angie *
German - Krzyknęłam schodząc ze schodów. Nie usłyszałam jednak odpowiedzi. Dopiero po chwili German wyszedł z tabletem w rękach.
- Co jest ? -Powiedział mało się mną interesując.
- W czym jutro idziesz na przyjęcie charytatywne ?
- To jutro?! Jutro nie mogę Angie mam ważne ..
- Tak wiem. . masz ważne spotkanie. Jak zawsze. Dobra nic pójde się czegoś napić chcesz kawę ?
- Słu słucham? Możesz powtórzyć ?
- Nie słuchasz mnie ?
- Słucham zapytałaś czy chcę kawałek ciasta.
- Nie German nie o to cię zapytałam. To znaczy że nie masz czasu iść jutro na przyjęcie .. Nie tłumacz się.
- Na pewno wszystko w porządku ?
- Tak tak .. - Zciszyłam ton głosu i usiadłam przy barku w kuchni. Rzeczywiście nie ma czasu! Do domu weszła podśpiewująca Olga.
- Śpiewaj nie bój się śpiewaj bo masz taleeent ! - Śpiewała kawałek piosenki '' Tienes el talento ''. Znała to z You-mixa. Poczułam napływającą łzę do mojego oka. German przyszedł a ja szybko przetarłam oczy i udawałam że poprawiam włosy...
/ Nowy dzień /
Obudził mnie śnieg szsuwający się z dachu. Spojrzałam na zegarek godz. 9 00 .. Zaczynam coraz później wstawać. Po za tym obudził mnie również nadchodzący skurcz. Może uda mi się jakoś z tego wybrnąć. Pójde na śniadanie .. późne śniadanie. Olga dopiero sprzątała ale gdy mnie zobaczyła , dołożyła sobie tylko roboty bo wyjęła mi kubek i talerz. Przygotowała mi na śniadanie sałatkę jednak ja musiałam jej podziękować bo jaka część mnie chciała żebym spróbowała jednak Makowca Olgi. No trudno i tak mi rośnie brzuch. Wyjęłam sobie kawałek .. wydawał się trochę lepszy niż zwykle i zjadłam drugi. Nie no to trochę przesada! Na śniadanie jeść ciasto?! A tam jeszcze kawałek.
-Angie co tam konsumujesz?
- Cias.. - Zanim skończyłam mówić German już prawie kończył jeść jeden kawałek. - Porozmawiamy ?
- A o czym ?
- O przyjęciu !
- Angie przecież wiesz ..
- Wiem . - German popatrzył mi w oczy.
- Postaram się coś załatwić. Dla ciebie .. zaraz zadzwonię do sekreta..
- Słucham?! - Już myślałam że zadzwoni do Esmeraldy
- Do Ramalla * Myli mi się z sekretarką.
- Dziękuje - Dałam Germanowi buziaka.
- Angie ide do Francesci na noc. Buziaki pa ..
- Chwila , kiedy wrócisz ? Jestem twoją .. twoją .. no nie wiem jak to nazwać. Jestem jednym z twoich prawnych opiekunów i mam obowiązek ciebie pilnować - Trochę zażartowałam jednak mówiłam z poważaniem.
- Angie mam 17 lat. Bez przesady .. wróce jutro rano. To trzymaj się Alisa. - Powiedziała patrząc na mój brzuch.
- Skąd wiesz że to dziewczynka ?
- Mam taką nadzieję .Chciałam mieć siostrę. - Machnęła na pożegnanie i wyszła. Zapomniała telefonu . Chciałam jej go dać ale była już daleko a po za tym uznałam że to lepiej bo German nie będzie musiał jej kontrolować.
Poszłam na górę i otworzyłam szafę. Same ciemne ubrania a przecież nie idę na pogrzeb! Znalazłam żółtą lekką sukienkę z kołnierzykiem w ćwieki. Przewiązałam ją brązowym paskiem i założyłam zwykłe baleriny. Poszłam do łazienki .. długo kombinowałam w co się uczesać. Przewracałam włosy z boku na bok i upinałam dziwne koki. W końcu splątałam warkocza a włosy lekko roztrzepałam i przypięłam wsuwkami. Zrobiłam make-up po czym zeszłam na dół. German czekał na mnie w eleganckim garniturze. Dawno go takiego nie widziałam.
- German! Co ty! Może poszedł być chociaż nażelował włosy ..
