*- Angeles -*
Siedząc, szlochając, i zastanawiając się nad sensem życia, nadal płakałam. Ani Violetta, ani Olga. Nic mi już nie pomagało. Czułam się tak, jakby ktoś zabrał mi połowę mnie. Jakby odebrał mi całe życie. Na co byłam zła? Na siebie. Na własne zdrowie.
Starałam się o tym nie myśleć, ale się nie dało. Po kilku godzinach czułam się już odrobinę lepiej. Nie jadłam nic, nawet nie dlatego, że przez to nie miałam ochoty. Po prostu źle się czułam. Poczytałam trochę o mojej chorobie. Jedynym światełkiem było to, że mogę to wyleczyć. Wyciągnełam z mojej bluzy karteczkę. Była tam data i godzina kolejnej wizyty. Lada dzień, a dokładniej jutro. Dzień zleciał mi szybko, ale na prawdę, był najgorszym dniem w całym moim życiu..
* Next day *
Nie obudziłam się tak wesoła i pełna energii jak wczoraj. Byłam przygnębiona i smutna. Nie patrzyłam na zegarek, ani na to, że ubrałam się w niewyprasowaną sukienkę, a włosy tylko przeczesałam, wyszłam z domu. Spacerowałam bez końca, a bynajmniej miałam takie wrażenie. W końcu dobiegła godzina mojej wizyty. Najbliższe taxi mnie podwiozło, drogę powrotną zaliczę pieszo. Znowu ten gabinet, te drzwi i ten kolor ścian, który wczoraj widziałam siedząc na tym samym krześle. Dziś w odrobinę lepszym nastroju.
- Od razu usiądź.
Usiadłam więc na długim, niewygodnym dość fotelu. Santiago zrobił mi kolejne USG. Przez jakiś czas zastanawiałam się, leczenie chirurgiczne, może chemioterapia, ale nie miałam odwagi o to zapytac. Czekałam aż on sam uzna, kiedy mi to dokładnie powiedzieć.
Po dokonanym USG, opuściłam bluzkę i usiadłam spowrotem na krześle. Czekałam tylko na mojego kolegę Santiaga, który po chwili przyszedł ze zmieszaną miną.
- I.. ?
- I nie mam dobrych wieści. - Byłam pewna już, że to nowotwór. Obawiałam się tego, że złośliwy. Myślałam że już umieram..
- Wysłucham.. - wymamrotałam.
- Na razie nic się nie da stwierdzić. - Byłam niepewna, ale kamień spadł mi z serca.
Po niedługiej rozmowie, opuściłam ten okropny gabinet. Uważałam tak, gdyż tam straciłam taki mój '' sens życia ''. Wróciłam do domu, i od razu udałam się na górę. Spotkałam tam tylko Olgę, która wycierała kątki korytarza. Moje wczorajsze zachowanie strasznie ją zaniepokoiło, a gdy dowiedziała się co mi jest, sama mało co nie dostała zawału.
- Angie..
- Tak? Nie pytaj, proszę. Nic nie stwierdzono, jest nadzieja..
- Na ?
- Na to, że to nie guz.
- A jeśli to nie guz, to musi to być..
- Sprzątaj dalej, nie przerywam.
Nie odezwałam się do Germana. Przyczyną tej naszej '' dziwnej relacji '' jest tajemnica, którą ukrywamy nie tylko przed innymi, ale staramy się i przed sobą. Mój przyjazd 1/2 miesiące temu, przyjazd o którym wiedział tylko German i Violetta. Przyjechałam tylko i wyłącznie do mamy, lecz on mnie odnalazł, przechadzającą się po ulicach. W Buenos Aires byłam przez dwa tygodnie. Nadal kochałam Germana, on kochał mnie, co się nie zmieniło. Wtedy było coś.. co może zawrócić guza, i być czymś innym niż nowotwór. Tak, mogę być w ciąży. Nie z Pablem, lecz z Germanem. Nic by się nie zgadzało, i żadna sytuacja by mi nie odpowiadała. Jest jak jest, musimy żyć dalej.
______________________________________________________
NIE NASKAKUJCIE NA MNIE ZA TEN ZWROT AKCJI, I ZA OSTATNIEGO POSTA O KOMENTACH PLIS XDDD
Joł joł, złapałam wene. Niech sie trzyma, bo planuję.. duuużo :D
Pozderki ^^
DarUa ♥
sobota, 28 czerwca 2014
środa, 18 czerwca 2014
Pamiętacie mnie tu jeszcze ?
Odeszłąm, z powodu : 1 Kom pod opowiadaniem, 2 komy.. Nikt nie czyta, a ja nie piszę.
Nie wiem, może jakas inna seria? Coś nowego? Błagam was, napiszcie w komentarzu.
Cóż, wrócę ale najpierw jakieś pomysły. Brakuje mi weny i chęci. Jeśli jeszcze tu zaglądasz, skomentuj :)
DarUA ♥
Nie wiem, może jakas inna seria? Coś nowego? Błagam was, napiszcie w komentarzu.
Cóż, wrócę ale najpierw jakieś pomysły. Brakuje mi weny i chęci. Jeśli jeszcze tu zaglądasz, skomentuj :)
DarUA ♥
sobota, 31 maja 2014
Rozdział VI - ,, Okrutna prawda ''
- Angeles -
Po kąpieli, tradycyjnie zeszłam na kolację. Nie miałam ochoty siedzieć z Germanem przy jednym stole, do tego ta niestrawność. Muszę wybrać się do lekarza. Od tego domu jest sporo kilometrów, ale wolę pojechać te kilkanaście minut, niż czuć się tak.. źle. Już miałam się kłaść spać, gdy przechodząc natknęłam się na Violettę. Chciała porozmawiać, ale byłam za bardzo zmęczona, i mój mózg '' nie funkcjonował prawidłowo''. Kładąc się do łóżka myślałam o tej ciąży.. z Pablem. Czy to możliwe? Nie, to zwykła żołądkówka. Polegując i wpatrując się w sufit, zasnęłam.
