poniedziałek, 28 października 2013

O Germangie rozdział 43 :)

* Angie *\
- Nie , znaczy się.. no nie wiem.
- Jak to nie wiesz ? Doskonale wiesz !
- Gdzie cię uderzył . - Złapałam Germana za twarz i poczułam lodowate policzki.  - Nie kłóć się teraz. Idź do pokoju i przemyj to sobie wodą.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić!
- Po części to będe bo jestem twoją żoną! - Mój głos lekko drżał ale próbowałam się nie rozpłakać. Jacob to zakończona sprawa. Wybiegłam z pokoju i poleciałam prosto na balkon. Kilka minut postałam i ulżyło mi gdy poczułam ciepło. Ale zorientowałam się dopiero że ktoś mnie okrył kocem. Myślałam że to Viola która martwi się o mnie ale przecież ona wyszła. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Germana. Stał obejmując mnie w pasie i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Co tu jeszcze robisz? - Zapytałam.
- Obejmuje cię i dotykam twoich włosów ?
- Zauważyłam. - Wyrwałam się z objęć Germana.
- Przepraszam.
- German ty wiesz . WIesz że spędzamy ze sobą za mało czasu. Jesteśmy za daleko a nie tak wygląda małżeństwo.
- Często mnie nie ma. Ale zawsze móżesz liczyć na Olgę , Ramalla , Violettę.
- Violetta tak szybko dorasta . Bojęsię że nie będe jej już potrzebna.
- Będziesz potrzebna i mi i Violi. Chodź już bo zimno. - Wróciłam do domu. Usiadłam na kanapie i ogrzałam się w kocu.
- Olgitka zrobisz mi zieloną herbatkę? - Usłyszałam głos .. Jade. Spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Co ona tu robi?
- Oo Jade ! Przyszłaś zabrać twoje szaliki bo kilka zostawiłaś jednak nie potrzebujemy pamiątek po tobie !
- Angie Angie jesteś taka śmieszna. Moje szalik to drugorzędna sprawa. Przyszłam do Germana. - Popchnęła mnie  i ruszyła w stronę salonu. Nie wiem o co jej chodzi ale wolę to sprawdzić. Usiadłam na kanapie niby czytając gazetę. Udałam że wcale ich nie podsłuchuję. Przybliżyłam się blisko drzwi. Nie skończyło się to dla mnie dobrze bo .. bo Jade uderzyła mnie w czoło wychodząc. Jednak udało mi się odbiec zanim wyszła. Co tam usłyszałam ? To bardzo ciekawa historia która mniej więcej brzmi tak.
   - Zostaw Angie i wróć do mnie! Przecież wiesz że mnie kochasz. - Jade .
- Nie raczej nie wiem bo cię nie kocham. Jade odczepisz się odemnie ? - German.
- Mam nadal twój pierścionek zaręczynowy. Pójde do sądu i powiem że jestem z tobą zaręczona i potrzebuje potwierdzenia na nie zerwanie małżeństwa. Żegnam.  - Jade.

Historia inspirująca. Nie wierze że Jade jest w stanie zrobić coś takiego. Ale jeśli to prawda? German musi być pierwszy i złożyć papiery na '' zerwanie '' małżeństwa które nie istnieje. On jest zaręczony ze mną. Nie wiem jak to załatwimy w każdym razie teraz muszę sięprzejść. Zarzuciłam kurtkę i wyszłam na świeże powietrze. Szłam przemierzając długie ulice Buenos Aires. Było już ciemno ale godzina dopiero 18:00. Wrócę do domu bo będą się martwić. Jednak przed tym muszę jeszcze szybko coś załatwić.
<><><><><><>
Czekałam aż kobieta z rejestracji skończy rozmawiać przez telefon. Trwało to jakby wieczność.
- Przepraszam czy mogę się zajerestrować do gabinetu ginekologicznego na wizytę ? - Czekałam aż kobieta mi odpowie .-  Halo ?
- Dobrze ! Na którą godzinę ?! - Powiedziała ze złością.
- Jeśli można to jutro na 16. Dziękuje ? - Nie zważając na mnie dalej wzięła się za rozmowę a ja wyszłam z szpitala. Są różni ludzie w tym Buenos Aires. Zazwyczaj nie natykam się na niemiłych. Pośpieszyłam się do domu choć wiedziałam że już nie zdąże na kolację. Zjem coś w barze. Kurcze .. Serio chciałam zjeść tłuste jedzenie w barze? Chyba mi odbiło od tej zimy. Przechodząc oglądałam wystawy ubrań. Niektóre były już zamykane. Natknęłam się na jedną z wystaw dla dzieci. Niespodziewanie weszłam do sklepu. Obejrzałam małe , śmieszne ubranka. Przyjrzałam się im. Niedługo będę sama takie musiała kupywać.
- W czymś pomóc ?
- Nie dziękuje. - Dalej ruszyłam w stronę domu. Spotkałam osobę żebrającą , ,, grajka ,, oraz przeróżne wystawy gadżetów i ubrań. Zanim się obejrzałam już byłam przy domu. Potrzebowałam krótkiego spaceru. Przed naszym domem kręciła się znajoma sylwetka. Odwrócona tyłem w czarnej kurtce. Jacob ! No nie . Weszłam szybko do domu jednak nie zdążyłam się '' schować ''.
- Angie ! Chciałem ci coś oddać.  - Wręczył mi w ręke mały notes. Przypominał mi coś.
- Czy to jest .. mój pamiętnik ?
-Jak widzisz.
- Skąd ty go masz? Nie mów że go przeczytałeś ! Nienawidzę cię i zawsze cię nienawidziłam! Uderzyłeś Germana , czytasz moje prywatne sprawy i do cholery wwalasz mi sięw życie. Odwal się - Uciekłam zdenerwowana do domu. Czemu to musi być taki palant ?
________________________________________
Sory że długo nie było ale po prostu nie miałam siły pisać a do tego pisze rozdział z pamiętnika Violi on jest mega długi ( Z książki ) i pisałam tamten ;3 NIedługo się pojawi !
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział
Podoba się ? - Skomentuj
Nie podoba się ? :C - Skomentuj.
Z góry dziękuje za przeczytanie !
Daria ♥