- Angie nie przesadzaj. Chodźmy już . - Wyciągnął rękę i złapałam się jego. Powoli doszliśmy na przyjęcie. Rozglądałam się .. sami biznesmeni i ich żony. No tak .. nie zabraknie tu Jade. !
- Oh German wiedziałam że przyjdziesz chodźmy już do stolika - Złapała Germana i chciała go zaciągnąć do rozmowy.
- Przepraszam ja też tu jestem !
- Słucham? Przywlokłaś się za Germanem oj biedna.
- Jade puść mnie .. a wiesz że założyłaś sukienkę tył na przód ? - Myślałam że German żartuje ale rzeczywiście. Sukienka miała wysoki suwak z przodu a niższy wykrój z tyłu. Pobiegła a ja wybuchłam śmiechem. Jak można być tak .. no mało inteligentnym jak Jade?
- Nie przejmujmy się nią. - Nagle usłyszałam dźwięk piosenki '' Tienes El talento '' . Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Violę , Fran , Camilę i Leona stojących na scenie i patrzących w stronę dzieci na wózkach które były chore... Kiedy skończyli poleciałam przytulić Violette.
- Angie nie spodziewałam się tu ciebie i .. ślicznie wyglądasz- Mrugnęła do mnie i spowrotem poszła do swoich przyjaciół. Ja tylko popatrzyłam na biedne dzieci i poszłam wpłacić pieniądze na składkę.
___________________________________________________________--
I jest xD Ramallo pomylony z sekretarką. To takie Orginal :3
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział :)
Z góy dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie.
Daria ♥
German - Krzyknęłam schodząc ze schodów. Nie usłyszałam jednak odpowiedzi. Dopiero po chwili German wyszedł z tabletem w rękach.
- Co jest ? -Powiedział mało się mną interesując.
- W czym jutro idziesz na przyjęcie charytatywne ?
- To jutro?! Jutro nie mogę Angie mam ważne ..
- Tak wiem. . masz ważne spotkanie. Jak zawsze. Dobra nic pójde się czegoś napić chcesz kawę ?
- Słu słucham? Możesz powtórzyć ?
- Nie słuchasz mnie ?
- Słucham zapytałaś czy chcę kawałek ciasta.
- Nie German nie o to cię zapytałam. To znaczy że nie masz czasu iść jutro na przyjęcie .. Nie tłumacz się.
- Na pewno wszystko w porządku ?
- Tak tak .. - Zciszyłam ton głosu i usiadłam przy barku w kuchni. Rzeczywiście nie ma czasu! Do domu weszła podśpiewująca Olga.
- Śpiewaj nie bój się śpiewaj bo masz taleeent ! - Śpiewała kawałek piosenki '' Tienes el talento ''. Znała to z You-mixa. Poczułam napływającą łzę do mojego oka. German przyszedł a ja szybko przetarłam oczy i udawałam że poprawiam włosy...
/ Nowy dzień /
Obudził mnie śnieg szsuwający się z dachu. Spojrzałam na zegarek godz. 9 00 .. Zaczynam coraz później wstawać. Po za tym obudził mnie również nadchodzący skurcz. Może uda mi się jakoś z tego wybrnąć. Pójde na śniadanie .. późne śniadanie. Olga dopiero sprzątała ale gdy mnie zobaczyła , dołożyła sobie tylko roboty bo wyjęła mi kubek i talerz. Przygotowała mi na śniadanie sałatkę jednak ja musiałam jej podziękować bo jaka część mnie chciała żebym spróbowała jednak Makowca Olgi. No trudno i tak mi rośnie brzuch. Wyjęłam sobie kawałek .. wydawał się trochę lepszy niż zwykle i zjadłam drugi. Nie no to trochę przesada! Na śniadanie jeść ciasto?! A tam jeszcze kawałek.
-Angie co tam konsumujesz?
- Cias.. - Zanim skończyłam mówić German już prawie kończył jeść jeden kawałek. - Porozmawiamy ?
- A o czym ?
- O przyjęciu !
- Angie przecież wiesz ..
- Wiem . - German popatrzył mi w oczy.
- Postaram się coś załatwić. Dla ciebie .. zaraz zadzwonię do sekreta..
- Słucham?! - Już myślałam że zadzwoni do Esmeraldy
- Do Ramalla * Myli mi się z sekretarką.
- Dziękuje - Dałam Germanowi buziaka.
