sobota, 16 listopada 2013

O Germangie rozdział 50 ; *

* German *
Szybko wszedłem do domu. Spojrzałem na łóżko Angie. Z zawahaniem podszedłem i spojrzałem na podpisy. Fakt były takie same i zaczynały się na J później A ale to nie znaczy że są to podpisy Jacoba. Nie no , po co ja oszukuję sam siebie. Co ona ma z tym wspólnego. Na jednej kartce był zwykły podpis. Na drugiej zaś , znajdował się '' Plan zadań '' przy każdym oczywiście postawiony znaczek '' zrobione ''. Nie wiem co z tym jest. Do pokoju weszła Violetta a w tej samej chwili zadzwonił mój telefon. Była to Angie więc musiałem odebrać. Viola ze smutkiem w oczach wyszła z pokoju.
- Cześć German.
- Jak się czujesz? - Zapytałem .
- W miarę .. wiem że teraz chcesz żebym ci się wytłumaczyła co oznaczają te kartki ale ..
- Czy to podpis Jacoba ?
- T.. tak.
- A co ma wspólnego on z tym .. z tym ..
- Znalazłam to w walizce Marii. - Osłupiałem. Telefon wypadł mi z rąk ale Violetta go podniosła i przyłożyła słuchawkę do ucha. Musiałem zabrać jej telefon.
- Angie .. natychmiast do ciebie przyjadę.
- Jade z tobą ! - Wtrąciła się Violetta.
- Nie Violu przykro mi .Muszę załatwić ważne sprawy.
- Niech żadne z was nie przyjeżdża. Tyle ile powinieneś wiedzieć German to wiesz. A ty Violu  - Włączyłem na głośnomówiący. - nie martw się. Ze mną i twoją siostrą wszystko w porządku. Pa. - Odłożyłem telefon i usiadłem na łóżko. Odetchnąłem .. ale nie z ulgą. To oznacza jedno .. ten pajac ma coś wspólnego ze śmiercią Mari ! Rzuciłem telefonem o ścianę. O dziwo nie rozleciał się .. niestety..
* Angie *
Powoli odzyskiwałam siły. Chciałam iść zapytać się kiedy mogę wyjść. Doszłam do recepcji i skierowali mnie do punktu informacyjnego. Nie miałam sił go szukać więc zapytałam mojego lekarza.
- Jeszcze dziś wieczorem.
- Dlaczego dopiero wieczorem?
- Proszę pani , miała pani omdlenie z próbą śpiączki. Musimy sprawdzić czy z dzieckiem wszystko w porządku - Zaczęłam się  denerwować. Zrobiło mi się gorąco ale złapałam oddech i minęło. Chciałam kontynuować rozmowę z lekarzem ale zobaczyłam Jacoba. Szybko schowałam się za automat z napojami. Nie miałam najmniejszej ochoty na niego patrzeć. Byłam w piątym miesiącu ciąży , zemdlałam a ten cholerny Jacob .. chyba za .. zabił moją .. Nie umiałam tego wypowiedzieć. Po prostu musiałam wziąć się w garść i iść w spokoju do sali. Nie sądziłam jednak że J. mnie złapie. Zignorowałam go i '' niby niechcący '' machnęłam ręką tak , że uderzyłam go w oko. Biedactwo .. Zamknęłam mu drzwi przed nosem jednak on wszedł z powrotem. W ręku trzymał ozdobną torebkę. Wręczył mi ją i usiadł na krześle obok.
- Co zrobiłeś .. - Mruknęłam zdenerwowana.
- Słucham ?
- Co zrobiłeś z moją siostrą !! - Podniosłam się i poczułam ucisk w prawej części brzucha.
- Jaką siostrą ?!
- Nie udawaj .. proszę cie tylko nie udawaj ! Zabiłeś ją ! To ty ją zabiłeś ?!
- Jakie masz na to dowody ?!
- Chcesz je zobaczyć ? Chcesz? To może pokażę ci je w sądzie .. wyjdź ! - Zamilkł. - Wyjdź w tej chwili! - Moje emocje sięgnęły końca. Nie będę dawać żeby jakiś idiota niszczył mi resztkę poczucia wartości ! ..
__________________________________________________________
Nudna sobota robi swoje XD Jutro też będzie rozdział ;3 Mam nadzieję .. postaram się go napisać. Dziś jest no .. krótki. Sory :C
Jutro jeszcze przed 15 napiszę i raczej nie będzie przez tydzień .. mam problemy ze wzrokiem.
Minimum 5 opinii = nowy rozdział ;-;
Dziękuje za przeczytanie ; )
Daria ;3