czwartek, 24 października 2013

* o Germangie rozdział 42 *

* Angie *
Wychodząc usłyszałam jeszcze nie jedne gratulacje od uczniów oraz znajomych Germana z okazji ciąży. Spacerem doszłam do domu. Przewietrzyłam się trochę. Usłyszałam dźwięk telefonu. Sprawdziłam ale to nie mój chciałam powiedzieć Germanowi że dzwoni jego telefon ale .. on już dawno rozmawiał.
- Muszę lecieć jeśli chcesz zadzwonię po Ramalla i po ciebie przyjedzie .Pa .- Dał mi buziaka w policzek i odszedł.
- Przejdę się ! - Krzyknęłam do Germana który przechodził już na 2 stronę ulicy. Postanowiłam że skoro już jestem na dworzu to co zaszkodzi mi się przejść. Dojście do konkretnego miejsca nie zajęło mi długo. Stanęłam przed wielkim budynkiem i przyjrzałam się. Dwa duże mury otoczone śniegiem a w okół puste drzewa. Od jesieni się tu trochę zmieniło. Przeczytałam napis '' Studio On Beat ''. Weszłam do Studia . Moją uwagę od razu przykuła sala od śpiewu. Może to też dlatego że dochodził z tamtąd znajomy głos.
- Ślicznie zaśpiewałaś Violu. Nowa piosenka ?
- Skomponowałam ją kilka tygodni temu. Naprawdę ci się podoba ?
- Jakby mogła mi się nie podobać? - Uśmiechnęłam się i zobaczyłam kobietę wchodzącą do sali od muzyki. Była jasną brunetką miała szczupłą sylwetkę i była bardzo elegancka.
- Szuka czegoś pani ?
- Właściwie to nie. Jestem tu nauczycielką tylko że mam urlop.
- Angeles?
- Tak miło mi - Niechętnie wyciągnęłam dłoń w kierunku kobietynzywa się Clarisa i jest z Anglii jednak doskonale umie nasz język. Do sali wszedł Pablo.
- O Angie miło cię widzieć. Uczniowie zaraz będą się schodzić więc tak szybciutko to załatwię. To jest Clarisa nowa nauczycielka. Zastępuje ciebie.
Trochę się skrzywiłam bo wiem że w tej szkole nie ja jedyna jestem nauczycielką śpiewu a akurat musieli zatrudnić kogoś nowego.
- Clarisa świetnie śpiewa po za tym przyjechała z Anglii i jest naprawdę dobra.
- Podoba ci się ? - Szepnęłam do Pabla.
- Angie czy możemy porozmawiać ? - Pablo zaciągnął mnie na bok a ja zobaczyłam jak za chwilę uczniowie zaczęli wchodzić do klasy.
- O Angie wracasz!? - Dopytywała mnie Camila.
- Nie nie. Przyszłam was po prostu odwiedzić. Jak wam się pracuje z nową .. nauczycielką?
- Super! Clarisa jest naprawdę sympatyczna ale .. i tak ty jesteś naszą najlepszą nauczycielką śpiewu.
Pocieszała mnie Camila.
- Innym razem. - Szepnął do mnie Pablo i zaczynał ogłaszać uczniom informacje na temat nowych uzyskań dzięki występom. Catering i stroje ufundowane przez '' De la Musica '' Nieźle. Wyszłam ze studia i wolnym krokiem wróciłam do domu. Jak zwykle około 17 zgłodniałam. Otworzyłam lodówkę .. pusta. Nie ma prawie nic. Olga pewnie poszła na zakupy więc poczekam. Wyciągnęłam z  szafki gorącą czekoladę i miałam ją zrobić mi oraz Violi. Zapomniałam przecież że jej nie ma. Zaczyna coraz częściej wychodzić i jest coraz rzadziej w domu. Jest prawie dorosła ma 17 lat. Nie chciałabym żeby niedługo wyniosła się z tego domu. Myślałam i myślałam. Ale te myśli przerwała Olga która wygoniła mnie z kuchni bo chciała przygotować kolację.
- Angie German kazał przekazać że przeprasza.
- Czemu przeprasza?
- Nie wiem zapytaj go. - Do głowy napłynęło mi tysiące myśli. Wyciągnęłam tą jedną i przypomniałam sobie że zniknął z jedynym '' Pa '' kiedy ja chciałam z nim pospacerować. Chciałam cały czas z nim porozmawiać o tym że jeszcze w jakieś lato mieliśmy jechać na miesiąc miodowy. Oczywiście ciągły wir pracy Germana  w tym przeszkodził i nadal to się ciągnie. W końcu postanowiłam że z nim o tym porozmawiam. Paryż zimą to nie taki zły pomysł. Podobno w Paryżu nie często pada śnieg ale czasem. Mam nadzieję że teraz też. Do domu '' Wtargnął '' zły German z no .. trochę podbitym okiem?
- German? Co zrobiłeś ?!
- Uderzył mnie.
- Jak .. jak kto ?
- Jacob! Ten jeden przecież go znasz! Masz z nim coś wspólnego? No bądź szczera! - Osłupiałam i stałam wbita w ziemię. Najchętniej bym się pod niązapadła ..
_____________________________________________________
aa spóźnie się na VIole xd Lece.
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie.