- Angie ide do Francesci na noc. Buziaki pa ..
- Chwila , kiedy wrócisz ? Jestem twoją .. twoją .. no nie wiem jak to nazwać. Jestem jednym z twoich prawnych opiekunów i mam obowiązek ciebie pilnować - Trochę zażartowałam jednak mówiłam z poważaniem.
- Angie mam 17 lat. Bez przesady .. wróce jutro rano. To trzymaj się Alisa. - Powiedziała patrząc na mój brzuch.
- Skąd wiesz że to dziewczynka ?
- Mam taką nadzieję .Chciałam mieć siostrę. - Machnęła na pożegnanie i wyszła. Zapomniała telefonu . Chciałam jej go dać ale była już daleko a po za tym uznałam że to lepiej bo German nie będzie musiał jej kontrolować.
Poszłam na górę i otworzyłam szafę. Same ciemne ubrania a przecież nie idę na pogrzeb! Znalazłam żółtą lekką sukienkę z kołnierzykiem w ćwieki. Przewiązałam ją brązowym paskiem i założyłam zwykłe baleriny. Poszłam do łazienki .. długo kombinowałam w co się uczesać. Przewracałam włosy z boku na bok i upinałam dziwne koki. W końcu splątałam warkocza a włosy lekko roztrzepałam i przypięłam wsuwkami. Zrobiłam make-up po czym zeszłam na dół. German czekał na mnie w eleganckim garniturze. Dawno go takiego nie widziałam.
- German! Co ty! Może poszedł być chociaż nażelował włosy ..
- Angie nie przesadzaj. Chodźmy już . - Wyciągnął rękę i złapałam się jego. Powoli doszliśmy na przyjęcie. Rozglądałam się .. sami biznesmeni i ich żony. No tak .. nie zabraknie tu Jade. !
- Oh German wiedziałam że przyjdziesz chodźmy już do stolika - Złapała Germana i chciała go zaciągnąć do rozmowy.
- Przepraszam ja też tu jestem !
- Słucham? Przywlokłaś się za Germanem oj biedna.
- Jade puść mnie .. a wiesz że założyłaś sukienkę tył na przód ? - Myślałam że German żartuje ale rzeczywiście. Sukienka miała wysoki suwak z przodu a niższy wykrój z tyłu. Pobiegła a ja wybuchłam śmiechem. Jak można być tak .. no mało inteligentnym jak Jade?
- Nie przejmujmy się nią. - Nagle usłyszałam dźwięk piosenki '' Tienes El talento '' . Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Violę , Fran , Camilę i Leona stojących na scenie i patrzących w stronę dzieci na wózkach które były chore... Kiedy skończyli poleciałam przytulić Violette.
- Angie nie spodziewałam się tu ciebie i .. ślicznie wyglądasz- Mrugnęła do mnie i spowrotem poszła do swoich przyjaciół. Ja tylko popatrzyłam na biedne dzieci i poszłam wpłacić pieniądze na składkę.
___________________________________________________________--
I jest xD Ramallo pomylony z sekretarką. To takie Orginal :3
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział :)
Z góy dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie.
Daria ♥
poniedziałek, 21 października 2013
* o Germangie rozdział 40 ;33 *
Nie było nawet 2 komów :C .. Przykro mi .. no ale. PS:
Piszę opowiadania o TDA więc zapraszam :)
tdadminkanina.blogspot.com
__________________________________________
- Pablo halo ? - Nagle urwało połączenie. Nie mogłam nic zrobić jak pojechać do Pabla. Wsiadłam w taxówkę ( Którą przeważnie wybieram ) i pojechałam do domu Pabla. Zapukałam do jego drzwi. Choć .. ledwo przepchałam się przez śnieg bo Pablo jak widać bardzo nie lubi odśnieżać.
- Pablo co jest?
- No chodź wejdź opowiem ci - Mój przyjaciel nie mógł powstrzymać się od śmiechu a to znaczyło tylko jedno . - Więc wiesz Angie .. Wkręciłaś się! - Mój przyjaciel wybuchł śmiechem .
- Aż tak to śmieszne? Przyjechałam do ciebie tu specjalnie , wezwałam taksówkę i przedewszystkim sfatygowałam się przyjechać a ty perfidnie to wykorzystałeś? - Z poważną miną wstałam i nakrzyczałam na Pabla jak na małą dziewczynkę która nie wróciła do domu o odpowiedniej porze.