***
Obudził mnie przyjemny świergot ptaków. Czułam się lepiej, ale nie tracąc czasu na śniadanie, od razu pojechałam taksówką do lekarza. Zapukałam do znajomego mi gabinetu. W niektórych salach jeszcze stary sprzęt. Ten szpital wiąże ze mną tak wiele wspomnień. Tutaj się urodziłam, tutaj leczyłam się na białaczkę.. Niektóre wcale nie są miłymi wspomnieniami.
- Angeles! Cześć..
Znałam tego lekarza bardzo dobrze. To on zawoził moją mamę na salę porodową.. Nie jest młody, lecz bardzo przyjemny.
- Dziendobry Santiago, wróciłam z Paryża.
- Już na stałe?
- Raczej tak..
- Wspaniale! Ale może przejdźmy do twoich dolegliwości.
- Niestrawność, grypa żołądkowa, bóle głowy, skurcze..
- Siadaj. - Wskazał ręką na fotel.
Usiadłam i podwinęłam bluzkę, a Santiago zrobił mi USG. Nie mogłam uwierzyć, zobaczyłam coś.. tak jakby dziecko. Mina Santiaga jednak nie była zadowolona.
- Coś nie tak? Jestem w ciąży?
- To nie ciąża.
Zrobiło mi się mglisto.. Przestraszyłam się.
- W.. w takim razie co mi jest?
- Masz guza nowotworowego.
Poczułam się tak, jakbym za chwilę miała zemdleć.
- Mam.. ra.. raka ? Nie mogę w to uwierzyć, Santiago na pewno coś da się zrobić, proszę!
- To nie pewne, ale wszystko na to wskazuje.
Gdyby nie szklanka wody, za chwile bym zemdlała. Moje życie straciło sens..
- Angeles, tutaj termin na kolejną wizytę. Upewnimy się..
- Co mi to da? Co mi da ta kolejna wizyta?! Prędzej umrę niż da się to wyleczyć.
- Nawet tak nie mów! Nie jestem pewny.
- To lepiej nie bądź. Muszę już iść. - Wręczyłam mu pieniądze w ręce, i wybiegłam z gabinetu.
Wróciłam do domu, i nie myśląc o kłótniach, rzuciłam się Germanowi w ramiona. Łzy lały mi się z oczu.
- Co się stało ?
- Mam nowotwór, to się stało.
Przytulił mnie jeszcze mocniej, ale tak czy siak płakałam. Nie pytał o więcej, po prostu mnie przytulił..
_______________________________________
No nie popsułam Germangie. Może coś o nexcie?
German będzie wspierał Angie. Ona będzie miała coraz więcej pewności, że to nowotwór i zgodzi się na operację. Bardzo kosztowną operację. Violetta odpowie Laurze, co o niej myśli, a ona wyjedzie z miasta. German i Angie stworzą związek, ale Angie.. więcej nic nie powiem :)
Komentujcie, oceniajcie, do następnego ^^
DarUa ♥
Po kąpieli, tradycyjnie zeszłam na kolację. Nie miałam ochoty siedzieć z Germanem przy jednym stole, do tego ta niestrawność. Muszę wybrać się do lekarza. Od tego domu jest sporo kilometrów, ale wolę pojechać te kilkanaście minut, niż czuć się tak.. źle. Już miałam się kłaść spać, gdy przechodząc natknęłam się na Violettę. Chciała porozmawiać, ale byłam za bardzo zmęczona, i mój mózg '' nie funkcjonował prawidłowo''. Kładąc się do łóżka myślałam o tej ciąży.. z Pablem. Czy to możliwe? Nie, to zwykła żołądkówka. Polegując i wpatrując się w sufit, zasnęłam.
***
Obudził mnie przyjemny świergot ptaków. Czułam się lepiej, ale nie tracąc czasu na śniadanie, od razu pojechałam taksówką do lekarza. Zapukałam do znajomego mi gabinetu. W niektórych salach jeszcze stary sprzęt. Ten szpital wiąże ze mną tak wiele wspomnień. Tutaj się urodziłam, tutaj leczyłam się na białaczkę.. Niektóre wcale nie są miłymi wspomnieniami.
- Angeles! Cześć..
Znałam tego lekarza bardzo dobrze. To on zawoził moją mamę na salę porodową.. Nie jest młody, lecz bardzo przyjemny.
- Dziendobry Santiago, wróciłam z Paryża.
- Już na stałe?
- Raczej tak..
- Wspaniale! Ale może przejdźmy do twoich dolegliwości.
- Niestrawność, grypa żołądkowa, bóle głowy, skurcze..
- Siadaj. - Wskazał ręką na fotel.
Usiadłam i podwinęłam bluzkę, a Santiago zrobił mi USG. Nie mogłam uwierzyć, zobaczyłam coś.. tak jakby dziecko. Mina Santiaga jednak nie była zadowolona.
- Coś nie tak? Jestem w ciąży?
- To nie ciąża.
Zrobiło mi się mglisto.. Przestraszyłam się.
- W.. w takim razie co mi jest?
- Masz guza nowotworowego.
Poczułam się tak, jakbym za chwilę miała zemdleć.
- Mam.. ra.. raka ? Nie mogę w to uwierzyć, Santiago na pewno coś da się zrobić, proszę!
- To nie pewne, ale wszystko na to wskazuje.
Gdyby nie szklanka wody, za chwile bym zemdlała. Moje życie straciło sens..
- Angeles, tutaj termin na kolejną wizytę. Upewnimy się..
- Co mi to da? Co mi da ta kolejna wizyta?! Prędzej umrę niż da się to wyleczyć.
- Nawet tak nie mów! Nie jestem pewny.
- To lepiej nie bądź. Muszę już iść. - Wręczyłam mu pieniądze w ręce, i wybiegłam z gabinetu.
Wróciłam do domu, i nie myśląc o kłótniach, rzuciłam się Germanowi w ramiona. Łzy lały mi się z oczu.
- Co się stało ?
- Mam nowotwór, to się stało.
Przytulił mnie jeszcze mocniej, ale tak czy siak płakałam. Nie pytał o więcej, po prostu mnie przytulił..
_______________________________________
No nie popsułam Germangie. Może coś o nexcie?