środa, 13 listopada 2013

O Germangie rozdział 49 + info ;33

Info na dole xD
_________________________________
* Angie *
Nie możliwe .. czy to Jacob. Naprawdę to Jacob? Coraz głębiej zastanawiałam się co on ma wspólnego z .. wypadkiem mojej sio .. siostry. Otrząsnęłam się i pobiegłam do domu. Zdziwiony moją miną German zatrzymał mnie przed wejściem na schody.
- Gdzie tak pędzisz?
- Później ci powiem - Napływające do moich oczu łzy zdenerwowania , powoli zamieniały się w płacz.
- Ej , może nie wiem o co chodzi ale spokojnie- German mocno mnie przytulił.  - Zrobić ci coś do picia ?
- Nie dziękuje - Niechętnie opuściłam ramiona Germana i pobiegłam na górę. Wyciągnęłam karteczkę i zaczęłam prowadzić '' dochodzenie ''. Porównałam podpis Jacoba z podpisem na kartce.Zgadzają się .. co on zrobił? Nie wiem ! Przed oczami zobaczyłam mgłę. Poczułam ucisk w brzuchu i szum w uszach..
- Ger..
<><><><><><><><><><><><><><><><><>
Piszczenie sprzętu elektrycznego nad moją głową wcale mnie nie uspokajało. Szybko podniosłam ciężkie powieki. Spojrzałam na kochaną , znajomą mi twarz.
- German co mi jest ? - Wybełkotałam.
- Nie możesz pojąć.. że nie powinnaś się stresować ? Widziałam te kartki. Co to jest ? Albo .. leż spokojnie zaraz wrócę.
Spojrzałam na mój brzuch. Taki jaki był spokojnie. Spojrzałam na ściany. Wiszą tam masy jakiś portretów. Chwila .. czy to portret Jacoba ? Wzięłam leżącą poduszkę i resztką sił rzuciłam w obraz. Zanim spadł przyjrzałam mu się jeszcze dokładnie. To nie Jacob. Jestem głupia .. Po chwili spadł. Wszedł German ..
- Co t.. ?
- Eh .. spadł. - German podszedł do obrazu i spowrotem go powiesił. Zaśmiałam się .. oka do wieszania to on nie ma. Już sobie wyobrażam jak powiesi nasze zdjęcia rodzinne , które miał zamiar jeszcze w tym tygodniu umieścić na ścianie naszej sypialni.
- Powiesz mi wreszcie co mi jest? - Odzyskiwałam siły. Poczułam dreszcz ale nie informowałam o tym Germana. Po chwili zniknął. Bez paniki ..
- Zemdlałaś. I tak .. to znowu te twoje cholerne nerwy !
- Moje nerwy ? Chyba nie ja teraz z tych emocji się podniosłam ! ? - German przyjrzał się sobie i z powrotem usiadł. Bez słowa opuścił moją salę. Po chwili złapało mnie straszne zmęczenie .. Zasnęłam.
* German *
Błądziłem po korytarzach szukając automatu z kawą. Odpuszczę sobie. W małym sklepiku kupiłem butelke wody , drożdżówkę , jabłka. Powoli wszedłem do pokoju Angie. Ona spała. Położyłem na stoliku nocnym jedzenie przy czym napisałem kartkę
'' Przepraszam , że wyszedłem bez słowa. Zadzwoń ! - German ''
I opuściłem salę Angie. Nie mam pojęcia co właściwie oznaczały te kartki którymi zaprzątała sobie głowę. Opuściłem szpital zostawiając Angie w nim samą. Poczułem w kieszeni wibracje mojego telefonu. 20 nie odebranych + 3 wiadomości. Mniej więcej wszystkie były
- Violetta
-Violetta
- Violetta
- Olga?  (...)
Oddzwoniłem , najpierw do mojej córki.
- Halo tato ? Gdzie jesteście ?
- Wyszedłem właśnie ze szpitala .
- Jak to ?! Co z tobą ?!
- Ze mną nic. Angie zemdlała i trudno było ją wybudzić.
- Mam przyjechać ? !
- Nie trzeba już wracam do domu. Muszę kończyć. Pa. - Rozłączyłem się. Wsiadłem do samochodu. Przyjechałem sam. Bez Ramalita.  Jechałem powoli bo ulice od śniegu są bardzo ślizgie . Za niedługo wigilia. Nie możemy teraz wyjeżdżać z Angie. Musimy poczekać.. przykro. Stojąc w korku zaobserwowałem śnieg. Zazwyczaj w Buenos Aires zarówno jak i w Argentynie śnieg nie pada. Święta spędzamy robiąc bałwany z piasku na plaży i wylegując się na słońcu. Nikt nie był przygotowany na tą zimę. Szarmancko zachamowałem. Był krok od potrącenia rowerzysty. Zatrzymał się , spojrzał na mnie wrogo i podjechał mi do okna samochodu. Poznałem że to ten cały Jacob ..
- Czego chcesz?
- Może byś pilnował swojej żony.
- Skończ .
- Aa to ty nic nie wiesz? Przyszła do mnie dziś z błaganiem o podpisanie. Ślicznie ubrana , wymalowana. To chyba nie dla ciebie co ? - Nie zważając na niego pojechałem dalej.
- Na środku ulicy się nie stoi ! - Krzyknąłem z daleka. Byłem zażenowany jego zachowaniem. Jak można być tak oschłym. Może to na kartce to był podpis Jacoba ? ....
__________________________________________________________
Około tygodnia nie było rodziału :c Szkoda ale zgubiłąm 2 klucze od szafki i miałąm karę bla bla bla (..) + Te info ! Super super super .. było 11 komentarzy ! Fakt że kilka z anonima. Ale i tak dziękuje!Jeden szczególnie poprawił mi humor. Wszystkie komentarze są dla mnie fantastyczne ale, że temu komuś chciało się tyle pisać i to na temat mojego '' talentu ( ja i talent hah xD ) '' do pisania! :) Szkoda że z anonima ! :C Po za tym .. dziękuje za te prawie 21.000 wyświetleń. Jesteście cudowni ;* XD
Okej minimum 5 komentarzy - Nowy rozdział.
Dziękuje za przeczytanie ! :3
Daruńcia XD ♥