- Spokojnie Angie ..
- Spokojnie ? Jak spoko.. - Sama wybuchłam śmiechem. Czemu śmieję się z czegoś co mnie zdenerwowało ?A tam to zapewne hormony w ciąży. Pablo zrobił sobie kawę a mi herbatę.
- Pablo mimo tego że jestem w ciąży to wiesz że mogę pić kawę ?
- Wiem , ale się skończyła.
Parsknęłam i oglądałam gazetę która leżała na stole u Pabla. Wiem że ostatnio mało się kontaktujemy ale to może dlatego że nie chodzę do studia. Przekręcałam kolejne strony i kolejne ale chwila .. za chwilkę cofnęłam się o stronę i przeczytałam wielki napis.
'' UCZNIOWIE STUDIA 21 POWOLI ZACZYNAJĄ ODNOSIĆ CORAZ WIĘKSZY SUKCES. ''
- Widziałeś ?- Podeszłam do mojego przyjaciela wtykając mu w nos gazetę. Zaczął uważnie czytać i w końcu pokazał palcem jakąś urywkę.
- A widziałaś to ?
Napisane było '' Na kolejne przedstawienia uczniowie będą mieli ufundowane stroje oraz katering ''
- Co ?
- No to że na przedstawieniu będziemy mieli wyżerkę za darmo! Angie ty to w ogóle rozumiesz?
- Tak o ile na kolejne przedstawienie będę mogła przyjść bo będę musiała bawić małą Alisę lub małego Vita po za tym nie to ci chciałam pokazać.
- Ustaliliście już imiona ?
- Zastanawiamy się jeszcze ale raczej tak. Lepiej wszystko mieć przygotowane wcześniej - Zaśmiałam się trochę a Pablo skulił głowę . - Pablo wszystko w porządku ?
- Najlepszym - Widać było wymuszony uśmiech na jego twarzy.
- Ale mam dla ciebie lepszą wieść .. Zostaniesz ojcem chrzestnym !
- Naprawdę ?! Oj nawet nie wiesz jak się cieszę Angie - Tak mamy już chrzestnego ale kogo damy za chrzestną? Olgę ?.
* German *
Zacząłem dzwonić do Angie. Nie , nie kontroluje jej . Po prostu robi już się ciemno. W sumie Angie nie ma 2 lat poradzi sobie. Co to dziś za dzień .. Spojrzałem na kalendarz. Środa .
- Tato .. nie widziałeś może mojej komórki? Wiesz jak wygląda ..
- Eh .. nie , nie widziałem. - Musiałem skłamać bo pożyczyłem komórki Violetty żeby zadzwonić do Angie. Wyjąłem z lodówki sok. Położyłem cichutko telefon za mną i wyszedłem z kuchni. Przed wyjściem dodałem jeszcze
- O zobacz Violu tam leży. To ja ide. - Po czym szybko wybiegłem. Odetchnąłem , najgorsze jest to .. że ja nie wiem gdzie podziałem mój telefon. Jestem strasznie zmęczony po odśnieżaniu więc chyba jak zrobie sobie drzemkę to nic się nie stanie. Poszedłem do naszej sypialni. Na mojej szafce nocnej nie leży w sumie nic oprócz ...mojego telefonu! Jednak zignorowałem go bo teraz liczyła się drzemka. Zajrzałem na szafkę nocną Angie. Pełno jakiś książek.. przeglądałem je i przeglądałem ale same romansidła. Wziąłem jedną i z ciekawości zacząłem czytać początek.
<><><><><><><><><><><><<><><><><><><><><><>
Gdy byłem już w połowie przyszła Angie. Tak się wzruszyłem że poleciała mi niejedna łza. Jaka piękna książka. Szybko schowałem ją i jakby nigdy nic leżałem na łóżku niby śpiąc. Poczułem jak Angie kładzie się obok. Gdy przymknęła oczy , objąłem ją a ona się wystraszyła.
- German myślałam że śpisz.
- Ja też tak myślałem ale zobacz. Nie śpie! - Chciałem pocałować Angie.
- Nie teraz German , nie teraz. Jestem zmęczona i całkowicie wykończona. Możemy przełożyć te twoje całuski na później proszę ?
Udałem obrażonego.
- Oj no dobra już chodź. - Angie musnęła mnie ustami. - Już jesteś zadowolony ?
- Bardzo. - Zaśmiałem się i poszedłem na dół pomóc Ramallo ogarnąć papiery..