German będzie wspierał Angie. Ona będzie miała coraz więcej pewności, że to nowotwór i zgodzi się na operację. Bardzo kosztowną operację. Violetta odpowie Laurze, co o niej myśli, a ona wyjedzie z miasta. German i Angie stworzą związek, ale Angie.. więcej nic nie powiem :)
Komentujcie, oceniajcie, do następnego ^^
DarUa ♥
poniedziałek, 26 maja 2014
Rozdział V - ,, Zapomnijmy o przeszłości ''
- Angeles -
Nagle do pokoju weszła kobieta o niedługich lokach, blond włosach i jeansowych '' ogrodniczkach ''. Miała piękną figurę, i była bardzo ładna. German bardzo się zdziwił gdy ją ujrzał. Niespodziewanie zarzuciłam.
- A pani to..
- Kochanka Germana Castillo..
Zamarłam w bezruchu, a następnie szarmanckim machnięciem ręki stłukłam szklanke, i opuściłam pokój. Pobiegłam na górę niczym jakiś maratończyk. Poczułam zdrade. Wiedziałam, że mimo tego, iż znam Germana tak długo, nie mogę mu zaufać. Miałam ochotę pojechać spowrotem do francji, jednak zostałam.. Teraz do głowy przyszły mi wszystkie złe wspomnienia. Znowu bezsenna noc.. zawiedziona, zamyślona usiadłam przy biurku, stojącym w samym rogu pokoju. Cóż, jeszcze 2 lata temu siedziałam tutaj, myśląc jak zabłysnąć przed Germanem. Teraz myślę, dlaczego chciałam przed nim zabłysnąć. Świat musi robić na przekór? Musi? Źle się czułam, zasypiałam i bolała mnie głowa. Brałam przeciwbólowe proszki, piłam wodę, nic nie przechodziło. Znów ten skrzyp drzwi.. Wszedł do pokoju. Dałam mu porozumiewawczy znak, że nie mam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Nie zadziałało. Szarpnęłam ręką tak, że wylądowała prosto na ręce Germana. Złapał mnie, i usiadł na łóżku.
- To już przeszłość.
- Nie chce tłumaczeń.
- Nie wracajmy do przeszłości..
- Mam zapomnieć o wszystkim od tak?
- Angie, ona tylko weszła. Chciała mnie odzyskać, ale nic na mnie nie zadziała. Na mnie działasz tylko ty.
Czułam się dziwnie. Zamieszana, i wzruszona. Musiałam jeszcze to przemyśleć, nie mogłam od tak pocałować Germana, i być z nim, po wizycie tej kobiety.
- German -
Byłem zły na Laurę, bo tak na imię miała kobieta, przez którą straciłem osobę cholernie dla mnie ważną.
- Wyjdź z naszego domu! - Krzyknąłem, gdy tylko zszedłem do Laury.
- Nie pamiętasz naszych wspomnień?
- Już dawno o nich zapomniałem.. - Przybliżyłem się do niej, i mówiłem coraz poważniejszym głosem. - Zapomniałem o nas, rozumiesz!? Wyjdź..
Po moich '' rozkazach '' Laura opuściła nasz dom, i miałem nadzieję, że nigdy już się tu nie pojawi. Mimo to, ja nadal próbowałem odzyskać Angie. Spowodować, aby czuła się lepiej. Z każdą godziną, coraz bardziej chciała rozmawiać. Była zła na mnie i na siebie.
- Jak mogłam się tak dać oszukać? - Szeptała gdy po cichu wszedłem do jej pokoju. Przyniosłem jej kawę i spaghetti, zrobione przez Olgę na obiad. Zostawiła to, wyszła, a gdy wróciła, przyniosła swój talerz. Wyniosłem się więc z jej pokoju, i nie wchodziłem tam przez godzinę. Nie umiałem długo wytrzymać bez Angie. Bez jej błękitnych oczu i uroczego śmiechu. Około godziny 18:00 do domu wróciła Violetta. Angie wszystko jej powiedziała, więc i ona się do mnie nie odzywała. Musiałem odzyskać zaufanie Angie i Violetty. Wiedziałem, że to nie takie łatwe. Vilu doskonale znała Laurę. Słyszała nasze rozmowy, nasze flirtowanie.. Do dziś mi tego nie wybaczyła. Czego dokładnie? Otóż tego, że nadal kochałem Angie, a szlajałem się z innymi kobietami. Sam sobie tego nie wybaczyłem. Czasami siadałem przy oknie, oglądając nasze zdjęcia z przeszłości. Była tam Maria.. myślałem, że po prostu brakuje mi czyichś objęć, ale miałem Violettę. Straciłem relacje z moją córką, właśnie przez Laurę. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie nawidzę tej kobiety, i nie chce jej widzieć w moim życiu..
___________________________
Nowe postacie, któte sporo namieszają, i będą towarzyszyć tu przez następne kilka rozdziałów. Powiem może co w następnym.. otóż, Angie podejrzewa ciąże z Pablem, który ( jak już było ) zginął. Będzie zrozpaczona, ale to wcale nie okaże się ciąża. Już podejrzewacie? Tutaj chwila zastanowienia. Cóż, do następnego!
A no i zaczęłam nadawać tytuły !
5 komów czekam ^^ :D
DarUa ♥
Nagle do pokoju weszła kobieta o niedługich lokach, blond włosach i jeansowych '' ogrodniczkach ''. Miała piękną figurę, i była bardzo ładna. German bardzo się zdziwił gdy ją ujrzał. Niespodziewanie zarzuciłam.
- A pani to..
- Kochanka Germana Castillo..
Zamarłam w bezruchu, a następnie szarmanckim machnięciem ręki stłukłam szklanke, i opuściłam pokój. Pobiegłam na górę niczym jakiś maratończyk. Poczułam zdrade. Wiedziałam, że mimo tego, iż znam Germana tak długo, nie mogę mu zaufać. Miałam ochotę pojechać spowrotem do francji, jednak zostałam.. Teraz do głowy przyszły mi wszystkie złe wspomnienia. Znowu bezsenna noc.. zawiedziona, zamyślona usiadłam przy biurku, stojącym w samym rogu pokoju. Cóż, jeszcze 2 lata temu siedziałam tutaj, myśląc jak zabłysnąć przed Germanem. Teraz myślę, dlaczego chciałam przed nim zabłysnąć. Świat musi robić na przekór? Musi? Źle się czułam, zasypiałam i bolała mnie głowa. Brałam przeciwbólowe proszki, piłam wodę, nic nie przechodziło. Znów ten skrzyp drzwi.. Wszedł do pokoju. Dałam mu porozumiewawczy znak, że nie mam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Nie zadziałało. Szarpnęłam ręką tak, że wylądowała prosto na ręce Germana. Złapał mnie, i usiadł na łóżku.