niedziela, 10 listopada 2013

* O Germangie rozdział 48 *

* Angie *
Chciałam zapytać się Germana o co chodzi i czy wie coś na ten temat. Postanowiłam jednak zaczekać i go nie denerwować. Rozczytałam jeszcze znajomy mi podpis. Co prawda był nieczytelny ale ja go znałam .. Już wiem ! Zerwałam się z kanapy i bez słowa wybiegłam na dwór. Zapomniałam nawet wziąć kurtkę. Przykryta bluzą wsiadłam do taksówki. Pojechałam prosto do domu Pabla. Zapukałam .. cisza. Dopiero gdy zadzwoniłam to otworzył mi Pablo .. w szlafroku ?
- Chciałam się ciebie coś zapytać. - Powiedziałam z powagą.
- Słucham ? - Nie chciał wpuścić mnie do środka. Jednak gdy zobaczył że stoje w samej bluzie to '' zlitował '' się i zaprosił mnie do środka. 
- Poznajesz to pismo ?
- Nie ..
- Na pewno nie ?
- Już wiem! Podpis .. Jacoba ? - Pablo doskonale wiedział kto to Jacob. Nigdy nie darzył go sympatią bo był to jego konkurent .. o mnie.
- Tak .. podpis Jacoba. Znalazłam tą karteczkę w walizce .. w walizce z której kiedyś korzystała Maria. Czy Jacob ma coś z tym wspólnego ?- Powiedziałam a niewinna łza zakręciła mi się w oku.
- Nie wiem Angie .. ja serio nie wie.. - Usłyszałam kobiecy głos z góry. 
- Kto to Pablo ? - Powiedziała kobieta równie w szlafroku z poczochranymi włosami . Schodziła po schodach a w ręku trzymała szklankę wody. Dopiero później poznałam że to Clarisa ..
- Przeszkodziłam ? Lepiej będzie jak już pójdę .- Pablo chciał mnie złapać ale ja '' wybiegłam '' za drzwi jego domu. Nie chciałam się nad tym nawet zastanawiać. Ale ta myśl mnie męczyła. Co robiła u niego ta kobieta? Nie wiem , nie moja sprawa. Postanowiłam działać w sprawie Jacoba  i tej karteczki .. to wszystko mnie powoli przerasta ale muszę być silna. Jestem coraz większa ( w sprawie ciąży ). Pojechałam do domu Jacoba ..
  ><><><><><><><><><>
Stanęłam przed wielkim domem , można powiedzieć ''  Willą ''. Śnieg zsunął się z dachu a ja podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam do dębowych drzwi.
- Angie ? Co tu robisz ? - Jacob na początku wyciszył muzykę która dosłownie '' Dudniła '' z wielkich głośników.
- Mogę wejść ?
- Jasne - Gestem skierował mnie ku wejściu. W domu miał .. pięknie. Skórzane kanapy , wielkie telewizory , eleganckie żyrandole. Jak w jakimś zamku. Ale nie na tym chciałam się skupić.
- Słuchaj Jacob .. chciałam się ciebie zapytać czy mógł byś tu podpisać ? Najlepiej nieczytelnie. - Uśmiechnęłam się. Chciałam żeby wyglądało to naturalnie.
- A czemu ?
- Po prostu .. wiem że nie jesteśmy ostatnio blisko .Ale chciałam żebyś mi pomógł/
- W czym ?
- Pamiętasz szkołę w której uczyliśmy się gdy byliśmy młodzi ?
- Studio 25 ?
- Tak! Chciałam żeby zostało odnowione i potrzebuję wsparcia kilkunastu osób. Chcę żeby młodzi uczniowie również mogli się w niej uczyć i spełniać marzenia - W sumie przyszedł mi do głowy całkiem niezły pomysł. Kiedyś może naprawdę go zrealizuję.
- Jasne .. zrobię wszystko żeby przypomnieć .. zdarzenia sprzed lat. A zwłaszcza te miejsce w którym ty i ja ..
- Jacob! Podpisujesz czy nie ! - Wziął do ręki długopis i patrząc na mnie podpisał pustą kartkę. Rzuciłam '' pa '' i wyszłam szybko z jego domu. Nie spodziewałam się że mam tak niedaleko do mnie. No nic.. wyjęłam kartkę z podpisem Jacoba . Chciałam wyjąć również tą z tamtym podpisem .. nie mogłam jej znaleźć. Zostawiłam ją u Pabla? Po chwili jednak znalazłam. Chciałam zobaczyć czy podpisy są takie same .. Dobra chwila prawdy. Odetchnęłam głębokim oddechem i zajrzałam na karteczkę.
- To nie może być prawda ? - Mruknęłam ..
_______________________________________________________________________
Nudna niedziela  a więc rozdział ! :3 Mam mało weny ale bardziej fantazjuje xD
4 komy - New rozdział ! :)  PS: zabraszam do dodania siebie do moich obserwatorów ;3 ;)
A no i dodałam funkcję anonimowego komentowania więc teraz liczę na jeszcze więcej komów :*

czwartek, 7 listopada 2013

O Germangie rozdział 47 .