* Jeszcze krótka myśl od Angie *
Czy nie mamy dla siebie za mało czasu ? German tak dużo pracuje .. To mój mąż nie znajomy że móżemy widywać się raz na tydzień. Jak zwykle przesadzam ..
_________________________________________________________
Żeby rozluźnić atmosferę dodałam żartobliwego Pabla xD
Podoba wam się ? - Zostawcie komentarz :)
Dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie :*
Daria ♥
Piszę opowiadania o TDA więc zapraszam :)
tdadminkanina.blogspot.com
__________________________________________
- Pablo halo ? - Nagle urwało połączenie. Nie mogłam nic zrobić jak pojechać do Pabla. Wsiadłam w taxówkę ( Którą przeważnie wybieram ) i pojechałam do domu Pabla. Zapukałam do jego drzwi. Choć .. ledwo przepchałam się przez śnieg bo Pablo jak widać bardzo nie lubi odśnieżać.
- Pablo co jest?
- No chodź wejdź opowiem ci - Mój przyjaciel nie mógł powstrzymać się od śmiechu a to znaczyło tylko jedno . - Więc wiesz Angie .. Wkręciłaś się! - Mój przyjaciel wybuchł śmiechem .
- Aż tak to śmieszne? Przyjechałam do ciebie tu specjalnie , wezwałam taksówkę i przedewszystkim sfatygowałam się przyjechać a ty perfidnie to wykorzystałeś? - Z poważną miną wstałam i nakrzyczałam na Pabla jak na małą dziewczynkę która nie wróciła do domu o odpowiedniej porze.
- Spokojnie Angie ..
- Spokojnie ? Jak spoko.. - Sama wybuchłam śmiechem. Czemu śmieję się z czegoś co mnie zdenerwowało ?A tam to zapewne hormony w ciąży. Pablo zrobił sobie kawę a mi herbatę.
- Pablo mimo tego że jestem w ciąży to wiesz że mogę pić kawę ?
- Wiem , ale się skończyła.
Parsknęłam i oglądałam gazetę która leżała na stole u Pabla. Wiem że ostatnio mało się kontaktujemy ale to może dlatego że nie chodzę do studia. Przekręcałam kolejne strony i kolejne ale chwila .. za chwilkę cofnęłam się o stronę i przeczytałam wielki napis.
'' UCZNIOWIE STUDIA 21 POWOLI ZACZYNAJĄ ODNOSIĆ CORAZ WIĘKSZY SUKCES. ''
- Widziałeś ?- Podeszłam do mojego przyjaciela wtykając mu w nos gazetę. Zaczął uważnie czytać i w końcu pokazał palcem jakąś urywkę.
- A widziałaś to ?
Napisane było '' Na kolejne przedstawienia uczniowie będą mieli ufundowane stroje oraz katering ''
- Co ?
- No to że na przedstawieniu będziemy mieli wyżerkę za darmo! Angie ty to w ogóle rozumiesz?
- Tak o ile na kolejne przedstawienie będę mogła przyjść bo będę musiała bawić małą Alisę lub małego Vita po za tym nie to ci chciałam pokazać.
- Ustaliliście już imiona ?
- Zastanawiamy się jeszcze ale raczej tak. Lepiej wszystko mieć przygotowane wcześniej - Zaśmiałam się trochę a Pablo skulił głowę . - Pablo wszystko w porządku ?
- Najlepszym - Widać było wymuszony uśmiech na jego twarzy.
- Ale mam dla ciebie lepszą wieść .. Zostaniesz ojcem chrzestnym !
- Naprawdę ?! Oj nawet nie wiesz jak się cieszę Angie - Tak mamy już chrzestnego ale kogo damy za chrzestną? Olgę ?.
* German *
Zacząłem dzwonić do Angie. Nie , nie kontroluje jej . Po prostu robi już się ciemno. W sumie Angie nie ma 2 lat poradzi sobie. Co to dziś za dzień .. Spojrzałem na kalendarz. Środa .
- Tato .. nie widziałeś może mojej komórki? Wiesz jak wygląda ..