- To już przeszłość.
- Nie chce tłumaczeń.
- Nie wracajmy do przeszłości..
- Mam zapomnieć o wszystkim od tak?
- Angie, ona tylko weszła. Chciała mnie odzyskać, ale nic na mnie nie zadziała. Na mnie działasz tylko ty.
Czułam się dziwnie. Zamieszana, i wzruszona. Musiałam jeszcze to przemyśleć, nie mogłam od tak pocałować Germana, i być z nim, po wizycie tej kobiety.
- German -
Byłem zły na Laurę, bo tak na imię miała kobieta, przez którą straciłem osobę cholernie dla mnie ważną.
- Wyjdź z naszego domu! - Krzyknąłem, gdy tylko zszedłem do Laury.
- Nie pamiętasz naszych wspomnień?
- Już dawno o nich zapomniałem.. - Przybliżyłem się do niej, i mówiłem coraz poważniejszym głosem. - Zapomniałem o nas, rozumiesz!? Wyjdź..
Po moich '' rozkazach '' Laura opuściła nasz dom, i miałem nadzieję, że nigdy już się tu nie pojawi. Mimo to, ja nadal próbowałem odzyskać Angie. Spowodować, aby czuła się lepiej. Z każdą godziną, coraz bardziej chciała rozmawiać. Była zła na mnie i na siebie.
- Jak mogłam się tak dać oszukać? - Szeptała gdy po cichu wszedłem do jej pokoju. Przyniosłem jej kawę i spaghetti, zrobione przez Olgę na obiad. Zostawiła to, wyszła, a gdy wróciła, przyniosła swój talerz. Wyniosłem się więc z jej pokoju, i nie wchodziłem tam przez godzinę. Nie umiałem długo wytrzymać bez Angie. Bez jej błękitnych oczu i uroczego śmiechu. Około godziny 18:00 do domu wróciła Violetta. Angie wszystko jej powiedziała, więc i ona się do mnie nie odzywała. Musiałem odzyskać zaufanie Angie i Violetty. Wiedziałem, że to nie takie łatwe. Vilu doskonale znała Laurę. Słyszała nasze rozmowy, nasze flirtowanie.. Do dziś mi tego nie wybaczyła. Czego dokładnie? Otóż tego, że nadal kochałem Angie, a szlajałem się z innymi kobietami. Sam sobie tego nie wybaczyłem. Czasami siadałem przy oknie, oglądając nasze zdjęcia z przeszłości. Była tam Maria.. myślałem, że po prostu brakuje mi czyichś objęć, ale miałem Violettę. Straciłem relacje z moją córką, właśnie przez Laurę. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że nie nawidzę tej kobiety, i nie chce jej widzieć w moim życiu..
___________________________
Nowe postacie, któte sporo namieszają, i będą towarzyszyć tu przez następne kilka rozdziałów. Powiem może co w następnym.. otóż, Angie podejrzewa ciąże z Pablem, który ( jak już było ) zginął. Będzie zrozpaczona, ale to wcale nie okaże się ciąża. Już podejrzewacie? Tutaj chwila zastanowienia. Cóż, do następnego!
A no i zaczęłam nadawać tytuły !
5 komów czekam ^^ :D
DarUa ♥
poniedziałek, 19 maja 2014
4 RODZIAŁ! - Germangie.
- Angeles -
Mimo tego, od razu wyszłam z objęć Germana. Chciałam do nich spowrotem wrócić, i to właśnie wtedy powiedziałam coś, czego nie powinnam powiedzieć.
- Kocham Cię..
Poczułam się niefortunnie. Myślałam, że German odejdzie, i mnie puści. Został jednak, spojrzał mi w oczy i pocałował. Tęskniłam za nim. Wiedziałam, jak głębokie jest nasze uczucie. To co jest między nami jest za silne, żeby się rozpadło. Objęłam go, a następnie ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Myślałam, nie odzywając się do nikogo.
- Ziemia do Angie. - Powiedziała podwyższonym tonem Viola.
- Spokojnie, odpłynęłam z powodów radości, nie smutku..
- Nareszcie, moja Angeles się cieszy! Co takiego przyprawiło Cię o szczęście ?
- Szczegółowo, czy w skrócie?
- Jutro opowiesz, dawaj w skrócie.
- No to.. twój tata. I właściwie to twoje schody, bo szczerze, to bardzo często się o nie potykam.
Uśmiech objął twarz siostrzenicy. Rzuciła mi się na szyję, i zaczęła pytać. Nie oznacza to jeszcze, że ja i German od razu będziemy razem, to nie takie proste. Muszę zapomnieć o moim przyjacielu.. Nigdy o nim nie zapomnę, co ja w ogóle mówię. Mimo nowych osób, miłości i nowego domu, będę o nim pamiętać. Będę odwiedzać jego grób..
Teraz już wiem, że mam dla kogo zostać. Dla Violetty i dla Germana. Przykro mi, że oddale się ponownie od mojej mamy. Byłyśmy tak blisko, ale wierzę, że nadal będziemy. Z tego myślenia, zapomniałam o herbacie, która już dawno wystygła. Po prysznicu poszłam spać.
Mimo zapału, nie mogłam zasnąć. Ostatnio nie wysypiam się, więc myślałam, że los się do mnie uśmiechnął. Leżałam, czytałam, pisałam teksty piosenek, jadłam.. Tak, połowa nocy właśnie na tym minęła.
Obudziłam się o 8:10. Zazwyczaj o tej godzinie wstaję, gdy mam wolne. Co ja gadam, od miesiąca mam wolne. Chyba już się przyzwyczaiłam do takiego toku. Obudził mnie przyjemny zapach z kuchni. Olga była w trakcie przygotowywania śniadania. Pachnące świeże tosty, których ostatnio mi zabrakło. Zabrakło mi tostów przygotowywanych przez Olgę, ale swoimi też nie wybrzydzałam.