* Angie *
Nie miałam już siły prosić Vilu żeby mnie wpuściła. Zeszłam na dół. Przysiadłam na kanapie. Usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu.. Siedziałam na nim .. Serio ? Wyjęłam go dzwonił Diego. O nie ! Zapomniałam przekazać Vilu że Diego tu był. Teraz jeszcze bardziej się na mnie denerwuje. Wstałam i poszłam na górę.. jednak w połowie się zawróciłam a zaraz spowrotem poszłam. Zapukałam do jej drzwi jeszcze raz . Niechcący usłyszałam męski głos. Był to German ..
- Ale tato przecież nie wie..
- Violetta musisz zapamiętać ! nie ruszaj rzeczy Angie !
- One leżał.. proszę ! - Violetta usłyszała jak do niej pukałam. Nie chciałam wchodzić i wbiegłam do łazienki jeszcze przed wyjściem Germana z pokoju Violi. Skąd German wiedział że Violetta .. znaczy się ja i Violetta .. no po prostu była sprzeczka. Nie wiem.. Zebrałam porozrzucane kartki na korytarzu. Upadły mi .Znalazłam kilka pustych pięciolinni .. szkoda żeby się zmarnowały..
><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
Szybkim krokiem doszłam do studia. Pablo już pracuje więc na pewno go spotkam. Żeby przypadkiem nie zagłuszać lekcji to zapukałam. Przez szybę Pablo zobaczył że to ja. Wyszedł do mnie ..
- Cześć ! - Powiedział po czym przytulił mnie. - Przyszłaś po coś ?
- Chciałam dać ci to . - Wręczyłam Pablowi piosenkę którą skomponowałam jakąś godzinę temu.
- Co to  ?
- Piosenka ..
- Ale ona nie ma tekstu .
- Dlatego właśnie daje ci ją żebyś sam je napisał. Miłej roboty - Uśmiechnęłam się i dałam buziaka Pablowi. - Idę się przejść po studiu .. no pa.
Spacerowałam i oglądałam salę. Niektóre były puste więc do nich zajrzałam , niektóre były zajęte więc starałam się nie przeszkadzać i szybko przemknęłam przed drzwiami. Rzuciła mi się w oczy sala do śpiewu. Usłyszałam jak Clarisa - Bo tak ma na imie nauczycielka która mnie zastępuje , śpiewała piosenkę. Muszę powiedzieć .. nieźle. Ma czysty głos , ładną barwę , uczniowie ją chyba lubią. Zauważyłam że Clarisa podchodzi do drzwi.
- Angie ? Chcesz to wejdź.
- Nie dziękuje - Podziękowałam jednak i wyszłam ze studia.
W domu zobaczyłam przy schodach 2 walizki. Ktoś się wyprowadza? Zajrzałam do nich .. puste.
- German po co te walizki ?
- No jak to po co , pakujemy się. 
- Chyba nie zrozumiałam ironii.
- Lecimy do Paryża ..
- Proszę cie nie żartuj sobie.
- Angie mówię poważnie! Jutro mamy termin wylotu. - Myślałam przez chwilę. Rzeczywiście .. nie mieliśmy podróży poślubnej. Zeszła Violetta. Chciała coś powiedzieć ale się zatrzymała i podeszła do mnie. Cicho powiedziała '
- Przepraszam nie powinnam się tak zachowywać. - Mrugnęłam do niej i jakby nigdy nic zaczęłyśmy rozmawiać. Przekazałam jej żę był Diego. Powiedziała że lepiej było jak jej nie powiedziałam. Nie jestem pewna co miałam na myśli ale nie chce sobie tym zaprzątać głowy. German trzepał z kurzu walizki które ostatnio nie były używane .. naszczęście. Najlepiej żyje się tu .. German i Violetta chyba też są zadowoleni i z tego co słyszę.. nie mają zamiaru się przeprowadzić. Jednak z walizek nie była użwyana około 10 lat ... dlatego że to walizka po Marii. Nagle German zamilkł ..zaczął przeglądać jakieś kartki. Podeszłam do niego i spojrzałam .. było na nich napisane
'' - Przeciąć drut od hamulców
- Przedziurawić koło ''
O co chodzi ? Czemu .. Maria miała to w swojej walizce ?
~_________________________________-
Nie było 4 komów .. zawiodłam się. Nie wiem czy ktoś to czyta.
Jeśli czytasz to zostaw komentaa :d
Minimum 4 komentarze - New rozdział .
Z góry dziękuje za przeczytanko ♥
Dariia ♥ xd