- Eh .. nie , nie widziałem. - Musiałem skłamać bo pożyczyłem komórki Violetty żeby zadzwonić do Angie. Wyjąłem z lodówki sok. Położyłem cichutko telefon za mną i wyszedłem z kuchni. Przed wyjściem dodałem jeszcze
- O zobacz Violu tam leży. To ja ide. - Po czym szybko wybiegłem. Odetchnąłem , najgorsze jest to .. że ja nie wiem gdzie podziałem mój telefon. Jestem strasznie zmęczony po odśnieżaniu więc chyba jak zrobie sobie drzemkę to nic się nie stanie. Poszedłem do naszej sypialni. Na mojej szafce nocnej nie leży w sumie nic oprócz ...mojego telefonu! Jednak zignorowałem go bo teraz liczyła się drzemka. Zajrzałem na szafkę nocną Angie. Pełno jakiś książek.. przeglądałem je i przeglądałem ale same romansidła. Wziąłem jedną i z ciekawości zacząłem czytać początek.
<><><><><><><><><><><><<><><><><><><><><><>
Gdy byłem już w połowie przyszła Angie. Tak się wzruszyłem że poleciała mi niejedna łza. Jaka piękna książka. Szybko schowałem ją i jakby nigdy nic leżałem na łóżku niby śpiąc. Poczułem jak Angie kładzie się obok. Gdy przymknęła oczy , objąłem ją a ona się wystraszyła.
- German myślałam że śpisz.
- Ja też tak myślałem ale zobacz. Nie śpie! - Chciałem pocałować Angie.
- Nie teraz German , nie teraz. Jestem zmęczona i całkowicie wykończona. Możemy przełożyć te twoje całuski na później proszę ?
Udałem obrażonego.
- Oj no dobra już chodź. - Angie musnęła mnie ustami. - Już jesteś zadowolony ?
- Bardzo. - Zaśmiałem się i poszedłem na dół pomóc Ramallo ogarnąć papiery..
* Jeszcze krótka myśl od Angie *
Czy nie mamy dla siebie za mało czasu ? German tak dużo pracuje .. To mój mąż nie znajomy że móżemy widywać się raz na tydzień. Jak zwykle przesadzam ..
_________________________________________________________
Żeby rozluźnić atmosferę dodałam żartobliwego Pabla xD
Podoba wam się ? - Zostawcie komentarz :)
Dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie :*
Daria ♥
sobota, 19 października 2013
O Germangie rozdział 39 : )
* Angie *
Podniosłam głowę i odkryłam koc. Położyłam poduszki w należytej postawie i zeszłam na dół. Gdzie są wszyscy .. ?
- Violu ? German ? Haloo !
- Angie już się obudziłaś ? - Usłyszałam głos dobiegający z kuchni.
- Tak .. - Odpowiedziałam Oldze. Wyjęłam twarożek i zaczęłam smarować kromki chleba. - Gdzie jest German ? - Powiedziałam zagryzając kawałek chleba.
- Pojechali ..
- Gdzie?
- Na cmentarz.
- Olga chwila jak to na cmen. - Dopiero za chwilę sobie przypomniałam. Dziś jest .. rocznica śmierci Marii. Jak mogłam zapomnieć! German widocznie nie chciał mnie budzić. Ale przecież .. pamiętam ten dzień. To był właśnie 3 grudnia. Śnieg gęsto padał.. To przez ten przeklęty śnieg! Wszystko było by inne ! Nie mogę teraz o tym myśleć. Wzięłam portfel i się ubrałam. Szybko wyszłam z domu jeszcze przed tym aż zrobi się ciemno. Wzięłam taxi i dojechałam. Błądziłam wśród nagrobków obserwując każdy z kolei. Łzy kręciły mi się w oku. Nie lubiłam tego miejsca jednak tu pochowano moją siostrę. Przed wejściem kupiłam znicz. Podbiegłam do Germana i Violetty. Violetta oparta była o ramię swojego taty i patrzyli się na grób.. Bez słowa postawiłam znicz i zapaliłam go na grobie mojej siostry. Dużymi literami napisane było
'' Maria Castillo ( Carrara )
1973 - 2000 R. ''
Minuta ciszy. Niepotrzebna ta śmierć! Poczułam jak mój makijaż staje się rozmazany. Violetta też płakała .. to jej mama. German się jakoś trzymał. Dopiero po chwili zobaczyłam że przyszli do nas Olga i Ramallo . Modliliśmy się za Marię a następnie razem ledwo mieszcząc się w samochodzie pojechaliśmy do domu. W domu Olga wzięła się za kolację a ja przez ten czas chciałam wyciągnąć z szafki jakąś książkę jednak uznałam że wszystkie już przeczytałam i muszę wypożyczyć nowe. Spakowałam książki do torby i pojechałam do biblioteki. W bibliotece wybrałam kilka nowych książek romantycznych i kilka kryminalnych . Uwielbiam czytać i gdybym mogła to robiłabym tylko to jednak nie mam czasu. Przywiązanie do nowej książki i nowych bohaterów nie jest łatwe bo nie zawsze wiem czy ich polubię. A skończenie książki jest jeszcze trudniejsze bo trzeba pożegnać się z światem który mam w głowie. Lubię też czytać książki o koniach. Z trudem wyszłam z biblioteki i wróciłam do domu. Kolacja była już na stole zdałam sobie sprawę że przesiedziałam po za domem aż godzinę. Usiadłam a na rogu zawiesiłam moją torebkę. Wypadł mi z niej telefon więc schyliłam się żeby go podnieść ale poczułam skurcz. Posiedziałam chwilę i wzięłam łyka wody. Nie przestawał ale próbowałam udać że nic mi nie jest.