Wstając od stołu, podziękowałam i tradycyjnie zaniosłam talerz do kuchni. Był ciepły maj. Wszystkie ubrania które zabrałam, były głównie na lato, także nie miałam dużego wyboru co do spodni. Sukienka a'la boho i buty na koturnie, mi pasuje. Niesmiało podeszłam do jego gabinetu. Zapukałam, i przywitałam Germana promiennym uśmiechem. Uśmiechnął się do mnie, i obszył mnie wzrokiem. Poczułam dreszcz, i usiadłam.
- A więc..
- Tak, no to..
Ciężko było nam rozpocząć jaką kolwiek pogodę.
- Pięknie wyglądasz. - Zarzucił.
- Tak, dziękuje.. - Odparłam.
- Przejdźmy do konkretów. Wracasz do nas?..
- Mam nadzieję, że pozbieram się szybko. O ile nie masz problemu, abym tu zamieszkała..
- Skąd, przyjmujemy cię z otwartymi rękami, ja szczególnie. - Zaśmiał się.
Nie ukrywając, to było miłe. Nie dawałam po sobie poznać żadnych emocji.
- O '' Konkretach '' miałem na myśli także nas.
- Nas, powiadasz..
- Tak, nas. Co z '' nami ? ''
- Może inaczej. Co poczułeś po wczorajszym..
- Szczęście, miłość..
- Widzę, że choć w jednej sprawie mamy takie same poglądy.
Przybliżyłam się do Germana, i pocałowałam go czule.
Teraz wiedziałam już, że będziemy razem. Czeka nas jeszcze wiele rozmów, upadków i nieszczęść, mam nadzieję jednak, że kiedyś stworzymy porządną rodzinę. Wiedziałam przecież, że '' tak silnego uczucia, nic nie zniszczy. ''
_____________________________
Happy End rozdziału 4. Mam nadzieję, że fajny. Cóż, ktoś to czyta? Haloo, mówie do moich obserwatorów. Na prawdę na was licze. Jeśli to przeczytałeś, skomentuj chociażby z anonimka, twoja opinia na prawdę wiele dla mnie znaczy :D
Co o rozdziale? Jak się podobał ? Hmm C: ?
Do następnego!
DarUa ♥
Mimo tego, od razu wyszłam z objęć Germana. Chciałam do nich spowrotem wrócić, i to właśnie wtedy powiedziałam coś, czego nie powinnam powiedzieć.
- Kocham Cię..
Poczułam się niefortunnie. Myślałam, że German odejdzie, i mnie puści. Został jednak, spojrzał mi w oczy i pocałował. Tęskniłam za nim. Wiedziałam, jak głębokie jest nasze uczucie. To co jest między nami jest za silne, żeby się rozpadło. Objęłam go, a następnie ruszyłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Myślałam, nie odzywając się do nikogo.
- Ziemia do Angie. - Powiedziała podwyższonym tonem Viola.
- Spokojnie, odpłynęłam z powodów radości, nie smutku..
- Nareszcie, moja Angeles się cieszy! Co takiego przyprawiło Cię o szczęście ?
- Szczegółowo, czy w skrócie?
- Jutro opowiesz, dawaj w skrócie.
- No to.. twój tata. I właściwie to twoje schody, bo szczerze, to bardzo często się o nie potykam.
Uśmiech objął twarz siostrzenicy. Rzuciła mi się na szyję, i zaczęła pytać. Nie oznacza to jeszcze, że ja i German od razu będziemy razem, to nie takie proste. Muszę zapomnieć o moim przyjacielu.. Nigdy o nim nie zapomnę, co ja w ogóle mówię. Mimo nowych osób, miłości i nowego domu, będę o nim pamiętać. Będę odwiedzać jego grób..
Teraz już wiem, że mam dla kogo zostać. Dla Violetty i dla Germana. Przykro mi, że oddale się ponownie od mojej mamy. Byłyśmy tak blisko, ale wierzę, że nadal będziemy. Z tego myślenia, zapomniałam o herbacie, która już dawno wystygła. Po prysznicu poszłam spać.
Mimo zapału, nie mogłam zasnąć. Ostatnio nie wysypiam się, więc myślałam, że los się do mnie uśmiechnął. Leżałam, czytałam, pisałam teksty piosenek, jadłam.. Tak, połowa nocy właśnie na tym minęła.
Obudziłam się o 8:10. Zazwyczaj o tej godzinie wstaję, gdy mam wolne. Co ja gadam, od miesiąca mam wolne. Chyba już się przyzwyczaiłam do takiego toku. Obudził mnie przyjemny zapach z kuchni. Olga była w trakcie przygotowywania śniadania. Pachnące świeże tosty, których ostatnio mi zabrakło. Zabrakło mi tostów przygotowywanych przez Olgę, ale swoimi też nie wybrzydzałam.
Wstając od stołu, podziękowałam i tradycyjnie zaniosłam talerz do kuchni. Był ciepły maj. Wszystkie ubrania które zabrałam, były głównie na lato, także nie miałam dużego wyboru co do spodni. Sukienka a'la boho i buty na koturnie, mi pasuje. Niesmiało podeszłam do jego gabinetu. Zapukałam, i przywitałam Germana promiennym uśmiechem. Uśmiechnął się do mnie, i obszył mnie wzrokiem. Poczułam dreszcz, i usiadłam.
- A więc..
- Tak, no to..
Ciężko było nam rozpocząć jaką kolwiek pogodę.
- Pięknie wyglądasz. - Zarzucił.
- Tak, dziękuje.. - Odparłam.
- Przejdźmy do konkretów. Wracasz do nas?..
- Mam nadzieję, że pozbieram się szybko. O ile nie masz problemu, abym tu zamieszkała..
- Skąd, przyjmujemy cię z otwartymi rękami, ja szczególnie. - Zaśmiał się.
Nie ukrywając, to było miłe. Nie dawałam po sobie poznać żadnych emocji.
- O '' Konkretach '' miałem na myśli także nas.
- Nas, powiadasz..
