niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział IX - Szczery uśmiech.

- Angeles -
Wieczorem, zmęczona i obolała położyłam się do łóżka. Nie zabrakło wizyty Violetty. Nie mogłam jej powiedzieć, że będzie miała '' rodzeństwo ''. To nie był odpowiedni moment. Wszystko na szybko? To zdecydowanie za bardzo pochopne wnioski. Przez połowę dnia, siedziałam w moim pokoju czytając książki kryminalne, bo te najbardziej lubię. Zajmowałam się też takimi rzeczami jak papiery wstępne do studia, bo moim zadaniem jest wypełnić je jeszcze raz. Zamierzam wrócić. Na razie to raczej niemożliwe. Może rok, i dojdę do siebie, a bardziej, urodzę dziecko. Myślałam nad tym szczerze, i uświadomiłam sobie, jak bardzo musze o siebie dbać, jak potrzebne mi będzie wsparcie Germana, i jak cudownie będzie trzymać w ręku swoje własne dziecko. Bałam się, cieszyłam, niepokoiłam, huśtawka emocji. Gdy zasypiałam, na rogu łóżka ktoś usiadł, a potem położył dłoń na moim udzie.
- Do późna pracowałem.
- Wiem, nie mam ci nic za złe.
- Co z nami?
- Dobre pytanie, spróbuj sobie na nie odpowiedzieć.
- Będziemy rodziną.
Usmiechnął się tak szczerze. Przełożył swoją dłoń na mój brzuch. Nie było właściwie nic widać. Może robiłam się trochę okrąglejsza.
- Ciekawe w kogo pójdzie. - Stwierdziłam.
- Inteligencją i urokiem osobistym w tatę, a urodą w mamę.
- Ej, trzymaj poziom. - Zaśmiałam się.
Energicznie złapałam Germana za koszulę, i pocięgnęłam ku sobie. Pocałowałam go, i puściłam. Spojrzał na mnie swoim uwodzącym wzrokiem, po czym odwrócił się, rzucając jeszcze jedno mrugnięcie, i wyszedł. Mimo skurczów, zasnęłam dość spokojnie.
- German - ( Odmiana na samca, wowowowo )
Od razu po przebudzeniu wybrałem się do Angie. Zapytałem jak się czuje, podałem kawę i trochę z nią pogadałem. Byłem głową w chmurach. Myślałem o naszej rodzinie, o dziecku, czy jest szansa abyśmy zostali małżeństwem. Planuję coś, ale w szczegóły się nie zagłębiam, z racji iż na razie jedynym zadaniem dla mnie jest opieka nad Angeles i zapewnienie jej odpowiedniej troski. Zabrakło mi czasu na własną córkę, z czego wcale nie byłem zadowolony.
- Tato, mogę iść czy nie ? - Dopytywała mnie już od wczoraj Viola.
- Gdzie, z kim, o której ?
- Na karaokeDance, z przyjaciółkami, wieczorem. Wystarczy, panie władzo ?
- Możesz iść, nie mam nic przeciwko.
Przytuliła mnie po czym cała w skowronkach opuściła kuchnię.
Zeszła Angie. Złapałem ją w talii i przytuliłem. Uśmiechnęła się, i mruknęła coś pod nosem.
- Wiesz, że Cię kocham ? - Powiedziałem.
- Jestem pewna - Odparła. Pocałowała mnie, i wyrwała się z moich objęć.
_______________________________
weeee are the champiooons my frieeeends.
Germangie Forever ( taniec zwycięstwa, i te charakterystyczne UUU UUU UUU )
Cieszmy sie i radujmy, opowiadanie komentujmy ! ;_: :( C:
Krótki, ale zaraz mi neta zetnie i będzie klapa :c
To do następnego.
DarIa ♥

środa, 2 lipca 2014

Rozdział VIII - Odkrycie prawdy.