wtorek, 22 października 2013

O Germangie rozdział 41 :) :) :)

* Angie *
German - Krzyknęłam schodząc ze schodów. Nie usłyszałam jednak odpowiedzi. Dopiero po chwili German wyszedł z tabletem w rękach.
- Co jest ? -Powiedział mało się mną interesując.
- W czym jutro idziesz na przyjęcie charytatywne ?
- To jutro?! Jutro nie mogę Angie mam ważne ..
- Tak wiem. . masz ważne spotkanie. Jak zawsze. Dobra nic pójde się czegoś napić chcesz kawę ?
- Słu słucham? Możesz powtórzyć ?
- Nie słuchasz mnie ?
- Słucham zapytałaś czy chcę kawałek ciasta.
- Nie German nie o to cię zapytałam. To znaczy że nie masz czasu iść jutro na przyjęcie .. Nie tłumacz się.
- Na pewno wszystko w porządku ?
- Tak tak .. - Zciszyłam ton głosu i usiadłam przy barku w kuchni. Rzeczywiście nie ma czasu! Do domu weszła podśpiewująca Olga.
- Śpiewaj nie bój się śpiewaj bo masz taleeent ! - Śpiewała kawałek piosenki '' Tienes el talento ''. Znała to z You-mixa. Poczułam napływającą łzę do mojego oka. German przyszedł a ja szybko przetarłam oczy i udawałam że poprawiam włosy...
/ Nowy dzień /
Obudził mnie śnieg szsuwający się z dachu. Spojrzałam na zegarek godz. 9 00 .. Zaczynam coraz później wstawać. Po za tym obudził mnie również nadchodzący skurcz. Może uda mi się jakoś z tego wybrnąć. Pójde na śniadanie .. późne śniadanie. Olga dopiero sprzątała ale gdy mnie zobaczyła , dołożyła sobie tylko roboty bo wyjęła mi kubek i talerz. Przygotowała mi na śniadanie sałatkę jednak ja musiałam jej podziękować bo jaka część mnie chciała żebym spróbowała jednak Makowca Olgi. No trudno i tak mi rośnie brzuch. Wyjęłam sobie kawałek .. wydawał się trochę lepszy niż zwykle i zjadłam drugi. Nie no to trochę przesada! Na śniadanie jeść ciasto?! A tam jeszcze kawałek.
-Angie co tam konsumujesz?
- Cias.. - Zanim skończyłam mówić German już prawie kończył jeść jeden kawałek. - Porozmawiamy ?
- A o czym ?
- O przyjęciu !
- Angie przecież wiesz ..
- Wiem . - German popatrzył mi w oczy.
- Postaram się coś załatwić. Dla ciebie .. zaraz zadzwonię do sekreta..
- Słucham?! - Już myślałam że zadzwoni do Esmeraldy
- Do Ramalla * Myli mi się z sekretarką.
- Dziękuje - Dałam Germanowi buziaka.
- Angie ide do Francesci na noc. Buziaki pa ..
- Chwila , kiedy wrócisz ? Jestem twoją .. twoją .. no nie wiem jak to nazwać. Jestem jednym z twoich prawnych opiekunów i mam obowiązek ciebie pilnować - Trochę zażartowałam jednak mówiłam z poważaniem.
- Angie mam 17 lat. Bez przesady .. wróce jutro rano. To trzymaj się Alisa. - Powiedziała patrząc na mój brzuch.
- Skąd wiesz że to dziewczynka ?
- Mam taką nadzieję .Chciałam mieć siostrę. - Machnęła na pożegnanie i wyszła. Zapomniała telefonu . Chciałam jej go dać ale była już daleko a po za tym uznałam że to lepiej bo German nie będzie musiał jej kontrolować.
Poszłam na górę i otworzyłam szafę. Same ciemne ubrania a przecież nie idę na pogrzeb! Znalazłam żółtą lekką sukienkę z kołnierzykiem w ćwieki. Przewiązałam ją brązowym paskiem i założyłam zwykłe baleriny. Poszłam do łazienki .. długo kombinowałam w co się uczesać. Przewracałam włosy z boku na bok i upinałam dziwne koki. W końcu splątałam warkocza a włosy lekko roztrzepałam i przypięłam wsuwkami. Zrobiłam make-up po czym zeszłam na dół. German czekał na mnie w eleganckim garniturze. Dawno go takiego nie widziałam.
- German! Co ty! Może poszedł być chociaż nażelował włosy ..
- Angie nie przesadzaj. Chodźmy już . - Wyciągnął rękę i złapałam się jego. Powoli doszliśmy na przyjęcie. Rozglądałam się .. sami biznesmeni i ich żony. No tak .. nie zabraknie tu Jade. !
- Oh German wiedziałam że przyjdziesz chodźmy już do stolika - Złapała Germana i chciała go zaciągnąć do rozmowy.
- Przepraszam ja też tu jestem !
- Słucham? Przywlokłaś się za Germanem oj biedna.
- Jade puść mnie .. a wiesz że założyłaś sukienkę tył na przód ? - Myślałam że German żartuje ale rzeczywiście. Sukienka miała wysoki suwak z przodu a niższy wykrój z tyłu. Pobiegła a ja wybuchłam śmiechem. Jak można być tak .. no mało inteligentnym jak Jade?
- Nie przejmujmy się nią. - Nagle usłyszałam dźwięk piosenki '' Tienes El talento '' . Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Violę , Fran , Camilę i Leona stojących na scenie i patrzących w stronę dzieci na wózkach które były chore... Kiedy skończyli poleciałam przytulić Violette.
- Angie nie spodziewałam się tu ciebie i .. ślicznie wyglądasz- Mrugnęła do mnie i spowrotem poszła do swoich przyjaciół. Ja tylko popatrzyłam na biedne dzieci i poszłam wpłacić pieniądze na składkę.
___________________________________________________________--
I jest xD Ramallo pomylony z sekretarką. To takie Orginal :3
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział :)
Z góy dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie.
Daria ♥