- Tak, nas. Co z '' nami ? ''
- Może inaczej. Co poczułeś po wczorajszym..
- Szczęście, miłość..
- Widzę, że choć w jednej sprawie mamy takie same poglądy.
Przybliżyłam się do Germana, i pocałowałam go czule.
Teraz wiedziałam już, że będziemy razem. Czeka nas jeszcze wiele rozmów, upadków i nieszczęść, mam nadzieję jednak, że kiedyś stworzymy porządną rodzinę. Wiedziałam przecież, że '' tak silnego uczucia, nic nie zniszczy. ''
_____________________________
Happy End rozdziału 4. Mam nadzieję, że fajny. Cóż, ktoś to czyta? Haloo, mówie do moich obserwatorów. Na prawdę na was licze. Jeśli to przeczytałeś, skomentuj chociażby z anonimka, twoja opinia na prawdę wiele dla mnie znaczy :D
Co o rozdziale? Jak się podobał ? Hmm C: ?
Do następnego!
DarUa ♥
piątek, 16 maja 2014
* ROZDZIAŁ 3 * Corazón Unidas, dos almas diferentes - Germangie.
~ Angeles ~
Można powiedzieć, że szarmancko '' rzuciłam '' się od Germana. Tyle rzeczy ile mi zrobił, nie zostanie wybaczone przez 3 dni. Gdy już od niego odeszłam, pomyślałam, że może trochę za ostro go potraktowałam. Mimo to, nie miałam zamiaru się wracać. Może zrozumie i się ode mnie odczepi? Ale czy ja chce, aby to zrobił ? Znowu tysiące pytań. Do tego dalszy żal i smutek, co do Pabla..
Po kilku godzinach spędzonych w domu z rodziną, do progu drzwi weszła Violetta. Jak zwykle, szczęśliwa widząc mnie, nie nacieszona moim przyjazdem.
- Angie wpadłam na wspaniały pomysł, abyśmy wybrały się na zakupy. Tęskniłam za nimi. To jak ?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo do rozmowy wtrącił się German.
- Obiecałaś mi, że dziś pójdziemy obejrzeć tą szkołe muzyczną..
- To pójdźmy wszyscy razem.
Violetta widziała moją minę, i minę Germana. Nie przejmowała się, i dalej opowiadała mi o swoich planach. Nie byłam nimi zachwycona, ale zrobię to dla niej, i pójdę z '' nim ''.
Było ciepłe popołudnie, włożyłam letnie rzymianki, i opuściłam dom. Trzymałam się bardziej z Violettą, nie chciałam rozmawiać z Germanem. Nie miałam humoru i śmiałości, po tej sytuacji.
Skorzystałam z chwili, gdy zostałam z Violettą sama.
- Violu proszę Cię. To co było między twoim tatą a mną, już minęło, nie staraj się nawet mnie do niego przybliżać..
- Angie, pamiętasz to pożegnanie? Te łzy w oczach, gdy przytulałaś mojego tatę?..
- Nie nawiązuje miłości, póki co. Odszedł mój najlepszy przyjaciel, i chłopak. Mężczyzna którego kochałam. Jedyne co wiąże mnie z twoim tatą, to ty.
Jej uśmiech opadł, a głowę spuściła w dół.
- Tak przepraszam, nie mam po co robić nadziei. Ale to nie moja sprawa..
Chciała odejść, ale zatrzymałam ją mówiąc..
- Z czasem ludzi się zmieniają, uczucia też.
- Nie Angie, prawdziwe uczucie się nie zmieni.
Nie mogła kontynuować, gdyż przyszedł German.
Szkoła muzyczna, którą obejrzeliśmy, była na prawdę dobra. Viola zastanawiała się, gdzie chce iść do szkoły. Wybrała muzyczną, bo to jej pasja.
Po wykańczającym dniu, usiadłam na kanapie w salonie. Myślałam, czy tu zostać, czy jednak wyjechać. Nie mam dla kogo tam wyjeżdżać, ale mam dla kogo zostać. To chyba wystarczające wnioski. Zostaję tu na stałe. Rzeczy i walizki? To najmniejsza sprawa. Mam rodzinę, a resztą zajmę się jutro. Niefortunna sytuacja sprzed roku dziś znów się powtórzyła. Wpadłam na Germana. Złapał mnie i objął. Poczułam bezpieczeństwo, i na chwilę zapomniałam o naszych kłótniach..
______________________________________
Przeczytałeś/aś ? Skomentuj! No dawaj, to taki mały gest !; D
Rozdział jak rozdział, staram się wprowadzać jak najwięcej Germangie :)
Zapraszam was ( na nie mojego ) na bloga : http://domiandmela.blogspot.com/ Wpadnijcie, warto!
~ DarUa ♥ ~
Można powiedzieć, że szarmancko '' rzuciłam '' się od Germana. Tyle rzeczy ile mi zrobił, nie zostanie wybaczone przez 3 dni. Gdy już od niego odeszłam, pomyślałam, że może trochę za ostro go potraktowałam. Mimo to, nie miałam zamiaru się wracać. Może zrozumie i się ode mnie odczepi? Ale czy ja chce, aby to zrobił ? Znowu tysiące pytań. Do tego dalszy żal i smutek, co do Pabla..
Po kilku godzinach spędzonych w domu z rodziną, do progu drzwi weszła Violetta. Jak zwykle, szczęśliwa widząc mnie, nie nacieszona moim przyjazdem.
- Angie wpadłam na wspaniały pomysł, abyśmy wybrały się na zakupy. Tęskniłam za nimi. To jak ?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo do rozmowy wtrącił się German.
- Obiecałaś mi, że dziś pójdziemy obejrzeć tą szkołe muzyczną..
- To pójdźmy wszyscy razem.
Violetta widziała moją minę, i minę Germana. Nie przejmowała się, i dalej opowiadała mi o swoich planach. Nie byłam nimi zachwycona, ale zrobię to dla niej, i pójdę z '' nim ''.
Było ciepłe popołudnie, włożyłam letnie rzymianki, i opuściłam dom. Trzymałam się bardziej z Violettą, nie chciałam rozmawiać z Germanem. Nie miałam humoru i śmiałości, po tej sytuacji.