- Angeles -
Nadal nic mi się tutaj nie zgadzało. Wierzyłam bardziej lekarzom, a nie moim pozorom. Rak? Skoro jeden, to na pewno złapałam go w całym ciele. Rak mózgu, rak płuc.. Nawet boję się myśleć co kolwiek o tym. Zrezygnowałam jednak z takiej opcji, i nadal żyłam w przekonaniu, żeby to była ciąża. Nic jeszcze nie stwierdzone. Czułam się źle, znowu łapała mnie grypa. Każda minuta była dla mnie ciężarem. Każda wizyta była udręką. Każda, prócz wizyty Germana. Nie wchodził do mnie zbyt często. Ani ja, ani on się nie odzywaliśmy. Miałam powód, ciężki powód. Jednak wiedziałam, że tylko jego wsparcie na razie się dla mnie liczy. Znów w moich oczach zbierały się łzy. Spojrzał na mnie, po czym czule objął mnie ramieniem.
- Ej, spójrz na mnie.. - Nadal nie miałam zamiaru się odwrócić.
W końcu German złapał mój podbródek, i sam odwrócił moją twarz. Spojrzałam w jego błękitne oczy.
- Angie, nie możesz się poddać.
- Ja nawet nie zaczęłam walczyć.
- Ale gdy zaczniesz, będziesz musiała, a my będziemy ci w tym pomagać.
- Kupisz mi specjalny lek na raka? Będę bardzo wdzięczna.
- Nie to miałem na myśli.
- To lepiej nie miej już nic, bo żaden pomysł mi już nie pomoże.
Odwróciłam głowę spowrotem, i z silną wolą nie miałam zamiaru dalej rozmawiać. Co bym najchętniej zrobiła? Rzuciła się mu w ramiona, i została tak do końca mojej choroby. Teraz pada pytanie, jak długo pożyje ? Nie idę dzisiaj już nigdzie. Do żadnych szpitali.. A na co ja właściwie czekam? Na cud? To długo nie wyczekam. Jednak cały czas miałam skurcze brzucha, źle się czułam, objawy guza, czy ciąży? Jednak zadzwoniłam do Santiaga, i śmiało zapytałam.
- Cześć, to jak, nic się nie da określić ?
- Koniecznie musimy się spotkać, Angeles, mam dobre wieści.
- Gdzie mam przyjechać?
- Masz mój adres, do zobaczenia.
Nie zwlekając, wybrałam się do Tiaga. Byłam ciekawa, jakie wieści ma dla mnie. Od razu gdy dojechałam, mój przyjaciel czekał na mnie przy bramie. Zaprosił mnie do środka, a za chwilę przyniósł sobie kawę, a mi herbatę. Zapytałam się, dlaczego nie przyniósł dwóch kaw. Gdy odpowiedział, miałam cały ekran jasno przed sobą.
- Kobiety w ciąży nie mogą pić kawy.
Zakrztusiłam się łykiem herbaty. Byłam zdziwiona, szczęśliwa, i zarówno smutna czy zła, sama nie mogłam się określić. Przez kilka minut, siedziałam wbita w fotel. Wyobraziłam sobie reakcję Germana. Jak potoczy się nasze dalsze życie? Chwilę pogadałam z Santiago i opuściłam jego dom. Zajeżdżając pod dom, wahałam się, co powiedzieć Germanowi. Na razie umilkłam. Pytał mnie, czy coś wiem, czy to choroba, nawet nie myślał  o tym, że będzie miał dziecko. Widząc moją minę, podążył za mną do pokoju, i nadal zasypywał mnie pytaniami.
- Angie powiesz mi wreszcie ?
- Chcesz wiedzieć?
- Gdybym nie chciał, to bym Cię o to nie męczył.
- Dobrze German, ja.. ja.. nie mam raka.
- W takim razie co Ci jest?
Zaśmiałam się w głębi duszy, że jeszcze się nie zorientował o co mi chodzi.
- Jeszcze za mało informacji? German proszę opuść ten pokój.
Wychodząc, zatrzymał się w drzwiach, spojrzał najpierw na mnie, potem na mój brzuch, mrugnął i wyszedł spowrotem. Tym razem raczej się zorientował.
Około godziny 18:00, przyszedł do mnie, z kubkiem herbaty, szparagami z sosem żurawinowym, podanym na tacy.
- Musisz się zdrowo odżywiać.
- Dziękuje - Podszedł do mnie, przytuliłam go i pocałowałam delikatnie.
________________________________________
Łu hu. 8 rozdział a Angie w ciąży. Cóż, mam dużo akcji na następne, a tych nie będzie tak dużo. I chyba lepiej, że Umięśniony Germi ( KSWKA BY DARIA XDD ) się dowiedział, bo nie miałabym jak tego przeciągnąć :>
Czytasz? Zostaw po sobie opinie ^^
DarUa ♥