poniedziałek, 21 października 2013

* o Germangie rozdział 40 ;33 *

Nie było nawet 2 komów :C .. Przykro mi .. no ale. PS:
Piszę opowiadania o TDA więc zapraszam :)
tdadminkanina.blogspot.com
__________________________________________
- Pablo halo ? - Nagle urwało połączenie. Nie mogłam nic zrobić jak pojechać do Pabla. Wsiadłam w taxówkę ( Którą przeważnie wybieram ) i pojechałam do domu Pabla. Zapukałam do jego drzwi. Choć .. ledwo przepchałam się przez śnieg bo Pablo jak widać bardzo nie lubi odśnieżać.
- Pablo co jest?
- No chodź wejdź opowiem ci - Mój przyjaciel nie mógł powstrzymać się od śmiechu a to znaczyło tylko jedno . - Więc wiesz Angie .. Wkręciłaś się! - Mój przyjaciel wybuchł śmiechem .
- Aż tak to śmieszne? Przyjechałam do ciebie tu specjalnie , wezwałam taksówkę i przedewszystkim sfatygowałam się przyjechać a ty perfidnie to wykorzystałeś? - Z poważną miną wstałam i nakrzyczałam na Pabla jak na małą dziewczynkę która nie wróciła do domu o odpowiedniej porze.
- Spokojnie Angie ..
- Spokojnie ? Jak spoko.. - Sama wybuchłam śmiechem. Czemu śmieję się z czegoś co mnie zdenerwowało ?A tam to zapewne hormony w ciąży. Pablo zrobił sobie kawę a mi herbatę.
- Pablo mimo tego że jestem w ciąży to wiesz że mogę pić kawę ?
- Wiem , ale się skończyła.
Parsknęłam i oglądałam gazetę która leżała na stole u Pabla. Wiem że ostatnio mało się kontaktujemy ale to może dlatego że nie chodzę do studia. Przekręcałam kolejne strony i kolejne ale chwila .. za chwilkę cofnęłam się o stronę i przeczytałam wielki napis.
'' UCZNIOWIE STUDIA 21 POWOLI ZACZYNAJĄ ODNOSIĆ CORAZ WIĘKSZY SUKCES. ''
- Widziałeś ?- Podeszłam do mojego przyjaciela wtykając mu w nos gazetę. Zaczął uważnie czytać i w końcu pokazał palcem jakąś urywkę.
- A widziałaś to ?
Napisane było '' Na kolejne przedstawienia uczniowie będą mieli ufundowane stroje oraz katering ''
- Co ?
- No to że na przedstawieniu będziemy mieli wyżerkę za darmo! Angie ty to w ogóle rozumiesz?
- Tak o ile na kolejne przedstawienie będę mogła przyjść bo będę musiała bawić małą Alisę lub małego  Vita po za tym nie to ci chciałam pokazać.
- Ustaliliście już imiona ?
- Zastanawiamy się jeszcze ale raczej tak. Lepiej wszystko mieć przygotowane wcześniej - Zaśmiałam się trochę a Pablo skulił głowę . - Pablo wszystko w porządku ?
- Najlepszym - Widać było wymuszony uśmiech na jego twarzy.
- Ale mam dla ciebie lepszą wieść .. Zostaniesz ojcem chrzestnym !
- Naprawdę ?! Oj nawet nie wiesz jak się cieszę Angie - Tak mamy już chrzestnego ale kogo damy za chrzestną? Olgę ?.
* German *
Zacząłem dzwonić do Angie. Nie , nie kontroluje jej . Po prostu robi już się ciemno. W sumie Angie nie ma 2 lat poradzi sobie. Co to dziś za dzień .. Spojrzałem na kalendarz. Środa .
- Tato .. nie widziałeś może mojej komórki? Wiesz jak wygląda ..
- Eh .. nie , nie widziałem. - Musiałem skłamać bo pożyczyłem komórki Violetty żeby zadzwonić do Angie. Wyjąłem z lodówki sok. Położyłem cichutko telefon za mną i wyszedłem z kuchni. Przed wyjściem dodałem jeszcze
- O zobacz Violu tam leży. To ja ide. - Po czym szybko wybiegłem. Odetchnąłem , najgorsze jest to .. że ja nie wiem gdzie podziałem mój telefon. Jestem strasznie zmęczony po odśnieżaniu więc chyba jak zrobie sobie drzemkę to nic się nie stanie. Poszedłem do naszej sypialni. Na mojej szafce nocnej nie leży w sumie nic oprócz ...mojego telefonu! Jednak zignorowałem go bo teraz liczyła się drzemka. Zajrzałem na szafkę nocną Angie. Pełno jakiś książek.. przeglądałem je i przeglądałem ale same romansidła. Wziąłem jedną i z ciekawości zacząłem czytać początek.
<><><><><><><><><><><><<><><><><><><><><><>
Gdy byłem już w połowie przyszła Angie. Tak się wzruszyłem że poleciała mi niejedna łza. Jaka piękna książka. Szybko schowałem ją i jakby nigdy nic leżałem na łóżku niby śpiąc. Poczułem jak Angie kładzie się obok. Gdy przymknęła oczy , objąłem ją a ona się wystraszyła.
- German myślałam że śpisz.
- Ja też tak myślałem ale zobacz. Nie śpie! - Chciałem pocałować Angie.
- Nie teraz German , nie teraz. Jestem zmęczona i całkowicie wykończona. Możemy przełożyć te twoje całuski na później proszę ?
Udałem obrażonego.
- Oj no dobra już chodź. - Angie musnęła mnie ustami. - Już jesteś zadowolony ?
- Bardzo. - Zaśmiałem się i poszedłem na dół pomóc Ramallo ogarnąć papiery..
* Jeszcze krótka myśl od Angie *
Czy nie mamy dla siebie za mało czasu ? German tak dużo pracuje .. To mój mąż nie znajomy że móżemy widywać się raz na tydzień. Jak zwykle przesadzam ..
_________________________________________________________
Żeby rozluźnić atmosferę dodałam żartobliwego Pabla xD
Podoba wam się ? - Zostawcie komentarz :)
Dziękuje za przeczytanie i wszelkie opinie :*
Daria ♥