wtorek, 5 listopada 2013

* o Germangie rozdział 46 *

* Angie *
Po tym German szepnął mi do ucha.
- Kocham was.  - Zarumieniłam się i wstałam z jego objęć. Otworzyłam drzwi i usłyszałam szybki drept. Kto to?
- Violu ? - Zajrzałam do jej pokoju. Siedziała i czytała książke. - Podsłuchiwałaś ?
- Pff.. no skąd. Mam 17 lat jestem już dojrzała to dopiero była by dziecinada co nie ?
- No to w takim razie przekaże ci wieści osobiście ..
- Słucham ? - Udała że wczytała się w książkę.
- Będziesz cio..
- To cudownie Angie ! Cieszę się ! - Popatrzyłam na nią podejrzanym wzrokiem.
- Ale ja jeszcze nie skończyłam.
- Oj .. nie ten moment. - Powiedziała po cichu do siebie. - No dobra przepraszam po prostu nie umiałam się powstrzymać żeby dowiedzieć się.. Będę chrzestną?
Nagle coś mi się zaświeciło. Możemy wziąć Violettę za Chrzestną. Ale to nie czas na takie zastanowienia. Uśmiechnęłam się do niej i wyszłam z pokoju.  Nie byłam w stanie nic zdziałać bo byłam strasznie zmęczona. Jedyną opcją było pójście spać.
<><>< Nowy dzień ><><>
Obudziłam sięi pierwsze co zrobiłam to obejrzałam się czy mój mąż leży obok. Nie było go. Spojrzałam na zegarek i wszystko się wyjaśniło. On pracuje a ja po prostu śpię do 10:00. Muszę to zlikwidować i wstawać wcześniej. No nic. Nie mam zamiaru dziś nigdzie wychodzić więc wyciągnęłam z szafy nieuciskające dresy i bluzę z kapturem. Znowu nie zdążę na śniadanie. Zeszłam na dół i zajrzałam do gabinetu Germana. Na początku mnie nie zauważył ale gdy zorientował się że stoję podszedł do mnie i dał mi krótkiego buziaka w usta.
- Nowa fryzura? - Zażartował. Miałam nieuczesane włosy.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. Czemu mnie nie obudziłeś ?
- No bo tak mocno spałaś że nie dało się ciebie obudziĆ.
- Zapomniałeś?
- Tak. - Podrapał się za głowę
- Następnym razem mnie obudź. Wracaj już do tych papierów bo widzę że masz ważne sprawy. - Wyszłam. Poszłam do kuchni. Wyciągnęłam dwie paczki herbatników i mleko. Fakt że lepiej pracuję gdy żywię się takim śniadaniem.
- Cześć Angie. - Powiedziała Violetta i ugryzła herbatnika.
- Cześć. Nie jesteś w szkole ?
- Angie dziś sobota !
- Nie Violu dziś jest piątek.
- Sobota.
- Piątek.
- A chcesz się założyć? Patrz się. - Rzeczywiście myliłam się bo dziś sobota. Wzięłam z salonu stosik moich książek bo Olga jak zwykle zacznie je kłaść w różne miejsca i nie będę mogła ich znaleźć.  Zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie chciało mi się zrywać z kanapy ale musiałam. Lenistwo . Przyszła Camila , Francesca i Leon. Pokazałam im że Vilu jest na górze i spowrotem wróciłam do mojego jakże ekscytującego zajęcia. Zazwyczaj byłam aktywna a teraz te całe lenistwo już mnie przerasta. Muszę coś robić. Za chwilę ponownie zadzwonił dzwonek do drzwi. Tym razem był to Diego.
- Przepraszam cię Violetty nie ma. Wyszła z przyjaciółkami. Zadzwoni do ciebie. - Musiałam skłamać żeby uniknąć kłótni Leona i Diego. Przekażę Violi że tu był. Zapomniałam o moich płytach które dostałam jeszcze przed zwolnieniem w studiu żeby odsłuchać je , ocenić i oddać do studia. Wezmę się teraz za to. Weszłam na górę i otworzyłam moje pudełko z rzeczami '' prywatnymi ''. Przewaliłam kilka papierów ale nie mogłam znaleźć płyt. Nerwowo grzebałam w pudełku.
- Tego szukasz - W drzwiach pojawiła się Viola trzymając płyty.
- Skąd je wzięłaś ?
- Leżały i chciałam sobie odsłuchać. Trzymaj.. - Wręczyła mi do ręki kilka płyt.
- Violetta to że jestem twoją ciot.. - nie chciałam mówić '' macochą '' bo to brzmi jak z bajki '' Jaś i Małgosia '' - twoim opiekunem nie oznacza że możesz ruszać moje rzeczy prywatne !
- Angie przecież wszystko jest w takiej kolejności jak jest i nic nie zniszczyłam.
- Ale zrozum! To jakbyś po prostu zabrała nauczycielowi dziennik i pozmieniała sobie oceny! - Violetta wybiegła z pokoju i pobiegła do siebie. Trzasnęła drzwiami Próbowałam do niej wejść ale się zamknęła. Czy ja właśnie się z nią pokłóciłam ?!
___________________________________-
W końcu jest rozdział ! :)
Podwyższam stawke
4 opinie - Nowy rozdział :O
Z góry dziękuje za przeczytanie ! : *
I dziękuje za te prawie 20.000 wyświetleń. To powoduje u mnie naprawdę szczery uśmiech na twarzy ;3
Daria ♥