Skorzystałam z chwili, gdy zostałam z Violettą sama.
- Violu proszę Cię. To co było między twoim tatą a mną, już minęło, nie staraj się nawet mnie do niego przybliżać..
- Angie, pamiętasz to pożegnanie? Te łzy w oczach, gdy przytulałaś mojego tatę?..
- Nie nawiązuje miłości, póki co. Odszedł mój najlepszy przyjaciel, i chłopak. Mężczyzna którego kochałam. Jedyne co wiąże mnie z twoim tatą, to ty.
Jej uśmiech opadł, a głowę spuściła w dół.
- Tak przepraszam, nie mam po co robić nadziei. Ale to nie moja sprawa..
Chciała odejść, ale zatrzymałam ją mówiąc..
- Z czasem ludzi się zmieniają, uczucia też.
- Nie Angie, prawdziwe uczucie się nie zmieni.
Nie mogła kontynuować, gdyż przyszedł German.
Szkoła muzyczna, którą obejrzeliśmy, była na prawdę dobra. Viola zastanawiała się, gdzie chce iść do szkoły. Wybrała muzyczną, bo to jej pasja.
Po wykańczającym dniu, usiadłam na kanapie w salonie. Myślałam, czy tu zostać, czy jednak wyjechać. Nie mam dla kogo tam wyjeżdżać, ale mam dla kogo zostać. To chyba wystarczające wnioski. Zostaję tu na stałe. Rzeczy i walizki? To najmniejsza sprawa. Mam rodzinę, a resztą zajmę się jutro. Niefortunna sytuacja sprzed roku dziś znów się powtórzyła. Wpadłam na Germana. Złapał mnie i objął. Poczułam bezpieczeństwo, i na chwilę zapomniałam o naszych kłótniach..
______________________________________
Przeczytałeś/aś ? Skomentuj! No dawaj, to taki mały gest !; D
Rozdział jak rozdział, staram się wprowadzać jak najwięcej Germangie :)
Zapraszam was ( na nie mojego ) na bloga : http://domiandmela.blogspot.com/ Wpadnijcie, warto!
~ DarUa ♥ ~
sobota, 10 maja 2014
Rozdział 2 Corazón Unidas, dos almas diferentes - Germangie.
- Angeles -
Leżałam, powoli zasypiając. Obudził mnie skrzyp drzwi. Nie jadłam kolacji, wzięłam tylko prysznic i rozpakowałam część ubrań. Myślałam o Germanie, i o tym, co mi powiedział. O tym, co się zdarzyło. Co mam o tym myśleć? Czy dalej mnie kocha? Nawet nie mam po co robić sobie nadziei.
- O wilku mowa - Pomyślałam.
Usiadł na rogu mojego łóżka.
- Nie chcę rozmawiać. - Sapnęłam.
- Ale ja chcę rozmawiać.. Czujesz coś do mnie ?
Nie wiedziałam co powiedzieć, obróciłam się na bok, i udałam niedostępną. Najchętniej teraz bym wstała, i krzyknęła '' Tak German, czuje! Czuje miłość. '' Gdybym tylko mogła. Zdarzyła się niefortunna sytuacja. German obrócił mnie na bok, cmoknął w policzek, i wyszedł. Uśmiechnęłam się, wiedziałam co chciał przez to przekazać, i poczułam się jakoś tak bezpiecznie. Gdy byłam we Francji, i Pablo odszedł, nie miałam na kogo liczyć. Tutaj udowadnia się, że mimo błędów i kłótni, zawsze ktoś przy mnie zostanie.
Wyciągnęłam z walizki bidon z wodą. Napiłam się, a następnie położyłam się spać. Czeka mnie jutro ciężki dzień.
* Poranek *
Wstałam, jakbym na nowo odżyła. Uśmiechnięta i rozpromieniona. Gdy zeszłam na śniadanie, wszyscy byli zdziwieni. Zdziwieni tym, jaka jestem pogodna. Uśmiechając się do wszystkich serdecznie, zjadłam śniadanie i popędziłam po ubranie na górę. Dzisiaj odwiedzę studio. Odwiedzę to studio, w którym jeszcze rok temu zaśpiewałam Algo Se Enciende. Nie będzie już takie samo, gdyż brakuje jednej osoby. Brakuje Pabla. Brakuje jego promiennego uśmiechu i pytania '' Jak się dziś czujesz ? ''
Musiałam się z tym pogodzić. Mimo trudów, i smutków, przetrwałam i czuję się w miarę dobrze. Nie doskonale, lecz dobrze.
- Violetta! - Krzyknęłam, gdy owa dziewczyna przechodziła przez pasy.
Minuta nie uwagi, i samochód wjechałby w moją siostrzenicę. Na szczęście jest rozsądna, i obróciła się dopiero, gdy przeszła przez ulicę. Poczekała na mnie, a ja szybkim krokiem do niej doszłam. Szłyśmy razem w stronę studia. Obsypywała mnie pytaniami '' Wracasz do studia ? Czekamy na Ciebie '' '' Nie tęsknisz za nami ? ''
Za każdym razem odpowiadałam jej prawdę. Że chciałabym wrócić, że tęsknie, i że z powrotem chce z nimi zaśpiewać. Wchodząc przez szerokie, skierowane ku zewnątrz drzwi, poczułam przyjemny dreszczyk emocji. Po jednej stronie korytarza grają na gitarze, po drugiej śpiewają, a w sali tanecznej uczą się tańczyć. Nigdy nie przypuszczałabym, że uczniowie tak mnie przywitają. Zaczeli mnie przytulać i pytać. Mimo tych miłych chwil, musiałam zebrać się na odwagę i iść do Antonia. Również mnie przytulił, i zaczął pytać o powrót.
- Wracasz?
- Chciałabym ale przecież wiesz. Muszę się pozbierać, to nie jest takie łatwe.
- Rozumiem.. Mieszkasz w domu Castillo? Może w swoim mieszkaniu ?
- Zamieszkałam u Castillo. Moje mieszkanie to już przeszłość.
- Pamiętaj, studio czeka na Ciebie z otwartymi rękami.
- Dziękuje, że mam na kogo liczyć.