sobota, 19 października 2013

O Germangie rozdział 39 : )

* Angie *
Podniosłam głowę i odkryłam koc. Położyłam poduszki w należytej postawie i zeszłam na dół. Gdzie są wszyscy .. ?
- Violu ? German ? Haloo !
- Angie już się obudziłaś ? - Usłyszałam głos dobiegający z kuchni.
- Tak .. - Odpowiedziałam Oldze. Wyjęłam twarożek i zaczęłam smarować kromki chleba. - Gdzie jest German ? - Powiedziałam zagryzając kawałek chleba.
- Pojechali ..
- Gdzie?
- Na cmentarz.
- Olga chwila jak to na cmen. - Dopiero za chwilę sobie przypomniałam. Dziś jest .. rocznica śmierci Marii. Jak mogłam zapomnieć! German widocznie nie chciał mnie budzić. Ale przecież .. pamiętam ten dzień. To był właśnie 3 grudnia. Śnieg gęsto padał.. To przez ten przeklęty śnieg! Wszystko było by inne ! Nie mogę teraz o tym myśleć. Wzięłam portfel i się ubrałam. Szybko wyszłam z domu jeszcze przed tym aż zrobi się ciemno. Wzięłam taxi i dojechałam. Błądziłam wśród nagrobków obserwując każdy z kolei. Łzy kręciły mi się w oku. Nie lubiłam tego miejsca jednak tu pochowano moją siostrę. Przed wejściem kupiłam znicz. Podbiegłam do Germana i Violetty. Violetta oparta była o ramię swojego taty i patrzyli się na grób.. Bez słowa postawiłam znicz  i zapaliłam go na grobie mojej siostry. Dużymi literami napisane było
'' Maria Castillo ( Carrara )
1973 - 2000 R. ''
Minuta ciszy. Niepotrzebna ta śmierć! Poczułam jak mój makijaż staje się rozmazany. Violetta też płakała .. to jej mama. German się jakoś trzymał. Dopiero po chwili zobaczyłam że przyszli do nas Olga i Ramallo . Modliliśmy się za Marię a następnie razem ledwo mieszcząc się w samochodzie pojechaliśmy do domu. W domu Olga wzięła się za kolację a ja przez ten czas chciałam wyciągnąć z szafki jakąś książkę jednak uznałam że wszystkie już przeczytałam i muszę wypożyczyć nowe. Spakowałam książki do torby i pojechałam do biblioteki. W bibliotece wybrałam kilka nowych książek romantycznych i kilka kryminalnych . Uwielbiam czytać i gdybym mogła to robiłabym tylko to jednak nie mam czasu. Przywiązanie do nowej książki i nowych bohaterów nie jest łatwe bo nie zawsze wiem czy ich polubię. A skończenie książki jest jeszcze trudniejsze bo trzeba pożegnać się z światem który mam w głowie. Lubię też czytać książki o koniach. Z trudem wyszłam z biblioteki i wróciłam do domu. Kolacja była już na stole zdałam sobie sprawę że przesiedziałam po za domem aż godzinę. Usiadłam a na rogu zawiesiłam moją torebkę. Wypadł mi z niej telefon więc schyliłam się żeby go podnieść ale poczułam skurcz. Posiedziałam chwilę i wzięłam łyka wody. Nie przestawał ale próbowałam udać że nic mi nie jest.
- Angie na pewno wszystko w porządku ?
- wszystko dobrze. - Wzięłam się za dalsze jedzenie. Po zjedzeniu poszłam przebrać się w wygodne dresy i bluzę. Strasznie mi zimno. Stanełam przed lustrem i się sobie przyjrzałam .. rzeczywiście mam większy brzuch ale czy aż tak? Spojrzałam za okno. German i Ramallo odśnieżali parking. Nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się za książke z herbatą. Nalałam wody do czajnika i usiadłam przy barku czekając aż się zagotuje.
- Angie masz jakieś nowe książki ? - Powiedziała Viola przewalając stos stojących książek.
- Jak widzisz .. - Wzięła chyba 2 i spowrotem poszła na górę. German wrócił do domu i przyniósł jakiś list dał mi go , i poszedł znowu odśnieżać. Otworzyłam ładnie zapakowaną kartkę.  Było to zaproszenie o mniej więcej takiej treści
'' Zapraszam Sz.p Angeles Castillo i Germana Castillo na przyjęcie charytatywne '' Podaj dłoń'' na którym organizowana będzie zbiórka pieniędzy
- Przedstawicielstwo fundacji '' Pomoc dzieciom ''
Pytanie: Skąd to się wzięło ? German jest tym panem biznesowym i dostajemy takie zaproszenia. Zazwyczaj odnoszą się do niego. Pewnie pójdziemy. Zaraz po tym jak wrócił do domu zrobiłam mu kawę a sobie herbate i powiadomiłam go o tym. Zgodził się bo nie miał w tym dniu dużo pracy. Wyszłam z kuchni i na osobności zadzwoniłam do Pabla
- Halo Pablo . Jak siętrzymasz?
- W miarę .. nie mam dobrych wieści.
- Opowiadaj ..
- Gregorio wzniósł na mnie skargę.
- Znowu ? Nie przejmuj się to tylko Gregorio.
- Ja się sobą nie przejmuję ale ta skarga dotyczy również ciebie. Mogą nas wyrzucić ze studia !
___________________________________________________-
I jest rozdział :) Mam nadzieje że pasuje bo jest krótki. ;3
Podoba się - Zostaw koma
Nie podoba się - Zostaw koma
Minimum 2 opinie - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie
Daria ♥

piątek, 18 października 2013

O Germangie rozdział 38 :)