sobota, 28 czerwca 2014

PISZEMY DALEJ ^^ Rozdział VII - Niezdecydowana.

*- Angeles -*
Siedząc, szlochając, i zastanawiając się nad sensem życia, nadal płakałam. Ani Violetta, ani Olga. Nic mi już nie pomagało. Czułam się tak, jakby ktoś zabrał mi połowę mnie. Jakby odebrał mi całe życie. Na co byłam zła? Na siebie. Na własne zdrowie.
Starałam się o tym nie myśleć, ale się nie dało. Po kilku godzinach czułam się już odrobinę lepiej. Nie jadłam nic, nawet nie dlatego, że przez to nie miałam ochoty. Po prostu źle się czułam. Poczytałam trochę o mojej chorobie. Jedynym światełkiem było to, że mogę to wyleczyć. Wyciągnełam z mojej bluzy karteczkę. Była tam data i godzina kolejnej wizyty. Lada dzień, a dokładniej jutro. Dzień zleciał mi szybko, ale na prawdę, był najgorszym dniem w całym moim życiu..
* Next day *
Nie obudziłam się tak wesoła i pełna energii jak wczoraj. Byłam przygnębiona i smutna. Nie patrzyłam na zegarek, ani na to, że ubrałam się w niewyprasowaną sukienkę, a włosy tylko przeczesałam, wyszłam z domu. Spacerowałam bez końca, a bynajmniej miałam takie wrażenie. W końcu dobiegła godzina mojej wizyty. Najbliższe taxi mnie podwiozło, drogę powrotną zaliczę pieszo. Znowu ten gabinet, te drzwi i ten kolor ścian, który wczoraj widziałam siedząc na tym samym krześle. Dziś w odrobinę lepszym nastroju.
- Od razu usiądź.
Usiadłam więc na długim, niewygodnym dość fotelu. Santiago zrobił mi kolejne USG. Przez jakiś czas zastanawiałam się, leczenie chirurgiczne, może chemioterapia, ale nie miałam odwagi o to zapytac. Czekałam aż on sam uzna, kiedy mi to dokładnie powiedzieć.
Po dokonanym USG, opuściłam bluzkę i usiadłam spowrotem na krześle. Czekałam tylko na mojego kolegę Santiaga, który po chwili przyszedł ze zmieszaną miną.
- I.. ?
- I nie mam dobrych wieści.  - Byłam pewna już, że to nowotwór. Obawiałam się tego, że złośliwy. Myślałam że już umieram..
- Wysłucham.. - wymamrotałam.
- Na razie nic się nie da stwierdzić.  - Byłam niepewna, ale kamień spadł mi z serca.
Po niedługiej rozmowie, opuściłam ten okropny gabinet. Uważałam tak, gdyż tam straciłam taki mój '' sens życia ''. Wróciłam do domu, i od razu udałam się na górę. Spotkałam tam tylko Olgę, która wycierała kątki korytarza. Moje wczorajsze zachowanie strasznie ją zaniepokoiło, a gdy dowiedziała się co mi jest, sama mało co nie dostała zawału.
- Angie..
- Tak? Nie pytaj, proszę. Nic nie stwierdzono, jest nadzieja..
- Na ?
- Na to, że to nie guz.
- A jeśli to nie guz, to musi to być..
- Sprzątaj dalej, nie przerywam.
Nie odezwałam się do Germana. Przyczyną tej naszej '' dziwnej relacji '' jest tajemnica, którą ukrywamy nie tylko przed innymi, ale staramy się i przed sobą. Mój przyjazd 1/2 miesiące temu, przyjazd o którym wiedział tylko German i Violetta. Przyjechałam tylko i wyłącznie do mamy, lecz on mnie odnalazł, przechadzającą się po ulicach. W Buenos Aires byłam przez dwa tygodnie. Nadal kochałam Germana, on kochał mnie, co się nie zmieniło. Wtedy było coś.. co może zawrócić guza, i być czymś innym niż nowotwór. Tak, mogę być w ciąży. Nie z Pablem, lecz z Germanem. Nic by się nie zgadzało, i żadna sytuacja by mi nie odpowiadała. Jest jak jest, musimy żyć dalej.
______________________________________________________
NIE NASKAKUJCIE NA MNIE ZA TEN ZWROT AKCJI, I ZA OSTATNIEGO POSTA O KOMENTACH PLIS XDDD
Joł joł, złapałam wene. Niech sie trzyma, bo planuję.. duuużo :D
Pozderki ^^
DarUa ♥