- Angie na pewno wszystko w porządku ?
- wszystko dobrze. - Wzięłam się za dalsze jedzenie. Po zjedzeniu poszłam przebrać się w wygodne dresy i bluzę. Strasznie mi zimno. Stanełam przed lustrem i się sobie przyjrzałam .. rzeczywiście mam większy brzuch ale czy aż tak? Spojrzałam za okno. German i Ramallo odśnieżali parking. Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się za książke z herbatą. Nalałam wody do czajnika i usiadłam przy barku czekając aż się zagotuje.
- Angie masz jakieś nowe książki ? - Powiedziała Viola przewalając stos stojących książek.
- Jak widzisz .. - Wzięła chyba 2 i spowrotem poszła na górę. German wrócił do domu i przyniósł jakiś list dał mi go , i poszedł znowu odśnieżać. Otworzyłam ładnie zapakowaną kartkę. Było to zaproszenie o mniej więcej takiej treści
'' Zapraszam Sz.p Angeles Castillo i Germana Castillo na przyjęcie charytatywne '' Podaj dłoń'' na którym organizowana będzie zbiórka pieniędzy
- Przedstawicielstwo fundacji '' Pomoc dzieciom ''
Pytanie: Skąd to się wzięło ? German jest tym panem biznesowym i dostajemy takie zaproszenia. Zazwyczaj odnoszą się do niego. Pewnie pójdziemy. Zaraz po tym jak wrócił do domu zrobiłam mu kawę a sobie herbate i powiadomiłam go o tym. Zgodził się bo nie miał w tym dniu dużo pracy. Wyszłam z kuchni i na osobności zadzwoniłam do Pabla
- Halo Pablo . Jak siętrzymasz?
- W miarę .. nie mam dobrych wieści.
- Opowiadaj ..
- Gregorio wzniósł na mnie skargę.
- Znowu ? Nie przejmuj się to tylko Gregorio.
- Ja się sobą nie przejmuję ale ta skarga dotyczy również ciebie. Mogą nas wyrzucić ze studia !
___________________________________________________-
I jest rozdział :) Mam nadzieje że pasuje bo jest krótki. ;3
Podoba się - Zostaw koma
Nie podoba się - Zostaw koma
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie
Daria ♥
Podniosłam głowę i odkryłam koc. Położyłam poduszki w należytej postawie i zeszłam na dół. Gdzie są wszyscy .. ?
- Violu ? German ? Haloo !
- Angie już się obudziłaś ? - Usłyszałam głos dobiegający z kuchni.
- Tak .. - Odpowiedziałam Oldze. Wyjęłam twarożek i zaczęłam smarować kromki chleba. - Gdzie jest German ? - Powiedziałam zagryzając kawałek chleba.
- Pojechali ..
- Gdzie?
- Na cmentarz.