* Angie *
- Co jest ? - Zapytał German wpychając sobie do buzi jakieś ciastko.
- Nie zachowuj się jak dziecko! - Zabrałam mu ptysia i odłożyłam na stolik. - Esmeralda .. chciała zniszczyć i ciebie i mnie i Violettę i każdego z naszego domu! Podziękuj jej że miałeś taką wspaniałą sekretarkę! Ona powinna się leczyć!
- Esmeralda? Nie posunie się do tego pozi..
- Tak jeszcze jej broń! Ał.. - Poczułam ukłucie po prawej stronie. Nie była to przyczyna ciąży bo nie bolał mnie brzuch a bardziej żebra ?
- Skurcz?
- Nie .
- Angie halo .. słyszysz mnie ? - Powiedział German wymachując mi przed twarzą ręką. Trochę go widziałam a trochę nie. W końcu odzyskałam świadomość i powoli podniosłam się z podłogi.
- Małe omdlenie nic mi nie jest.
- Małe omdlenie? Omdlenie ? Jedziemy do lekarza może coś ci zaszkodziło.
- Bez przesady German nie będę z każdym zasłabnięciem biegnąć do lekarza.
- Ale te zasłabnięcia się u ciebie pojawiają i to coraz częściej. - Fakt to prawda. Zaczerwieniłam się od środka gdyż nie wiedziałam co powiedzieć. Wzięłam torebkę kurtkę ,  czapkę  i wyszłam z domu. German usiadł za kierownicę a ja obok. Nadal nie podobał mi się ten pomysł. Nie chce wyjść na jakąś  przewrażliwioną kobietę która ze względu na złe samopoczucie biegnie do lekarza.
...
Siedziałam i czekałam aż lekarz będzie miał wolny gabinet. German siedział obok ale nie spodziewał się co mi może być. Myślał i patrzył się w jeden kąt. Nad czym on tak myślał ? W końcu zobaczyłam ostatniego pacjenta wychodzącego z gabinetu. Ocknęłam się i weszłam. German na mnie poczeka bo musi mnie odwieźć do domu. Lekarz jak to lekarz.. podłączył te wszystkie sprzęciki pręciki i zaczął mnie badać. Poczułam ten ból tym razem w klatce piersiowej. Trzymałam się żeby nie wymięknąć.
-  Pani żyje w bardzo szybkim tempie, narażając się tym samym na wiele sytuacji stresowych. Czy może ma pani jakieś problemy które powodują stres? Lub próbuje pani polepszyć wiele sytuacji w domu jak i w pracy. To niezdrowe tym bardziej że jest pani w ciąży. Proszę się trochę odstresowywać i znajdować czas dla siebie.
- Ale ja siedze całymi dniami w domu! Nic nie robię tylko leże i patrzę w sufit.
- Bóle które pani czuje mogło spowodować częste wdychanie niezdrowych substancji takich jak dym papierosowy lub dym z pożaru. Czy przebywała pani ostatnio w takim środowisku ?
- Proszę pana .. kilka godzin temu zapalił mi się dom! Jak mogłam tego nie wdychać - Ponosiły mnie emocję. Może rzeczywiście za bardzo się stresuję. - Dobrze , przepraszam. Mam znajdować więcej czasu dla  siebie i unikać niezdrowych dymów?
- Tak.
- No to dziękuje za wizytę. Do widzenia - Rzuciłam jakiś tam uśmiech i wyszłam z gabinetu. Usiadłam na krześle i złapałam oddech. Chwila jak wchodziłam siedział tu German gdzie on jest? Zauważyłam go niosącego jakieś ciastko i herbatę. Wręczył mi do rąk talerzyk i kubek po czym usiadł i nastawił ucho. Chciał wiedzieć co powoduje u mnie te '' napady ''.
- To wszystko od stresu ..
- ? Czym się stresujesz ?
- Wszystkim German wszystkim. Nie nadążam .. tutaj zdjęcia wymyślone przez Esmeraldę tutaj dzieci a za chwilę jeszcze pożar. Może po mnie tego nie widać ale się tym przejmuje.
- Dlatego właśnie od teraz będziesz dostawać posiłki do pokoju i nie ruszać się.
- Jak się nie będę ruszać to przytyje jakieś 10 kilo i to nie dzięki ciąży.
- Nie przesadzaj. Chodź już . - Wstałam i ciężko poszłam do samochodu.
* German *
/ W DOMU/
Zaniosłem Angie talerzyk z tostami. Jak zwykle wypierała się zjedzeia ich ale nie mogła się oprzeć. Musiałem zadzwonić do Esmeraldy.
- Słucham ? - Usłyszałem jej głos w słuchawce ..
- To ty ? To ty chciałaś zniszczyć całą naszą rodzinę!
- Kto mówi?
- Nie udawaj proszę cię. Mam dość tego że próbujesz rujnować moje małżeństwo! - Kliknąłem rozłącz i rzuciłem telefon. Naszczęście spadł na łóżko. Poszedłem do lodówki i wyjąłem jedno piwo. Należy mi się coś. Miałem je otworzyć ale zrezygnowałem. Nie będę pił teraz .. będzie jedno piwo a za chwilę wyjdzie kolejne i kolejne. Będę teraz to robił dla Angie. Wyjąłem więc wodę i wziąłem kilka łyków. Orzeźwiłem się i poszedłem do Angie. Zasnęła.. siedziała na kanapie u nas w pokoju oparta o kant ..Wziąłem koc i ją przykryłem oraz podłożyłem jej poduszkę pod głowę. Teraz może spać. Musi odpocząć.
___________________________________________
Jakoś napisałam ten rozdział w 15 minut i o dziwo sądzę że jest w miare długi. Mam nadzieje że się podoba ..
Podoba się - Zostaw koma
Nie podoba się - Zostaw koma
Miniimum 2 opinie  - nowy rozdział: )
Dzięki za przeczytanie .
Daria ♥