czwartek, 31 października 2013

* o Germangie rozdział 45 *

* Angie *
- Gdzie byłaś ?  - Przywitał mnie poważny German.
- Na dworzu. Chyba nie będziesz mnie sprawdzał ?
- '' Po części mogę bo jestem twoim mężem '' - Zacytował mnie. Strasznie mnie to zdenerwowało.
- Odpuść sobie. - Wbiegłam na górę i usiadłam na łóżku. Co on do mnie ma ?
- Angie przepraszam. Jakoś tak się zdenerwowałem bo ...
- Bo widziałeś mnie z Jacobem ? Tak wiem. Ale spokojnie. Nie byłam z nim bliżej niż 2 metry. - German powoli ujął mój podbródek i pocałował. Staliśmy tak przez chwilę.
- Ee.. nie będę może przeszkadzać.
- Nie  nie , chodź Violu. - Speszyłam się trochę. German próbując nas uniknąć wyszedł szybko zamykając za sobą drzwi. Usiadłam na fotelu.
- Bo Angie wiesz.. ja znalazłam ..
- Co znalazłaś ?
- Taki śliczny wystrój na pokoik dla dziecka
- Violu proszę cię...
- No co ? Jak najszybciej idź na USG. A z resztą teraz chodź już na kolację.
- To zdążę ?
- Zostało dla ciebie.
Zeszłam na dół. Apetyt bardzo mi dopisywał. Zwłaszcza że po 2 miskach sytych sałatek ( Olga dba o moje zdrowie ) jeszcze zrobiłam sobie 2 kanapki z kremem czekoladowym. Mam dość tego ciągłego zdrowego odżywiania się. Po dzisiejszym dniu byłam wykończona. Ogarnęłam się trochę i poszłam spać.
<><>< Nowy dzień godzina 15:30 ><><><
Skończyłam mój makijaż. Poprawiłam jeszcze włosy. Włożyłam do torebki portfel , telefon bo zazwyczaj o nich zapominam. Spojrzałam na zegarek. Kurcze muszę się śpieszyć. Przed domem czekało już na mnie taxi. German i Ramallo gdzieś pojechali a ja nie będę na nich czekać no trudno. To już dziś mikołajki ? Pięknie przystrojone , błyszczące Buenos Aires rzucało się w oczy. Śnieg dodawał rozjaśnienia. Nie ustawał .. cały czas padał.  Szarmancki kierowca taksówki się zatrzymał. Wysiadłam z samochodu ale zapomniałam zapłacić. Usłyszałam klakson.. czy ludzie nie umieją tu poczekać ? Załatwiłam tą sprawę i szybko wyszłam do szpitala. Musiałam jeszcze czekać więc niepotrzebnie się tak śpieszyłam jednak lepiej dmuchać na zimne.
- Angeles Castillo.
- To ja. - Powiedziałam po czym weszłam do gabinetu znanego mi lekarza.
- Jak się pani czuje ? Nie przeciąża pani się za bardzo? Zmiana klimatu wpływa na samopoczucie w ciąży.
- W miarę jednak bez rewelacji. - Lekarz zaczął robić USG. Leżałam i patrzyłam na małego człowieka na ekranie. Słabo było widać ale to już 4 miesiąc , płeć można spokojnie odkryć.
- Gratuluję . Będzie miała pani .. - Lekarz się zatrzymał , spojrzał jeszcze raz na ekran. - Córeczkę.  - Odetchnełam ale dopiero za chwile do mnie dotarło że będę miała córkę. Strasznie się ucieszyłam. Przez resztę USG uśmiech nie znikał mi z twarzy. Dopiero w momencie kiedy na ekranie nie widziałam już mojej małej dziewczynki to nie byłam zadowolona. Wracając zadzwoniłam po Ramalla który powinien już wrócić. Przyjechał a ja pędem wsiadłam do samochodu. Obejrzałam się i zobaczyłam Germana. Widocznie dopiero wracali.
- German mam dla ciebie wiadomość. Ale to dopiero w domu.
Po dojechaniu do domu zabrałam Germana do pokoju i chciałam mu wszystko powiedzieć. Zadzwonił mu telefon.
- Muszę odebrać .
- Nie! - Zabrałam mu go z ręki - To może poczekać ! Co ejst ważniejsze .. ja czy biznesy ?  - Osłupiał.  - Będziesz miał córeczkę. - German się strasznie zdziwił ale za chwilę uśmiechnął , złapał mnie w pasie i mną '' zakręcił '' .
________________________________
HAPPY END tego rozdziału. xd
2 opinii - nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie ;*
Daria ♥

poniedziałek, 28 października 2013

Z Pamiętnika Violetty rozdział 1.