środa, 18 czerwca 2014

Pamiętacie mnie tu jeszcze ?

Odeszłąm, z powodu : 1 Kom pod opowiadaniem, 2 komy.. Nikt nie czyta, a ja nie piszę.
Nie wiem, może jakas inna seria? Coś nowego? Błagam was, napiszcie w komentarzu.
Cóż, wrócę ale najpierw jakieś pomysły. Brakuje mi weny i chęci. Jeśli jeszcze tu zaglądasz, skomentuj :)
DarUA ♥

sobota, 31 maja 2014

Rozdział VI - ,, Okrutna prawda ''

- Angeles -
Po kąpieli, tradycyjnie zeszłam na kolację. Nie miałam ochoty siedzieć z Germanem przy jednym stole, do tego ta niestrawność. Muszę wybrać się do lekarza. Od tego domu jest sporo kilometrów, ale wolę pojechać te kilkanaście minut, niż czuć się tak.. źle. Już miałam się kłaść spać, gdy przechodząc natknęłam się na Violettę. Chciała porozmawiać, ale byłam za bardzo zmęczona, i mój mózg '' nie funkcjonował prawidłowo''. Kładąc się do łóżka myślałam o tej ciąży.. z Pablem. Czy to możliwe? Nie, to zwykła żołądkówka. Polegując i wpatrując się w sufit, zasnęłam.
***
Obudził mnie przyjemny świergot ptaków. Czułam się lepiej, ale nie tracąc czasu na śniadanie, od razu pojechałam taksówką do lekarza. Zapukałam do znajomego mi gabinetu. W niektórych salach jeszcze stary sprzęt. Ten szpital wiąże ze mną tak wiele wspomnień. Tutaj się urodziłam, tutaj leczyłam się na białaczkę.. Niektóre wcale nie są miłymi wspomnieniami.
- Angeles! Cześć..
Znałam tego lekarza bardzo dobrze. To on zawoził moją mamę na salę porodową.. Nie jest młody, lecz bardzo przyjemny.
- Dziendobry Santiago, wróciłam z Paryża.
- Już na stałe?
- Raczej tak..
- Wspaniale! Ale może przejdźmy do twoich dolegliwości.
- Niestrawność, grypa żołądkowa, bóle głowy, skurcze..
- Siadaj. - Wskazał ręką na fotel.
Usiadłam i podwinęłam bluzkę, a Santiago zrobił mi USG. Nie mogłam uwierzyć, zobaczyłam coś.. tak jakby dziecko. Mina Santiaga jednak nie była zadowolona.
- Coś nie tak? Jestem w ciąży?
- To nie ciąża.
Zrobiło mi się mglisto.. Przestraszyłam się.
- W.. w takim razie co mi jest?
- Masz guza nowotworowego.
Poczułam się tak, jakbym za chwilę miała zemdleć.
- Mam.. ra.. raka  ? Nie mogę w to uwierzyć, Santiago na pewno coś da się zrobić, proszę!
- To nie pewne, ale wszystko na to wskazuje.
Gdyby nie szklanka wody, za chwile bym zemdlała. Moje życie straciło sens..
- Angeles, tutaj termin na kolejną wizytę. Upewnimy się..
- Co mi to da? Co mi da ta kolejna wizyta?! Prędzej umrę niż da się to wyleczyć.
- Nawet tak nie mów! Nie jestem pewny.
- To lepiej nie bądź. Muszę już iść. - Wręczyłam mu pieniądze w ręce, i wybiegłam z gabinetu.
Wróciłam do domu, i nie myśląc o kłótniach, rzuciłam się Germanowi w ramiona. Łzy lały mi się z oczu.
- Co się stało ?
- Mam nowotwór, to się stało.
Przytulił mnie jeszcze mocniej, ale tak czy siak płakałam. Nie pytał o więcej, po prostu mnie przytulił..
_______________________________________
No nie popsułam Germangie. Może coś o nexcie?
German będzie wspierał Angie. Ona będzie miała coraz więcej pewności, że to nowotwór i zgodzi się na operację. Bardzo kosztowną operację. Violetta odpowie Laurze, co o niej myśli, a ona wyjedzie z miasta. German i Angie stworzą związek, ale Angie.. więcej nic nie powiem :)
Komentujcie, oceniajcie, do następnego ^^
DarUa ♥

poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział V - ,, Zapomnijmy o przeszłości ''