Po tych słowach, opuściłam gabinet Antonia. Poczułam się jakoś lepiej. Nie miałam uprawnień do odwiedzania sal w trakcie lekcji, także po prostu wyszłam ze studia.
- Podwieźć panią ? - Zażartował German. Odebrałam to dość ironicznie, ale po co mam iść kilometr pieszo.
Wsiadłam do samochodu, i pojechałam do domu. Droga toczyła się dość monotnnie i długo, albo po prostu mi się tak wydawało.
Po opuszczeniu samochodu ktoś złapał mnie za ręke i przysunął do siebie. Czego mogłam się spodziewać. Spojrzałam w jego głębokie oczy, i znów poczułam jego zapach. Przybliżył się do mnie. Spodziewałam się czegoś innego, ale tylko mnie przytulił. Po chwili jednak spojrzał mi w oczy, z zamiarem pocałunku..
____________________________
Germangie, jupi. Tak wiem, ten troszkę nudny, ale na pierwszy taka wena :D
Cóż, jakoś wyszedł, komentujcie i oceniajcie, wtedy będzie next.
Dziekuje za komenty pod poprzednim, i do następnego ^^
DarUa ♥
Leżałam, powoli zasypiając. Obudził mnie skrzyp drzwi. Nie jadłam kolacji, wzięłam tylko prysznic i rozpakowałam część ubrań. Myślałam o Germanie, i o tym, co mi powiedział. O tym, co się zdarzyło. Co mam o tym myśleć? Czy dalej mnie kocha? Nawet nie mam po co robić sobie nadziei.
- O wilku mowa - Pomyślałam.
Usiadł na rogu mojego łóżka.
- Nie chcę rozmawiać. - Sapnęłam.
- Ale ja chcę rozmawiać.. Czujesz coś do mnie ?
Nie wiedziałam co powiedzieć, obróciłam się na bok, i udałam niedostępną. Najchętniej teraz bym wstała, i krzyknęła '' Tak German, czuje! Czuje miłość. '' Gdybym tylko mogła. Zdarzyła się niefortunna sytuacja. German obrócił mnie na bok, cmoknął w policzek, i wyszedł. Uśmiechnęłam się, wiedziałam co chciał przez to przekazać, i poczułam się jakoś tak bezpiecznie. Gdy byłam we Francji, i Pablo odszedł, nie miałam na kogo liczyć. Tutaj udowadnia się, że mimo błędów i kłótni, zawsze ktoś przy mnie zostanie.
Wyciągnęłam z walizki bidon z wodą. Napiłam się, a następnie położyłam się spać. Czeka mnie jutro ciężki dzień.
* Poranek *
Wstałam, jakbym na nowo odżyła. Uśmiechnięta i rozpromieniona. Gdy zeszłam na śniadanie, wszyscy byli zdziwieni. Zdziwieni tym, jaka jestem pogodna. Uśmiechając się do wszystkich serdecznie, zjadłam śniadanie i popędziłam po ubranie na górę. Dzisiaj odwiedzę studio. Odwiedzę to studio, w którym jeszcze rok temu zaśpiewałam Algo Se Enciende. Nie będzie już takie samo, gdyż brakuje jednej osoby. Brakuje Pabla. Brakuje jego promiennego uśmiechu i pytania '' Jak się dziś czujesz ? ''
Musiałam się z tym pogodzić. Mimo trudów, i smutków, przetrwałam i czuję się w miarę dobrze. Nie doskonale, lecz dobrze.
- Violetta! - Krzyknęłam, gdy owa dziewczyna przechodziła przez pasy.
Minuta nie uwagi, i samochód wjechałby w moją siostrzenicę. Na szczęście jest rozsądna, i obróciła się dopiero, gdy przeszła przez ulicę. Poczekała na mnie, a ja szybkim krokiem do niej doszłam. Szłyśmy razem w stronę studia. Obsypywała mnie pytaniami '' Wracasz do studia ? Czekamy na Ciebie '' '' Nie tęsknisz za nami ? ''
Za każdym razem odpowiadałam jej prawdę. Że chciałabym wrócić, że tęsknie, i że z powrotem chce z nimi zaśpiewać. Wchodząc przez szerokie, skierowane ku zewnątrz drzwi, poczułam przyjemny dreszczyk emocji. Po jednej stronie korytarza grają na gitarze, po drugiej śpiewają, a w sali tanecznej uczą się tańczyć. Nigdy nie przypuszczałabym, że uczniowie tak mnie przywitają. Zaczeli mnie przytulać i pytać. Mimo tych miłych chwil, musiałam zebrać się na odwagę i iść do Antonia. Również mnie przytulił, i zaczął pytać o powrót.
- Wracasz?
- Chciałabym ale przecież wiesz. Muszę się pozbierać, to nie jest takie łatwe.
- Rozumiem.. Mieszkasz w domu Castillo? Może w swoim mieszkaniu ?
- Zamieszkałam u Castillo. Moje mieszkanie to już przeszłość.
- Pamiętaj, studio czeka na Ciebie z otwartymi rękami.
- Dziękuje, że mam na kogo liczyć.
Po tych słowach, opuściłam gabinet Antonia. Poczułam się jakoś lepiej. Nie miałam uprawnień do odwiedzania sal w trakcie lekcji, także po prostu wyszłam ze studia.
- Podwieźć panią ? - Zażartował German. Odebrałam to dość ironicznie, ale po co mam iść kilometr pieszo.
Wsiadłam do samochodu, i pojechałam do domu. Droga toczyła się dość monotnnie i długo, albo po prostu mi się tak wydawało.
Po opuszczeniu samochodu ktoś złapał mnie za ręke i przysunął do siebie. Czego mogłam się spodziewać. Spojrzałam w jego głębokie oczy, i znów poczułam jego zapach. Przybliżył się do mnie. Spodziewałam się czegoś innego, ale tylko mnie przytulił. Po chwili jednak spojrzał mi w oczy, z zamiarem pocałunku..
____________________________
Germangie, jupi. Tak wiem, ten troszkę nudny, ale na pierwszy taka wena :D
Cóż, jakoś wyszedł, komentujcie i oceniajcie, wtedy będzie next.
Dziekuje za komenty pod poprzednim, i do następnego ^^
DarUa ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)