Mam prawie 16 lat i tatę , którego uwielbiam.
Mam kasztanowe włosy i brązowe oczy.
W głowie dużo pytań i mało odpowiedzi.
Urodziłam się w Buenos Aires,
ale potem mieszkałam tu i tam.
Chcę poznać świat i zebrać moje marzenia
i sekrety w pamiętniku
                     Mam na imię
                               VIOLETTA
                                    To właśnie ja.
* Rozdział 1. *
To znowu ja. Znów jestem w podróży. Tata jest inżynierem ochorny środowiska i dużo podrużuje służbowo. A ja jeżdże z nim. W tej chwili jesteśmy na lotnisku, po raz enty się przeprowadzamy. Zdecydował sięwrócić do Buenos Aires dlatego wyjeżdżamy z Madrytu, w którym mieszkaliśmy przez ostatnich kilka lat. Trochę mi smutno , ale też jestem ogromnie ciekawa Argentyny. Tym razem bardzi chcę już być na miejscu , ponieważ wracam do miasta , w którym się urodziłam. Do miasta mojej mamy , która odeszła , kiedy miałam pięć lat. Nie wiele mam wspomnień z nią związanych , ale wracam do nich myślą kiedy czuję się zagubiona... tak jak dzisiaj. No właśnie mama! Ten jej ciepły, promienny uśmiech , którym witała mnie, kiedy wracała do domu po swoich tournée. Jej całusy na dobranoc, głaskanie po włosach i żartobliwe szczypanie w policzek. Ton jej głosu, miękki i łagodny, wyćwiczony przez lata śpiewania. Pamiętam jak powtarzała ,, Violu umyłaś zęby ??? ''. ( Gdy się nad tym zastanowić, to ten głos nie zawsze był miękki i łagodny.. ). Oj, hałas silników sprowadza mnie na ziemię, Dopiero co weszliśmy na pokład a ja już piszę , żeby nie myśleś , że jesteśmy tysiące metrów nad ziemią. Piszę, piszę , piszę a teraz przestaje bo .. BOJĘ SIĘ LATAĆ I TE TURBULENCJE WCALE MNIE NIE UDPOKAJAJĄ!
                                                   ♥♥♥
Kochany pamiętniku, niedawno rozmawiałam z pewnym chłopakiem. Powiedzmy , że rozmawiałąm.. bełkotałam , bo nie wiedziałam , co powiedzieć. Robił wrażenie sympatycznego. Wydawało mi się, że chce się zaprzyjaźnić. Po chwili jednak uciekł i wyglądało to tak , jakby się przestraszył.
Ale czego ??? Popełniłam jakąś gafę ? nie zdając sobie z tego sprawy ?
Dziś nie uda mi się pewnie rozwikłać , o co mogło chodzić. W każdym razie wiem jedno : Chłopaków trudno zrozumieć. Zastanawiam się , czy kiedykolwiek się tego nauczę.. i czy kiedykolwiek będę miała chłopaka. Ratun... co to za dźwięk.
RATUNKUU !
Mimo mojego fatalnego samopoczucia jakoś się nam udało , wylądowaliśmy w Buenos Aires , najpiękniejszym mieście na świecie. Gdyby tata chociaż raz zdecydował sięzostać w jednym miejscu trochę dłużej .. poczułabym się naprawdę jak w domu. Dlaczego nie móże zrozumież , że dla mnie te ciągłe przeprowadzki są bardzo trudne ? W ostatnich latach poznałam bardzo wiele osób. Nawet miłych. Szkoda tylko, że to byli sami dorośli, koledzy taty , nawet nie zdążyłam się nauczyć ich imion. Ile to razy Giulia nazwałam Alessiem , Alessia - Giovannim, Giovanniego - Lucą. Ile gaf. Jednak nikt z nich nie zagościł na dłużej w moim życiu. I przez to wszystko ile właściwie mam przyjaciół ?  Niewielu , może ani jednego. Kiedy zmienia się miasta częściej niż ubrania , związki nie trwają zbyt długo. Gdy miałam osiem lat , odwiedzałam przez jakiś czas dziewczynkę w moim wieku. Była córką kolegi taty i w długie jesienne popołudnia , kiedy dorośli rozmawiali o budżecie,projektach i terminach, my wyciągałyśmy lalki i zmuszałyśmy je , by piły razem herbatę. We czwórkę przy stoliku w moim pokoju; ja , Ines ( Moja przyjaciółka ) , Bussi ( moja lalka ) i Bea ( przyjaciółka mojej lalki ) udawałyśmy że jesteśmy w kawiarni. Potem Ines sięprzeniosła i zostało mi tylko kilka zdjęć , na których wyglądam okropnie i nie podobam się sobie , więc nigdy ich nie oglądam :(
                     ♥♥♥
Dziś wreszcie jestem w domu , w moim starym domu. Choć tyle lat mieszkałam za granicą, to mam wrażenie , że nigdy stąd nie wyjeżdżałam. Salon z białymi kanapami , do którego wchodzi sięprzez patio, prostokątny stół , na którym układałam pierwsze puzzle... pamiętam wszystko jakby to było wczoraj.
No i jest Olga , moja Olga! Kiedy ją zobaczyłam , aż mi serce podskoczyło! Dom był pełen zapachów z jej kuchni. Olga , Olga , Olga : ależ za tobą tęskniłam przez te wszystkie lara ( ależ tęskniłam za twoim tortem czekoladowym!!! ) Jesteś najlepszą gosposią na świecie.