- Angeles -
Nagle do pokoju weszła kobieta o niedługich lokach, blond włosach i jeansowych '' ogrodniczkach ''. Miała piękną figurę, i była bardzo ładna. German bardzo się zdziwił gdy ją ujrzał. Niespodziewanie zarzuciłam.
- A pani to..
- Kochanka Germana Castillo..
Zamarłam w bezruchu, a następnie szarmanckim machnięciem ręki stłukłam szklanke, i opuściłam pokój. Pobiegłam na górę niczym jakiś maratończyk. Poczułam zdrade. Wiedziałam, że mimo tego, iż znam Germana tak długo, nie mogę mu zaufać. Miałam ochotę pojechać spowrotem do francji, jednak zostałam.. Teraz do głowy przyszły mi wszystkie złe wspomnienia. Znowu bezsenna noc.. zawiedziona, zamyślona usiadłam przy biurku, stojącym w samym rogu pokoju. Cóż, jeszcze 2 lata temu siedziałam tutaj, myśląc jak zabłysnąć przed Germanem. Teraz myślę, dlaczego chciałam przed nim zabłysnąć. Świat musi robić na przekór? Musi? Źle się czułam, zasypiałam i bolała mnie głowa. Brałam przeciwbólowe proszki, piłam wodę, nic nie przechodziło. Znów ten skrzyp drzwi.. Wszedł do pokoju. Dałam mu porozumiewawczy znak, że nie mam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Nie zadziałało. Szarpnęłam ręką tak, że wylądowała prosto na ręce Germana. Złapał mnie, i usiadł na łóżku.
- To już przeszłość.
- Nie chce tłumaczeń.
- Nie wracajmy do przeszłości..
- Mam zapomnieć o wszystkim od tak?
- Angie, ona tylko weszła. Chciała mnie odzyskać, ale nic na mnie nie zadziała. Na mnie działasz tylko ty.
Czułam się dziwnie. Zamieszana, i wzruszona. Musiałam jeszcze to przemyśleć, nie mogłam od tak pocałować Germana, i być z nim, po wizycie tej kobiety.
- German -
Byłem zły na Laurę, bo tak na imię miała kobieta, przez którą straciłem osobę cholernie dla mnie ważną.
- Wyjdź z naszego domu! - Krzyknąłem, gdy tylko zszedłem do Laury.
- Nie pamiętasz naszych wspomnień?
- Już dawno o nich zapomniałem.. - Przybliżyłem się do niej, i mówiłem coraz poważniejszym głosem. - Zapomniałem o nas, rozumiesz!? Wyjdź..
Po moich '' rozkazach '' Laura opuściła nasz dom, i miałem nadzieję, że nigdy już się tu nie pojawi. Mimo to, ja nadal próbowałem odzyskać Angie. Spowodować, aby czuła się lepiej. Z każdą godziną, coraz bardziej chciała rozmawiać. Była zła na mnie i na siebie.
- Jak mogłam się tak dać oszukać? - Szeptała gdy po cichu wszedłem do jej pokoju. Przyniosłem jej kawę i spaghetti, zrobione przez Olgę na obiad. Zostawiła to, wyszła, a gdy wróciła, przyniosła swój talerz. Wyniosłem się więc z jej pokoju, i nie wchodziłem tam przez godzinę. Nie umiałem długo wytrzymać bez Angie. Bez jej błękitnych oczu i uroczego śmiechu. Około godziny 18:00 do domu wróciła Violetta. Angie wszystko jej powiedziała, więc i ona się do mnie nie odzywała. Musiałem odzyskać zaufanie Angie i Violetty. Wiedziałem, że to nie takie łatwe. Vilu doskonale znała Laurę. Słyszała nasze rozmowy, nasze flirtowanie.. Do dziś mi tego nie wybaczyła. Czego dokładnie? Otóż tego, że nadal kochałem Angie, a szlajałem się z innymi kobietami. Sam sobie tego nie wybaczyłem. Czasami siadałem przy oknie, oglądając nasze zdjęcia z przeszłości. Była tam Maria.. myślałem, że po prostu brakuje mi czyichś objęć, ale miałem Violettę. Straciłem relacje z moją córką, właśnie przez Laurę. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie nawidzę tej kobiety, i nie chce jej widzieć w moim życiu..
___________________________
Nowe postacie, któte sporo namieszają, i będą towarzyszyć tu przez następne kilka rozdziałów. Powiem może co w następnym.. otóż, Angie podejrzewa ciąże z Pablem, który ( jak już było ) zginął. Będzie zrozpaczona, ale to wcale nie okaże się ciąża. Już podejrzewacie? Tutaj chwila zastanowienia. Cóż, do następnego!
A no i zaczęłam nadawać tytuły !
5 komów czekam ^^ :D
DarUa ♥