- Olga chwila jak to na cmen. - Dopiero za chwilę sobie przypomniałam. Dziś jest .. rocznica śmierci Marii. Jak mogłam zapomnieć! German widocznie nie chciał mnie budzić. Ale przecież .. pamiętam ten dzień. To był właśnie 3 grudnia. Śnieg gęsto padał.. To przez ten przeklęty śnieg! Wszystko było by inne ! Nie mogę teraz o tym myśleć. Wzięłam portfel i się ubrałam. Szybko wyszłam z domu jeszcze przed tym aż zrobi się ciemno. Wzięłam taxi i dojechałam. Błądziłam wśród nagrobków obserwując każdy z kolei. Łzy kręciły mi się w oku. Nie lubiłam tego miejsca jednak tu pochowano moją siostrę. Przed wejściem kupiłam znicz. Podbiegłam do Germana i Violetty. Violetta oparta była o ramię swojego taty i patrzyli się na grób.. Bez słowa postawiłam znicz i zapaliłam go na grobie mojej siostry. Dużymi literami napisane było
'' Maria Castillo ( Carrara )
1973 - 2000 R. ''
Minuta ciszy. Niepotrzebna ta śmierć! Poczułam jak mój makijaż staje się rozmazany. Violetta też płakała .. to jej mama. German się jakoś trzymał. Dopiero po chwili zobaczyłam że przyszli do nas Olga i Ramallo . Modliliśmy się za Marię a następnie razem ledwo mieszcząc się w samochodzie pojechaliśmy do domu. W domu Olga wzięła się za kolację a ja przez ten czas chciałam wyciągnąć z szafki jakąś książkę jednak uznałam że wszystkie już przeczytałam i muszę wypożyczyć nowe. Spakowałam książki do torby i pojechałam do biblioteki. W bibliotece wybrałam kilka nowych książek romantycznych i kilka kryminalnych . Uwielbiam czytać i gdybym mogła to robiłabym tylko to jednak nie mam czasu. Przywiązanie do nowej książki i nowych bohaterów nie jest łatwe bo nie zawsze wiem czy ich polubię. A skończenie książki jest jeszcze trudniejsze bo trzeba pożegnać się z światem który mam w głowie. Lubię też czytać książki o koniach. Z trudem wyszłam z biblioteki i wróciłam do domu. Kolacja była już na stole zdałam sobie sprawę że przesiedziałam po za domem aż godzinę. Usiadłam a na rogu zawiesiłam moją torebkę. Wypadł mi z niej telefon więc schyliłam się żeby go podnieść ale poczułam skurcz. Posiedziałam chwilę i wzięłam łyka wody. Nie przestawał ale próbowałam udać że nic mi nie jest.
- Angie na pewno wszystko w porządku ?
- wszystko dobrze. - Wzięłam się za dalsze jedzenie. Po zjedzeniu poszłam przebrać się w wygodne dresy i bluzę. Strasznie mi zimno. Stanełam przed lustrem i się sobie przyjrzałam .. rzeczywiście mam większy brzuch ale czy aż tak? Spojrzałam za okno. German i Ramallo odśnieżali parking. Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się za książke z herbatą. Nalałam wody do czajnika i usiadłam przy barku czekając aż się zagotuje.
- Angie masz jakieś nowe książki ? - Powiedziała Viola przewalając stos stojących książek.
- Jak widzisz .. - Wzięła chyba 2 i spowrotem poszła na górę. German wrócił do domu i przyniósł jakiś list dał mi go , i poszedł znowu odśnieżać. Otworzyłam ładnie zapakowaną kartkę. Było to zaproszenie o mniej więcej takiej treści
'' Zapraszam Sz.p Angeles Castillo i Germana Castillo na przyjęcie charytatywne '' Podaj dłoń'' na którym organizowana będzie zbiórka pieniędzy
- Przedstawicielstwo fundacji '' Pomoc dzieciom ''
Pytanie: Skąd to się wzięło ? German jest tym panem biznesowym i dostajemy takie zaproszenia. Zazwyczaj odnoszą się do niego. Pewnie pójdziemy. Zaraz po tym jak wrócił do domu zrobiłam mu kawę a sobie herbate i powiadomiłam go o tym. Zgodził się bo nie miał w tym dniu dużo pracy. Wyszłam z kuchni i na osobności zadzwoniłam do Pabla
- Halo Pablo . Jak siętrzymasz?
- W miarę .. nie mam dobrych wieści.
- Opowiadaj ..
- Gregorio wzniósł na mnie skargę.
- Znowu ? Nie przejmuj się to tylko Gregorio.
- Ja się sobą nie przejmuję ale ta skarga dotyczy również ciebie. Mogą nas wyrzucić ze studia !
___________________________________________________-
I jest rozdział :) Mam nadzieje że pasuje bo jest krótki. ;3
Podoba się - Zostaw koma
Nie podoba się - Zostaw koma
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie
Daria ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)