Tata mnie nie słycha. Wiem , wiem że nie robi tego specjalnie. Ale to niczego nie zmienia. Nie słucha też tego , co mówię na temat moich urodzin. Mam tylko nadzieję, że z Jade , sowją nową narzeczoną, nie zorganizują mi moich 16 urodzin. Mam nadzieję , że źle zrozumiałam, ale może wcale nie. Jade powtarza mi ciągle , że ona robi to sdla mnie.
Dla mnie ??? Ale ja nie chcę żadnego przyjęcia tu w Buenos Aires nie znam nikogo!
A przedewszystkim Jade nie zna mnie. Gdyby mnie znała, zauważyłaby , że nie lubię , kiedy mnie oebjmuje. Że nie znoszę , gdy za dużo i za szybko mówi. Że od jej gestykulacji zaczyna mnie boleć głowa, że jej perfumy są za mocne.
I ŻE NIE CHCE PRZYJĘCIA !
Po za tym nie wiedziałąbym , co na siebie włożyć. Mam w szafie dużo ubrań , ale nie sądzę , żeby były odpowiednie. Jeśli przyjęcie zorganizuje Jade , nawet gdyby odbywało się w naszym domu , w naszym wielkim salonie , będę musiała włożyć wieczorowąsuknie. Ja w eleganckim ubraniu? Cały czas stoi mi przed oczami taki obraz. Violetta w stroju wieczorowym - Violetta w torcie bezowym. Albo , jeszcze gorzej , Violetta - Jade. O kurcze Jade.. mam nadzieję że kiedy skończę 30 lat nie będę taka jak ona. Ma największe oczy i usta ,jakie kiedykolwiek widziałam , i bez przerwy mówi o niczym. Chyba jeszcze tego nie napisałam, ale ona już mieszk tu z nami , ma nawet swój pokój. Jak tata móże być z kimś takim ?
♥♥♥
DZIŚ MOJA GUWERNANTKA ODESZŁA !
całe szczęście bo była okropna !
Violetto , nie jedz tak szybko , nie leż rano tak długo w łóżku , nie oglądaj telewizji , nie obgryzaj paznokci , nie zostawiaj butów pod kanapą  , nie zostawiaj szklanek na podłodze , nie rozrzucaj książek po domu. Przestań śmiać się tak głośno , rzucać się tacie na szyję , gdy wraca z pracy , bazgrać. W zasadzie
VIOLETTO PRZESTAŃ ŻYĆ!
 Teraz tata chce szybko znaleźć następną. Mam nadzieję , że tym razem będzie to milsza osoba , nie robię sobie jednak większych nadziei , pamiętając te panie , które zatrudniał przez ostanie lata.
Bądźmy jednak dobrej myśli , może w tym sympatycznym mieście mieszkają sympatyczni ludzie. Ci, których spotkałam dotychczas wyglądali OK. Obsługa na lotnisk przywitała nas takimi uśmiechami że aż mi się lżej zrobiło na sercu. Kelner był wesoły i serdeczny , taksówkarz uprzejmy i szarmancki. Jak na początek , całkiem nieźle. Od dziecka uczę się w domu z własną guwernantką. Żeby było jadne pod pewnymi względami nie jest to złe. Mam więcej swobody , jeśli chodzi o plan , i w niektóre dni uczę się więcej jednego przedmiotu , w pozostałe innego. Jasne , zawsze mniej więcej tego , co jest przewidziane w programie danej klasy , bo nauczycielki , które wybiera tata, zazwyczaj są dość surowe i nie dają się za bardzo zagadać (niestety ). Kiedyś jednak chciałabym pójść od szkoły , mieć kolegów , z którymi żartuje się na przerwie i do których siędzwoni, żeby zapytać co jest zadane. Bo to chyba robią dzieciaki w moim wieku. Zadają sobie też pytania , proste pytania. Udzielają rad. Dzielą się myślami.
- Cześć nie zaznaczyłam z której strony mamy zrobić zadania, możesz mi to podać ?
- Cześć jutro jest WF? Trzeba wziąć dres ?
- Cześć , zrobiłaś już tłumaczenie z Francuskiego? Nie rozumiem ostatniego zadania.
- Cześć , dasz odpisać zadanie ?
CZEŚĆ POUCZYMY SIĘ U MNIE W DOMU ?
Cudownie brzmi to pytanie, chciałabym kiedyś zadać je jakiejś przyjaciółce.
Nauka i zadania nie sprawiały mi nigdy większych trudności. Lubię się uczyć, lubie czytać, a zwłaszcza pisać. Mam zwyczaj bazgrać na wszystkim co wpadnie mi w ręce : opakowaniach po herbatnikach , papierowych serwtkach ( W dzieciństwie też na tych z tkaniny ) , okładkach książek , tablicy , na której Olga przypina kartki z listą zakuoów , w notesie taty i oczywiście , w pamiętniku. Lubię też pisać w szkolnych zeszytwacj. Nie ma znaczenia , że zamiast o swoich myślach piszę o geografii , historii czy literaturze: w ten sposób oswajam te przedmioty i zawsze jestem całkiem zadowolona z wyniku. Po za tym przyznaję się : Uwielbiam swoje pismo !.To efekt wielu lat ćwiczeń . Przez jakiś czas miałam guwernantkę , która miała kręćka na punkcie ładnego pisania. Rosa , bo tak miała na imię , zmuszała mnie do zapisywania całych stron AAAAA BBBBB , PPPPPP ,RRRRRR , SSSSSS. Jednym słowem całe strony śmiertelnej nudy. Rosa też była nudna.. Chociażnie najnudniejsza. Lubiłam jej zapach : Mówiła , że używa francuskiej wody toaletowej , której już nikt nie kupuje , ale podejrzewam że spała z pęczkami suszonej lawendy pod poduszką. A propos nauczycielek , jedna z nich uwielbiałam archew. Miała na imię Maria i była najbardziej niesympatyczna ze wszystkich. Gdyby to zależało od niej, dawałaby mi marchewkę  , nawet na śniadanie. - Mają mnóstwo witamin , są zdrowe , a kiedy ciało jest zdrowe , mózg lepiej pracuje - mówiła zawsze. Możliwe. Mój jednak działa lepiej, kiedy na śniadanie jem herbatniki i pijęmleko . ________________________________________________________________________________ KONIEC PIERWSZEGO ROZDZIAŁU ! :) Napisałam się przez 2 dni ! PS: Na dole jest nowy rozdział o Germangie zapraszaaaaam ♥ // :** Nowy rozdział w listopadzie !