poniedziałek, 19 maja 2014

4 RODZIAŁ! - Germangie.

- Angeles -
Mimo tego, od razu wyszłam z objęć Germana. Chciałam do nich spowrotem wrócić, i to właśnie wtedy powiedziałam coś, czego nie powinnam powiedzieć.
- Kocham Cię..
Poczułam się niefortunnie. Myślałam, że German odejdzie, i mnie puści. Został jednak, spojrzał mi w oczy i pocałował. Tęskniłam za nim. Wiedziałam, jak głębokie jest nasze uczucie. To co jest między nami jest za silne, żeby się rozpadło. Objęłam go, a następnie ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Myślałam, nie odzywając się do nikogo.
- Ziemia do Angie. - Powiedziała podwyższonym tonem Viola.
- Spokojnie, odpłynęłam z powodów radości, nie smutku..
- Nareszcie, moja Angeles się cieszy! Co takiego przyprawiło Cię o szczęście ?
- Szczegółowo, czy w skrócie?
- Jutro opowiesz, dawaj w skrócie.
- No to.. twój tata. I właściwie to twoje schody, bo szczerze, to bardzo często się o nie potykam.
Uśmiech objął twarz siostrzenicy. Rzuciła mi się na szyję, i zaczęła pytać. Nie oznacza to jeszcze, że ja i German od razu będziemy razem, to nie takie proste. Muszę zapomnieć o moim przyjacielu.. Nigdy o nim nie zapomnę, co ja w ogóle mówię. Mimo nowych osób, miłości i nowego domu, będę o nim pamiętać. Będę odwiedzać jego grób..
Teraz już wiem, że mam dla kogo zostać. Dla Violetty i dla Germana. Przykro mi, że oddale się ponownie od mojej mamy. Byłyśmy tak blisko, ale wierzę, że nadal będziemy. Z tego myślenia, zapomniałam o herbacie, która już dawno wystygła. Po prysznicu poszłam spać.
Mimo zapału, nie mogłam zasnąć. Ostatnio nie wysypiam się, więc myślałam, że los się do mnie uśmiechnął. Leżałam, czytałam, pisałam teksty piosenek, jadłam.. Tak, połowa nocy właśnie na tym minęła.