O Germangie rozdział .. 37 ♥...♥

* Angie *
- Pablo czy na pewno tak to widzisz ?
- Ja tak , ale nie wiem czy ty inaczej. - Przytuliłam mojego przyjaciela i poszłam do domu. Spacerowałam obserwując płatki śniegu ale poczułam że marzną mi ręce. Zapomniałam rękawiczek. Włożyłam ręce do kieszeni i szłam dalej. Zadzwonił mój telefon.
- Angie ? Angie halo przychodź szybko ! - Krzyknął z paniką German i rozłączył. Co się dzieje ? Zaczęłam szybciej iść a nawet biec. Doszłam do mojego domu i zobaczyłam pełn dymu. Nie chciałam tam wchodzić bo dym może być dla mnie szkodliwy. Poszłam szybko za tył domu. Zobaczyłam tam stojących Germana Viole Ramalla i Olgę a przed drzwiami strażaków kończących gasić najmniejszy płomyk ognia. Stałam osłupiała .. W końcu odzyskałam świadomość i popatrzyłam na rodzinę. Wszyscy wyszli.. wszystko w normie. Podszedł do mnie zmartwiony German.
- Całe szczęście że ciebie nie było w domu i że był ten śnieg. Gdyby nie to .. to nie wiem czy mielibyśmy jeszcze dom.
Przytuliłam Germana i uspokoiłam Viole. Co się zapaliło ? Nie rozumiem ?
- Violu jak to się stało ? - Podeszłam do siedzącej na ławeczce Violi. 
- Olga podobno przewróciła świeczkę za chwile przyszedł tata. Wyszłam z pokoju zobaczyć co się dzieje i nic nie widziałam. Szłam na ślepo przez dym. Chciałam wyjść tyłem ale nie było szans ponieważ ogień rozpowszechniał się po całym domu. Naszczęście nie doszło do większych szkód. Jednak trochę źle się czuje. - Rozejrzałam się jeszcze i zobaczyłam że w okół naszego domu zbierają się ludzie. Przybiegł Leon. Nie wiem jak się dowiedział ale wpuściłam go i poszedł do Vilu. Zebrałam się w siebie i podeszłam do panikującej Olgi.
- To wszystko moja wina , to wszystko moja wina. - Mówiła sobie pod nosem. - Zapewne teraz wyrzucicie mnie z domu.
- Olgo nie chcemy cię wyrzucać. Nie doszło do większych szkód jednak mogłabyś być bardziej uważna.
- Przygotowywałam ciasto zamachnęłam ręką po mąke i nagle .. - Wybaczyłam Oldze przypadek i  podeszłam do strażaka. Powiedział mi ze gdyby nie zareagowanie Violetty to dom byłby .. nie było by domu. German zapomniał z paniki numeru na straż. Olga i Ramallo nie mieli telefonów. Trzeba będzie sprawdzić w jakim stanie jest dom. Czy coś się spaliło. Weszłam do domu oczywiście jeszcze przez śmierdzący dym i zaczęłam otwierać wszelkie okna. Poczekałam chwilę i spojrzałam na salon. Taki mały pożar jednak wyrządził sporo szkód. W suficie można powiedzieć że wypalona jest dziura. Cała podłoga brudna. To nie możliwe. Wszedł do mnie German i złapał mnie w tali.
- Chodź nie możesz wdychać dymu. To niezdrowo dla ciebie i dla dziecka. - Wyszłam z domu .. Straże odjeżdżały. To co się tu wydarzyło to na pewno nie był zwid? Miewam je często w ciąży. Uszczypnęłam się w ramię. Nie , to nie był zwid.
/ kilkanaście minut później. /
Czekałam aż dym zniknie z domu. Po kilku minutach weszłam .. Rozejrzałam się jeszcze raz i uznałam że trzeba od razu brać się za sprzątanie. Zaczęłam myć podłogę. Weszła Olga i mi pomagała. Damy sobie radę. Jakoś. Otrzymałam telefon od mojej mamy.
- Angie wszystko dobrze ?
-Mamo ? Skąd wiesz że coś się stało ? - Angelica podgłosiła telewizor z którego było słychać '' Dom inżyniera ochrony środowiska Germana Castillo uległ szkodom. Nie wiemy z jakiego powodu ogień stawał się coraz większy i większy. Strażacy zareagowali w odpowiedniej chwili i nie doszło do wielkich szkód. Jego rodzina przebywała na dworzu i nikomu nic się nie stało ''
- Przecież wiesz że o takich wypadkach w telewizji nie może zabraknąć reportażu. Dziekuje za prezenty dla dziecka. Są piękne .. masz gust. No dobrze to nie czas na żarty. Musze dalej sprzątać ..
- Może przyjadę ci pomóc ?
- Olga jest gosposią damy sobie rade.
Włączyłam gaz i zaparzyłam sobie herbatę. Jednak bałam się i musiałam to wszystko robić wolniej ale uważniej. Dziś zdjęcie Jackie i Pabl.a przypadkowo wpadło do piecyka. Uległo zniszczeniom .. czy to był jakiś znak ? Nie mam pojęcia. Ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Zobaczyłam strażaka...
- Proszę .. - Pokazałam gestem żeby wszedł. Usiadł na kanapie i miał .. chyba złe wieści.
- Coś nie tak ?
- Chciałem omówić przyczyny pożaru. Po godzinie doszliśmy do wniosku że pożarn ie był spowodowany  przewróconą świeczką. Ktoś zrobił to celowo.
 Zamilkłam. Kto chciał by zniszczyć nasza rodzinę ? Nie wiem .. byłam u Pabla. Nie miałam żadnych wrogów po za .. Esmeraldą. Nie wyszło jej ze zdjęciami to spróbowała czegoś innego. Czy ta kobieta nie powinna się leczyć ?!
- O czym rozmawiacie ? - German doskonale znał akurat tego strażaka. Kolega z czasów młodości.
- Będę się zbierał. Dowidzenia.  - Strażak zniknął mi z oczu...
______________________________________________________________________
Wiem że krótki ale nie mam weny ostatnio wcale.
Podoba się - Zostaw koma
Nie podoba się - Zostaw koma xD
Minimum 2 kom - Nowy rozdział.
Dzięki za przeczytanie .
Daria ♥