Obudziłam się o 8:10. Zazwyczaj o tej godzinie wstaję, gdy mam wolne. Co ja gadam, od miesiąca mam wolne. Chyba już się przyzwyczaiłam do takiego toku. Obudził mnie przyjemny zapach z kuchni. Olga była w trakcie przygotowywania śniadania. Pachnące świeże tosty, których ostatnio mi zabrakło. Zabrakło mi tostów przygotowywanych przez Olgę, ale swoimi też nie wybrzydzałam.
Wstając od stołu, podziękowałam i tradycyjnie zaniosłam talerz do kuchni. Był ciepły maj. Wszystkie ubrania które zabrałam, były głównie na lato, także nie miałam dużego wyboru co do spodni. Sukienka a'la boho i buty na koturnie, mi pasuje. Niesmiało podeszłam do jego gabinetu. Zapukałam, i przywitałam Germana promiennym uśmiechem. Uśmiechnął się do mnie, i obszył mnie wzrokiem. Poczułam dreszcz, i usiadłam.
- A więc..
- Tak, no to..
Ciężko było nam rozpocząć jaką kolwiek pogodę.
- Pięknie wyglądasz. - Zarzucił.
- Tak, dziękuje.. - Odparłam.
- Przejdźmy do konkretów. Wracasz do nas?..
- Mam nadzieję, że pozbieram się szybko. O ile nie masz problemu, abym tu zamieszkała..
- Skąd, przyjmujemy cię z otwartymi rękami, ja szczególnie. - Zaśmiał się.
Nie ukrywając, to było miłe. Nie dawałam po sobie poznać żadnych emocji.
- O '' Konkretach '' miałem na myśli także nas.
- Nas, powiadasz..
- Tak, nas. Co z '' nami ? ''
- Może inaczej. Co poczułeś po wczorajszym..
- Szczęście, miłość..
- Widzę, że choć w jednej sprawie mamy takie same poglądy.
Przybliżyłam się do Germana, i pocałowałam go czule.
Teraz wiedziałam już, że będziemy razem. Czeka nas jeszcze wiele rozmów, upadków i nieszczęść, mam nadzieję jednak, że kiedyś stworzymy porządną rodzinę. Wiedziałam przecież, że '' tak silnego uczucia, nic nie zniszczy. ''
_____________________________
Happy End rozdziału 4. Mam nadzieję, że fajny. Cóż, ktoś to czyta? Haloo, mówie do moich obserwatorów. Na prawdę na was licze. Jeśli to przeczytałeś, skomentuj chociażby z anonimka, twoja opinia na prawdę wiele dla mnie znaczy :D
Co o rozdziale? Jak się podobał ? Hmm C: ?
Do następnego!
DarUa ♥